diff options
| author | Roger Frank <rfrank@pglaf.org> | 2025-10-14 20:03:28 -0700 |
|---|---|---|
| committer | Roger Frank <rfrank@pglaf.org> | 2025-10-14 20:03:28 -0700 |
| commit | 072e2d0b28eb6010611cd50b64edc4edc90a94a9 (patch) | |
| tree | 88fe3be71da76fd01fd64031ee82bcfc471caca9 | |
| -rw-r--r-- | .gitattributes | 3 | ||||
| -rw-r--r-- | 35301-0.txt | 4481 | ||||
| -rw-r--r-- | 35301-0.zip | bin | 0 -> 63980 bytes | |||
| -rw-r--r-- | 35301-h.zip | bin | 0 -> 75114 bytes | |||
| -rw-r--r-- | 35301-h/35301-h.htm | 5461 | ||||
| -rw-r--r-- | LICENSE.txt | 11 | ||||
| -rw-r--r-- | README.md | 2 |
7 files changed, 9958 insertions, 0 deletions
diff --git a/.gitattributes b/.gitattributes new file mode 100644 index 0000000..6833f05 --- /dev/null +++ b/.gitattributes @@ -0,0 +1,3 @@ +* text=auto +*.txt text +*.md text diff --git a/35301-0.txt b/35301-0.txt new file mode 100644 index 0000000..a2d4421 --- /dev/null +++ b/35301-0.txt @@ -0,0 +1,4481 @@ +The Project Gutenberg EBook of Laka, by Boleslaw Lesmian + +This eBook is for the use of anyone anywhere at no cost and with +almost no restrictions whatsoever. You may copy it, give it away or +re-use it under the terms of the Project Gutenberg License included +with this eBook or online at www.gutenberg.org + + +Title: Laka + +Author: Boleslaw Lesmian + +Release Date: February 17, 2011 [EBook #35301] + +Language: Polish + +Character set encoding: UTF-8 + +*** START OF THIS PROJECT GUTENBERG EBOOK LAKA *** + + + + +Produced by Ewa "czupirek" Jaros and the Online Distributed +Proofreading Team at http://dp.rastko.net (this file was +produced from images generously made available by CBN +Polona - http://www.polona.pl). + + + + + ++-----------------------------------------------------------+ +| Uwagi do wydania elektronicznego | +| | +| W tekście zachowano oryginalną ortografię i interpunkcję, | +| nawet w przypadkach, gdy różniły się one od współcześnie | +| obowiązujących. Poprawiono jednak kilka błędów, które | +| wyglądały na omyłki drukarskie. Pełna lista poprawek | +| znajduje się na końcu pliku. Tam też znaleźć można | +| spis treści. | ++-----------------------------------------------------------+ + + + + +_ŁĄKA_ + + + + + _BOLESŁAW LEŚMIAN_ + + + _=ŁĄKA=_ + + +_WYDAWNICTWO J. MORTKOWICZA_ +_WARSZAWA MCMXX KRAKÓW_ +_Nakład T-wa Wydawniczego w Warszawie_ + + + + + Drukarnia Naukowa. +Warszawa, Rynek Starego Miasta 11. + + + + + _EUGENJUSZOWI ŚMIAROWSKIEMU + POŚWIĘCAM_ + + + + +I + +W ZWIEWNYCH NURTACH KOSTRZEWY + + +TOPIELEC. + + W zwiewnych nurtach kostrzewy, na leśnej polanie, + Gdzie się las upodobnia łące niespodzianie, + Leżą zwłoki wędrowca, zbędne sobie zwłoki. + Przewędrował świat cały z obłoków w obłoki, + Aż nagle w niecierpliwej zapragnął żałobie + Zwiedzić duchem na przełaj zieleń samą w sobie. + Wówczas demon zieleni wszechleśnym powiewem + Ogarnął go, gdy w drodze przystanął pod drzewem, + I wabił nieustannych rozkwitów pośpiechem, + I nęcił ust zdyszanych tajemnym bezśmiechem, + I czarował zniszczotą wonnych niedowcieleń, + I kusił coraz głębiej -- w tę zieleń, w tę zieleń! + A on biegł wybrzeżami coraz innych światów, + Odczłowieczając duszę i oddech wśród kwiatów, + Aż zabrnął w takich jagód rozdzwonione dzbany, + W taką zamrocz paproci, w takich cisz kurhany, + W taki bezświat zarośli, w taki bezbrzask głuchy, + W takich szumów ostatnie kędyś zawieruchy, + Że leży oto martwy w stu wiosen bezdeni, + Cienisty, jak bór w borze, -- topielec zieleni. + + +GWIAZDY. + + Tej nocy niebo w dreszczach od gwiazd mrugawicy + Kołysało swój bezmiar w sąsiednie bezmiary, + To w próżnię swe radosne unosząc pożary, + To zbliżając je znowu ku mojej źrenicy. + + Patrzę, niby przez nagły w mej ślepocie wyłom, + A światy roziskrzone -- zaledwo na mgnienie + Odsłaniają mym oczom, jak nieba mogiłom, + Dalekie, zatajone w srebrze ukwiecenie. + + Odsłaniają swe jary, wzgórza i parowy, + Już z jednego szum borów płonących dolata, + Z drugiego -- cisza grobów, a z trzeciego świata -- + Krzyk o pomoc i zawiew południa lipcowy. + + Zasłuchany, wpatrzony stoję tak do świtu, + Aż niebo wron zbudzonych przesłoni gromada, + Gwiazdy giną w jaśnistych roztopach błękitu, + I gąszcz rosy na rzęsach zbłyskanych osiada. + + Skroń znużoną pochylam do stogu na łące, + Garścią rozćwierkanego rojem świerszczów siana + Rzeźwię oczy, smugami gwiazd jeszcze gorące, + I do snu odniałego padam na kolana. + + I śni mi się i trwogą uderza do głowy + Krzyk o pomoc i zawiew południa lipcowy. + + +ODJAZD. + + Gdym odjeżdżał na zawsze znajomym gościńcem, + Patrzyły na mnie bratków wielkie, złote oczy, + Podkute szafirowym dookoła sińcem. + Był klomb i rój motyli i błękit przezroczy, + I rdzawienie się w słońcu dojrzałej rezedy. + A, gdy byłem już w drodze, sam nie wiedząc kiedy + I czemu -- przypomniałem te oczy, przyziemnie + Śledzące mą zadumę i wpatrzone we mnie + Tem wszystkiem, czem się można wpatrzeć w świat i dalej. + Co widziały te oczy, nim w tysiącu alej + Zginąłem, jedną chatę rzucając za sobą? + I czemu z szafirową zawczasu żałobą + Patrzyły w ten mój odjazd po przez zieleń rdzawą + Rezedy, co pachniała, przytłumiona trawą? + I dlaczego te oczy były co raz łzawsze? + Czy nie wolno nic nigdy porzucać na zawsze + I zostawiać samopas kędyś -- na uboczu? + Czy nie wolno odjeżdżać znajomym gościńcem + I oddalać się zbytnio od tych złotych oczu, + Podkutych dookoła szafirowym sińcem? + + +WIECZÓR. + + Słońce, zachodząc, wlecze wzdłuż po łące + Wielki cień chmury, ciągnąc go na wzgórza, + Zetknięte z niebem, co życie, gasnące + Pod barw przymusem, -- w głąb marzeń przedłuża. + Aby dowidzieć po przez dale puste + Jedyną wokół purpurową chustę + Dziewczyny, która swych dłoni oplotem + Kolana zgodnie wgarnęła pod brodę + I, coraz bardziej pod niebios namiotem + Samotniejąca w tę dal i pogodę, + Oddawna ruchu i snu nie odmienia, + Chłonąc czar drętwy samego patrzenia + We wszystko naraz, w nic zasię zosobna, + Wpobok, zaledwo do siebie podobna, + Wyolbrzymiona wobec próżni świata, + Krowa się w świetle różowi łaciata, + Co jednym rogiem pół słońca odkrawa, + A drugim wadzi o daleką gruszę... + Sennych owadów nieprzytomna wrzawa + Umacnia pustkę i podsyca głuszę, + Wspartą na stogach, powiązanych w drągi. + Kolejne idą nad polem przeciągi + Tchu ziół dalekich, zaprawnego potem + Zoranej ziemi, co -- tknięta wron lotem -- + Paruje ciężko i chłodnieje zwolna. + Na widnokresie jakaś mgła dowolna, + Cień, nie mający przyczyn wśród przestworu, + Rośnie, by zwiększyć potęgę wieczoru, + I wśród rosnących z nim razem bezmiarów + Dziwnie brzmią zgiełki świerszczących komarów. + + +W POLU. + + Dwoje nas w ciszy polnego zakątka. + Strumień na oślep ku słońcu się pali, + W liściu, co trafił na krzywy prąd fali, + Wirując, płynie szafirowa łątka. + + Nadbrzeżna trawa, zwisając, potrąca + O swe odbicie zsiwiałą kończyną, + Do której ślimak, pęczniejąc z gorąca, + Przysklepił muszlę swem ciałem i śliną. + + W przerzutnym pląsie znikliwsza od strzały + Płotka się czasem zasrebrzy na mgnienie. + Pod wodą -- spojrzyj! -- prześwieca piach biały + I mchem ruchliwym brodate kamienie. + + Czemu ci głowa na dłonie opadła? + To -- pachnie trawa i ten piach pod wodą, -- + To -- wód, polśnione smugami, zwierciadła + Parują ciszą, blaskiem i ochłodą. + + Tych kilku dębów po nad brzegiem liście + Podziurawione i przeżarte chciwie + Przez gąsienice, trwają tak przejrzyście + Nad własnym cieniem, co utkwił w pokrzywie. + + Z tej tu pokrzywy czar dębowych cieni + Zgarnę ku piersiom, co na słońce dyszą, + Ustami dotknę bezmiernej zieleni, + Stęsknionej do mnie swym sokiem i ciszą. + + Do kwiatów przywrę rozpalone czoło, + Wsłucham się w bąki grające i brzmiki, + I będę patrzał, jak lepkie gwoździki + Wśród jaskrów lśniącą ociekają smołą. + + I będę patrzał, jak maki i szczawie + Mdleją, ciał naszych odurzone wonią, + I będę wodził twoją białą dłonią + Po wielkiej trawie, nieznanej nam trawie. + + +TĘCZA. + + Słychać go było, jak po młodem życie + Biegł coraz śpieszniej -- ciepły deszcz majowy, + Zbryzgany słońcem, co przez obłok płowy + Wzdłuż mu kropliste rozwidniało nicie. + + Pyląc, uderzył w piach drogi spróchniały, + Poszperał w krzaku, co lśniąc się kołysze, + Strącił liść z wierzby, przyciemnił głaz biały + I ustał, w nagłą zasłuchany ciszę. + + Teraz mu patrzeć, jak wierzchem obłoku + Tęcza, bezmiary objąwszy, rozkwita, + Poprzerywana i niecałkowita, + Jakby się śniła zmrużonemu oku. + + Aż, luźne znikąd jednocząc migoty, + Nagłą zawisa po nad światem bramą, + By ci przypomnieć, że zawsze tak samo + Trwasz w każdem miejscu u wnijścia tęsknoty. + + By ci przypomnieć, żeś z duszą, snem zżartą, + Wpatrzony w bezmiar, wsłuchany w swe dreszcze, + Wszedł do tych światów przez bramę rozwartą, + Co się za tobą nie zamknęła jeszcze. + + +KOŃ. + + Koniu krzywy, koniu siwy, + Ozdobiony łachem grzywy, + Kocham zawiew zmydlonych twym potem rzemieni + I oddech, juchą parnej dymiący zieleni. + + Łeb kościaty, ale krewki + Z wargą miękką, jak pierś dziewki, + Przewieś mi po przez ramię w rzewną bezrobotę, + Bym twarzą prężnej szyji wyczuwał ciągotę. + + Koniu smutny aż do śmierci + Z białą pręgą lejc na szerci, + Zaprzyjaźnij się ze mną, jak to czynisz z wołem, + Wejdź do mojej chałupy, siądź razem za stołem. + + Dam ci wody z mego dzbana, + Dam ci cukru, dam ci siana, + Dam bryłę szczerej soli, gleń świeżego chleba + I przez okno otwarte przychylę ci nieba. + + Nie sęp oczu brwi sitowiem, + Powiem tobie, wszystko powiem! + A, gdy noc już nastanie, pozamykam dźwierze + I wspólnie odmówimy wieczorne pacierze. + + +STODOŁA. + + Tyś całował dziewczynę, lecz kto biel jej ciała + Poróżowił na wargach, by cię całowała? + + Tyś topolom na drogę cień rzucać pozwolił, + Ale kto je tak bardzo w niebo roztopolił? + + Tyś pociosał stodołę w cztery dni bez mała, + Ale kto ją stodolił, by -- czem jest -- wiedziała? + + Stodoliła ją pewno ta Majka stodolna, + Do połowy -- przydrożna, od połowy -- polna. + + Ze stu światów na przedświat wyszła sama jedna + I patrzyła w to zboże, co szumi ode dna. + + +WŚRÓD GIEORGINIJ. + + Wśród gieorginij -- brzęczenie os. + Twoje-ż to kroki? Twój-że głos? + To -- koniec lata, jeden z tych dni, + Gdy słońce blednie, a ogród lśni. + + To chory półsen znużonych drzew. + Odwróć swe oczy, ucisz swój śpiew! + To -- spija rosę ostatni znój, -- + To -- w cieniu twoim cień spoczął mój. -- + + +PIERWSZY DESZCZ. + + Pierwsza z brzękiem zbudziła się mucha. + Pierwsze liście powypełzły z drzew, + I deszcz pierwszy wdudnia mi do ucha + Rozegrzmiały w błyskawicach śpiew. + + Tego śpiewu zgruch i rozgruch długi + Któżby pojął, któż pochwyciłby? + Rozbrykane, rozwierzgane strugi + Miażdżą o ziem pluskające łby. + + Już przy ziemi wrzask ich zaumiera, + A po niebie jeszcze dalej gna! + Chmura oścież w wszechświat się rozdziera, + Niema za nią kresu, ani dna! + + Słońce, w szyby łzawiejąc odżdżone, + Po podłodze złoty wzburza łan, + I odbicia okien rozmnożone + Wprawia w kurze zruchomiałych ścian. + + Ktoś rozepchnął furtę w mym ogrodzie, + Aż z odwrzaskiem runęła na błoń! + Nie wiem, kto to -- lecz w porannym chłodzie + Błogosławię niewiadomą dłoń. + + +*** + + Oto słońce przenika światłem bór daleki, + Sosnom z nieba podając tajny znak wieczoru. + Oto sosny spłonęły, jakby w głębiach boru + Nagle coś szkarłatnego stało się na wieki! + + Zwabiony owym znakiem, biegnę tam niezwłocznie, + Aby zawczasu jeszcze, nim wpłynę w noc ciemną, + Zastać na nikłem trwaniu i sprawdzić naocznie + To właśnie, co już drzewa widziały przede mną. + + +WIOSNA. + + Młode jeszcze gałęzie tężą się pokrótce + W zielonej, pniom dla znaku przydanej obwódce. + Kwiaty, kształt swój półsennie zgadując zawczasu, + Nikłym pąkiem wkraczają w nieznaną głąb lasu. + W dali -- postrach na wróble przesadnie rękaty + Z zeszłorocznym rozpędem chyli się we światy, + Jakby chciał paść w ramiona pobliskiej cierpiałki, + Co naprzeciw cień w skrócie rzuca w piasek miałki. + W obłoku -- obłok drugi napuszyście płonie. + Wróbel łeb zaprzepaszcza w swych skrzydeł osłonie. + Jakgdyby nasłuchiwał, co mu dzwoni w sercu? + Świat, zda się, dziś nam nastał, a na pola szczercu, + Gdzie zieleń swym wyrobem omgliła rozłogi, + Bocian, pod prostym kątem załamując nogi + I dziób dzierżąc wzdłuż piersi dogodnie, jak cybuch, + Kroczy donikąd, w słońca zapatrzony wybuch, + Co skrzy się, że go okiem zgarnąć niepodobna, + We wszystkich rosach naraz i w każdej zosobna. + + +PRZYŚPIEW. + + Wkosmacona w kwiat płytki, + Łeb ująwszy w dwie chwytki. + Pszczoła, nim ją porwie lot, + W słońcu myje się, jak kot, -- + I do naga z odwianych skrzydeł się rozbiera. + Lada powiew -- lada + Płoszy wróbli stada, + I psi rumian kreśli cień + Ten sam niemal, co dzień w dzień, + I żuk brzuchem w niebiosy złudnie zaumiera. + + Staw obłokiem żegluje, + Młyn mu kołem ojcuje, + Z po za lasu szumi las, + Z po za czasu szemrze czas, + Droga roztopolona śni się nie do końca... + Utrudą żałobny + Koń, dozgonnie ksobny, + Zaniepatrzył się na wóz, + Przymknął oczy w cieniu brzóz + I krótkim kaszlem dudni, jak kobza, do słońca. + + Niech się dłuży cień ławy, + Niech wypoczną w nim trawy! + Z łbem na łapie chudy pies + Śpi po łapy owej kres, + Jakby na niej się świata kończyło bezdroże. + Ziele w jarze, ziele! + Skąd twoje wesele? + Niech się wzmaga wiew i żar, + Niech się wzmaga bóg i jar, + I to wszystko, co jeszcze, prócz nich, stać się może! + + +FALA. + + Niepostrzeżenie w morza urasta głębinie + Fala, która w niebiosach szuka dla się tronu. + Niepochwytna dla oka w narodzin godzinie, + Olbrzymieje tem śpieszniej, im bliższa jest zgonu. + + Cicha bywa, gdy wzbiera nad sióstr zmarłych tłumem, + Aż załamie się w miejscu, gdzie się skędzierzawi, + Wówczas, węsząc śmierć spodem, burzy się i wrzawi + I uderza o brzegi swym pośmiertnym szumem. + + I z tym szumem, malejąc, pada na kolana + I na ląd swe pozgonne wysypuje śniegi. + Czy zaszumisz po śmierci, duszo przewezbrana? + Czy uderzysz raz jeszcze o znajome brzegi? + + +WIATRAK. + + Piętrząc się nad ugorów chętną mu równiną, + Wiatrak, na wszystkie wokół odsłonięty światy, + Poskrzypuje drewnianą w tańcu krynoliną, + A na trawę, jak djabeł, miota cień rogaty. + + Wędrowcze, w jednem miejscu zatkwiony kosturem, + Co znaczą twoje wstrząsy i nagłe podrygi? + Komu kłaniasz się wokół dębowym kapturem? + Z kim tak trafnie rozmawiasz na migi i śmigi? + + W co wierzysz? Kogo widzisz nad sobą w lazurze? + Gdybyś się uczłowieczył, -- jakie miałbyś lica? + Co za stwór się zataił w twej sękatej skórze? + Czem jesteś, oglądany przez duchy z księżyca? + + +*** + + W ślad za górnym orszakiem obłoków przesuwnych, + Co kształty w miarę biegu odmieniają stale, + Światła chodzą po łące w odstępach nierównych, + Jakby wzajem o sobie nie wiedziały wcale. + + Niewiadomo, co łąkę tak szerzy w bezmiary, + Czy ich zwiewność, czy cichość, czy ruch, czy jasnota? + Czy raczej nieustanna tych cieniów pierzchota, + Co się kryją -- spłoszone -- w parowy i jary? + + Czekam, aż jedno z świateł, skupionych na jaskrze, + Dotrze do mnie wraz z przerwą obłoków na niebie + I w pierś moją uderzy -- i cały się zaskrzę + I łące nagle drogę rozwidnię do siebie. + + +*** + + W głąb podwórza świt przenika sennie, + Słychać bicie dwóch sprzecznych zegarów. + Na śmietniku skrzy się drogocennie + Potłuczonych resztka okularów. + + Kiedy z rynny jaskółka wylata, + Mur w ślad za nią zda się rość w obłoki! + Pod akacją juź obce dla świata + Leżą szczura rozczochrane zwłoki. + + Dłoń dziewczęca z przeciwka dla psoty + Szkłem na ścian mych kwiaciate obicie + Rzuca żywe, słoneczne pełgoty, + Którym lubię się przyglądać skrycie. + + +*** + + Zapłoniona czereśnia, przez wróble opita. + Skrzy bieliście ku słońcu odziobaną pestę. + Korę, sokiem nabrzmiałą, żuk drasnął i przez tę + Drobną skazę żywicy płowa kropla świta. + + Jeszcze pod zlewą rosy obfitej niezwykle + Kwiat się wątły ugina i ziemi dosięga, + I młodych jeszcze mrówek cwałująca wstęga, + Zachowując kształt w biegu, różowieje nikle. + + Jakaż radość bezbronna i z jakąż łez siłą + Wzbiera we mnie i serce obnaża na światy, + Gdy zaoczę tej nocy narodzone kwiaty + W miejscu, gdzie jeszcze wczoraj tych kwiatów nie było! + + +PIESZCZOTA. + + Ten pąk róży, co dobył zaledwo pół skroni, + W uścisk liści od spodu tak czujnie ujęty! + Ten uśmiech, co się uczy i barwy i woni, -- + Ten czar, co tem czaruje, że nierozwinięty! + + Na palcach doń się zbliżam, by kroków odgłosy + Nie spłoszyły tej ciszy, w której trwa i rośnie, + I, oczy przymykając, całuję zazdrośnie + Jedwab ciepły od słońca i mokry od rosy. + + A po chwili, gdy, dłonią muskając twe sploty, + Opodal tego pąka w cieniu drzew cię pieszczę, + Ustom moim dorzucam ślad twojej pieszczoty + Do smugi pocałunku, niestartego jeszcze. + + +*** + + Żuraw skrzypi za furtą ogrodu, + Słońce skrzy się w zadrach płotu tak nieznośnie, + Z gęstwy płynie dech przyziemny chłodu, + Wilga gwiżdże i dwugłośnie i trójgłośnie. + Lubię dojrzeć ukradkiem + Kłos, co w kwiatach przypadkiem + Taki inny wzwyż rośnie. + + Z odrobiną słońca w rdzawej blasze + Po pod klombem polewaczka leży pusta. + Zdaje mi się, że dmuchnięciem zgaszę + Złotą muchę, co uderza w moje usta. + Obłok, prósząc przez drzewa + Skry ogniste, powiewa, + Jak płonąca w dal chusta. + + Ta murawa, wychmarzona z rosy, + Mym się oczom tak narzuca, jak dziwota, + Skoro jabłko, zjedzone przez osy, + Wskaże mi ją, dzwoniąc w ziemię, jak pięść złota. + Wzrok zdziwiony nią pieszczę, + Jakbym nie znał jej jeszcze + Za dni mego żywota. + + +*** + + O majowym poranku deszcz ciepły i przaśny + Trafia w liście naoślep -- prawie bezhałaśny. + Krople, spadłe i kurzu pociągnięte błoną, + Podskakują na piachu i wzajem się chłoną + I, wspólnie olbrzymiejąc, trwają same przez się, + Aż je ziemia powoli uszczupli i wessie. + Co raz mniej ich przybywa na drogi i łany. + Już wygładza się strumień, deszczem pręgowany, + Już z za chmur, rozpostartych nakształt kruczych skrzydeł, + Słońce pęk wysztywnionych ku ziemi promideł + Rozwachlarza znienacka i, przez wyzior w chmurze + Prześwitując, rozwidnia strojne brzozą wzgórze + I klin pola przygodny i pogrąża w złocie + Sad wiśniowy aż do dna wraz z wróblem na płocie, + Co, światłem zaskoczony, ćwierka w niebogłosy + I łzy jeszcze niestałej i ruchliwej rosy + Skrzą się tłumnie, u liści zawieszone brzegu, + I wzdłuż łodyg cwałują resztą swego biegu. + Motyl, któremu skrzydła posklejał miód słodki, + Na bakier wpięty w kitę zachwianej tymotki, + Kołysze się w cudownem oczom bezukryciu, + Znacząc jakiś świat w świecie, jakieś życie w życiu, + I coś sobie wyznają dwa milczące znoje, + Dwa szczęścia niepojęte -- i jego i moje. + + +POGODA. + + I chcę i nie chcę i muszę + Dziś jaśnieć razem z pogodą, + Co niepokoi mi duszę + Złotego szczęścia urodą. + + A szczęście lśni odniechcenia, + A ja przezywam je: „Ono” -- + I rozkosz porozumienia + Poufnie wzdyma mi łono! + + A Ono w słońcu się szerzy, + Na rzęsach światłem osiada, + Ale do siebie należy, + I nikt go, nikt nie posiada! + + A Ono teraz w obłoku, + A teraz -- w środku trawnika, + Pociesznie przynaglam kroku, + Niech krok do szczęścia nawyka. + + Brnę w słońcu po samo gardło, + Co snami łka niecierpliwie, + Twarz mam odwiecznie umarłą + A w nogach radość mi żywie... + + I błogosławię swej twarzy, + I wdycham wiarę od słońca, + Że się napewno coś zdarzy, + Coś się poszczęści bez końca! + + Że Ono drogą rozminną + Zbliża się wciąż bezhałaśnie, + I że tak stać się powinno, + I że tak stanie się właśnie! + + I czynię kroki niezgrabne, + Ze szczęściem nieoswojone, -- + I bezdomnieję i słabnę + I nie wiem, w którą biedz stronę? + + Trzeba nic nie mieć prawdziwie, + Żyć tylko tem, że się żyje, + By dłoń wyciągać łapczywie + Po takie szczęście niczyje! + + +*** + + Upalny ranek. Gwary i turkoty + Kończą się nagle u sztachet ogrodu, + Gdzie ławek cienie, wdumane w piach złoty, + Dają tym piachom czar głębi od spodu. + + Zapatrzonemu w dal przed się bez końca + Reszta dorożki z plecami woźnicy, + Znikając nagle na rogu ulicy, + Odsłania szybę, zbłyskaną od słońca. + + Pies mój, w ślad za mną idący niemrawie, + Znienacka wstrząsa kudłami swej grzywy + I pysk zadziera i patrzy ciekawie + Na szyld, od wróbli szary i wrzaskliwy. + + Jakaś warjatka męczeńsko uboga, + Słynna w zaułku na całe podwórze, + Wrzuca do skrzynki, strumniałej przy murze, + List, nieudolnie skreślony do Boga + + +PRZEMIANY. + + Tej nocy mrok był duszny i od żądzy parny, + I chabry, rozwidnione suchą błyskawicą, + Przedostały się nagle do oczu tej sarny, + Co biegła w las, spłoszona obcą jej źrenicą, -- + A one, łeb jej modrząc, mknęły po sarniemu, + I chciwie zaglądały w świat po chabrowemu. + + Mak, sam siebie w śródpolnem wykrywszy bezbrzeżu, + Z wrzaskiem, który dla ucha nie był żadnem brzmieniem, + Przekrwawił się w koguta w purpurowem pierzu, + I aż do krwi potrząsał szkarłatnym grzebieniem, + I piał w mrok, rozdzierając dziób, trwogą zatruty, + Aż mu zinąd prawdziwe odpiały koguty. + + A jęczmień, kłos pragnieniem zazłociwszy gęstem, + Nasrożył nagle złością zjątrzone ościory + I w złotego się jeża przemiażdżył ze chrzęstem + I biegł, kłując po drodze ziół nikłe zapory, + I skomlał i na kwiaty boczył się i jeżył, + I nikt nigdy nie zgadnie, co czuł i co przeżył? + + A ja -- w jakiej swą duszę sparzyłem pokrzywie, + Że pomykam ukradkiem i na przełaj miedzą? + I czemu kwiaty na mnie patrzą podejrzliwie? + Czy coś o mnie nocnego wbrew mej wiedzy -- wiedzą? + Com czynił, że skroń dłońmi uciskam obiema? + Czem byłem owej nocy, której dziś już niema? + + + + +II + +BALLADY + + + MIRIAMOWI + + +GAD. + + Szła z mlekiem w piersi w zielony sad, + Aż ją w olszynie zaskoczył gad. + + Skrętami dławił, ująwszy w pół, + Od stóp do głowy pieścił i truł. + + Uczył ją wspólnym namdlewać snem, + Pierś głaskać w dłonie porwanym łbem, + + I od rozkoszy, trwalszej nad zgon, + Syczeć i wić się i drgać, jak on. + + Już me zwyczaje miłosne znasz, + Zwól, że przybiorę królewską twarz. + + Skarby dam tobie z podmorskich den, + Zacznie się jawa -- skończy się sen! + + Nie zrzucaj łuski, nie zmieniaj lic! + Nic mi nie trzeba i nie brak nic. + + Lubię, gdy żądłem równasz mi brwi + I z wargi nadmiar wysysasz krwi, + + I gdy się wijesz wzdłuż moich nóg, + Łbem uderzając o łoża próg. + + Piersi ci chylę, jak z mlekiem dzban! + Nie żądam skarbów, nie pragnę zmian. + + Słodka mi śliny wężowej treść, -- + Bądź nadal gadem i truj i pieść! + + +RÓŻE. + + Ocknął się rycerz, snem zatrwożony, + Mówi po ciemku do swojej żony: + --„Sen miałem, jakom zwykł, + „Był tu, był tam -- i znikł. + + „Widziałem we śnie róże i róże, + „I twoją siostrę i noc w lazurze, + „Tuż obok w sennych mgłach + „Szedł ku niej nawprost gach. + + „Spłyń-że mi cicho, jak krew po nożu, + „Do jej alkowy, by tuż przy łożu, + „Co dźwiga ciała znój, + „Sen sprawdzić mój -- nie mój!” + + Zwlekła się pani z leż na kolana, + Z kolan powstała wyprostowana, + I poszła przed się w mrok, + Za krokiem głusząc krok. + + Gdy do siostrzynej wnikła alkowy, + Szukała głowy obok jej głowy, + Obok lic -- innych lic, + Lecz nie znalazła nic. + + Ujrzała tylko róże i róże, + Wszystkie szkarłatne i bardzo duże, + Bo śpiąca, trwając wzdłuż, + Sen pasła jawą róż. + + Upadła pani w mrok na kolana. + -- „Tak będę trudniej zowąd widziana!” -- + Tamuje wonny dech, + Nocnych się bojąc ech. + + Gdy północ wzmogła sny nieomylne. + Słyszy stąpanie bose i pilne, -- + Ściągnęła czujne brwi: + Ktoś wręcz otworzył drzwi. + + Na klęczkach pani wzroku natęża, + Na klęczkach widzi, że duch jej męża + Idzie, drzwi tłumiąc ruch, -- + Śpi ciało -- czuwa duch! + + Idzie ku śpiącej w ogień i burzę, + Pomiędzy róże, pomiędzy róże! + Od róż ją bierze w pół, + W uścisku zwarł i skuł. + + -- „Śpijmy oboje -- i duch i ciało, + „Niech żadne nie wie, co się z niem działo!” + Przegina śpiącą w znak, + By docałować tak! + + Nad ranem pani powraca blada. + -- „Czy śpisz, mój mężu?” -- Nie odpowiada. + --„Różami sen twój czuć! + „O zbudź się, zbudź się, zbudź!” + + Budzi się rycerz i w oczy pyta: + -- „Cóżeś widziała, w mroku ukryta? + „Czy mówić nie masz sił? + „Był-że gach w łożu?” -- „Był”. -- + + -- „Czy szedł ku śpiącej w ogień i burzę, + „Pomiędzy róże, pomiędzy róże? + „Czy przegiął białą w znak?” -- + --„Tak -- szepcze pani -- tak”. -- + + -- „A czyli widział ciebie, jak w mroku + „Z dłonią na piersi, ze zgrozą w oku + „Klęczałaś, zgięta w łuk?” -- + --„Widział i on i Bóg!” -- + + Porwał się rycerz ze swej łożnicy: + -- „Uchyl, śnie złoty, złotej przyłbicy! + „Jam jest! Poznajesz mnie?” + --„Nie inny byłeś w śnie!” -- + + -- „Spędzałem noce na sennej strawie, + „Odtąd chcę żywą pieścić na jawie!” -- + --„Już -- szepcze pani -- już + „Skonała wpośród róż! + + „We śnie zabiłam ciało bezszumne, + „Złożyć kazałam w podwójną trumnę; + „Dwie trumny -- trzeci grób, -- + „Trudny z nią będzie ślub!” -- + + A rycerz na to: „Zmarła zawcześnie! + „Znowu ją muszę nawiedzać we śnie, + „Do trumien wkroczę dwóch + „Ja -- pan, ja -- sen, ja -- duch!” + + +BALLADA DZIADOWSKA. + + Postukiwał dziadyga o ziem kulą drewnianą, + Miał ci nogę obciętą aż po samo kolano. + + Szedł skądkolwiek gdziekolwiek -- byle zażyć wywczasu, + Nad brzegami strumienia stanął tyłem do lasu. + + Stał i patrzał tem białkiem, co w niem pełno czerwieni, + Oj da-dana, da-dana! -- jak się strumień strumieni! + + Wychynęła z głębiny rusałczana dziewczyca, + Obryzgała mu ślepie, aż przymarszczył pół lica. + + Nie wiedziała, jak pieścić, -- nie wiedziała, jak nęcić? + Jakim śmiechem pośmieszyć, jakim smutkiem posmęcić? + + Wytrzeszczyła nań oczy -- szmaragdowe płoszydła -- + I objęła za nogi -- pokuśnica obrzydła. + + Całowała uczenie, i łechtliwie i czule + Oj da-dana, da-dana! -- tę drewnianą, tę kulę! + + Parskał śmiechem dziadyga w kark poklękłej ułudy, + Aż przysiadał na trawie, jakby tańczył przysiudy. + + Aż mu trzęsła się broda i dwie wargi u gęby, + Aż się kulą obijał o perłowe jej zęby! + + -- „Czemuż jeno całujesz moją kłodę stroskaną? + Czemuż dziada pomijasz aż po samo kolano? + + Za wysokie snadź progi dla czarciego nasienia, + Ty, wymoczku rusalny, -- ty, chorobo strumienia! + + Pieszczotami to drewno chcesz pokusić do grzechu? + Oj-da-dana, da-dana! -- umrę chyba ze śmiechu!” -- + + Spowiła go ramieniem, okręciła, jak frygą! + -- „Pójdż-że ze mną, dziadoku -- dziaduleńku -- dziadygo! + + Będę ciebie niańczyła na zapiecku z korali, + Będę ciebie tuczyła kromką żwiru z pod fali. + + Będziesz w moim pałacu miał wywczasy niedzielne, + Będziesz pijał z mej wargi pocałunki śmiertelne!” + + Pociągnęła za brodę i za torbę żebraczą + Do tych nurtów pochłonnych, co się w słońcu inaczą. + + Nim się zdążył obejrzeć, -- już miał falę na grzbiecie, -- + Nim się zdołał przeżegnać, -- już nie było go w świecie! + + Zakłębiły się nurty -- wyrównała się woda, + Znikła torba dziadowska i łysina i broda! + + Jeno kloc ten chodziwy -- owa kula drewniana + Wypłynęła zwycięsko -- oj da-dana, da-dana! + + Wypłynęła -- niczyja, nie należna nikomu, + Wyzwolona z kalectwa, wypłókana ze sromu! + + Brnęła tędy -- owędy szukająca swej drogi, + Niby szczątek okrętu, co się wyzbył załogi! + + Grzała gnaty na słońcu ku swobodzie, ku życiu, + Zapląsała radośnie na swem własnem odbiciu! + + I we żwawych poskokach podyrdała przez fale + Oj da-dana, da-dana! -- w te zaświaty -- oddale! + + +DUSIOŁEK. + + Szedł po świecie Bajdała, + Co go wiosna zagrzała, -- + Oprócz siebie -- wiódł szkapę, oprócz szkapy -- wołu, + Tyteż tędy, co wszędy, szedł z nimi pospołu. + + Zachciało się Bajdale + Przespać upał w upale, + Wypatrzył zezem ściółkę ze mchu po pod lasem, + Czy dogodna dla karku -- spróbował obcasem. + + Poległ cielska tobołem + Między szkapą a wołem, + Skrzywił gębę na bakier i jęzorem mlasnął + I ziewnął w niebogłosy i splunął i zasnął. + + Niewiadomo dziś wcale, + Co się śniło Bajdale? + Lecz wiadomo, że, szpecąc przystojność przestworza, + Wylazł z rowu Dusiołek, jak półbabek z łoża. + + Pysk miał z żabia ślimaczy, -- + (Że też taki żyć raczy!) -- + A zad tyli, co kwoka, kiedy znosi jajo. + Milcz, gębo nieposłuszna, bo dziewki wyłają! + + Ogon miał ci z rzemyka, + Podogonie zaś z łyka. + Siadł Bajdale na piersi, jak ten kruk na snopie, -- + Póty dusił i dusił, aż coś warkło w chłopie! + + Warkło, trzasło, spotniało! + Coć się stało, Bajdało? + Dmucha w wąsy ze zgrozy, jękiem złemu przeczy, -- + Słuchajta, wszystkie wierzby, jak chłop przez sen beczy! + + Sterał we śnie Bajdała + Pół duszy i pół ciała, + Lecz po prawdzie nie długo ze zmorą marudził, -- + Wyparskał ją nozdrzami, zmarszczył się i zbudził. + + Rzekł Bajdała do szkapy: + Czemu zwieszasz swe chrapy? + Trzebać było kopytem Dusiołka przetrącić, + Zanim zdążył mój spokój w całem polu zmącić! + + Rzekł Bajdała do wołu: + Czemuś skąpił mozołu? + Trzebać było rogami Dusiołka postronić, + Gdy chciał na mnie swej duszy paskudę wyłonić! + + Rzekł Bajdała do Boga: + O, rety -- olaboga! + Nie dość ci, żeś potworzył mnie, szkapę i wołka, + Jeszcześ musiał takiego zmajstrować Dusiołka? + + +ŚWIDRYGA I MIDRYGA. + + To nie konie tak cwałują i uszami strzygą, + Jeno tańczą dwaj opoje -- Świdryga z Midrygą. + + A nie stęka tak stodoła pod cepów bijakiem, + Jak ta łąka, żgana stopą srożej, niż kułakiem! + + Zaskoczyła ich na słońcu Południca blada + I Świdrydze i Midrydze i tańcowi rada. + + Zaglądała im do oczu chciwie, jak do żłobu. + -- „Który w tańcu mię wyhula, bom jedna dla obu?” -- + + -- „Moja będzie -- rzekł Świdryga -- ta pierś i ta szyja!” -- + A Midryga pięścią przeczy: „Moja, lub niczyja!” + + Ten ją porwał za dłoń jedną, a tamten za wtórą. + -- „Musisz obu nam nastarczyć, skąpico-dziewczuro!” + + A ona im prosto w usta dyszy bez oddechu, + A ona im prosto w oczy śmieje się bez śmiechu. + + I rozdwaja się porównu, rozszczepia się żwawo + Na dwie dziewki, na siostrzane -- na lewą i prawą. + + -- „Dosyć ciała dwoistego mamy tu na łące! + „Tańcz-że z nami południami, dopóki jarzące! + + „Jedna dziewka rak ma czworo i cztery ma łydy! + Niech upoją nas do reszty twe słodkie bezwstydy!” + + Nasrożyli się do tańca, jakgdyby do boju, -- + Przysporzyli kwiatom zgiełku, łące -- niepokoju + + Więc Świdryga pląsał z prawą, więc Midryga -- z lewą, + Ten obcasem kurz zamiatał, a tamten -- cholewą. + + Na odsiebkę, na odkrętkę i znów na odwrotkę, -- + Podeptali macierzankę, błyszczkę i tymotkę! + + Jeden wrzeszczał: „Konaj żywcem!” a drugi: „Wciornaści!” + Tańcowali aż do zdechu i aż do upaści! + + Aż poczuli, że dziewczyna życie w tańcu traci, + I umarła jednocześnie we dwojej postaci. + + „Pochowajmy owo ciało nie bardzo samotne. + „Bo podwójne w tańcowaniu, a w śmierci dwukrotne. + + „Pochowajmy na cmentarzu, gdzie za drzewem -- drzewo, + „Zmówmy pacież obopólny -- za prawą i lewą.” + + W dwóch ją trumnach ułożyli, ale w jednym grobie, -- + A już huczy echo ziemne -- tańczą trumny obie! + + Tańczą, ciałem nakarmione, syte i hulaszcze, + Ukazując co raz w tańcu niedomkniętą paszczę + + Tańczą, skaczą i wirują, klepką dzwonią w klepkę, + Na odkrętkę, na odwrotkę i znów na odsiebkę! + + Aż się kręci razem z niemi śmierć w skocznych lamentach, + Aż się wzdryga wnętrznościami przerażony cmentach! + + Aż się w sobie zatraciło błędne tańca koło, + Aż się stało po pod ziemią huczno i wesoło! + + Aż zmąciły się rozumy Świdrydze-Midrydze, + Jakby wicher je rozhulał na wiatraka śmidze! + + I rozwiała się w ich głowach ta wiedza pomglona, + Gdzie jest prawa strona świata, a gdzie lewa strona? + + W jakiej trumnie lewa dziewka, w jakiej prawa leży? + I która z nich i do kogo po śmierci należy? + + Tak im w oczach opętanych świat się cały miga, + Że nie wiedzą, kto Świdryga, a kto z nich Midryga? + + Jeno ujrzą otchłań śmierci czarną od ogromu: + -- „A bądźcie tu, ludzie dobrzy, jak u siebie w domu! + + Jedna trumna dla jednego, dla drugiego -- druga, + W jednej wieczność prawem okiem, w drugiej lewem mruga. + + Obłąkani nad przepaścią poklękali wzajem + I na klęczkach zatańczyli tuż, tuż nad jej skrajem. + + Tańcowali na czworakach, tańcowali płazem, + Tak i nie tak -- i na opak -- razem i nie razem! + + At wichrzeni w mrok dwóch trumien, jak dwa błędne wióry + Powpadali w otchłań śmierci nogami do góry! + + +MAK. + + Za chruścianym stanęła witakiem, + A boginiak już czyhał za krzakiem, -- + Pogiął kibić, zagarnął twarz białą + I mięśniami pościskał jej ciało! + A ty śpiewaj, śpiewulo, -- + A ty zgaduj, zgadulo! + I mięśniami pościskał jej ciało. + + Tchem się swoim do tchu jej przedostał, + Dreszczem nagłym dreszczowi jej sprostał, + Sponiewierał wargami w ustroniu, + Obezdolił pieszczotą na błoniu! + A ty śpiewaj, śpiewulo, -- + A ty zgaduj, zgadulo! + Obezdolił pieszczotą na błoniu. + + I wykochał jej nogi i ręce, + I wykochał oddechy dziewczęce, + I z chichotem odrzucił na siano + Tę dziewczynę, przez niego ospaną! + A ty śpiewaj, śpiewulo, -- + A ty zgaduj, zgadulo! -- + Tę dziewczynę, przez niego ospaną. + + -- „Dokąd pójdę -- na które cmentarze? + „Jak się Bogu na oczy pokażę? + „Ni mi klęknąć na grzeszne kolano, + „Ni przeżegnać się dłonią zbrukaną! + A ty śpiewaj, śpiewulo, -- + A ty zgaduj, zgadulo! + „Ni przeżegnać się dłonią zbrukaną.” + + Wspominając jego wargi ssące, + Mak czerwony zerwała na łące. + Pełna lęku i wstydu i zmazy + Przeżegnała się makiem trzy razy! + A ty śpiewaj, śpiewulo, -- + A ty zgaduj, zgadulo! + Przeżegnała się makiem trzy razy. + + Rozewrzyjcie na nieba rozstaju + Wszystkie wrota do mego wyraju, + Bo ja w niebie dziewczynę mieć muszę + Tę, co makiem przeżegnała duszę! + A ty śpiewaj, śpiewulo, + A ty zgaduj, zgadulo! + Tę, co makiem przeżegnała duszę. + + +WIŚNIA + + Rosła wiśnia w królewskim ogrodzie, + Król ją ujrzał o słońca zachodzie. + Ujrzał tajnym zapłonioną żarem + I obłąkał swe zmysły jej czarem. + + Ach, nie po to się czerwienię, + Żeby gasić twe pragnienie! + + „Jedni wierzą w śpiewające ptaki, + Inni w gwiezdne na błękicie znaki, + A ja ciebie będę czcił w twej krasie, + Wiśnio, wiśnio! Już ku zmierzchom ma się!” + + Ach, nie po to się czerwienię, + Żeby gasić twe pragnienie! + + „Uśmierz obłęd, ty -- zorzo zorzysta! + Przejrzyj duszę do dna, bo zbyt mglista... + W tym ogrodzie dwoje nas, jak dwoje”... + I wyciągnął ku niej usta swoje. + + Ach, nie po to się czerwienię, + Żeby gasić twe pragnienie! + + I wyciągnął usta w żal zaklęty + I skamieniał, szałem ogarnięty, + I nie wiedział, że nie dni samotne, + Jeno wieki mijają stokrotne. + + Ach, nie po to się czerwienię, + Żeby gasić twe pragnienie! + + Ona zdawna przez jego kochanie + Nieśmiertelne pozyskała trwanie + I, wtulona w nieuwiędłe liście, + Płomieniała odtąd wiekuiście. + + Ach, nie po to się czerwienię, + Żeby gasić twe pragnienie! + + A on w mgłę się rozcieńczył obladłą, + Ciało jego już w nic się rozpadło, + Jeno ustom, by mogły całować, + Wolno było w ogrodzie wiekować. + + Ach, nie po to się czerwienię, + Żeby gasić twe pragnienie! + + I śpiewały te usta do wiśni: + „Brak nam oczu. Cóż ślepcom się przyśni? + „Lecz, cokolwiek nam sądzono w niebie, + „Nie przestaniem należeć do ciebie!” + + Ach, nie po to się czerwienię, + Żeby gasić twe pragnienie! + + Tędy właśnie szły dziewczęta młode, + Podziwiały ust wiernych urodę: + „Usta, usta, rozwarte do picia, + „Jaki smutek stał się wam za życia?” + + Ach, nie po to się czerwienię, + Żeby gasić twe pragnienie! + + „Mogłybyście nie jednej dziewczynie, + „Dać to szczęście, bez którego ginie! + „Jakaż niemoc tak strasznie was więzi + „Do tej wiśni, co trwa na gałęzi?” + + Ach, nie po to się czerwienię, + Żeby gasić twe pragnienie! + + +PIŁA + + Idzie lasem owa zmora, co ma kibić piły, + A zębami chłopców nęci i zna czar mogiły. + + Upatrzyła parobczaka na schyłku doliny: + -- „Ciebie pragnę, śnie jedyny, -- dyny moje, dyny! + + „Pocałunki dla cię, chłopcze, w ostrą stal uzbroję, + „Błysk -- niedobłysk na wybłysku -- oto zęby moje! + + „Oczaruj się tym widokiem, coś go nie widywał, + „Ośnij-że się tymi snami, coś ich nie wyśniwał! + + „Połóż głowę na tym chabrze i połóż na maku, + „Pokochaj mnie w polnym znoju i w śródleśnym ćmaku!” + + -- „Będę ciebie kochał mocą, z którą się mocuję, + „Będę ciebie tak całował, jak nikt nie całuje! + + „Będę gardził dziewczętami, com je miał w swej woli, + „Bo z nich każda od miłości łka, jak od niedoli. + + „Chcę się ciałem przymiarkować do nowej pieszczoty, + „Chcę się wargą wypurpurzyć dla krwawej ochoty! + + „Chcę dla twojej dla zabawy tak się przeinaczyć, + „Abym mógł się na twych zębach dreszczami poznaczyć!” + + Zazgrzytała od rozkoszy, naostrzyła zęby: + -- „Idę w miłość, jak chadzałam na leśne wyręby!” + + Zaszumiała po nad nimi ta wierzba złotocha, -- + Poznał chłopiec, czem w uścisku jest stal, gdy pokocha! + + Całowała go zębami na dwoje, na troje: + -- „Hej, nie jedną z ciebie duszę w zaświaty wyroję!” + + Poszarpała go pieszczotą na nierówne części: + -- „Niech wam, moje wy drobiażdżki, w śmierci się poszczęści!” + + Rozrzuciła go podzielnie we sprzeczne krainy: + -- „Niechaj Bóg was pouzbiera, ludzkie omieciny!” + + Same chciały się uciułać w kształt wielce bywały, + Jeno znaleźć siebie w świecie wzajem nie umiały. + + Zaczęło się od mrugania ległych w kurzu powiek, -- + Niewiadomo, kto w nich mrugał, ale już nie człowiek! + + Głowa, dudniąc, mknie po grobli, szukająca karku, + Jak ta dynia, gdy się dłoniom umknie na jarmarku. + + Piersią, sobie przywłaszczoną, jar grabieżczo dyszy, + Uchem, wbiegłem na wierzchołek, wierzba coś tam słyszy! + + Oczy, wzajem rozłączone, tleją bez połysku, + Jedno brzęczy w pajęczynie, drugie śpi w mrowisku. + + Jedna noga po pod lasem uwija się w tańcu, + Druga włóczy się na klęczkach po zbożowym łańcu. + + A ta ręka, co się wzniosła w próżnię po nad drogą, + Znakiem krzyża przeżegnała niewiadomo kogo! + + +KRÓLEWNA CZARNYCH WYSP. + + Królewna Czarnych Wysp, podwójną bielą rąk + Rozwidniająca zmierzch w miłosnych żądz pośpiechu, + Rozdawczyni snów i mąk, + Pełna zdrady, pełna grzechu, + Całująca własne dłonie, + Zanim czar utracą w zgonie, + Dziś o północy w ogrodzie, + W kwiatach, w rosach, w cieniu, w chłodzie + Umarła. + + W przedzgonnej, nagłej męczarni + Wiła się po bujnej darni, + W snach się wiła wciąż a wciąż, + Szalejąc ku nocy jasnej, + Aż zwinęła się, jak wąż, + Dookoła śmierci własnej. + Dzwonią w kościele. + + Zbiegli się kochankowie na gwar dzwonów złoty, + Złoty gwar wśród drzewnych cieni, + Wszyscy smutni i zdradzeni, + Zbłąkani wpośród tęsknoty. + --„Smutki nasze -- srebrne taśmy + „Wokół bioder królewny! + „Pragnienie w śmierci ugaśmy, + „Poranek nasz -- niepewny!” + Tak to marzeń obyczajem + Pozdrowiwszy się nawzajem, + Na ramiona krzepkie, dumne + Niewesołą wzięli trumnę + I ponieśli nawprost słońca + W pszczół wyroje, w żal bez końca, + W sen o Bogu i o Maju. + W nagłą pustkę na rozstaju, + W spodziewaną poprzód grozę, + W cień cmentarza, po pod brzozę, + A, niosąc, wciąż kołysali, + A, kołysząc, zamawiali, + Żeby miała śmierć słodką. + + Kopiąc wspólnie dół wśród ostu + Najpierw w glinie, potem w głazie, + Wspominali raz po razie, + Że była topoli wzrostu. + + --„Kopmy dół dla smutnej wieści, + „Aż się topola pomieści, + „I ułużmy do snu ciało + „Tak, jakby samochcąc spało.” + + Ułożyli, poprawili + Raz i jeszcze, a po chwili + Przyglądali się z pobrzeży + Czy dość samochcący leży? + + Naówczas gąsiory złote + Ujęli po przez tęsknotę + I wlewali miód do dołu + I kolejno i pospołu, + Wlewali go cienką strugą, + Ale suto, ale długo. + Żeby miała śmierć słodką. + + Potem, lutnie nastroiwszy + Do żalnego w śmierć okrzyku, + By okazać ból żarliwszy, + Stanęli w chóralnym szyku + Według głosów, według losów + Przeznaczonych od niebiosów, + I chóralnie zaśpiewali + Pieśni o wszelkiej oddali, + O kalinie, która latem + Zbłąkała się po za światem, + O pośmiertnym w różach znoju + I o wiecznym niepokoju, + I śpiewali pieśni smutne, + I miłosne i okrutne, + Księżycowe i słoneczne, + I wesołe i taneczne, + Żeby miała śmierć słodką. + + A gdy jej dusza, niby kropla z wiosła, + Strącona z ziemi -- w ciemność się uniosła, + Aniołowie, w locie biegli, + Na spotkanie jej wybiegli, + Bardzo senni, bardzo biali, + Szalejąc w wieczności progach, + Zagrobnie ją całowali + I po rękach i po nogach, + Żeby miała śmierć słodką. + + Miałam ci ja śmierć słodką, + Śmierć w kwiatach oniemiałą, + Jakbym była lilją białą, + Albo stokrotką. + Złożyli mię kochankowie + W grobie na wznak, jak w alkowie, + Nie szczędzili mi w mych mękach + Ni ostatniej na sen rady, + Ni pieśni, ni miodnych trunków, + A na nogach i na rękach + Dotąd jeszcze czuję ślady + Anielskich pocałunków! + Pokój mym cieniom. + + +ZIELONY DZBAN. + + To nie stu rycerzy, lecz sto trupów leży! + Nie sto trupów leży, jeno stu rycerzy! + A nie dla nich ruczaj dzwoni, + A bór szumny od nich stroni, + Jeno wicher we sto koni + Znikąd ku nim bieży. + + Wybiła godzina -- wiosna się zaczyna, + Z chaty poprzez kwiaty wybiega dziewczyna, + Dzban zielony, pełen wody, + Niesie zmarłym dla ochłody + W skwar śmiertelnej niepogody, + Co w proch wargi ścina. + + Stopy moje -- bose, skronie -- złotowłose, + Kochałam, płakałam, zmarłym wodę niosę, + Oczerstwijcie ból wasz słony, + Smakiem śmierci podrażniony, + Cały ranek w dzban zielony + Ciułałam tę rosę. + + Wypić -- wypijemy, lecz nie ożyjemy, + Na polu w kąkolu żal się chwieje niemy, + A my leżym z ziemią w zmowie + + W tym tu rowie i parowie, + Lecz nikt tego nie wypowie, + Gdzie my teraz, gdzie my? + + Jedyny dobytek -- ciszy w sobie zbytek + I snu podziemnego żmudny bezpożytek. + Nim sporządzisz dla nas sanie + Na wieczyste zimowanie, + Połóż wieniec na kurhanie + Z kalinowych witek. + + W waszem zgromadzeniu, w natłoczonym cieniu + Jest taki, co maki kładł mi na ramieniu, + Niech ze dzbana pije wodę, + Niech przypomni lata młode, + Gdy raz spojrzał w mą urodę + W nagłem zachwyceniu! + + Płyną dni niezłomne, czasy nieprzytomne, + Nie wierzę, że leżę trzy lata ogromne! + Mak pamiętam purpurowy, + Ale twojej, dziewczę, mowy + I tej złotej w słońcu głowy + Już dziś nie przypomnę! + + Chmurzą się błękity, płacze deszcz obfity, + Na trawie w murawie leży dzban rozbity, + Dzban rozbity leży, leży, + A śpi pod nim stu rycerzy, + A wiatr znikąd ku nim bieży, + Kurzawą okryty! + + +ŚMIERCIE. + + Chodzą Śmiercie po słonecznej stronie, + Trzymający się wzajem za dłonie. + + Którą z naszej wybierzesz gromady, + By w cmentarne uprowadzić sady? + + Nie chciał pierwszej, że nazbyt miniasta, + Grób, gdy hardy, pokrzywą porasta. + + Nie chciał drugiej, że nadmiernie złota, + Nie zna ciszy, kto się tak migota. + + Wybrał trzecią, co, choć bogulicha, + Lecz tak cicha, że wszystko nacicha. + + Coś za jedna, że podobasz mi się + W swym bożystym na ziemi zarysie? + + Zal mi przeżal ptaka, co odlata, + Dla cię umrę z nieżalu do świata. + + Blada jesteś, jak to słońce w zimie, -- + Kędy dom twój i jak ci na imię? + + Dom mój stoi na ziemi uboczu, + A na imię nic nie mam, prócz oczu. + + Nic w tych oczach nie mam, prócz wieczoru, + Pewna byłam twojego wyboru. + + Jeden zowąd śmierć sobie wybiera, + Ale drugi tą śmiercią umiera. + + Choć wybrałeś, nie wiedząc dla kogo, + Zawszeć będę pamiętną i drogą. + + Jestem śmiercią twej matki, co w chacie + Uśmiechnięta czeka teraz na cię. + + +STRÓJ. + + Miała w sadzie strój bogaty, + Malowany w różne światy, + Że, gdy w nim się zapodziała, + Nie wędrując -- wędrowała. + Strój koloru murawego, + A odcienia złocistego, -- + Murawego -- dla murawy, + Złocistego -- dla zabawy. + + Zbiegło się na te dziwy aż stu płanetników, + Otoczyli ją kołem, nie szczędząc okrzyków. + + Podawali ją sobie z rąk do rąk, jak czarę: + -- „Pójmy duszę tym miodem, co ma oczy kare!” + + Podawali ją sobie z ust do ust na zmiany: + -- „Słodko wargą potłoczyć taki krzew różany!” + + Porywali ją naraz w stu pieszczot zawieję: + -- „Dziej się w tobie to samo, co i w nas się dzieje.” + + Dwojgiem piersi ust głodnych karmiła secinę: + -- „Nikt tak słodko nie ginął, jak ja teraz ginę!” + + Szła pieszczota koleją, dreszcz z dreszczem się mijał, + Nim jeden wypił do dna, -- już drugi nadpijał. + + Kto oddawał -- dech chwytał, a kto brał -- dech tracił, + A kto czekał za długo -- rozumem przypłacił! + + Sad oszalał i stał się nieznany nikomu, + Gdy ona, jeszcze mdlejąc, wróciła do domu. + + Miała w oczach ich zamęt, w piersi -- ich oddechy, + I płonęła na twarzy od cudzej uciechy! + + -- „Jakiż wicher warkocze w świat ci rozwieruszył?” + -- „Ach, to strzelec -- postrzelec w polu mnie ogłuszył!” + + -- „Co za dreszcz twojem ciałem tak żarliwie miota?” + -- „Śniła mi się w śródlesiu burza i pieszczota!” + + Mać ją, płacząc, wyklęła, -- ojciec precz wyrzucił, + Siostra łokciem skarciła, a brat się odwrócił. + + A kochanek za progiem z pierścieni ograbił, + I nie było nikogo, ktoby jej nie zabił. + + I nie było nikogo, ktoby nie był dumny, + Że ją przeżył, gdy poszła wraz z hańbą do trumny. + + Tylko Bóg jej nie zdradził i ślepo w nią wierzył + I przez łzy się uśmiechał, że ją w niebie przeżył. + + -- „Ty musisz dla mnie poledz na śmierci wezgłowiu, + „A ja muszę dla ciebie trwać na pogotowiu! + + „Ty pójdziesz tą doliną, gdzie ustaje łkanie, + „A ja pójdę tą górą na twoje spotkanie. + + „Ty opatrzysz me rany, ja twych pieszczot ciernie, + „I będziem odtąd w siebie wierzyli bezmiernie!” + + Miała w trumnie strój bogaty, + Malowany w różne światy, + Że, gdy w nim się zapodziała, + Nie wędrując -- wędrowała. + Strój koloru murawego, + A odcienia złocistego, + Murawego -- dla murawy, + Złocistego -- dla zabawy. + + +DĄB. + + Zaszumiało, zawrzało, a to właśnie z dąbrowy + Wbiegł na chóry kościelne krzepki upiór dębowy + I poburzył organy rąk swych zmorą nie zmorą, + Jakby naraz go było wespół z gędźbą kilkoro. + Rozwiewała się, trzeszcząc, gałęzista czupryna, + I szerzyła się w oczach niewiadoma kraina. + A on piersi wszem dudom nastawił po rycersku, + A w organy od ściany uderzał po siekiersku! + + Graj-że, graju, graj, + Dopomóż ci Maj, + Dopomóż ci miech, duda + I wszelaka ułuda! + + Bił prawicą na lewo, a lewicą na prawo, + Pokrzyżował ryk z jękiem, a lamenty ze wrzawą, + Aż z tej dudy -- marudy dobył dłonią sękatą + Pieśń od wnętrza zieloną, a po brzegach kwiaciatą. + Wyszli święci z obrazów, bo już mają we zwyku, + Że się garną śmierciami do śpiewnego okrzyku. + I Bóg przybył skądinąd, niebywały w tej porze, + Niebywały, lecz cały zasłuchany! O, Boże! + + Graj-że, graju, graj, + Dopomóż ci Maj, + Dopomóż ci miech, duda + I wszelaka ułuda! + + Grał ci drzewne obłędy, sen umarłej zieleni, + Rozpacz liści, porwanych wirem zimnych strumieni, + I grał marsze żałobne muchomorów, co kroczą + Jedną nogą donikąd, kiedy zgon swój zaoczą. + I grał o tem, jak mszary jeno milczą a milczą, + Jak śmierć leśna śpi nawznak pod jagodą pod wilczą, + I jak rosa bez oczu swemi łzami się nęka, + I jak drzewo pod ziemią w nagły żal się rozklęka! + + Graj-że, graju, graj, + Dopomóż ci Maj, + Dopomóż miech, duda + I wszelaka ułuda! + + A gdy śpiew mu uderzył durem leśnym do głowy. + Grał wszystkiemi jarami wszystkie naraz parowy! + Aż ten ołtarz zlękniony, gdzie wyzłota się święci, + Chciał już runąć na ziemię, lecz potłumił swe chęci. + A on wpodłuż organów, stare miażdżąc im koście, + Porozpędzał swe dłonie, jak te nogi po moście, + I, rozwiawszy tłum dźwięków po pieśniowym rozłogu, + Wygrzmiał z miechów to wszystko, co las myśli o Bogu! + + Graj-że, graju, graj, + Dopomóż ci Maj, + Dopomóż ci miech, duda + I wszelaka ułuda! + + Między Bogiem a grajem znikła inszość i przedział, + Skoro Bóg się o sobie snów dębowych dowiedział. + -- „Odkąd żyję na świecie, a wszak jestem wieczysty, + „Nigdym dotąd nie słyszał takiego organisty!” + Grajek znawstwu bożemu na pamiątkę i chwałę + Porozbujał pieśń górą w dwa ruczaje niestałe, + Rozmurawił ją dołem, aż się kościół zielenił, + A cienistym przyśpiewem twarz słuchacza ocienił! + + Graj-że, graju, graj, + Dopomóż ci Maj, + Dopomóż ci miech, duda + I wszelaka ułuda! + + I Bóg słuchał wzruszony, słuchał duszą bezkreśną, + A w tej duszy mu było i ruczajno i leśno, + I coś jeszcze miarkował i coś dumał na stronie + I biegł żywcem do grajka i wyciągał swe dłonie! + Święci, wiedząc, co czynią, w nagłej cudom podzięce + Poklękali radośnie, wziąwszy siebie za ręce, + Bo, odkiedy świat światem, a śmierć jego obrębem, + Po raz pierwszy Bóg, płacząc, obejmował się z dębem! + + Graj-że, graju, graj, + Dopomóż ci Maj, + Dopomóż ci miech, duda + I wszelaka ułuda! + + +BALLADA BEZLUDNA. + + Niedostępna ludzkim oczom, że nikt po niej się nie błąka, + W swem bezpieczu szmaragdowem rozkwitała w bezmiar łąka, + Strumień skrzył się na zieleni nieustannie zmienną łatą, + A gwoździki z poza trawy wykrapiały się wiśniato. + Świerszcz, od rosy napęczniały, ciemnił pysk nadmiarem śliny, + I dmuchawiec kroplą mlecza błyskał w zadrach swej łęciny, + A dech łąki wrzał od wrzawy, wrzał i żywcem w słońce dyszał. + I nie było tu nikogo, ktoby widział, ktoby słyszał. + + Gdzież me piersi, Czerwcami gorące? + Czemuż niema ust moich na łące? + Rwać mi kwiaty rękami obiema! + Czemuż rąk mych tam na kwiatach niema? + + Zabóstwiło się cudacznie pod blekotem na uboczu, + A to jakaś mgła dziewczęca chciała dostać warg i oczu, + I czuć było, jak boleśnie chce się stworzyć, chce się wcielić, + Raz warkoczem się zazłocić, raz piersiami się zabielić, -- + I czuć było, jak się zmaga zdyszanego męką łona, + Aż na wieki sił jej zbrakło -- i spoczęła niezjawiona! + Jeno miejsce, gdzie być mogła, jeszcze trwało i szumiało, + Próżne miejsce na tę duszę, wonne miejsce na to ciało. + + Gdzież me piersi, Czerwcami gorące? + Czemuż niema ust moich na łące? + Rwać mi kwiaty rękami obiema! + Czemuż rąk mych tam na kwiatach niema? + + Przywabione obcym szmerem, wszystkie zioła i owady + Wrzawnie zbiegły się w to miejsce, niebywałe węsząc ślady, + Pająk w nicość sieć nastawił, by pochwycić cień jej cienia, + Bąk otrąbił uroczystość spełnionego nieistnienia. + Żuki grały jej potrupne, świerszcze -- pieśni powitalne, + Kwiaty wiły się we wieńce, ach, we wieńce pożegnalne! + Wszyscy byli w owem miejscu na słonecznym, na obrzędzie, + Prócz tej jednej, co być mogła, a nie była i nie będzie! + + Gdzież me piersi, Czerwcami gorące? + Czemuż niema ust moich na łące? + Rwać mi kwiaty rękami obiema! + Czemuż rąk mych tam na kwiatach niema! + + + + +III + +W MALINOWYM CHRÓŚNIAKU + + +*** + + W malinowym chróśniaku, przed ciekawych wzrokiem + Zapodziani po głowy, przez długie godziny + Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny. + Palce miałaś naoślep skrwawione ich sokiem. + + Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty, + Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory, + Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory, + I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty. + + Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała, + A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni, + Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni + Owoce, przepojone wonią twego ciała. + + I stały się maliny narzędziem pieszczoty + Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całem niebie + Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie, + I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty. + + I nie wiem, jak się stało, w którem okamgnieniu, + Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła, + Porwałem twoje dłonie -- oddałaś w skupieniu, + A chróśniak malinowy trwał wciąż dookoła. + + +*** + + Śledzą nas... Okradają z ścieżek i ustroni, + Z trudem przez nas wykrytych. Gniew nas w słońcu pała! + Śpieszno nam do łez szczęścia, do tchów naszych woni, + Chcemy pieszczot próbować, poznawać swe ciała. + + Więc naprzekór przeszkodom źrenicą bezradną + Chłoniemy się nawzajem, niby dwa bezdroża, + A, gdy powiek znużonych kotary opadną, + Czujemy, żeśmy wyszli z uścisków i z łoża. + + Nikt tak nigdy nie patrzał, nie bywał tak blady, + I nikt do dna rozkoszy ciałem tak nie dotarł, + I nie nurzał swych pieszczot bezdomnej gromady + W takiem łożu, pod strażą takich czujnych kotar! + + +*** + + Taka cisza w ogrodzie, że się jej nie oprze + Żaden szelest, co chętnie taje w niej i ginie. + Czerwieniata wiewiórka skacze po sośninie, + Żółty motyl się chwieje na złotawym koprze. + + Z własnej woli, ze śpiewnym u celu łoskotem + Z jabłoni na murawę spada jabłko białe, + Łamiąc w drodze kolejno gałęzie spróchniałe, + Co w ślad za niem -- spóźnione -- opadają potem. + + Chwytasz owoc, zanurzasz w nim zęby na zwiady + I podajesz mym ustom z miłosnym pośpiechem, + A ja gryzę i chłonę twoich zębów ślady, + Zębów, które niezwłocznie odsłaniasz ze śmiechem. + + +*** + + Hasło nasze ma dla nas swe dzieje tajemne: + Lampa, gdy noc już zdąży świat mrokiem owionąć, + Winna zgasnąć w tej szybie, a w tamtej zapłonąć. + Na znak ten oddech tracę. Już schody są ciemne. + + Czekasz z dłonią na klamce i, gdy drzwi otwiera, + Tulę tę dłoń, co jeszcze ma chłód klamki w sobie, + A ty wzamian przyciskasz moje ręce obie + Do serca, które zawsze u drzwi obumiera. + + Wchodzę ciszkiem, jakgdyby krok każdy knuł zbrodnię, + Między sprzęty, co dla mnie są sprzętami czarów. + Sama ścielesz swe łóżko według swych zamiarów, + By szczęściu i pieszczotom było w niem wygodnie. + + I zazwyczaj dopóty milczymy oboje, + Dopóki nie dopełnisz podjętego trudu. + Ileż w dłoniach twych pieczy, miłości i cudu! + Kocham je, kocham za to, że piękne, że twoje. + + +*** + + Zazdrość moja bezsilnie po łożu się miota: + Kto całował twe piersi, jak ja, pokryjomu? + Czy jest wśród twoich pieszczot choć jedna pieszczota, + Której, prócz mnie, nie dałaś nigdy i nikomu? + + Gniewu mego łza twoja wówczas nie ostudzi! + Poniżam dumę ciała i uczuć przepychy, + A ty mi odpowiadasz, żem marny i lichy, + Podobny do tysiąca obrzydłych ci ludzi. + + I wymykasz się naga. W przyległym pokoju + We własnem się po chwili zaprzepaszczasz łkaniu, + I wiem, że na skleconem bezładnie posłaniu + Leżysz, jak topielica na twardem dnie zdroju. + + Biegnę tam. Łkania milkną. Cisza, niby w grobie. + Zwinięta, nakształt węża, z bólu i rozpaczy + Nie dajesz znaku życia -- jeno konasz raczej, + Aż znienacka za dłoń mię pociągasz ku sobie. + + Jakże łzami przemokłą, znużoną po walce + Dźwigam z nurtów pościeli w ramiona obłędne! + A nóg twych rozemknione pieszczotami palce + Jakże drogie mym ustom i jakże niezbędne! + + +*** + + Z dłońmi tak splecionemi, jakbyś, klęcząc, spała, + W niedostępne mym oczom wpatrzona widzenie, + Płaczesz przez sen i wstrząsem wylękłego ciała + Błagasz o nagłą pomoc, o rychłe zbawienie. + + Jeszcze płaczu niesytą do piersi cię tulę + A ty goisz się we mnie, niby lgnąca rana, + A ja płacz twój całuję, biodra i kolana + I ramię i zsuniętą z ramienia koszulę. + + Lecz, karmiony ust twoich spłakanym oddechem, + Nie pytam o treść widzeń. Dopiero z porania + Zadaję ciemna nocą tłumione pytania. + Odpowiadasz bezładnie -- ja słucham z uśmiechem. + + +*** + + Wyszło z boru ślepawe, zjesieniałe zmrocze, + Spłodzone samo przez się w sennej bezzadumie. + Nieoswojone z niebem patrzy w podobłocze + I węszy świat, którego nie zna, nie rozumie. + + Swem cielskiem kostropatem kąpie się w kałuży, + Co nęci, jak ożywczych jadów pełna misa, + Czołgliwemi mackami krew z kwiatów wysysa + I ciekliną swych mętów po ziemi się smuży. + + Zwierzę, co trwać nie zdoła zbyt długo na świecie, + Bo wszystko wokół tchnieniem zatruwa i gasi, + Lecz, gdy ty białą dłonią głaszczesz je po grzbiecie, + Ono, mrucząc, do stóp twych korzy się i łasi. + + +*** + + Czasami mojej ślepej posłuszny ochocie + Pragnę w tobie mieć czujną na byle skinienie + Sługę, co pieszczotami gasi me pragnienie, + A ty jesteś tak zmyślna i zwinna w pieszczocie! + + Gdy twój warkocz, jak w słońcu wybujałe ziele, + Tchem rozwartych ogrodów mą duszę owionie, + Głowę twą, niby puhar, ujmuję w swe dłonie + I wargami w ślad dreszczu prowadzę po ciele. + + I raduję się, śledząc tę wargę, jak zmierza + Do mej piersi kosmatej, widnej w niedomroczu, + W której marzę pierś w lesie ryczącego zwierza + I staram się, gdy pieścisz, nie tracić go z oczu. + + +*** + + Ty pierwej mgły dosięgasz, ja za tobą w ślady + Zdążam, by się w tym samym zaprzepaścić lesie, + I, tropiąc twoją bladość, sam się staję blady, + I, zdybawszy twój bezkres, sam ginę w bezkresie. + + A potem wzieram w oczy, by zgadnąć, czy dość ci + Omdlenia, co się nogom udziela, jak szczęście, + I twe dłonie, jak w pąki, mnę w zdrobniałe pięście, + By się w nich docałować twych chrząstek i kości. + + A one wypukleją na dłoni przegibie, + Niby pestki owoców, zróżowionych znojem, + I nieśmiałym do ust mych garną się wyrojem, + Zatajone w swej ciepłej od pieszczot siedzibie. + + Ich dotyk budzi wzruszeń zaniedbanych krocie, + A ty, tuląc je w warg mych rozrzewnioną ciszę, + Dziecinniejesz w uścisku, malejesz w pieszczocie, + Chwila -- a już cię do snu z lat dawnych kołyszę. + + +*** + + Zazdrośnicy daremnie chcą pochlebić pierwsi + Czarom, skrytym w twem ciele z moją o nich wiedzą! + Oczy, co się rzęsami nie tknęły twych piersi, + Czyliż pustym domysłem te czary wyśledzą? + Czyliż pustym domysłem te czary wyśledzą? + + Kto w chwili pocałunków nie zagrzał swej dłoni + Na twych bioder nawrzałej żądzą przegięcinie, + Nie potrafi określić upojeń tej woni, + Co z ciebie, jako z róży, snem potartej, płynie. + + Kto ustami w nóg twoich nie wdumał się dreszcze, + Nigdy dość nie wysłowi twych oczu omdlenia, + A choćby je dzień cały badał bez wytchnienia, + Nie wypatrzy z nich tego, co ja z nich wypieszczę! + + +*** + + Zmienionaż po rozłące? O, nie, niezmieniona! + Lecz jakiś kwiat z twych włosów zbiegł do stóp ołtarzy, + A, choć brak tego zbiega nie skalał twej twarzy, + Serce me w tajemnicy przed twem sercem kona... + + Dusza twoja śmie marzyć, że, w gwiezdne zamiecie + Wdumana, będzie trwała raz jeszcze i jeszcze, -- + Lecz ciało? Któż pomyśli o niem we wszechświecie, + Prócz mnie, co tak w nie wierzę i kocham i pieszczę? + + I gdy ty, szepcząc słowa, w ust zrodzone znoju, + Dajesz pieszczotom ujście w tym szepcie, co pała, + Ja, zamilkły wargami u piersi twych zdroju, + Modlę się o twojego nieśmiertelność ciała. + + + + +IV + +WSPOMNIENIE + + +WSPOMNIENIE. + + Lubię wspominać te dziecięce lata, + Gdym, zaniedbując całą resztę świata, + W znajome pole szedł razem z pastuchem + Krów, co bezładnym swych rapci rozruchem + Niską przed nami nieciły kurzawę, + Ściągając na się wybiegły nad trawę + Deszcz much zielonych i złotych i owych + Samotnie skrzących, ciemno-purpurowych, + Co, dogadzając przemyślnemu skrzydłu, + Wpadają nagle w samo ślepie bydłu, + Zapatrzonemu w dal, jak w swą oborę. + + Zawszem widywał po drodze brzóz korę + W brunatne pręgi i te same cienie + Lip na murawie i żółtych motyli + Nagłe w powietrzu skrzydeł rozdwojenie + I nagły w trawę zlot, gdy do badyli + Nóg się czepliwych przytwierdzają schwytem, -- + I przykucnięte nad stawu błękitem + Kaczki, co, naszą zaoczywszy trzodę, + Niezgrabnie, piersią zsuwały się w wodę, -- + I tłumy wróbli, co z głuchym łoskotem + Sfruwały z płotu, aby tuż pod płotem + W długi się szereg rozsypać na trawie. + + I widywałem wszystko i nic prawie, + Na niewidziane znając drogę całą, + Bo odbywałem ją zarówno w sobie, + Jak po za sobą. Dziś wierzę, iż w grobie, + Gdy z mymi snami sam na sam zostanę, + Znów ją odbędę, znów na niewidziane, + W tem samem słońcu, jak we śnie przystało. + + Szliśmy więc dalej, brnąc w słonecznem złocie + I ocierając zerwanym w przelocie + Łopuchem mokre, przepocone czoło. + A gdyśmy wreszcie tłumnie i wesoło, + Olśnieni ciszą i połyskiem trawy, + Na otworzyste wkroczyli pastwisko, + Wnet, rozniecone dla własnej zabawy, + Bezpożyteczne napozór ognisko, + Co niewidzialnym pod słońce płomieniem + Drgało, za każdem widoczniejąc drgnieniem, + Kładłem żołędzie i wiśniowe liście, + Ażeby, skwiercząc, dymiło się wonniej. + + O, jakże kwiatom bywało przejrzyście + W mych oczach, gdzie się odbiły przestronniej, + Niźli w tej wodzie, co ciekła strumykiem + Przez nasze palce, gdyśmy w niej maczali + Chleb, w kostki tępym krajany kozikiem! + Tak spożywałem go: ze wzrokiem w dali, + Jakby na zawsze, utkwionym, -- odruchem + Warg swych zajęty, wsłuchany półuchem + W chrapliwe, senne i parne oddechy + Krów, co mozolnie przeżuwały zioła, + Tej ociężałej doznając uciechy, + Która im każe nie patrzeć dokoła + W nic, jeno przed się znieruchomić pyski, + Ociekłe śliną i pachnące mlekiem. + + A taka cisza na ten czar pobliski + Szła zdala, jakby wiek mijał za wiekiem, + Nie czyniąc zmiany, nie tykając wcale + Pilnie ku słońcu roziskrzonych kwiatów, + Ani świegotu skowronka w upale + Południejących nieustannie światów, + Na których błękit wsparł się mimochodem. + Naówczas wpodłuż kładłem się na trawie, + Ażeby badać skrycie i ciekawie + Znajomą łąkę, oglądaną spodem, + Co, rozumiejąc, czem jest taka chwila, + Sama przede mną swą gęstwę rozluźnia, + By mi ukazać, jak się cień motyla + Tuż za skrzydłami po kwiatach opóźnia, + I jak bąk w futro odziany tygrysie + Na złotym jaskrze, olbrzymiejąc, skrzy się, + Coraz to z innej zachodząc go strony, -- + I jak przez maku czerniawą purpurę + Żuk, w wonnem wnętrzu chytrze zatajony, + Prześwieca plamą ruchliwą i ciemną, -- + Jak chwiejna żaba, wznosząc ślepie bure + W żółtej obwódce ku niebu, woń ziemną + Pochłania krótkim a szybkim oddechem, + Co jej podgardle w miech wzdyma białawy, + A pysk pozornym koślawi uśmiechem, + Jak boża krówka na kończynie trawy + Z trudem swe skrzydła ku słońcu wyzwala, + Rozpoławiając sztywnego korala + Pancerz, zbyt mocno na karku zemknięty, -- + Jak na włochatym, szorstkim liściu mięty, + Wzdłuż rubinami wysadzana szczelnie, + Lśni gąsienica, wspinając się dzielnie + Na tylnych łapkach, i dalszy kierunek + Węszy swym pyskiem, z którego wycieka + Płyn bursztynowy, jarząc się zdaleka, -- + I jak wypełzły skądciś na rabunek, + Pod kaszką, niby pod strzechą ze srebra, + Wisi w powietrzu, chwiejąc się na strony, + Pająk brzuchaty, nawskroś prześwietlony, + Żem widział zlekka zaznaczone żebra, + Niby misternie przeplatane cienie. + A pod tych istnień zgiełkiem i natłokiem + Czułem pierś ziemi i jej roztętnienie + Pod moją piersią, zdławioną urokiem. + + I zdało mi się, że na sny radosne + Lęgnę się w słońcu wraz z tłumem owadów, + Dziw pierworodny, co z podziemnych sadów + Wypełznął, węsząc żer oczom na wiosnę! + I zdało mi się, że wokół i wszędzie + Z głową tak samo, jak moja, upalną, + Leżą w tym samym co i ja, obłędzie, + Czynne w milczeniu tęsknotą chóralną, + Snem jednoczesnym objęte istoty, + Ukryte w trawie aż po czub swój złoty, + Olbrzymie, cudne, miłosne, złowieszcze, + Co, zgodnie dysząc, w łąkę patrzą chórem + I widzą twarz mą niewiadomo w którem + Królestwie istnień, nieznaną im jeszcze, + Lecz do ich twarzy podobną z brzemienia + Słońca na oczach, pełnych zapatrzenia. + I po przez kwiaty rozmyślałem w trawie, + Czyli je spotkam tam -- w świecie na jawie, + Kiedy przybiorą kształt ludzki i lice, + Aby zachować naszą tajemnicę... + I czy tych braci, co dzisiaj pokotem + Mój sen zalegli, jako płaz przy płazie, + Gdzieś poza łąką spotkanych przelotem + Poznam po oczu odmiennym wyrazie? + + + + +V + +PIEŚNI KALEKUJĄCE + + +ZALOTY + + Nędzarz bez nóg, do wózka na żmudne rozpędy + Przytwierdzony, jak zielsko do ruchomej grzędy, + Zgroza bladych przechodniów i ulic zakała, + Obsługując starannie brzemię swego ciała, + Kręci korbę, jakgdyby na lirze w czas słoty + Wygrywał swoje skoczne ku niebu turkoty, -- + I nad brzegiem urwistym tęczowych rynsztoków + Toczy się wraz z odbiciem zmydlonych obłoków, + Toczy się bałamutnie do dziewki z podwórza, + Do przystani stóp bosych -- i ducha wynurza + Z łachmanów i wyciąga paździory swych dłoni + Ku jej zębom śnieżystym i tak mówi do niej: + -- „Kocham strzęp twojej błotem zbryzganej spódnicy + Kocham głośny twój oddech! Na całej ulicy + Ty jedynie mym ustom bywasz tak potrzebna! + Wiem, że moja tęsknota, niby szkapa źrebna, + Wlekąc mię, wyda na świat płód nowych udręczeń. + W tem mój tryumf, że jestem niestrudzony klęczeń + Twej krasy! Kochaj-że mnie! Nuże do pieszczoty! + Potwór błaga cię o nią! Przyjm moje zaloty! + Wnijdź naga i bezwstydna w mej nędzy bezdomność + I tak pieść, by wargami pożreć mą ułomność!” + + Ona mu się broni, + A on mówi do niej: + -- „Wszak musi ktoś pokochać to, co już się stało, -- + I ten wózek męczeński i korbę zbolałą, + I żądzę w resztkach cielska, jak w zgliszczach, poczętą, + I ten ochłap człowieka, co chce być przynętą! + Odsłoń czar w mej brzydocie! Znijdź z wyżyn do karła! + Bądź posłuszna mym dłoniom, jak ślepa lub zmarła! + Zdołam być nieodparty, jako grzech i zguba, + I potrafię wysiłkiem zmyślnego kadłuba + Zdobyć się na pieszczoty słodkie, jak czereśnie, + Których dotąd nikt nigdy nie oglądał we śnie!” + + Ona mu się broni, + A on mówi do niej: + -- „Małoż ci pół człowieka, by stał się twym skarbem? + Chcę być drogą ci raną, wiernym tobie garbem! + Czyż próżni, którą nóg mych nieobecność tworzy, + Nie zapełni ból, miłość, ni jęk mych bezdroży? + Śmiech mię bierze! O, gdybym ziemię nieobjętą + Mógł uderzyć raz w życiu zdrową, silną piętą + I widzieć, jak zdeptana pod stopą wygląda! + Śpieszno mi w nieskończoność! Wiem, że mnie pożąda + I bez wstrętu spożyje me łachy i żale. + Są gdzieś dłonie mi chętne i usta -- korale, + Co od głów się przesuną w pieszczocie ochoczej + Aż do stóp, których niema! Niech wóz się potoczy + Na przełaj -- tam, gdzie właśnie ode mnie zdaleka + Ktokolwiek, zwierz lub robak, na mą miłość czeka!” + + Ona mu się broni, + A on w zaświat stroni, + Ona go swoim czarem do bólu zachęca, + A on patrzy, nie patrząc, i korbę pokręca + I odjeżdża -- odjeżdża -- gdziekolwiek -- pośpiesznie, + Turkocząc i furkocząc niezgrabnie i śmiesznie, + Odjeżdża, kalekując, w poszukiwań znoje, + W kraje przygód miłosnych, w wieczne niepokoje. + + +SZEWCZYK. + + W mgłach daleczeje sierp księżyca. + Zatkwiony ostrzem w czub komina, + Latarnia się na palcach wspina + W mrok, gdzie już kończy się ulica. + Obłędny szewczyk -- kuternoga + Szyje, wpatrzony w zmór odmęty, + Buty na miarę stopy Boga, + Co mu na imię -- Nieobjęty! + + Błogosławiony trud, + Z którego twórczej mocy + Powstaje taki but + Wśród takiej srebrnej nocy! + + Boże obłoków, Boże rosy, + Naści z mej dłoni dar obfity, + Abyś nie chadzał w niebie bosy + I stóp nie ranił o błękity! + Niech duchy, paląc gwiazd pochodnie, + Powiedzą kiedyś w chmur powodzi, + Że tam, gdzie na świat szewc przychodzi, + Bóg przyobuty bywa godnie! + + Błogosławiony trud, + Z którego twórczej mocy + Powstaje taki but + Wśród takiej srebrnej nocy! + + Dałeś mi, Boże, kęs istnienia, + Co mi na całą starczy drogę, -- + Przebacz, że wpośród nędzy cienia + Nic ci, prócz butów, dać nie mogę. + W szyciu nic niema, oprócz szycia, + Więc szyjmy, póki starczy siły! + W życiu nic niema, oprócz życia, + Więc żyjmy aż po kres mogiły! + + Błogosławiony trud, + Z którego twórczej mocy + Powstaje taki but + Wśród takiej srebrnej nocy! + + +GARBUS. + + Mrze garbus dosyć korzystnie: + W pogodę i w babie lato. + Garbaty żywot miał istnie, + I śmierć ma istnie garbatą. + + Mrze w drodze, w mgieł upowiciu + Jakby baśń trudną rozstrzygał, + A nic nie robił w tem życiu, + Jeno garb dźwigał i dźwigał. + + Tym garbem żebrał i tańczył, + Tym garbem dumał i roił, + Do snu na plecach go niańczył, + Krwią własną karmił i poił. + + A teraz śmierć sobie skarbi, + W jej mrok wydłużył już szyję, + Jeno garb jeszcze się garbi, + Pokątnie żyje i tyje. + + Przeżył swojego wielbłąda + O równą swej tuszy chwilę, + Nieboszczyk ciemność ogląda, + A on -- te w słońcu motyle. + + I do zmarłego dźwigacza + Powiada, grożąc swą kłodą: + -- „Co ten twój upór oznacza, + „Żeś wpoprzek legł mi przegrodą? + + „Czyś w mgle potracił kolana? + „Czyś snem pomiażdżył swe nogi? + „Po coś mię brał na barana, + „By zgubić drogę w pół drogi? + + „Czemuś łbem utkwił na cieniu? + „Z trudem w twych barach się mieszczę! + „Ciekawym, wieczysty leniu. + „Dokąd poniesiesz mnie jeszcze?” + + +RĘKA. + + Podczas, gdy ciało w mękach żebraczego postu + Kurczyło się, jak ochłap wyschłego moczaru, + Ręka ma w samowolnym obłędzie rozrostu + Wszerz i wzwyż potworniała od żądzy bezmiaru. + Wypaczona od skwarów i pusta, jak dzieża, + Miażdżąc stawów hamulce, rosła mi i rosła, + Czując radość zawczasu ciosanego wiosła, + Co już w samym zapłodku śni morskie bezbrzeża! + + Ręko, nadmierna Ręko, + W pięść modlitewną się złóż! + Męko, nadmierna Męko, + Zmalej i skurcz się i znuż! + + My, co mamy dłoń większą nad zamiar człowieka, + Pośpieszniej się od niego lub od niej oddalmy! + Jakże znikąd przyszliśmy i jakże zdaleka, + Że dłoń nasza w świat rzuca nieludzki cień palmy! + Sen unika jej w nocy, ptak płoszy się we dnie, + Pierś dziewczęca nie spocznie w jej chwytnej ustroni! + Przechodzień na jej widok wzdraga się i blednie, + Bo nie starczy jałmużny dla tak wielkiej dłoni! + + Ręko, nadmierna Ręko, + W pięść modlitewną się złóż! + Męko, nadmierna Męko, + Zmalej i skurcz się i znuż! + + Przekroczyła mych kości zbolałe granice, + Przerosła moją duszę, sumienie i łoże, + I lękam się, że skoro ukryję w niej lice, + Nigdy już ich na światy nie wyłonię boże! + A gdy nią się przeżegnam -- przesadny znak krzyża, + Obłąkany rozpędem zbytniego ogromu, + Źdźbłem zaledwo się garnie do mego pobliża, + A resztą -- pierzcha w mroki, nieznane nikomu! + + Ręko, nadmierna Ręko, + W pięść modlitewną się złóż! + Męko, nadmierna Męko, + Zmalej i skurcz się i znuż! + + +ŻOŁNIERZ. + + Wrócił żołnierz na wiosnę z wojennej wyprawy, + Ale bardzo niemrawy i bardzo koślawy. + + Kula go tak schłostała po nogach i bokach, + Że nie mógł iść inaczej, jak tylko w poskokach. + + Stał się smutku wesołkiem, skoczkiem swej niedoli. + Śmieszył ludzi tym bólem, co, tak skacząc, boli. + + Śmieszył skargi hołubcem i żalu wyrwasem + I żmudnego cierpienia nagłym wywijasem. + + Zwlókł się do swej chałupy: -- „Idź precz popod płoty, + „Niepotrzebny nam skoczek w polu do roboty!” + + Pobiegł do swego kuma, co w kościele dzwonił, + Lecz ten nie chciał go poznać i kijem postronił. + + Podreptał do kochanki, a ta się zaśmiała + Ramionami, biodrami, wszystką mocą ciała! + + -- „Z takim w łożu drygałą mam tańczyć do śmierci? + „Ciała ledwo ćwierć miary, a skoków -- trzy ćwierci! + + „Ani myślę ci dotrwać w takim niedopląsie! + „Ani myślę wargami sypiać na twym wąsie! + + „Zanadtoś mi wyskoczny do nieba na przełaj! + „Idź-że sobie gdziekolwiek i nie klnij i nie łaj!” + + Więc poszedł do figury, co stała przy drodze: + -- „Chryste, nawskroś sosnowy, a zamyśl się srodze! + + „Nie wiem, czyja cię ręka ciosała wyśmiewna, + „Lecz to wiem, że skąpiła urody i drewna. + + „Masz kalekie kolana i kalekie nogi, + „Pewno skaczesz, miast chodzić, unikając drogi? + + „Taki z ciebie chudzina, takie nic z obłoków, + „Że mi będziesz dobranym towarzyszem skoków.” + + Chrystus, słysząc te słowa, zsunął się na ziemię, + Ów, co Boga wyciosał, bity bywał w ciemię! + + Obie ręce miał lewe, obie nogi -- prawe, + Sosnowemi stopami podziurawił trawę. + + „Marna ze mnie sośnina, lecz piechur nie marny, + „Przejdę wieczność piechtami, chociażem niezdarny. + + „Pójdziemy nierozłącznie, bo wspólna nam droga, + „Będzie nieco człowieka, będzie nieco Boga. + + „Podzielimy się męką -- podzielnać jest męka! -- + „Wszak ta sama nas ludzka skoślawiła ręka. + + „Tobie trocha śmieszności, mnie śmieszności trocha, + „Kto się pierwszy zaśmieje -- ten pierwszy pokocha. + + „Ty podeprzesz mię ciałem, ja ciebie sośniną, + „A co ma się nam zdarzyć, niech się zdarzy ino!” + + I wzięli się za ręce i poszli niezwłocznie, + Wadząc nogą o nogę śmiesznie i poskocznie. + + I szli godzin wieczystych niewiadomo ile, + Gdzież bo owe zegary, co wybrzmią te chwile? + + Mijały dnie i noce, którym mijać chce się, + I mijało bezpole, bezkrzewie, bezlesie. + + I nastała wichura i ciemność bez końca + I straszna nieobecność wszelakiego słońca. + + Kto tam z nocy na północ w burzę i zawieję + Tak bardzo człowieczeje i tak bożyścieje? + + To dwa boże kulawce, dwa rzewne cudaki + Kuleją byle jako w świat nie byle jaki! + + Jeden idzie w weselu, drugi w bezżałobie, + A obydwaj nawzajem zakochani w sobie. + + Kulał Bóg, kulał człowiek, a żaden -- za mało, + Nikt się nigdy nie dowie, co w nich tak kulało? + + Skakali jako trzeba i jako nie trzeba, + Aż wreszcie doskoczyli do samego nieba! + + + + +VI + +TRZY RÓŻE + + +TRZY RÓŻE. + + W sąsiedniej studni rdzawi się szczęk wiadra. + W ogrodzie cisza. Na kwiatach śpią skwary, + Z poza zieleni szarzeje płot stary. + Skrzy się ku słońcu sęk w płocie i zadra, + O wodę z pluskiem uderzył spód wiadra. + + Spójrzmy przez liście na obłoki w niebie + I na promieni po gałęziach załom, + Zbliżmy swe dusze i pozwólmy ciałom + Być tem, czem wzajem pragną być dla siebie! + Spójrzmy przez liście na obłoki w niebie. + + Woń róż, śpiew ptaków i dwie dusze znojne, + I dwa te ciała, ukryte w zieleni, + I ten ład słońca wśród bezładu cieni, + I najście ciszy nagłe, niespokojne, + Woń róż, śpiew ptaków i dwie dusze znojne. + + A jeśli jeszcze, prócz duszy i ciała, + Jest w tym ogrodzie jakaś róża trzecia, + Której purpura przetrwa snów stulecia, + To wszakże ona też nam w piersi pała -- + Ta róża trzecia, prócz duszy i ciała! + + +ROK NIEISTNIENIA. + + Nadchodzi rok nieistnienia, nadchodzi straszne bezkwiecie, + W tym roku wszystkie dziewczęta wyginą, niby motyle. + Ja pierwsza blednę samochcąc i umrzeć muszę za chwilę -- + I już umieram -- o, spojrzyj! -- i już mnie niema na świecie! + + Ucz się pożądać mej śmierci, ponętne pieścić nietrwanie, + Całować mrzonkę, co dla cię kształt ust czerwonych przybiera. + I wierzyć w radość mych cieni i w oczu mych obcowanie: + Nie widzi, jeno obcuje ten, co naprawdę umiera. + + Uczył się kochać umarłą, pieścił dłoń, której nie było, + Całował oczy zamknięte, każdą powiekę z osobna, + Porozumiewał się z piersią, jak z pełną pieszczot mogiłą, -- + Ale nie wiedział, co czuła, bo nazbyt była zagrobna. + + Czy czujesz moje pieszczoty i pocałunki i radość? + Czyli nie bolą cię mroki i nieistnienia nadmiary? + O, wyznaj wszystko do końca, uczyń tęsknocie mej zadość, + Zadrżyj z miłości pośmiertnej, jeślić dostępne jej czary! + + Czemuż tak wątpisz o zmarłej? Wszak już do cudów nawykam, + Miłości jestem posłuszna i szczęściu się nie opieram! + I czuję twoją pieszczotę i coraz bardziej zanikam, + I czuję twe pocałunki i coraz bardziej umieram. + + +WIECZOREM. + + Wieczorem było, wieczorem, + Gdy zorza gasła nad borem, + Dzienny ulatniał się skwar, + Rosa nam spadła na głowy + I zmierzchem dymił się jar, + Jar kalinowy. + + Zdaleka idzie, zdaleka + Ten mrok, co kwiatów się zrzeka. + Gdy, płosząc ospałą woń, + Chłód powiał nad pola zżęte, + O moją zagrzałaś skroń + Dłonie zziębnięte. + + Nie wolno patrzeć, nie wolno + Bez pieszczot w ciemność dokolną! + Zbłąkanych w obszarach pól + Nie złączy żaden sen złoty, + Ni lęk, ni zgroza, ni ból, + Nic -- prócz pieszczoty! + + +*** + + Śnież się, w duszy mojej śnież, + Piersi, nocą całowana, + Co zachować przez sen chcesz + Usta moje aż do rana! + + Znój się, w ciele mojem znój, + Miłujących rąk pogłado, + Coś mi dreszcz piększyła mój, + Przodując zadumą bladą! + + Trwoń się, ogniu świecy, trwoń + Na tę pościel, na tę lnianą, + Gdzieś rozwidnił białą skroń, + U nóg moich zapodzianą! + + +SCHADZKA SPÓŹNIONA. + + Pójdziemy śladem cienia i szelestu + Po ścieżce, która wzdłuż rosą połyska. + Popod krzewami sztywnego agrestu + Pachną na słońcu świeże kretowiska. + + W powiędłych liściach, pokurczonych chłodem, + Lśnią srebrne resztki wczorajszej ulewy, + Nad zapuszczonym oddawna ogrodem + Słychać gawronów trzepoty i śpiewy. + + Obok jabłoni -- przypadkowa sosna + Swe igły w bladym zanurza błękicie. + O, jakże prędko przeminęła wiosna, + Pozostawiając przelęknione życie! + + Coraz to mocniej otulasz się w chustę, + W której pierś twoja, jak w gnieździe, się chowa, + Trzeba nam było rzec dawniej te słowa, + Co dzisiaj zabrzmią -- spóźnione i puste! + + Trzeba nam było spleść dłonie uparte + I z zamkniętemi iść w słońce oczyma! + Dzisiaj te oczy zostaną -- otwarte, + Dzisiaj się warga w pół drogi zatrzyma... + + +*** + + Pożarze pierśny, płomieniu ustny, + Bezsenne noce, senne poranki! + Bądź pochwalony i bądź rozpustny, + Uśmiechu wiernej mojej kochanki! + + Choć, zasypiając, nie wie, że pieszczę, + Lecz drga opodal swemi ramiony... + Raduj mnie jeszcze i męcz mnie jeszcze, + Śnie, jej biodrami w łożu wyśniony! + + +*** + + Ja tu stoję za drzwiami -- za klonowemi, + I wciąż milczę ustami -- rozkochanemi. + Noc nadchodzi w me ślady -- tą samą drogą, + Pociemniało naokół -- niema nikogo! + + Od miłości zamieram -- chętnie zamieram, + I drzwi twoje rozwieram -- nagle rozwieram, + I do twojej alkowy wbiegam uparcie, + I przy łożu twem staję, niby na warcie! + + Żaden lęk mię nie zlęknie i nie wyżenie, + Nawet rąk twych po murach spłoszone cienie, + Choćbyś mnie zaklinała wszystkiemi słowy, + Już ja nigdy nie wyjdę z twojej alkowy! + + +*** + + Co w mgłach czyni żagiel na głębinie? + Nic, prócz tego, że żegluje. + A co wiosna w zielonej dolinie? + Nic, prócz tego, że wiosnuje. + + Czem są rany, co pierś tobie krwawią? + To amulet koralowy. + A czem łzy, co gardło twoje dławią? + To różaniec bursztynowy. + + Czem ty byłeś o słońca zachodzie? + Byłem duchem, byłem ciałem. + Czemuś zabił dziewczynę w ogrodzie? + Nie zabiłem, lecz kochałem. + + +SCHADZKA. + + Z zielonym żukiem na odwianym płatku + Róża, kosmata od rosy, + Purpurowieje w niebiosy. + Twój ogród płonie w zieleni dostatku, + Nie ja -- lecz sen mój i głód + Kołaczą do twoich wrót. + + Dłoń, której wzywasz, otwiera ci wrota. + Oto -- pierś moja i lice, -- + Idź za mną w moją świetlicę! + W świetlicy -- wiosna i blask i spiekota, -- + Ja -- zciszę wrzenie mej krwi, + Ty -- zamkniesz okna i drzwi. + + Zamknąłem okna i drzwi w białym murze. + Czemuż twarz twoja pobladła? + Nie patrz w głąb swego zwierciadła. + Tam -- za oknami jest -- ogród i róże, + Nie mogę przypomnieć już, + Ile zakląłem tych róż? + + Radbyś mi róże dać w winie i w chlebie, + Róże się cisną do gardła! + Matka mi wczoraj umarła... + + Nie wiem, czy wolno całować mi ciebie?... + O śmierci rzucam ci wieść, + A ty mnie odstąp lub pieść!... + + Otworzę okna, drzwi w słońce otworzę, + Rozwidnię ściany i sprzęty, + Rozbudzę ogród, snem zdjęty! + Ku ogrodowi przydźwignę twe łoże, + Pieszczotą zmącę ci krew, + Wsłuchany w ogrodu śpiew! + + +*** + + Kwapiły się burze, + Opóźnił się cud! + Powymarły róże + W cieniu twoich wrót. + + O kulach przez błonie + Szedłem do tych róż. + Przyjść raz drugi po nie + Nie wolno mi już! + + +*** + + U wpółrozwartych stoim drzwi, + Marszcząc ku dalom swoje brwi. + Nic -- tylko próg, tej chaty próg, + Gładzony wciąż utrudą nóg, -- + A zdala w słońcu szumi las, + I wiem, że w lesie niema nas! + + W dłoni już pełny dzierżysz dzban, + Krew doń upływa z naszych ran, + Nic -- tylko krew i tylko krew + I dwojga ust wylękły śpiew, -- + A zdala w słońcu szumi las, + I wiem, że w lesie niema nas! + + +*** + + Dziś w naszego spotkania rocznicę + Pozawrzemy szczelnie okiennice, + By powtórzyć wśród nocnej ciemnoty + Dawne nasze, najpierwsze pieszczoty. + Dawne słowa z dni pierwszych kochania, + Chociaż każde dziś ustom się wzbrania, + Każde snem się nieśmiałym kolebie, + Nas niepewne i niepewne siebie. + Lecz, stłumiwszy nieufność rozsądku, + Powtórzymy wszystkie od początku. + + +WYZNANIE. + + Nie rań pogardą tej obcej dziewczyny, + Jej czar jest inny, niżeli twój czar. + Tyś memu ciału dreszcz w świecie jedyny, + A ona ust mi chce oddać maliny, -- + Czyjaż dłoń zdoła odtrącić ten dar? + + Wszak tobie pierwszej tę miłość wyznaję, -- + Ona nic nie wie, choć czeka i śni. + Szedłbym tak do niej, jak w lasy i w gaje, + A odkąd znam ją, wciąż mi się wydaje, + Że policzone są wiosny mej dni! + + Wargi ma falą w uśmiechu ozdobne, + Jaśnistym włosem polśnioną ma skroń, + Spojrzenia -- pilne i zlekka żałobne, + Dłonie do twoich niechcący podobne, -- + Pieszcząc, pomyślę, że pieszczę twą dłoń... + + Jej zaklęć szepty nie zmienią mnie wcale, + Jej pocałunek nie rozłączy nas! + Pozwól mi odejść w ust tamtych korale, + Bym łkał przez chwilę, bym kochał niestale + Raz jeszcze jeden, ach, tylko ten raz! + + +*** + + Ponad zakres śnieżycy, ponad wicher i zamieć + Duch mój leci ku tobie w świateł kręgi i smugi. + Czyjaś rozpacz się sili w biały posąg okamieć, + W biały posąg nad brzegiem ociemniałej jarugi. + + Odkąd znikłaś w objęciach niedomkniętej w świat bramy + Odkąd zbladłaś, schorzała moich wspomnień bezsiłą, + Tak się dziwnie nie znamy, tak się strasznie nie znamy, + Jakby nigdy i nigdzie nas na świecie nie było. + + Znajdźmy siebie raz jeszcze wśród wichury i cienia, + Zakochajmy się w sobie nad otchłanią wieczoru + Tą miłością powtórną, co już nie chce zbawienia, + Tem pragnieniem ostatniem, co już nie zna oporu! + + Zakochajmy się w sobie krwawem serca wyzuciem + Z tego szczęścia, o którem nie mówimy nikomu, + Zakochajmy się w sobie naszych śmierci przeczuciem, + Dwojga śmierci, co w jednym pragną spełnić się domu. + + Rwie się w strzępy wichura, jakby szumna jej grzywa + Rozszarpała się nagle o sękatą głąb lasu. + Życie, niegdyś zranione, z żył we trwodze upływa, + Coraz bardziej na uśmiech brak odwagi i czasu! + + Ponad zakres śnieżycy, ponad wicher i zamieć + Duch mój leci ku tobie w świateł kręgi i smugi. + Czyjaś rozpacz się sili w biały posąg okamieć, + W biały posąg nad brzegiem ociemniałej jarugi. + + +POWRÓT. + + Gwiazdo, coś spadła, śnij mi się, śnij! + W progu-m wędrowny porzucił kij, + Byłem ja leśny, + Byłem bezkresny, + A dzisiaj -- czyj? + + Dziś -- twój, dziewczyno! Dzwoń-że mi, dzwoń, + Wichrze, zszarpany o wonną błoń! + Jedną pieszczotą + Znuży się oto + Dusza i dłoń. + + W ogniu, dziewczyno, spal mi się, spal! + Jednaka we mnie radość i żal -- + Czyli ja w zbożu, + Czy w twojem łożu, + Czy wpośród fal. + + Dwa ciała w mroku! Nie bój się, nie! + Wraz z tobą ginę w tym samym śnie, -- + Kto zwiedził ziemię, + Ten duchem drzemie + Na jezior dnie! + + +DWOJE LUDZIEŃKÓW. + + Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie + O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie. + + Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania + Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania. + + Nie widzieli się długo z czyjejś woli i winy, + A czas ciągle upływał -- bezpowrotny, jedyny. + + A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie, + Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie! + + Pod jaworem -- dwa łóżka, pod jaworem -- dwa cienie, + Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie. + + I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu, + Bez łzy szczęścia na oczach, bez jednego uśmiechu. + + Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie, + I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie! + + Chcieli jeszcze się kochać poza własną mogiłą, + Ale miłość umarła, już miłości nie było. + + I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga, + By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga. + + Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata, + By powrócić na ziemię, -- lecz nie było już świata. + + +DUSZA W NIEBIOSACH. + + Przybyła dusza na klęczkach do nieba w bożą obczyznę, + Nie chciała patrzeć na gwiazdy i na wieczności pierwszyznę. + + Nie chciała uledz weselu, ni nowem jaśnieć obliczem, + Ani wspominać nikogo, ani zapomnieć o niczem. + + I rozpuściła warkocze i pomyślała w błękicie, + Że w niekochanych objęciach przemarnowała swe życie. + + Bez zdrady i bez oporu, starannie kryjąc swą ranę, + Pieściła usta nielube i oczy niemiłowane. + + I trwała dla nich bezwolna, i kwitła dla nich bezduszna + I przezywała je -- losem i była losom posłuszna. + + A nie kochała tak tkliwie, a nie kochała tak czule, + Ze nikt w jej jasnym uśmiechu nie trafił myślą na bóle. + + Lecz teraz nagle pojęła, że wobec Boga i nieba + Już nic nie wolno ukrywać i nic ukrywać nie trzeba. + + Śmierć w niej obnaża pośpiesznie prawdę tak długo tajoną, + Tą prawdą skrzą się źrenice, tą prawdą błyska się łono! + + I dusza lękiem spłonęła, że wkrótce po jej pogrzebie + Przyjdzie w ślad za nią kochanek, aby odnaleźć ją w niebie. + + Wyciągnie ku niej ramiona, ziemskiej wyzbyte rozpaczy, + I zajrzy w oczy i dawne jej niekochanie zobaczy. + + + + +VII + +PURURAWA I URWASI + + +PURURAWA I URWASI. + + Pururawa w godzinie, gdy słońce mgły krasi, + Urzał nimfę wód przaśnych -- Indjankę Urwasi. + + Wynurzyła dłoń z wody, a za dłonią -- głowę, + A niedługo -- popierśną kibici połowę. + + Górowała rozbieżnej pierścieniami fali, + Palcami zlekka pierśnych tykając korali. + + Purpurawa podpatrzył, jak nieśmiertelniało + Jej obcisłe przywdziane powierzch ducha ciało. + + Pomiażdżyła mu serce miłości nagłota -- + Jął się skradać ku bogu ruchem snu i kota. + + Porwał ją w swe ramiona ku warg swych potrzebie. + -- „Ciebież tulę w objęciu? Odpowiedz, że ciebie!” + + Bożym wrzaskiem przeczyła rąk jego przemocy, + Wyrywała się z ramion aż do późnej nocy! + + Ale on ją pod leśnym uciszył pagórem, + Wtłoczył żywcem do wora i przewiązał sznurem. + + Jak złodziej, pomykając jarami po jarach, + Powrócił do dom z worem wrzeszczącym na barach. + + Wiedział, co przyniósł w worze -- a i poco -- wiedział! + Stał u progu zdyszany, -- wór mu u nóg siedział. + + Świerszcz w chałupie skowronił, jaskólił i brzęczał, + A on stał zadumany, a wór nagle klęczał. + + -- „Wróć mi wolę ruczajną, wróć stawne bezczasy! + „Więcej we mnie drga boga, niż dziewczęcej krasy.” + + -- „Darmo pragniesz się z wora prośbą wyszeleścić! + „Chcę boga, com go schwytał, raz w życiu popieścić!” -- + + -- „Cóż ci po tej pieszczocie, co rozkosz przekracza? + „Cóż ci po tej rozkoszy, co w otchłań się stacza?” + + -- „Niech się rozkosz odmieni aż nie do poznania, + „Już ja nigdy swojego nie wściągnę kochania!” + + I wyłonił ją z wora na żądz swych bezdroża: + -- „Niemasz wokół nikogo, oprócz nas i łoża!” + + -- „Oddam ci wniebowzbitą mych piersi urodę, + „Warg mych odwilż różaną i ramion dogodę. + + „Jeno ukryj w pieszczocie nagość swego ciała, + „Abym ludzkich upojeń ja -- bóg -- nie widziała!” -- + + Pociemku barwił łoże we kwiaty i liście, + W ciemnem łożu do niego polgnęła biodrzyście. + + Kształt jej wgarniał w objęcia, płonął w jej upale, + A ustami wyławiał dwu piersi korale. + + -- „Kiedyż ty mnie podpatrzysz, jako w ciebie dyszę?” + -- „Nigdy cię nie podpatrzę! Dość, że dech twój słyszę!” + + -- „Czemuż nie chcesz oczyma wyjść szczęściu na drogę?” + -- „Pocóż jeszcze mam widzieć to, co kochać mogę?” + + -- „Chciałbym w oczach twych odbić radość, co mózg mroczy!” + -- „Bądź-że mi niewidzialny, póki mam te oczy.” + + I czuł, w sobie zamilkły, że bogini ciało, + Wieczyściejąc ku niemu, chętnie namdlewało. + + I namdlewał z niem razem rozkoszy bezsiłą, + Aż namdlał w taki bezświat, że go już nie było. + + Nie było go na drogach, ni w ukryciu alej, + Ani w nim, ni poza nim, ni bliżej, ni dalej! + + Wezbrany poza łoża miłosnego miedzą, + Jeno poił się słodką o sobie niewiedzą. + + I tak uczył się nie być od nocy do świtu, + Aż się zbudził przy gwiazdach -- bywalec niebytu. + + I ujrzał, że bogini, rozkoszą opiła, + W mrocznem łożu jaśnistym kształtem się ciemniła. + + -- „Ciemnij się w moją miłość, rozum mi odbieraj, + „Ale w moich objęciach nigdy nie umieraj!” + + -- „Jeno tyle umieram, ile miłość każe. + „A spłodzę tobie syna w mych bioder pożarze.” + + I spłodziła mu syna na polu, w południe, + Kiedy zboże ku słońcu złoci się bezludnie. + + -- „Bogom w oczy wsmucony jestem od spowicia, + „A weseli się we mnie życie z poza życia. + + „Pójdźcie ze mną do lasu nieopodal gaju, + „Pragnę zbadać twarz ojców, odbitą w ruczaju. + + „Jest tam skwar w macierzance i chłód w leśnym dzwońcu, + „Spróbujemy we troje zanieistnieć w słońcu.” + + Poszli za nim do dziwnie ruczajnego lasu, + Gdzie czas szumi wśród liści, a liście wśród czasu. + + Poszli w skwar macierzanki, rozpełzłej samotnie, + I zabrnęli w chłód dzwońców -- i już bezpowrotnie. + + Troje było ich w lesie: dwa i jedno ciało, + Nikt nie wie, co się z nimi stało, lub nie stało. + + + + +VIII + +NOC BEZSENNA + + +NOC BEZSENNA. + + Świeci woda o północy, + Księżyc okna przewiał wskroś. + Pełen mocy i niemocy + Księżyc okna przewiał wskroś. + Bezimienne i ponure + Idą ku mnie poprzez chmurę: + Mrok -- po pierwsze, blask -- po wtóre, + A po trzecie -- jeszcze ktoś. + + Gdy tak słucham przyczajony, + Ktoś zapukał raz i raz, + W moje wrota z tamtej strony + Ktoś zapukał raz i raz. + Kto tam puka w moje wrota? + -- „To -- my: Wicher i Tęsknota, + „I ja -- Ciemność z popod płota, + „Otwórz prędzej, bo już czas!” + + Otworzyłem w imię Boga -- + Wszystko troje wbiegło snać! + Tętni pułap i podłoga: + Wszystko troje wbiegło snać! + I zdobywszy łoże moje, + Co zna nocne niepokoje, + Wszystko troje, wszystko troje + Legło rzędem, aby spać. + + -- „Razem z tobą będziem spali + „W jednem łożu za pan brat. + „Niech się przyśni sznur korali + „W jednem łożu za pan brat.” -- + Wicher przez sen w bok się miota, + Jęczy Ciemność z popod płota, + I przeciąga się Tęsknota, + Ziewająca w cały świat! + + +*** + + Tam na obczyźnie, gdy próżni ostoję + Noc wiekuista w bezgraniczach da mi, + Pójdę, zbłąkany pomiędzy śmierciami, + A cobądź spotkam -- to nie będzie moje. + + Pełen niczyjej ciemności i zgrozy, + Samemu sobie obcą będę marą, -- + Z jakążbym wówczas miłością i wiarą + Modlił się choćby do obrazu brzozy! + + Jakżebym spłonął łzą szczęścia gorącą, + Gdybym znienacka wśród mroków bezczynu + Natrafił dłonią, Boga szukającą, + Na gniazdo ptasie lub kwiaty jaśminu. + + +W PRZEDDZIEŃ SWEGO ZMARTWYCHWSTANIA. + + W przeddzień swego zmartwychwstania, w przeddzień żywota, + Bóg, leżąc w mogile, żmudne liczy chwile. + A przykuła go do ziemi ciała ciężkota. + Śmierć mu w oczy wieje, a on samotnieje. + I śni mu się nawprost lica + Betleemska błyskawica + I żłób i siano. + + I śni mu się brzeg jeziora ozieleniały, + A smuga od łodzi po jeziorze chodzi, + I śnią mu się owe gaje, co tak szumiały, + Choć gajom boleśnie być marami we śnie! + A to wzgórze, to oliwne, + We wspomnieniu takie dziwne, + Takie dalekie! + + I śnią mu się nasze twarze, niby niczyje, + Ręce nasze krwawe i lewe i prawe, -- + I to życie, co po śmierci nie wie, gdzie żyje, + Jeno szuka siebie po własnym pogrzebie. + Mówmy wobec jego zgonu + To, co mówi dzwon do dzwonu + Późnym wieczorem. + + Nie zakłóćmy snu bożego, bożej niemoty! + Któż Boga obudzi pierwszy z pośród ludzi? + Kto rozepnie w jego cieniu swoje namioty? + Cień się jego szerzy w bezbrzeż po bezbrzeży, + A my stójmy zwarłem kołem + I śnijmy się Bogu społem, + Póki czas jeszcze. + + +*** + + W kraju bardzo dalekim, smucąc się ku wiośnie, + Tak synowie swym ojcom mówią bezlitośnie: + -- „O, jakże wy bezradni! O, jakże wy starzy! + Już nie chcemy w chałupach widzieć waszych twarzy, + Już zabrakło nam lichej szczęścia odrobiny, + By się z wami podzielić z nadejściem godziny. + I łez w oczach nam zbrakło, ażeby ich solą + Zaprawić czczość tych bólów, co wiedzą, że bolą. + Już nas nie stać na smutek, co się w nas zapodział! + Oto skończył się smutku, łez i szczęścia podział, + Nożem sami przetnijcie nić swego żywota + Tak, byśmy nie widzieli, jak śmierć wami miotał!” + + Dzisiaj, gdym w blasku świecy nawprost ciebie siedział, + Wzrok mój, nagle zlękniony, to samo powiedział. + + +*** + + Pociemku, pociemku łkasz, + Bezradność twych łez rozumiem! + Schorzałą śmiertelnie twarz + Radośnie całować umiem. + + Do końca nie zbraknie mąk, + Do końca wystarczy mocy! + Zmarniałych, zmarniałych rąk + Potrafię pożądać w nocy! + + Oględnie z rozkoszy mdlej + Tą piersią, co z trudem dyszy! + Do śmierci, do śmierci twej + Wraz z tobą nawykam w ciszy. + + +WARKOCZ. + + Znowu nędza do ucha nam śpiewa, + I tej śpiewki słuchamy bezradnie. + W piecu reszta dopala się drzewa, -- + A co jutro uczynić wypadnie? + + Mówię do cię z koślawym uśmiechem: + -- „Mam ja trąby, fujary, organy, + „Śpiewak ze mnie, co kupczy swem echem, -- + „Gdzież mam echu ustawić stragany?” + + Z bezmyślnego wyrazem skupienia + Dzieci nasze w nas patrzą ciekawie. + Ty mi ruchem wskazujesz ramienia + Bose nogi, zwieszone na ławie. + + Ból się skrzętny w twych wargach trzepocze, + Aż myśl zbawcza w tym bólu urasta: + -- „Wiem, co zrobię! Obetnę warkocze + „I na sprzedaż poniosę do miasta! + + „Głód je codzień przepala zarzewiem, + „Codzień wiotsze i wartość już tracą. + „Tak mi smutno i straszno, bo nie wiem, + „Ile ludzie za warkocz zapłacą?” + + +ŚNIEG. + + Pamiętam ów ruchliwie rozbłyskany szron + I śniegu ociężałe w gałęziach nawiesie, + I jego nieustanny z drzew na ziemię zron, + I uczucie, że w słońcu razem z śniegiem skrzę się. + + A on ciągle narastał tu w kopiec, tam -- w stos, + I drzewom białych czupryn coraz to dokładał, + Ślepił oczy i łechtał podbródek i nos, + I fruwał -- i tkwił w próżni -- i bujał i padał. + + I pamiętam ów niski, wpół zapadły dom + I za szybami włóczek różnobarwne wzory. + Kto tam mieszkał? Pytanie -- czy człowiek, czy gnom? + Byłem dzieckiem. Śnieg bielą zasnuwał przestwory. + + Dotknąłem dłonią szyby, mimo strachu mąk, + I uczułem ślad hojny, niby czarów zbytek. + Tą dłonią dotykałem mych sprzętów i ksiąg + I niańki, by ją oddać na baśni użytek... + + Serce marło, gdym w dłoni unosił ten ślad + W ciszę śniegu, co, prósząc, weselił się w niebie. + Śnieg ustał -- i minęło odtąd tyle lat, + Ile trzeba, by ślady zatracić do siebie. + + Jakże pragnąłbym dzisiaj, gdy swe bóle znam, + Stać, jak wówczas, przed domu wpół zapadłą bramą + I widzieć, jak śnieg ziemię obiela ten sam, + Śnieg, co fruwa i buja i pada tak samo. + + Z jakimż płaczem-bym zajrzał -- niepoprawny śniarz -- + Do szyby, by swą młodość odgrzebać w jej szronie, -- + Z jakąż mocą-bym tulił uznojoną twarz + W te dawne, com je stracił, w te dziecięce dłonie! + + + + +IX + +ASOKA + + +ASOKA. + + Król Asoka, na wzgórza smuklejąc odsłoniu, + Patrzał zowąd na wroga, co poległ na błoniu, + I rozżalił się duchem na wronistym koniu. + + I rzekł: „Odtąd niech wrogów nie będzie na świecie, + „Niech łzom stanie się zadość, niech spoczną zamiecie, -- + „Tak przysięgam: po pierwsze, po wtóre, po trzecie!” + + I, ukląkłszy na mieczu, jak klęczą mocarze, + Poukochał kolejno te rany, te -- wraże, + I zgromadził w pamięci przewymarłe twarze. + + A na jego skinienie od owej godziny + Powstawały schroniska -- dziwy tej krainy -- + Dla człowieka, zwierzęcia i wszelkiej rośliny. + + Oto razu pewnego w tym czasie bez czasu + Król Asoka zmiłował oczyma wśród lasu + Wierzbę, co umierała bez liści hałasu. + + Zadżumiona skwarami, bez jadła, napoju, + Schła, ledwo zieleniejąc, wpośród pszczół wyroju, + W przeubogim, na zgony ordzewiałym stroju. + + Król pojął z woli serca i z duszy nakazu + Jej milczenie, tak inne od milczenia głazu, + I czuł to, co się czuje -- nigdy, lub odrazu. + + Więc serdecznie jej sękom przyglądał się zbliska, + Więc widział, jak się zmaga i rdzą bólu błyska, + Więc poniósł własnoręcznie chorą do schroniska. + + Tam jej wybrał zakątek od słońca pstrokaty, + Tam jej rany w rosiste poobłóczył szmaty, + Tam przygrywał na lutni i znosił jej kwiaty. + + Ale wkrótce nadeszły rozpląsane święta, + I króla otoczyły w pałacu dziewczęta, + I zapomniał o wierzbie, -- bo któż to spamięta? + + I tanecznie wędrował od sali do sali + I czuł, że tchom dziewczęcym brak jakichś korali, + I że coś powierzbnego w duszy mu się żali. + + Aż oto strażnik bramny otrąbił po grodzie, + Że wierzba uzdrowiona w cudnej bezprzeszkodzie + Przyszła, by odtąd szumieć w królewskim ogrodzie. + + Król Asoka z pałacu wybiegł na spotkanie + I wyciągnął ramiona i poglądał na nie, + Że się tak wyciągnęły i tak niezachwianie. + + I przybyłej sam wskazał wcieleniem swej dłoni, + Kędy ma się zielenić i w jakiej ustroni, -- + I spełniła to wszystko tak, jak mówił do niej. + + A w zwierciedle sadzawki aż do dna odbita + Jaśniała, przeciw niebu w fali wniebowzbita, + I szepnął król do siebie: „Tu niechaj rozkwita!” + + A po nocy, gdy księżyc jarami się bieli, + I gdy wszystko posnęło i wszyscy posnęli, + Ona wyszła podwójnie: z ziemi i z topieli. + + I biegła, pątnikując, po schodów marmurze + W głąb nieznanych pałaców -- ku górze, ku górze, + Czyniąc kroki płochliwe, zwiewne i nieduże. + + Do królewskiej komnaty chciała się przedostać + I wniosła do jej wnętrza niebyłą tam postać, + A własnemu wzruszeniu nie mogła już sprostać. + + Ponad królem uśpionym tak długo -- nie długo + Szumiała, aby senną uczcić go posługą, + I w pierś jego zieleni wlewała się strugą. + + Król się zbudził i spojrzał w pośpiesznej zadumie, + I zgadnął, że go kocha, po szumie -- po szumie, + I uląkł się miłości, że jej nie zrozumie. + + I rzekł smutny: „Bacz na to, że kochasz daremnie, + „W słońce tobie poglądać, nie we mnie -- nie we mnie! + „Jakimż darem twe dary, wierzbo, odwzajemnię? + + „Chcesz połowę królestwa, czy skarbu połowę? + „Chcesz, bym ciebie na kwiatów pasował królowę? + „Otom stał się ubogi i w miłość i w mowę.” + + A ona mu szepnęła w którymś okamgnieniu: + -- „Chcę, byś czasem znużony przystanął w mym cieniu + „I gałąź moją swemu przychylił ramieniu. + + „Chcę, byś wierzył, że myślę o tobie i sobie, + „I że nie bez miłości twe ogrody zdobię. + „To -- wszystko! -- I byś pobyt dał mi na swym grobie.” + + I król rzekł: „Wierzbo, wierzbo, iść mi z tobą w pole! + „Dolę twą, skoro trzeba, wraz z tobą przedolę, -- + „Stanie się, jako pragniesz! Spełnię twoją wolę. + + „Czuję szczęście, gdy duszę w twoją zieleń wyślę, + „Do miłości podobne tak bardzo, tak ściśle, + „Że jest samą miłością, skoro się zamyślę...” + + Król umilkł. Chwilę wzajem patrzyli w swe światy, + Aż ona się z królewskiej wymknęła komnaty, + Nieśmiało więc powłócząc swe zielone szaty. + + Król słyszał, jak radośnie w dół biegła po schodach, + I jak potem się w nocnych pogrążyła chłodach, + I jak potem szumiała w królewskich ogrodach. + + + + +X + +PONAD BRZEGAMI + + +DON KICHOT. + + W jednym z pozagrobowych parków, uroczyście + Zamiecionym skrzydłami bezsennych aniołów, + W cieniu drzew, co po ziemskich dziedziczą swe liście + Pożółkłe i zbyteczne, -- z duszą, niby ołów, + Ciężką, chociaż pozbytą życia nędz i lichot, + Na ławie marmurowej wysmukły Don Kichot + Siedzi, dumając nad tem, że dumać nie warto, + I pośmiertnem spojrzeniem, co nie sięga dalej, + Niźli dłoń rozmodlona, obrzuca głąb alej, + Gdzie ślad życia na piasku starannie zatarto. + + Bóg darmo dłoń ku niemu wyciąga z pobliża, + Ażeby go powołać na wspólne biesiady + We mgle, którą anioły, czyniąc znaki krzyża, + Rozpraszają dla gościa. Gość niezłomnie blady + Usuwa się i stroni i w pozgonnej ciszy + Udaje, że nie widzi nic i nic nie słyszy. + + Niegdyś skrzydła wiatraków sen, posłuszny wiośnie, + Złocił mu w groźne miecze rycerskich orszaków, + A dzisiaj w dłoniach Boga, podanych miłośnie, + Widzi zdradliwe skrzydła ułudnych wiatraków, + I -- nieufny -- uśmiechem szyderczym przesłania + Możliwość nowych błędów, snów i opętania. + + I nie postrzega nawet, jak nagle -- bezszmerny + Anioł do stóp mu składa purpurową różę, + Przysłaną od Madonny na znak, że w lazurze + Pamięta o rycerzu, który był jej wierny. + Lecz on, niegdyś na ziemi istny wzór rycerza, + Znieważając wysłańca i dawczynię daru, + Odwraca twarz od róży, bo już niedowierza + Kwiatom, które posądza o przebiegłość czaru. + Biały anioł się schyla nad niewiary jeńcem + I, całując go w czoło, przytłumionym głosem + Szepcze: „To także od Niej!”... Z nagłym rumieńcem + Zapłoniony odlata. A rycerz ukosem + W ślad jego napowietrzny nieufnie spoziera + I zachwiany w niewierze raz jeszcze umiera + Ową śmiercią, co wszelkim pocałunkom wzbrania + Budzić takich umarłych i w dniu zmartwychwstania! + + +W LOCIE + + Na potworze, z majaczeń wylęgłym rozbłysku, + Mknę, kresów nienawidząc, w wieczystą swobodę, + W nieskończoność, co, szumiąc, pieni mu się w pysku, + Aż nagle zwierz mój trafia na lęk, na przeszkodę + I w miejscu, gdzie dla oczu kończą się błękity, + Staje dęba! Wiem dobrze: tu -- Bóg jest ukryty! + Zastygły w zlękłym skoku nad otchłanią wiszę, + Pełno w niej jego spojrzeń i głos jego słyszę: + -- „Jam -- twój kres! Czekam na cię -- na swego przybłędę, + A gdziekolwiek podążysz -- tam ja z tobą będę!” + Nie znam kresu! Mej żądzy zuchwałym przymusem + Znagliłem zwierza w bezmiar, a on jednym susem + Przesadził otchłań z Bogiem, jak nikłą zaporę, -- + I znów jestem swobodny! Niebo wokół gore! + Lecz w chwili, kiedym, gwiezdną zachłyśnięty tonią, + Dłoń w grzywie zaprzepaścił, tą zbłąkaną dłonią + W grzbiecie mego zwierzęcia zmacałem kark Boga! + On-że tak mię unosi w szału bezzacisze, + Jakby wspólna nam była w bezpowrotność droga? + Tak, to -- on! Wiem napewno i głos jego słyszę: + -- „Jam -- twój kres! Czekam na cię -- na swego przybłędę, + A gdziekolwiek podążysz -- tam ja z tobą będę!” + Do głosu tego w niebie dusza ma nawyka, + A pęd mój nie ustaje, a zwierz mój nie znika! + + +PRAGNIENIE. + + Chciałbym w lesie, w odstępach dzikiego błędowia, + Mieć chałupę -- plecionkę z chróstu i sitowia, + Zawieszoną wysoko w zagłębiach konarów + Nad otchłanią jam rysich i wężowych jarów. + Tam na mchu, kołysany obłędną wichurą, + Chciałbym pieścić dziewczynę obcą i ponurą, + Głaskać piersi ze świeżą od mych zębów raną + I całować twarz, ustom jako łup podaną, -- + I słyszeć, jak dokoła grzechu mej pieszczoty + Pląsa burza skuszona i mdleje grom złoty, + I zwierz ryczy, ciał naszych przywabiony wonią, + Ciał górnych, wniebowziętych, co od ziemi stronią, -- + I chciałbym przez przygodny wśród gałęzi przezior + Patrzeć, pieszcząc, w noc -- w gwiazdy i w błyskania jezior + I za boga brać wszelkie lśniwo u błękitu, + I na piersi dziewczęcej doczekać się świtu, + A słońce witać krzykiem i wrzaskiem i wyciem, + Żyć naoślep, nie wiedząc, że to zwie się życiem, -- + I pewnej nocy przez sen zaśmiać się w twarz niebu + I nie znając pokuty, modlitw, ni pogrzebu, + Jak owoc, co się paszczy żarłocznej spodziewa, + Z łoskotem i łomotem w mrok śmierci spaść z drzewa! + + +SPOTKANIE. + + Ponad tłumy błyskawic samochcąc wzniesiony, + Waży się w niebie jastrząb w dwie naprzemian strony, + Jakby miał dusze dwie! + I, szponami miłośnie objąwszy zawieję, + Wie o tem, co się w skrzydłach, gdy tak lecą, dzieje -- + On jeden tylko wie! + + Spragniony z nim spotkania, chcę go zmódz do zlotu + Przez odległość, co dzieli nas wśród burz łoskotu + I z żądzy mojej drwi, -- + Do zlotu, co tem śmielszy, im począł się górniej, -- + Do zlotu nie bez grozy, jak śmiertelny turniej, + Nie bez przelewu krwi! + + Doskoczony mą strzałą, skrzydlaków zwyczajem + Spada młyńcem wraz z jakimś niebiosów rozstajem, + Bezmiaru pełen łup! + Jakgdyby z wieścią w dziobie spieszył przez otchłanie + Na umówione ze mną -- dalekie spotkanie + Tu właśnie u mych stóp! + + +KLEOPATRA. + + W budynkach, na schron dziwom skleconych naprędce, + Ludzie z wosku w pośmiertnym zastygli nieładzie. + Cisza, równa liczebnie tych milczków gromadzie, + Skupia się w byle słońca zdrobniałego centce. + + Tkwią te ciała o woni zagrzanej gromnicy + Na cokołach, opiętych purpurowem suknem, + Co, jak mundur odświętny sztywnej tajemnicy, + Zdradza pychę nicości każdem niemal włóknem. + + Żądni mąk swych pokazu ci ludzie, jak mary, + Powtarzają bez końca zwyczajem pokuty + Zbrodnię, raz popełnioną, lub cud nie do wiary, + Co ich wyzuł z istnienia, sam z śmierci wyzuty. + + Na jaw z grobu dobyci próbują swej siły + W przybytku, który w słońca kąpie się kurzawie, + Jak szpital zmartwychwstałych, zwiedzany ciekawie + Przez tych, co nie zdołali zmódz jeszcze mogiły. + + Korzystając z zachwianej przez żywych podłogi, + Pożyczonym ku życiu mocują się ruchem, + Strasząc dzieci obladłe i radując bogi, + Które bawią się wszelkim złudzenia okruchem. + + Wśród nich pięknem jaśnieje Egiptu królowa, + Oszklona arką dosyć dla cudów przestworną. + Piersi zdobne ma raną, jak wiśnia potworną, + W dłoni -- kosz, pełen kwiatów, w kwiatach wąż się chowa. + + Ilekroć słodkim jadem wąż jej pierś oślini, + Tylekroć oczy zmarłej znów się w świat odsłonią, + Jakgdyby upojnego konania mistrzyni + Łeb śmierci oswojonej pieściła swą dłonią. + + Śmierć się łasi do stóp jej, niby wierna służka, + Baczna na lada szepty i lada skinienia, + I jej oczu śmiertelna w nieskończoność zmrużka + Jest tem tylko, czem dla nas chwila zamyślenia. + + Kocham to ciało chore, co tai w zadumie + Czar tysiąca zmartwychwstań i śmierci tysiąca + I wie jeszcze coś więcej, niżli wiedzieć umie + Duch, co tylko raz jeden o śmierć się roztrąca. + + Kocham dłoń, do wężowej nawykłą pieszczoty, + Paznokcie, zabarwione wypłowiałym różem, + Piersi, nigdy niesyte swej własnej zniszczoty, + I dwa zęby u wargi, pokalanej kurzem. + + Kocham pozór oddechu, co łamie pierś białą, + Szat, zużytych na cuda, postrzępione kraje, -- + I nie wiem, czy bym pieścił skwapliwiej to ciało + W chwili, kiedy umiera, czy też -- zmartwychwstaje. + + +DWAJ SKAZAŃCY. + + Widziałem dwóch skazańców, co na swem uboczu + Wysłuchali wyroku pod bagnetów strażą + I na tłum zgromadzony patrzyli bez oczu, + Jak ślepiec, kiedy zmierzchu wypatruje twarzą. + Jeden z nich, licząc jakieś ubiegłe godziny, + O widzenie się z ojcem poprosił nieśmiało, + A drugi wnet zawołał: „Ja nie mam rodziny!” + A miał ją, lecz mieć nie chciał... Tak mu się zdawało. + + Śnili teraz, że chata, niegdyś ludna, traci + Ich ciała, bezpowrotnie wyszłe z jej alkierza. + Czuli próżnię na miarę wzrostu swych postaci, + Jak klatka, z której nagle wypłoszono zwierza. + Jeden z nich, zapatrzony w strzęp własnego cienia, + Chciwie wody zażądał wargą obolałą, + A drugi wnet zawołał: „Ja nie mam pragnienia!” + A miał je, lecz mieć nie chciał... Tak mu się zdawało. + + +ROZMOWA. + + Ciało mówi do duszy: Jestem tu -- w tych światach. + Gdzie i ty się zbłąkałaś. Ta sama nam droga. + Spojrzyj tylko: woń wdycham, tarzam się we kwiatach, + Ocierani się o słońce, o sen i o Boga, + O którym mówisz zawsze ze smutkiem, jakgdyby + Smutek był wiarą... Spojrzyj: jestem teraz w lesie, + Bawią mię złote bąki i czerwone grzyby + I to, że drzewom wokół tak zielenić chce się! + Jeśli wolisz -- każ mi się zapodziać na łące, + A zobaczysz, jak zaraz swoją białość zmącę + Purpurą rośnych maków, których dotyk nagły + Budzi szczęście i życie tak jasno tłomaczy! + Niech mię tylko po oczach kłos uderzy smagły, + A już świat się rozwidnia i wiem, co świat znaczy. + Nie przeszkadzaj mi wiedzieć! Milcz, dopóki drzewa + Szumią, dopóki pachnie jałowice i mięta! + Milcz! Nie mówi się prawdy, lecz bez słów się śpiewa. + Kłamie ten, co zna słowa, a nut nie pamięta. + Jam z tych światów, gdzie w ogniu grzech, śpiewając, pląsa. + Gdzie płoną piersi, wargi i kły, chciwe strawy, -- + Gdzie róża, krwią nabiegła, lilję białą kąsa, + I gdzie jeszcze brzmi w słońce zielony wrzask trawy! + Nie tłum owego wrzasku! Nie nęć mię w mrok głuszy! + Nie gardź mną, nie opuszczaj! -- Porzuć swe zaświaty + Dla wspólnych zabaw ze mną!” -- + + Tak ciało do duszy + Mówi, a dusza -- nikła i płochliwa mara -- + Słucha jego poszeptów i przez łzy się stara + Kochać te same kwiaty, rwać te same kwiaty... + + +OTCHŁAŃ. + + Kiedy wnoszę do lasu znój mego żywota + I twarz tak niepodobną do tego, co leśne, + Widzę otchłań, co, skomląc, w gęstwinie się miota + I rozrania o sęki swe żale bezkreśne. + + Rozedrgana zielonym, pełnym rosy płaczem, + Przerażona niebiosów ułudnem pobliżem -- + Kona z męki i tęskni niewiadomo za czem, + I cierpi, że nie może na ziemię paść krzyżem. + + I nie wie, do jakiego snu ma się ułożyć, + I szuka, węsząc bólem, parowu lub jaru, + Aby go dopasować do swego bezmiaru + I zamieszkać na chwilę i w ciszę się wdrożyć. + + Czuję rozpacz jej nagą, czuję głód jej bosy, + Jej bezdomność, gałęzi owianą szelestem, + I oczy, które we mnie przez mętne szkła rosy + Widzą kogoś innego, niż ten, który jestem. + + +ZAMYŚLENIE. + + Kto wybaczy mi moją do wróżby niezdolność? + Nie wiem, co dziś pokocham -- co jutro wyśpiewam? + I dłonią, jak sierść zwierza, głaszczę mimowolność + Pieśni, których warczenia w sobie się spodziewam. + + Po warczeniu poznaję, że przybyły z lasów, + I oswajam je zwolna i uczę swej mowy, + Aż zamęt ich podziemnych szmerów i hałasów + Wyprzejrzyści się nagle w okrzyk lazurowy. + + Gdzie jar ciemny, gdzie rozstaj -- tam powiew mej duszy, + Gdzie szepty pocałunków -- tam są usta moje, + Gdzie chata mrze od progu -- tam mój kij pastuszy, + Gdzie plusk wioseł -- tam serca wędrowne napoje. + + Lubię szaty swe liche, gdy nawskroś przemokną + Deszczem, jak łzami pieśni, co, szumiąc, zamiera, + A nie śpiewam, lecz jeno słowami przez okno + W świat wyglądam, choć nie wiem, kto okno otwiera. + + Niech się pieśni me same ze siebie wygwarzą, + Obym ich nie dobywał, ale w sobie dożył! + A nie chcę im górować, ni barwić się twarzą, + Jeno być niewidzialnym, jak ten, co mnie stworzył. + + +DO ŚPIEWAKA. + + Co w twych oczach, śpiewaku, ten zachwyt oznacza, + Ze tak badasz uważnie przez łez pozłocinę + Żabę, co, zieleniejąc, w skoku się rozkracza, + Jakby nogom roiła niechwytną drabinę? + + Czemu tak się przyglądasz z miłości uśmiechem + Schwytanego świetlika szmaragdowej treści + I musze, co, kołując z starannym pośpiechem, + Zbacza nagle donikąd i mknie na bezwieści? + + Wiem, ty -- głowo w koronie z chwastów niejadalnych, + Z byle rośnej pokrzywy, z byle złego zielska! + Dusza twa nawpół smocza, a nawpół anielska + Nie bez celu się tarza w bujniskach upalnych! + + Szuka swej podobizny, zgubionej przypadkiem + Przez tego, co ją nosił na piersi przed wiekiem, -- + On jeszcze nie był bogiem, tyś nie był człowiekiem, + A już wzajem o sobie śniliście ukradkiem. + + Jeszcze sobie pokrewni, podobni do siebie, + Jak dwie bratnie mgły, w jedno rzucone przestworze, + Nie wiedzieliście wówczas, co ludzkie, co boże, -- + I któremu z was dano zawiekować w niebie. + + Praczerwcowym dotychczas pijany upałem, + Ziołom oto przed chwilą dałeś pochwalonkę + I po trudach, podjętych wyćwiczonym szałem, + Coś pozyskał? -- Motyla, żuka, czy biedronkę? + + Kocham cię za twojego obłędu bezwinę, + Za czar twojej niemocy, za wspomnienia bratnie! + Spójrz, jak blednę śmiertelnie i bez żalu ginę, + Gdy mówię słowo: kocham -- to słowo ostatnie. + + + + +XI + +ŁĄKA + + + MIRIAMOWI + + +ŁĄKA. + + +I + + Czy pamiętasz, jak głowę wynurzyłeś z boru, + Aby nazwać mnie Łąką pewnego wieczoru? + Zawołana po imieniu + Raz przejrzałam się w strumieniu -- + I odtąd poznam siebie wśród reszty przestworu. + + Przyszły do mnie motyle, utrudzone lotem, + Przyszły pszczoły z kadzidłem i myrrą i złotem, + Przyszła sama Nieskończoność, + By popatrzeć w mą zieloność, -- + Popatrzyła i odejść nie chciała z powrotem... + + Kto całował mak w zbożu -- nie zazna niedoli! + Trawa z ziemi wyrwana pachnie, lecz nie boli... + Kocham stopy twoje bose, + Że deptały kruchą rosę, + Rozróżniając naoślep chabry od kąkoli. + + Niechże sen twój wędrowny zielenią poprzedzę! + Weź kwiaty w jedną rękę, a w drugą weź miedzę, + Połóż kwiaty na rozstaju, + Zwilżyj miedzę w tym ruczaju, + Co wie o mnie, że trawą brzeg jego nawiedzę. + + Już słońce mimochodem do rowu napływa, + Skrzy się łopuch kosmaty i bujna pokrzywa, -- + Jeno pomyśl, że ci wolno + Kochać łątkę i mysz polną + I przepiórkę, co z głuchym trzepotem się zrywa! + + Idzie miłość po kwiatach -- wadzi o twe ciało, + Zważaj, by ci przed czasem w słońcu nie zemdlało. + W mojej rosie, w moim znoju + Podostatkiem masz napoju + Dla wargi, przeciążonej purpurą dojrzałą. + + Cień twej głowy do moich przybłąkał się cieni. + Wiem, że w oczach nie zdzierżysz tej wszystkiej zieleni, + A co w oku się nie zmieści, + To się w duszy rozszeleści! + Jeszcze dusza ci nieraz żywcem się odmieni. + + Parna ziemia przez kwiaty żar dzienny wydycha, + Uschły motyl zesztywniał wśród jaskrów kielicha, -- + Oczarujmy się nawzajem, + Zaskoczeni nagłym Majem, -- + Maj się chyli ku nocy i miłość nacicha... + + +II + + Nie nacicha ta miłość, co nie zna rozłąki! + Usta moje i piersi spragnione są Łąki! + Tam mój obłęd i ostoja, + Gdzie ty szumisz, Łąko moja! + Jakże pachną rozprute według ściegów pąki! + + Rosą zwilżyj mi rzęsy, skostniałe od skwaru, + Zgłuchłe uszy orzeźwij falą twego gwaru, + A ja w kwiatach spodem dłoni + Na uzbieram różnej woni + I omyję twarz spiekłą w źródłach twego czaru. + + Nie przeciwiąc się trawom, obnażę się cały, + Aby mnie tchnienia twoje, jak wierzbę, przewiały, + A ty paruj tym oparem, + Co pokłębił się nad jarem, + Niby przed snem zrzucony twój przyodziew biały. + + Ucałować mi rąbki tego przyodziewu, + Że pełen twojej woni i twego przewiewu, + I zawiesić mi go potem + Na tej brzozie popod płotem + I zamierać pod brzozą od własnego śpiewu. + + Dzisiaj chatę zamiotłem w jedno okamgnienie, + Z czworga kątów różami wypłoszyłem cienie, + A próg, zdobny pajęczyną, + Namaściłem suto gliną + I wodą moje pylne skropiłem przedsienie. + + Jużem sobie nie szczędził radosnych zabiegów, + Wypiekając chleb z mąki, srebrzystszej od śniegów, + A tę ławę, tę -- dębową + Przesłoniłem chustą nową, + Co się cała zieleni, krom czerwonych brzegów. + + Będę czekał na ciebie z dłonią na zasuwie, + Zasłyszawszy twój szelest, z nóg zdejmę obuwie, + Wyjdę bosy na spotkanie, + Śpiewający niespodzianie, + A, śpiewając, pomyślę, że pacierze mówię. + + Wyślij pierwej z nowiną co najlichsze ziele, + Potem sama się przybliż z kwiatami na czele, -- + Pędząc przed się wonne kwiaty, + Wnijdź do wnętrza mojej chaty, + Bo chcę tobie sam na sam opowiedzieć wiele. + + +III + + Weszłabym do twej chaty, gdy mgły się postronią, + Lecz nie wiem, czy się zmieszczę wraz z rosą i błonią. + Pierwej z niebem posąsiaduj, + Wszystkie cuda poodgaduj, + Nim napełnisz tę chatę miłością i wonią! + + Jeszczem ja w żadnej chacie dotąd nie bywała, + Wiem tylko, że przez szyby widnieję -- niecała. + Jakże cała poprzez drogę + Do twej chaty wbiegnąć mogę? + Od naporu zieleni runie ściana biała! + + Nie umawiaj się ze mną pod żadnym jaworem, + Bym ciebie nie dosięgła szumem a przestworem, -- + To, co szum wyśpiewa gwarnie, + Przestwór znajdzie i ogarnie! + A chata twoja stoi przede mną -- otworem... + + Mocniej zioła zapachną w cztery świata strony, + Gdy, zbliżywszy je do ust, spojrzysz w nieboskłony... + Czy ta sama noc na niebie + Osłoniła mnie i ciebie, + Czy dwie noce odmienne, dwie różne zasłony? + + A jeżeli dwie różne o rożnem przezroczu, + Nie pokładźmy ich przeto w rosie -- na uboczu, + Odmiemnemi zasłonami + Powiewajmy nad drzewami, + Byśmy siebie nawzajem nie stracili z oczu! + + Ja tu -- na dnie zieleni, pod powierzchnią rosy, + A ty tam, kędy dla mnie kończą się niebiosy, + Czy się kończą, czy nie kończą, -- + Śpiewaj zowąd pieśń skowrończą, + Podzwaniając mi ostrzem rozbłyskanej kosy. + + Kosą grozi twa miłość, co pożera kwiaty, + Sierpem zgarniasz do duszy mych maków szkarłaty, + Lecz miłości się nie boję, + Jeno w zgrozie ci dostoję, + Bo i Bogu jest słodki powiew mojej szaty! + + Porwij-że mnie ku sobie, jeślić starczy mocy! + Lecz co pocznie beze mnie ten wicher sierocy? + Chyba wstrzymam dla poznaki + Popod chatą wszystkie maki, + Aby mógł mnie, gdy zechce, odnaleźć po nocy. + + +IV + + Nie odnajdzie cię wicher, mrokiem ociemniały! + Rozweselił się błękit, gwiazdy pomłodniały! + Opętały moją głowę + Przywidzenia kalinowe, + Że rozkwitam tej nocy, niby krzew zuchwały. + + A nie było na ziemi tak zmyślnego krzewu, + Noc się chwieje na strony od jego zachwiewu, -- + Wonna liściem i żywicą + Stań-że, duszo, nad krynicą, + Spójrz, czyś dosyć podobna zielonemu drzewu? + + Przystroimy się wzajem! Śpi w tumanie rzeka, + Śpi kałuża pod płotem, śpi sad i pasieka, + Baczmyż przez ten wieczór cały, + By się okna nie pospały + I drzwi chaty znużonej, co na radość czeka. + + Przyjdzie radość tym szlakiem, który jej się zdarzy, -- + Bądźmy zawsze gotowi i zawsze na straży. + Księżyc utkwi ponad studnią, + Gwiazdy w mroku się zaludnią + Snem, co jeszcze daleki, choć się zbliska marzy. + + Za daleka mi byłaś wpośród kwiatów cienia + Łąko -- zielona Łąko, szumna od istnienia! + Chcę, byś była taka bliska, + Jak ta łza, co gardło ściska, + Kiedy w niem się zapóźni śpiew twego imienia! + + Zapóźniła się miłość, szukająca łona, + A któż taką spóźnioną na rosach pokona? + Straszno łodzią w świat popłynąć + I z miłości nie zaginąć + W tych falach, gdzie się tężą piersi i ramiona! + + I w północnej ochłodzie dość dla mnie upału! + Idę, Łąko, ku tobie brzegiem mego szału + Ani zbrojny, ani konny, + Z ramion twoich wyjdę -- wonny + I duchem zroszonemu uśmiechnięty ciału! + + Sama chata rozwarła drzwi oścież ku wiośnie, + Wnijdż-że teraz pociemku -- nagle i zazdrośnie! + Drzwi klonowe zamknę szczelnie + I zaśpiewam nieśmiertelnie, + A potem spojrzę w ciebie nawskroś i bezgłośnie! + + +V + + Byłoż owo, nie było? Opowiedz nam, bracie, + Co się nocy dzisiejszej działo w twojej chacie? + Widzieliśmy, ludzie prości, + Niepojętość Zieloności + Za oknami -- na ścianach i na twojej szacie. + + Mówimy śpiewający, bo łatwiej przy śpiewie + Mówić o tem, co było, a czego się nie wie... + Psy, poległe nad potokiem, + Poglądały ludzkim wzrokiem., + I wzrok ludzki był w gwiazdach i w tem ślepem drzewie. + + A zasię w naszych oczach były gwiezdne znaki, + I nie mogliśmy poznać, gdzie ludzie, gdzie maki + Wszystko wokół było -- gwiezdne + I odlotne i odjezdne, + Gromadzące się w białe nad ziemią orszaki. + + I zdawało się wszystkim, że coś w niebie woła, + A zielona się światłość jarzyła dokoła, + Sny się wzajem pobudziły, + Ludzkie ciała opuściły + I pobiegły śnić w kwiaty i w najmniejsze zioła. + + W nagłym pląsie skrzypnęły wszystkie kołowroty, + Zahuczały te groble, śpiewne od niemoty, + I w powietrzu było cudno, + Niby ludno, choć bezludno, + Jakby w niem się roiło od świąt i tęsknoty. + + A na przeciąg tej nocy za sennem zrządzeniem + Każdy przezwał się innem wobec gwiazd imieniem, + Więc, gdy świt ozłocił dymy, + Ujrzeliśmy, że klęczymy, + Nie wiedząc, jak i kiedy zdjęci zapatrzeniem. + + Powiedz nam, co się stało w tem polu, czy w lesie, + Że się dotąd czujemy, jakoby w bezkresie, + A wyjednaj nam u kwiatów + Rozszerzenie ziemskich światów + Aż po owe oddale, dokąd oczom chce się... + + I objaśnij nam potem słów śpiewną wspomogą, + Co rozbłysło w twej chacie ponad ciemną drogą? + Czy ją naszła piękna zmora, + Wykrzesana z wód jeziora, + Czy sen owy, co śni się w polu bez nikogo? + + +VI + + Ani zmora z jeziora, ani sen skrzydlaty + Lecz Łąka nawiedziła wnętrze mojej chaty! + Trwała ze mną na tej ławie, + Rozmawiając głośno prawie, -- + Na ścianach moich -- rosa, na podłodze -- kwiaty... + + Nie grążyłem ja w niebie ni steru, ni wiosła, + Lecz mnie radość swym prądem zmiotła i uniosła. + Wieczność ku nam znikąd zbiegła, + U stóp naszych, warcząc, legła, + A pierś moja tej nocy chabrami porosła. + + I było już wiadomo, że pułap sosnowy + Wonnym deszczem, jak obłok, pokropi nam głowy, + Bo nie snem się sny płomienia, + Jeno deszczem i zielenią, -- + Duch mi zbłąkał się w ciele, jak wpośród dąbrowy. + + Przeto Bóg, co mnie stworzył, zbladł podziwem zdjęty, + Żem uszedł jego dłoniom w tych pokus odmęty! + W kształt mię ludzki rozżałobnił, + A jam znów się upodobnił + Kwiatom i wszelkim trawom i źdźbłom gorzkiej mięty. + + Nawołujcie się ludzie, pod jasnym lazurem, + Chórem w światy spojrzyjcie, zatrwóżcie się chórem! + Miłość, wichrem rozpędzona, + Wszystko złamie i pokona, + Zaś tych, co się sprzeciwią, w śnie skrępuje sznurem! + + A opaszcie świat cały ścisłym korowodem, + Aby wam się nie wymknął, schwytany niewodem... + Zapląsajcie, zaśpiewajcie, + Pieśnią siebie wspomagajcie, + Toć wejdziemy w świat -- próżnią, aby wyjść -- ogrodem! + + Niechaj dusza wam będzie błękitami czynna, + Stoi przed nią otworem ta jasność gościnna, + Czegokolwiek zażądacie, + To się zjawi w waszej chacie, + Bo nastała godzina taka, a nie inna... + + Ludzie -- mgły, ludzie -- jaskry i ludzie -- jabłonie, + Rozwidnijcie się w słońcu, boć napewno płonie! + Dla mnie -- rosa, dla mnie -- zieleń. + Dla was -- nagłość rozweseleń, + A kto pieśni wysłuchał -- niech mi poda dłonie! + + + + +SPIS RZECZY + + + Str. + +=W zwiewnych nurtach kostrzewy= + + Topielec 9 + + Gwiazdy 10 + + Odjazd 12 + + Wieczór 13 + + W polu 15 + + Tęcza 17 + + Koń 18 + + Stodoła 19 + + Wśród gieorginij 20 + + Pierwszy deszcz 21 + + Oto słońce przenika... 22 + + Wiosna 23 + + Przyśpiew 24 + + Fala 26 + + Wiatrak 27 + + W ślad za górnym orszakiem... 28 + + W głąb podwórza... 29 + + Zapłoniona czereśnia... 30 + + Pieszczota 31 + + Żuraw skrzypi za furtą ogrodu... 32 + + O majowym poranku... 33 + + Pogoda 34 + + Upalny rynek... 36 + + Przemiany 37 + +=Ballady= + + Gad 41 + + Róże 43 + + Ballada dziadowska 47 + + Dusiołek 50 + + Świdryga i Midryga 52 + + Mak 55 + + Wiśnia 57 + + Piła 60 + + Królewna Czarnych Wysp 63 + + Zielony dzban 67 + + Śmiercie 69 + + Strój 71 + + Dąb 74 + + Ballada bezludna 77 + +=W malinowym chróśniaku= + + W malinowym chróśniaku... 81 + + Śledzą nas... 83 + + Taka cisza w ogrodzie... 84 + + Hasło nasze... 85 + + Zazdrość moja... 86 + + Z dłońmi tak splecionemi... 88 + + Wyszło z boru... 89 + + Czasami mojej ślepej posłuszny ochocie... 90 + + Ty pierwej mgły dosięgasz... 91 + + Zazdrośnicy... 92 + + Zmienionaż po rozłące?... 93 + +=Wspomnienie= + + Wspomnienie 97 + +=Pieśni kalekujące= + + Zaloty 105 + + Szewczyk 108 + + Garbus 110 + + Ręka 112 + + Żołnierz 114 + +=Trzy róże= + + Trzy róże 119 + + Rok nieistnienia 120 + + Wieczorem 121 + + Śnież się, w duszy mojej śnież... 122 + + Schadzka spóźniona 123 + + Pożarze pierśny, płomieniu ustny... 124 + + Ja tu stoję za drzwiami 125 + + Co w mgłach czyni żagiel na głębinie?... 126 + + Schadzka 127 + + Kwapiły się burze... 129 + + U wpółrozwartych stoim drzwi... 130 + + Dziś w naszego spotkania rocznicę... 131 + + Wyznanie 132 + + Ponad zakres śnieżycy... 133 + + Powrót 135 + + Dwoje ludzieńków 136 + + Dusza w niebiosach 138 + +=Pururawa i Urwasi= + + Pururawa i Urwasi 143 + +=Noc bezsenna= + + Noc bezsenna 149 + + Tam -- na obczyźnie... 151 + + W przeddzień swego zmartwychwstania 152 + + W kraju bardzo dalekim... 154 + + Pociemku... 155 + + Warkocz 156 + + Śnieg 157 + +=Asoka= + + Asoka 161 + +=Ponad brzegami= + + Don Kichot 167 + + W locie 169 + + Pragnienie 170 + + Spotkanie 171 + + Kleopatra 172 + + Dwaj skazańcy 174 + + Rozmowa 175 + + Otchłań 177 + + Zamyślenie 178 + + Do śpiewaka 179 + +=Łąka= + + Łąka 183 + + + + ++-----------------------------------------------------------+ +| Uwagi do wydania elektronicznego | +| | +| | +| W tekście zachowano oryginalną ortografię i interpunkcję, | +| nawet w przypadkach, gdy różniły się one od współcześnie | +| obowiązujących. Poprawiono jednak kilka błędów, które | +| wyglądały na omyłki drukarskie. Pełna lista poprawek | +| znajduje się poniżej. | ++-----------------------------------------------------------+ +| | +| - s. 45. -- „Tak -- szepcze pani -- tak” -- | +| poprawiono na | +| -- „Tak -- szepcze pani -- tak”. -- | +| (dodano kropkę na końcu linii); | +| | +| - s. 48. „Spowiła go ramieniem, | +| poprawiono na | +| Spowiła go ramieniem, | +| (usunięto cudzysłów otwierający); | +| | +| - s. 164 Aż ona cię z królewskiej wymknęła komnaty, | +| poprawiono na | +| Aż ona się z królewskiej wymknęła komnaty, | +| (usunięto cudzysłów otwierający); | +| | +| - s. 173 Duch, co tylko raz jeden o śmierć się roztrąca | +| poprawiono na | +| Duch, co tylko raz jeden o śmierć się roztrąca. | +| (dodano kropkę); | +| | +| - s. 193 Upalny rynek | +| poprawiono na | +| Upalny ranek. | +| | ++-----------------------------------------------------------+ + + + + + + +End of the Project Gutenberg EBook of Laka, by Boleslaw Lesmian + +*** END OF THIS PROJECT GUTENBERG EBOOK LAKA *** + +***** This file should be named 35301-0.txt or 35301-0.zip ***** +This and all associated files of various formats will be found in: + https://www.gutenberg.org/3/5/3/0/35301/ + +Produced by Ewa "czupirek" Jaros and the Online Distributed +Proofreading Team at http://dp.rastko.net (this file was +produced from images generously made available by CBN +Polona - http://www.polona.pl). + + +Updated editions will replace the previous one--the old editions +will be renamed. + +Creating the works from public domain print editions means that no +one owns a United States copyright in these works, so the Foundation +(and you!) can copy and distribute it in the United States without +permission and without paying copyright royalties. Special rules, +set forth in the General Terms of Use part of this license, apply to +copying and distributing Project Gutenberg-tm electronic works to +protect the PROJECT GUTENBERG-tm concept and trademark. Project +Gutenberg is a registered trademark, and may not be used if you +charge for the eBooks, unless you receive specific permission. If you +do not charge anything for copies of this eBook, complying with the +rules is very easy. You may use this eBook for nearly any purpose +such as creation of derivative works, reports, performances and +research. They may be modified and printed and given away--you may do +practically ANYTHING with public domain eBooks. Redistribution is +subject to the trademark license, especially commercial +redistribution. + + + +*** START: FULL LICENSE *** + +THE FULL PROJECT GUTENBERG LICENSE +PLEASE READ THIS BEFORE YOU DISTRIBUTE OR USE THIS WORK + +To protect the Project Gutenberg-tm mission of promoting the free +distribution of electronic works, by using or distributing this work +(or any other work associated in any way with the phrase "Project +Gutenberg"), you agree to comply with all the terms of the Full Project +Gutenberg-tm License (available with this file or online at +https://gutenberg.org/license). + + +Section 1. General Terms of Use and Redistributing Project Gutenberg-tm +electronic works + +1.A. By reading or using any part of this Project Gutenberg-tm +electronic work, you indicate that you have read, understand, agree to +and accept all the terms of this license and intellectual property +(trademark/copyright) agreement. If you do not agree to abide by all +the terms of this agreement, you must cease using and return or destroy +all copies of Project Gutenberg-tm electronic works in your possession. +If you paid a fee for obtaining a copy of or access to a Project +Gutenberg-tm electronic work and you do not agree to be bound by the +terms of this agreement, you may obtain a refund from the person or +entity to whom you paid the fee as set forth in paragraph 1.E.8. + +1.B. "Project Gutenberg" is a registered trademark. It may only be +used on or associated in any way with an electronic work by people who +agree to be bound by the terms of this agreement. There are a few +things that you can do with most Project Gutenberg-tm electronic works +even without complying with the full terms of this agreement. See +paragraph 1.C below. There are a lot of things you can do with Project +Gutenberg-tm electronic works if you follow the terms of this agreement +and help preserve free future access to Project Gutenberg-tm electronic +works. See paragraph 1.E below. + +1.C. The Project Gutenberg Literary Archive Foundation ("the Foundation" +or PGLAF), owns a compilation copyright in the collection of Project +Gutenberg-tm electronic works. Nearly all the individual works in the +collection are in the public domain in the United States. If an +individual work is in the public domain in the United States and you are +located in the United States, we do not claim a right to prevent you from +copying, distributing, performing, displaying or creating derivative +works based on the work as long as all references to Project Gutenberg +are removed. Of course, we hope that you will support the Project +Gutenberg-tm mission of promoting free access to electronic works by +freely sharing Project Gutenberg-tm works in compliance with the terms of +this agreement for keeping the Project Gutenberg-tm name associated with +the work. You can easily comply with the terms of this agreement by +keeping this work in the same format with its attached full Project +Gutenberg-tm License when you share it without charge with others. + +1.D. The copyright laws of the place where you are located also govern +what you can do with this work. Copyright laws in most countries are in +a constant state of change. If you are outside the United States, check +the laws of your country in addition to the terms of this agreement +before downloading, copying, displaying, performing, distributing or +creating derivative works based on this work or any other Project +Gutenberg-tm work. The Foundation makes no representations concerning +the copyright status of any work in any country outside the United +States. + +1.E. Unless you have removed all references to Project Gutenberg: + +1.E.1. The following sentence, with active links to, or other immediate +access to, the full Project Gutenberg-tm License must appear prominently +whenever any copy of a Project Gutenberg-tm work (any work on which the +phrase "Project Gutenberg" appears, or with which the phrase "Project +Gutenberg" is associated) is accessed, displayed, performed, viewed, +copied or distributed: + +This eBook is for the use of anyone anywhere at no cost and with +almost no restrictions whatsoever. You may copy it, give it away or +re-use it under the terms of the Project Gutenberg License included +with this eBook or online at www.gutenberg.org + +1.E.2. If an individual Project Gutenberg-tm electronic work is derived +from the public domain (does not contain a notice indicating that it is +posted with permission of the copyright holder), the work can be copied +and distributed to anyone in the United States without paying any fees +or charges. If you are redistributing or providing access to a work +with the phrase "Project Gutenberg" associated with or appearing on the +work, you must comply either with the requirements of paragraphs 1.E.1 +through 1.E.7 or obtain permission for the use of the work and the +Project Gutenberg-tm trademark as set forth in paragraphs 1.E.8 or +1.E.9. + +1.E.3. If an individual Project Gutenberg-tm electronic work is posted +with the permission of the copyright holder, your use and distribution +must comply with both paragraphs 1.E.1 through 1.E.7 and any additional +terms imposed by the copyright holder. Additional terms will be linked +to the Project Gutenberg-tm License for all works posted with the +permission of the copyright holder found at the beginning of this work. + +1.E.4. Do not unlink or detach or remove the full Project Gutenberg-tm +License terms from this work, or any files containing a part of this +work or any other work associated with Project Gutenberg-tm. + +1.E.5. Do not copy, display, perform, distribute or redistribute this +electronic work, or any part of this electronic work, without +prominently displaying the sentence set forth in paragraph 1.E.1 with +active links or immediate access to the full terms of the Project +Gutenberg-tm License. + +1.E.6. You may convert to and distribute this work in any binary, +compressed, marked up, nonproprietary or proprietary form, including any +word processing or hypertext form. However, if you provide access to or +distribute copies of a Project Gutenberg-tm work in a format other than +"Plain Vanilla ASCII" or other format used in the official version +posted on the official Project Gutenberg-tm web site (www.gutenberg.org), +you must, at no additional cost, fee or expense to the user, provide a +copy, a means of exporting a copy, or a means of obtaining a copy upon +request, of the work in its original "Plain Vanilla ASCII" or other +form. Any alternate format must include the full Project Gutenberg-tm +License as specified in paragraph 1.E.1. + +1.E.7. Do not charge a fee for access to, viewing, displaying, +performing, copying or distributing any Project Gutenberg-tm works +unless you comply with paragraph 1.E.8 or 1.E.9. + +1.E.8. You may charge a reasonable fee for copies of or providing +access to or distributing Project Gutenberg-tm electronic works provided +that + +- You pay a royalty fee of 20% of the gross profits you derive from + the use of Project Gutenberg-tm works calculated using the method + you already use to calculate your applicable taxes. The fee is + owed to the owner of the Project Gutenberg-tm trademark, but he + has agreed to donate royalties under this paragraph to the + Project Gutenberg Literary Archive Foundation. Royalty payments + must be paid within 60 days following each date on which you + prepare (or are legally required to prepare) your periodic tax + returns. Royalty payments should be clearly marked as such and + sent to the Project Gutenberg Literary Archive Foundation at the + address specified in Section 4, "Information about donations to + the Project Gutenberg Literary Archive Foundation." + +- You provide a full refund of any money paid by a user who notifies + you in writing (or by e-mail) within 30 days of receipt that s/he + does not agree to the terms of the full Project Gutenberg-tm + License. You must require such a user to return or + destroy all copies of the works possessed in a physical medium + and discontinue all use of and all access to other copies of + Project Gutenberg-tm works. + +- You provide, in accordance with paragraph 1.F.3, a full refund of any + money paid for a work or a replacement copy, if a defect in the + electronic work is discovered and reported to you within 90 days + of receipt of the work. + +- You comply with all other terms of this agreement for free + distribution of Project Gutenberg-tm works. + +1.E.9. If you wish to charge a fee or distribute a Project Gutenberg-tm +electronic work or group of works on different terms than are set +forth in this agreement, you must obtain permission in writing from +both the Project Gutenberg Literary Archive Foundation and Michael +Hart, the owner of the Project Gutenberg-tm trademark. Contact the +Foundation as set forth in Section 3 below. + +1.F. + +1.F.1. Project Gutenberg volunteers and employees expend considerable +effort to identify, do copyright research on, transcribe and proofread +public domain works in creating the Project Gutenberg-tm +collection. Despite these efforts, Project Gutenberg-tm electronic +works, and the medium on which they may be stored, may contain +"Defects," such as, but not limited to, incomplete, inaccurate or +corrupt data, transcription errors, a copyright or other intellectual +property infringement, a defective or damaged disk or other medium, a +computer virus, or computer codes that damage or cannot be read by +your equipment. + +1.F.2. LIMITED WARRANTY, DISCLAIMER OF DAMAGES - Except for the "Right +of Replacement or Refund" described in paragraph 1.F.3, the Project +Gutenberg Literary Archive Foundation, the owner of the Project +Gutenberg-tm trademark, and any other party distributing a Project +Gutenberg-tm electronic work under this agreement, disclaim all +liability to you for damages, costs and expenses, including legal +fees. YOU AGREE THAT YOU HAVE NO REMEDIES FOR NEGLIGENCE, STRICT +LIABILITY, BREACH OF WARRANTY OR BREACH OF CONTRACT EXCEPT THOSE +PROVIDED IN PARAGRAPH 1.F.3. YOU AGREE THAT THE FOUNDATION, THE +TRADEMARK OWNER, AND ANY DISTRIBUTOR UNDER THIS AGREEMENT WILL NOT BE +LIABLE TO YOU FOR ACTUAL, DIRECT, INDIRECT, CONSEQUENTIAL, PUNITIVE OR +INCIDENTAL DAMAGES EVEN IF YOU GIVE NOTICE OF THE POSSIBILITY OF SUCH +DAMAGE. + +1.F.3. LIMITED RIGHT OF REPLACEMENT OR REFUND - If you discover a +defect in this electronic work within 90 days of receiving it, you can +receive a refund of the money (if any) you paid for it by sending a +written explanation to the person you received the work from. If you +received the work on a physical medium, you must return the medium with +your written explanation. The person or entity that provided you with +the defective work may elect to provide a replacement copy in lieu of a +refund. If you received the work electronically, the person or entity +providing it to you may choose to give you a second opportunity to +receive the work electronically in lieu of a refund. If the second copy +is also defective, you may demand a refund in writing without further +opportunities to fix the problem. + +1.F.4. Except for the limited right of replacement or refund set forth +in paragraph 1.F.3, this work is provided to you 'AS-IS' WITH NO OTHER +WARRANTIES OF ANY KIND, EXPRESS OR IMPLIED, INCLUDING BUT NOT LIMITED TO +WARRANTIES OF MERCHANTIBILITY OR FITNESS FOR ANY PURPOSE. + +1.F.5. Some states do not allow disclaimers of certain implied +warranties or the exclusion or limitation of certain types of damages. +If any disclaimer or limitation set forth in this agreement violates the +law of the state applicable to this agreement, the agreement shall be +interpreted to make the maximum disclaimer or limitation permitted by +the applicable state law. The invalidity or unenforceability of any +provision of this agreement shall not void the remaining provisions. + +1.F.6. INDEMNITY - You agree to indemnify and hold the Foundation, the +trademark owner, any agent or employee of the Foundation, anyone +providing copies of Project Gutenberg-tm electronic works in accordance +with this agreement, and any volunteers associated with the production, +promotion and distribution of Project Gutenberg-tm electronic works, +harmless from all liability, costs and expenses, including legal fees, +that arise directly or indirectly from any of the following which you do +or cause to occur: (a) distribution of this or any Project Gutenberg-tm +work, (b) alteration, modification, or additions or deletions to any +Project Gutenberg-tm work, and (c) any Defect you cause. + + +Section 2. Information about the Mission of Project Gutenberg-tm + +Project Gutenberg-tm is synonymous with the free distribution of +electronic works in formats readable by the widest variety of computers +including obsolete, old, middle-aged and new computers. It exists +because of the efforts of hundreds of volunteers and donations from +people in all walks of life. + +Volunteers and financial support to provide volunteers with the +assistance they need are critical to reaching Project Gutenberg-tm's +goals and ensuring that the Project Gutenberg-tm collection will +remain freely available for generations to come. In 2001, the Project +Gutenberg Literary Archive Foundation was created to provide a secure +and permanent future for Project Gutenberg-tm and future generations. +To learn more about the Project Gutenberg Literary Archive Foundation +and how your efforts and donations can help, see Sections 3 and 4 +and the Foundation web page at https://www.pglaf.org. + + +Section 3. Information about the Project Gutenberg Literary Archive +Foundation + +The Project Gutenberg Literary Archive Foundation is a non profit +501(c)(3) educational corporation organized under the laws of the +state of Mississippi and granted tax exempt status by the Internal +Revenue Service. The Foundation's EIN or federal tax identification +number is 64-6221541. Its 501(c)(3) letter is posted at +https://pglaf.org/fundraising. Contributions to the Project Gutenberg +Literary Archive Foundation are tax deductible to the full extent +permitted by U.S. federal laws and your state's laws. + +The Foundation's principal office is located at 4557 Melan Dr. S. +Fairbanks, AK, 99712., but its volunteers and employees are scattered +throughout numerous locations. Its business office is located at +809 North 1500 West, Salt Lake City, UT 84116, (801) 596-1887, email +business@pglaf.org. Email contact links and up to date contact +information can be found at the Foundation's web site and official +page at https://pglaf.org + +For additional contact information: + Dr. Gregory B. Newby + Chief Executive and Director + gbnewby@pglaf.org + + +Section 4. Information about Donations to the Project Gutenberg +Literary Archive Foundation + +Project Gutenberg-tm depends upon and cannot survive without wide +spread public support and donations to carry out its mission of +increasing the number of public domain and licensed works that can be +freely distributed in machine readable form accessible by the widest +array of equipment including outdated equipment. Many small donations +($1 to $5,000) are particularly important to maintaining tax exempt +status with the IRS. + +The Foundation is committed to complying with the laws regulating +charities and charitable donations in all 50 states of the United +States. Compliance requirements are not uniform and it takes a +considerable effort, much paperwork and many fees to meet and keep up +with these requirements. We do not solicit donations in locations +where we have not received written confirmation of compliance. To +SEND DONATIONS or determine the status of compliance for any +particular state visit https://pglaf.org + +While we cannot and do not solicit contributions from states where we +have not met the solicitation requirements, we know of no prohibition +against accepting unsolicited donations from donors in such states who +approach us with offers to donate. + +International donations are gratefully accepted, but we cannot make +any statements concerning tax treatment of donations received from +outside the United States. U.S. laws alone swamp our small staff. + +Please check the Project Gutenberg Web pages for current donation +methods and addresses. Donations are accepted in a number of other +ways including including checks, online payments and credit card +donations. To donate, please visit: https://pglaf.org/donate + + +Section 5. General Information About Project Gutenberg-tm electronic +works. + +Professor Michael S. Hart was the originator of the Project Gutenberg-tm +concept of a library of electronic works that could be freely shared +with anyone. For thirty years, he produced and distributed Project +Gutenberg-tm eBooks with only a loose network of volunteer support. + + +Project Gutenberg-tm eBooks are often created from several printed +editions, all of which are confirmed as Public Domain in the U.S. +unless a copyright notice is included. Thus, we do not necessarily +keep eBooks in compliance with any particular paper edition. + + +Most people start at our Web site which has the main PG search facility: + + https://www.gutenberg.org + +This Web site includes information about Project Gutenberg-tm, +including how to make donations to the Project Gutenberg Literary +Archive Foundation, how to help produce our new eBooks, and how to +subscribe to our email newsletter to hear about new eBooks. diff --git a/35301-0.zip b/35301-0.zip Binary files differnew file mode 100644 index 0000000..a14076d --- /dev/null +++ b/35301-0.zip diff --git a/35301-h.zip b/35301-h.zip Binary files differnew file mode 100644 index 0000000..074ddb9 --- /dev/null +++ b/35301-h.zip diff --git a/35301-h/35301-h.htm b/35301-h/35301-h.htm new file mode 100644 index 0000000..410b031 --- /dev/null +++ b/35301-h/35301-h.htm @@ -0,0 +1,5461 @@ +<!DOCTYPE html PUBLIC "-//W3C//DTD XHTML 1.0 Strict//EN" + "http://www.w3.org/TR/xhtml1/DTD/xhtml1-strict.dtd"> + +<html xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml" xml:lang="en" lang="en"> + <head> + <meta http-equiv="Content-Type" content="text/html;charset=utf-8" /> + <meta http-equiv="Content-Style-Type" content="text/css" /> + <title> + The Project Gutenberg eBook of Łąka, by Bolesław Leśmian. + </title> + <style type="text/css"> +<!-- + +#all { + max-width:40em; + margin:auto; +} + +body { + margin-left: 10%; + margin-right: 10%; +} + +h1,h2,h3,h4,h5,h6 { + text-align: center; /* all headings centered */ + clear: both; +} + +.clear { clear: both; } +p { + margin-top: .75em; + text-align: justify; + margin-bottom: .75em; +} + +p.noind, #text p.noind, #text .pagenum {text-indent:0;} + +hr { + width: 33%; + margin-top: 2em; + margin-bottom: 2em; + margin-left: auto; + margin-right: auto; + clear: both; +} + +hr.chptr { width: 65%; } + +table { + margin-left: auto; + margin-right: auto; +} + +.pagenum { /* uncomment the next line for invisible Str numbers */ + /* visibility: hidden; */ + position: absolute; + left: 92%; + font-size: smaller; + text-align: right; +} /* Str numbers */ + + +.blockquot, blockquote { + margin-left: 5%; + margin-right: 10%; +} +.motto {margin-left: 50%; margin-right: 10%; padding:4em 0em;} +.mottoind {margin-left: 30%;} +.italic {font-style:italic;} + +.bb {border-bottom: solid 2px;} + +.bl {border-left: solid 2px;} + +.bt {border-top: solid 2px;} + +.br {border-right: solid 2px;} + +.bbox {border: solid 2px;} + +.center {text-align: center;} + + +.caption {font-weight: bold;} + + +/* Poetry */ +.poem { + margin-left:10%; + margin-right:10%; + text-align: left; +} + +.poem br {display: none;} + +.poem .stanza {margin: 1em 0em 1em 0em;} + +.poem span.i0 { + display: block; + margin-left: 0em; + padding-left: 3em; + text-indent: -3em; +} + +.poem span.i2 { + display: block; + margin-left: 2em; + padding-left: 3em; + text-indent: -3em; +} + +.poem span.i4 { + display: block; + margin-left: 4em; + padding-left: 3em; + text-indent: -3em; +} + .poem span.i10 {display: block; margin-left: 10em; padding-left: 3em; text-indent: -3em;} + .poem span.i12 {display: block; margin-left: 12em; padding-left: 3em; text-indent: -3em;} + .poem span.i14 {display: block; margin-left: 14em; padding-left: 3em; text-indent: -3em;} + .poem span.i16 {display: block; margin-left: 16em; padding-left: 3em; text-indent: -3em;} + .poem span.i20 {display: block; margin-left: 20em; padding-left: 3em; text-indent: -3em;} + .poem span.i28 {display: block; margin-left: 28em; padding-left: 3em; text-indent: -3em;} + .poem span.i6 {display: block; margin-left: 6em; padding-left: 3em; text-indent: -3em;} + .poem span.i8 {display: block; margin-left: 8em; padding-left: 3em; text-indent: -3em;} + + +#tnotes_mini {width: 30em; + margin:auto; + + font-size: 0.9em; padding:0.3em; + border: 1px dashed #808080; + background-color: #f6f6f6; + text-align: justify;} + + .tnote { width: 34em; + font-size: 0.9em; padding:0.3em; + border: 1px dashed #808080; + padding: 0.5em; + margin: 0 auto ; + } + .ins, a.ins { color:#111; text-decoration: none; border-bottom: 1px dashed #039; } + .cor { color:#111; } + + ins {text-decoration: none;} + + ins.mycorr {border-bottom: thin dotted red;} + +.titlepage {font-style:italic;} +h2.title {padding:1em 1em; font-size:3em;} + +div.equal{width:20em; margin:0 auto; text-align:center;} +#tyt {padding:5em 1em;} + +h2, h3, h4 {padding:1.5em .5em 1em .5em;} + +.contents {margin:2em auto;} +.contents td, .contents th {padding:.3em;} + + --> + + </style> + </head> +<body> + + +<pre> + +The Project Gutenberg EBook of Laka, by Boleslaw Lesmian + +This eBook is for the use of anyone anywhere at no cost and with +almost no restrictions whatsoever. You may copy it, give it away or +re-use it under the terms of the Project Gutenberg License included +with this eBook or online at www.gutenberg.org + + +Title: Laka + +Author: Boleslaw Lesmian + +Release Date: February 17, 2011 [EBook #35301] + +Language: Polish + +Character set encoding: UTF-8 + +*** START OF THIS PROJECT GUTENBERG EBOOK LAKA *** + + + + +Produced by Ewa "czupirek" Jaros and the Online Distributed +Proofreading Team at http://dp.rastko.net (this file was +produced from images generously made available by CBN +Polona - http://www.polona.pl). + + + + + + +</pre> + + +<div id="all"> + +<div id="tnotes_mini"> +<h2>Uwagi do wydania elektronicznego</h2> + +W tekście zachowano oryginalną ortografię i interpunkcję, +nawet w przypadkach, gdy różniły się one od współcześnie obowiązujących. +Poprawiono jednak kilka błędów, które wyglądały na omyłki drukarskie. +Zmienione zwroty oznaczono podkreśleniem przerywaną linią, wyjaśnienie dotyczące +wprowadzonych zmian pojawia się <ins class="mycorr" title="w ten sposób">po najechaniu nań myszką</ins>. +<a href="#tnotes">Pełna lista poprawek</a> znajduje się na końcu pliku. Tam też znaleźć można +<a href="#SPIS_RZECZY">Spis treści</a>. +</div> + + + + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_1" id="Str_1">[Str. 1]</a></span></p> +<div id="tyt"> +<h1><i>ŁĄKA</i></h1> +</div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_2" id="Str_2">[Str. 2]</a></span></p> + +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_3" id="Str_3">[Str. 3]</a></span></p> + + + +<div class="titlepage"> + + +<h1 class="center author">BOLESŁAW LEŚMIAN</h1> + + +<h2 class="center title">ŁĄKA</h2> + + +<p class="center"><span class="equal">WYDAWNICTWO J. MORTKOWICZA</span><br /> +<span class="equal">WARSZAWA MCMXX KRAKÓW</span><br /> +<span class="equal">Nakład T-wa Wydawniczego w Warszawie</span></p> + + +</div> +<hr /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_4" id="Str_4">[Str. 4]</a></span></p> +<p class="center">Drukarnia Naukowa. <br /> +Warszawa, Rynek Starego Miasta 11.</p> +<hr /> +<div id="text"> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_5" id="Str_5">[Str. 5]</a></span><br /> + + +<span class="pagenum"><a name="Str_6" id="Str_6">[Str. 6]</a></span></p> +<div class="italic motto">EUGENJUSZOWI ŚMIAROWSKIEMU<br /> +<span class="mottoind">POŚWIĘCAM</span></div> + + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_7" id="Str_7">[Str. 7]</a></span></p> + + + +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_8" id="Str_8">[Str. 8]</a></span></p> + +<h2><a name="I" id="I"></a>I</h2> +<h2>W ZWIEWNYCH NURTACH KOSTRZEWY</h2> +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_9" id="Str_9">[Str. 9]</a></span></p> + + +<h3><a name="Topielec"></a>TOPIELEC.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">W zwiewnych nurtach kostrzewy, na leśnej polanie,<br /></span> +<span class="i0">Gdzie się las upodobnia łące niespodzianie,<br /></span> +<span class="i0">Leżą zwłoki wędrowca, zbędne sobie zwłoki.<br /></span> +<span class="i0">Przewędrował świat cały z obłoków w obłoki,<br /></span> +<span class="i0">Aż nagle w niecierpliwej zapragnął żałobie<br /></span> +<span class="i0">Zwiedzić duchem na przełaj zieleń samą w sobie.<br /></span> +<span class="i0">Wówczas demon zieleni wszechleśnym powiewem<br /></span> +<span class="i0">Ogarnął go, gdy w drodze przystanął pod drzewem,<br /></span> +<span class="i0">I wabił nieustannych rozkwitów pośpiechem,<br /></span> +<span class="i0">I nęcił ust zdyszanych tajemnym bezśmiechem,<br /></span> +<span class="i0">I czarował zniszczotą wonnych niedowcieleń,<br /></span> +<span class="i0">I kusił coraz głębiej — w tę zieleń, w tę zieleń!<br /></span> +<span class="i0">A on biegł wybrzeżami coraz innych światów,<br /></span> +<span class="i0">Odczłowieczając duszę i oddech wśród kwiatów,<br /></span> +<span class="i0">Aż zabrnął w takich jagód rozdzwonione dzbany,<br /></span> +<span class="i0">W taką zamrocz paproci, w takich cisz kurhany,<br /></span> +<span class="i0">W taki bezświat zarośli, w taki bezbrzask głuchy,<br /></span> +<span class="i0">W takich szumów ostatnie kędyś zawieruchy,<br /></span> +<span class="i0">Że leży oto martwy w stu wiosen bezdeni,<br /></span> +<span class="i0">Cienisty, jak bór w borze, — topielec zieleni.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_10" id="Str_10">[Str. 10]</a></span></p> + + +<h3><a name="Gwiazdy"></a>GWIAZDY.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Tej nocy niebo w dreszczach od gwiazd mrugawicy<br /></span> +<span class="i0">Kołysało swój bezmiar w sąsiednie bezmiary,<br /></span> +<span class="i0">To w próżnię swe radosne unosząc pożary,<br /></span> +<span class="i0">To zbliżając je znowu ku mojej źrenicy.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Patrzę, niby przez nagły w mej ślepocie wyłom,<br /></span> +<span class="i0">A światy roziskrzone — zaledwo na mgnienie<br /></span> +<span class="i0">Odsłaniają mym oczom, jak nieba mogiłom,<br /></span> +<span class="i0">Dalekie, zatajone w srebrze ukwiecenie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Odsłaniają swe jary, wzgórza i parowy,<br /></span> +<span class="i0">Już z jednego szum borów płonących dolata,<br /></span> +<span class="i0">Z drugiego — cisza grobów, a z trzeciego świata —<br /></span> +<span class="i0">Krzyk o pomoc i zawiew południa lipcowy.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zasłuchany, wpatrzony stoję tak do świtu,<br /></span> +<span class="i0">Aż niebo wron zbudzonych przesłoni gromada,<br /></span> +<span class="i0">Gwiazdy giną w jaśnistych roztopach błękitu,<br /></span> +<span class="i0">I gąszcz rosy na rzęsach zbłyskanych osiada.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Skroń znużoną pochylam do stogu na łące,<br /></span> +<span class="pagenum"><a name="Str_11" id="Str_11">[Str. 11]</a></span><span class="i0">Garścią rozćwierkanego rojem świerszczów siana<br /></span> +<span class="i0">Rzeźwię oczy, smugami gwiazd jeszcze gorące,<br /></span> +<span class="i0">I do snu odniałego padam na kolana.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I śni mi się i trwogą uderza do głowy<br /></span> +<span class="i0">Krzyk o pomoc i zawiew południa lipcowy.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_12" id="Str_12">[Str. 12]</a></span></p> + + +<h3><a name="Odjazd"></a>ODJAZD.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Gdym odjeżdżał na zawsze znajomym gościńcem,<br /></span> +<span class="i0">Patrzyły na mnie bratków wielkie, złote oczy,<br /></span> +<span class="i0">Podkute szafirowym dookoła sińcem.<br /></span> +<span class="i0">Był klomb i rój motyli i błękit przezroczy,<br /></span> +<span class="i0">I rdzawienie się w słońcu dojrzałej rezedy.<br /></span> +<span class="i0">A, gdy byłem już w drodze, sam nie wiedząc kiedy<br /></span> +<span class="i0">I czemu — przypomniałem te oczy, przyziemnie<br /></span> +<span class="i0">Śledzące mą zadumę i wpatrzone we mnie<br /></span> +<span class="i0">Tem wszystkiem, czem się można wpatrzeć w świat i dalej.<br /></span> +<span class="i0">Co widziały te oczy, nim w tysiącu alej<br /></span> +<span class="i0">Zginąłem, jedną chatę rzucając za sobą?<br /></span> +<span class="i0">I czemu z szafirową zawczasu żałobą<br /></span> +<span class="i0">Patrzyły w ten mój odjazd po przez zieleń rdzawą<br /></span> +<span class="i0">Rezedy, co pachniała, przytłumiona trawą?<br /></span> +<span class="i0">I dlaczego te oczy były co raz łzawsze?<br /></span> +<span class="i0">Czy nie wolno nic nigdy porzucać na zawsze<br /></span> +<span class="i0">I zostawiać samopas kędyś — na uboczu?<br /></span> +<span class="i0">Czy nie wolno odjeżdżać znajomym gościńcem<br /></span> +<span class="i0">I oddalać się zbytnio od tych złotych oczu,<br /></span> +<span class="i0">Podkutych dookoła szafirowym sińcem?<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_13" id="Str_13">[Str. 13]</a></span></p> + + +<h3><a name="Wieczor"></a>WIECZÓR.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Słońce, zachodząc, wlecze wzdłuż po łące<br /></span> +<span class="i0">Wielki cień chmury, ciągnąc go na wzgórza,<br /></span> +<span class="i0">Zetknięte z niebem, co życie, gasnące<br /></span> +<span class="i0">Pod barw przymusem, — w głąb marzeń przedłuża.<br /></span> +<span class="i0">Aby dowidzieć po przez dale puste<br /></span> +<span class="i0">Jedyną wokół purpurową chustę<br /></span> +<span class="i0">Dziewczyny, która swych dłoni oplotem<br /></span> +<span class="i0">Kolana zgodnie wgarnęła pod brodę<br /></span> +<span class="i0">I, coraz bardziej pod niebios namiotem<br /></span> +<span class="i0">Samotniejąca w tę dal i pogodę,<br /></span> +<span class="i0">Oddawna ruchu i snu nie odmienia,<br /></span> +<span class="i0">Chłonąc czar drętwy samego patrzenia<br /></span> +<span class="i0">We wszystko naraz, w nic zasię zosobna,<br /></span> +<span class="i0">Wpobok, zaledwo do siebie podobna,<br /></span> +<span class="i0">Wyolbrzymiona wobec próżni świata,<br /></span> +<span class="i0">Krowa się w świetle różowi łaciata,<br /></span> +<span class="i0">Co jednym rogiem pół słońca odkrawa,<br /></span> +<span class="i0">A drugim wadzi o daleką gruszę...<br /></span> +<span class="i0">Sennych owadów nieprzytomna wrzawa<br /></span> +<span class="i0">Umacnia pustkę i podsyca głuszę,<br /></span> +<span class="i0">Wspartą na stogach, powiązanych w drągi.<br /></span> +<span class="i0">Kolejne idą nad polem przeciągi<br /></span> +<span class="i0">Tchu ziół dalekich, zaprawnego potem<span class="pagenum nopad"><a name="Str_14" id="Str_14">[Str. 14]</a></span><br /></span> +<span class="i0">Zoranej ziemi, co — tknięta wron lotem —<br /></span> +<span class="i0">Paruje ciężko i chłodnieje zwolna.<br /></span> +<span class="i0">Na widnokresie jakaś mgła dowolna,<br /></span> +<span class="i0">Cień, nie mający przyczyn wśród przestworu,<br /></span> +<span class="i0">Rośnie, by zwiększyć potęgę wieczoru,<br /></span> +<span class="i0">I wśród rosnących z nim razem bezmiarów<br /></span> +<span class="i0">Dziwnie brzmią zgiełki świerszczących komarów.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_15" id="Str_15">[Str. 15]</a></span></p> + + +<h3><a name="W_polu"></a>W POLU.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Dwoje nas w ciszy polnego zakątka.<br /></span> +<span class="i0">Strumień na oślep ku słońcu się pali,<br /></span> +<span class="i0">W liściu, co trafił na krzywy prąd fali,<br /></span> +<span class="i0">Wirując, płynie szafirowa łątka.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nadbrzeżna trawa, zwisając, potrąca<br /></span> +<span class="i0">O swe odbicie zsiwiałą kończyną,<br /></span> +<span class="i0">Do której ślimak, pęczniejąc z gorąca,<br /></span> +<span class="i0">Przysklepił muszlę swem ciałem i śliną.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">W przerzutnym pląsie znikliwsza od strzały<br /></span> +<span class="i0">Płotka się czasem zasrebrzy na mgnienie.<br /></span> +<span class="i0">Pod wodą — spojrzyj! — prześwieca piach biały<br /></span> +<span class="i0">I mchem ruchliwym brodate kamienie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Czemu ci głowa na dłonie opadła?<br /></span> +<span class="i0">To — pachnie trawa i ten piach pod wodą, —<br /></span> +<span class="i0">To — wód, polśnione smugami, zwierciadła<br /></span> +<span class="i0">Parują ciszą, blaskiem i ochłodą.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Tych kilku dębów po nad brzegiem liście<br /></span> +<span class="i0">Podziurawione i przeżarte chciwie<br /></span> +<span class="i0">Przez gąsienice, trwają tak przejrzyście<br /></span> +<span class="i0">Nad własnym cieniem, co utkwił w pokrzywie.<span class="pagenum"><a name="Str_16" id="Str_16">[Str. 16]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Z tej tu pokrzywy czar dębowych cieni<br /></span> +<span class="i0">Zgarnę ku piersiom, co na słońce dyszą,<br /></span> +<span class="i0">Ustami dotknę bezmiernej zieleni,<br /></span> +<span class="i0">Stęsknionej do mnie swym sokiem i ciszą.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Do kwiatów przywrę rozpalone czoło,<br /></span> +<span class="i0">Wsłucham się w bąki grające i brzmiki,<br /></span> +<span class="i0">I będę patrzał, jak lepkie gwoździki<br /></span> +<span class="i0">Wśród jaskrów lśniącą ociekają smołą.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I będę patrzał, jak maki i szczawie<br /></span> +<span class="i0">Mdleją, ciał naszych odurzone wonią,<br /></span> +<span class="i0">I będę wodził twoją białą dłonią<br /></span> +<span class="i0">Po wielkiej trawie, nieznanej nam trawie.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_17" id="Str_17">[Str. 17]</a></span></p> + + +<h3><a name="Tecza"></a>TĘCZA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Słychać go było, jak po młodem życie<br /></span> +<span class="i0">Biegł coraz śpieszniej — ciepły deszcz majowy,<br /></span> +<span class="i0">Zbryzgany słońcem, co przez obłok płowy<br /></span> +<span class="i0">Wzdłuż mu kropliste rozwidniało nicie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Pyląc, uderzył w piach drogi spróchniały,<br /></span> +<span class="i0">Poszperał w krzaku, co lśniąc się kołysze,<br /></span> +<span class="i0">Strącił liść z wierzby, przyciemnił głaz biały<br /></span> +<span class="i0">I ustał, w nagłą zasłuchany ciszę.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Teraz mu patrzeć, jak wierzchem obłoku<br /></span> +<span class="i0">Tęcza, bezmiary objąwszy, rozkwita,<br /></span> +<span class="i0">Poprzerywana i niecałkowita,<br /></span> +<span class="i0">Jakby się śniła zmrużonemu oku.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Aż, luźne znikąd jednocząc migoty,<br /></span> +<span class="i0">Nagłą zawisa po nad światem bramą,<br /></span> +<span class="i0">By ci przypomnieć, że zawsze tak samo<br /></span> +<span class="i0">Trwasz w każdem miejscu u wnijścia tęsknoty.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">By ci przypomnieć, żeś z duszą, snem zżartą,<br /></span> +<span class="i0">Wpatrzony w bezmiar, wsłuchany w swe dreszcze,<br /></span> +<span class="i0">Wszedł do tych światów przez bramę rozwartą,<br /></span> +<span class="i0">Co się za tobą nie zamknęła jeszcze.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_18" id="Str_18">[Str. 18]</a></span></p> + + +<h3><a name="Kon"></a>KOŃ.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Koniu krzywy, koniu siwy,<br /></span> +<span class="i0">Ozdobiony łachem grzywy,<br /></span> +<span class="i0">Kocham zawiew zmydlonych twym potem rzemieni<br /></span> +<span class="i0">I oddech, juchą parnej dymiący zieleni.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Łeb kościaty, ale krewki<br /></span> +<span class="i0">Z wargą miękką, jak pierś dziewki,<br /></span> +<span class="i0">Przewieś mi po przez ramię w rzewną bezrobotę,<br /></span> +<span class="i0">Bym twarzą prężnej szyji wyczuwał ciągotę.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Koniu smutny aż do śmierci<br /></span> +<span class="i0">Z białą pręgą lejc na szerci,<br /></span> +<span class="i0">Zaprzyjaźnij się ze mną, jak to czynisz z wołem,<br /></span> +<span class="i0">Wejdź do mojej chałupy, siądź razem za stołem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Dam ci wody z mego dzbana,<br /></span> +<span class="i0">Dam ci cukru, dam ci siana,<br /></span> +<span class="i0">Dam bryłę szczerej soli, gleń świeżego chleba<br /></span> +<span class="i0">I przez okno otwarte przychylę ci nieba.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nie sęp oczu brwi sitowiem,<br /></span> +<span class="i0">Powiem tobie, wszystko powiem!<br /></span> +<span class="i0">A, gdy noc już nastanie, pozamykam dźwierze<br /></span> +<span class="i0">I wspólnie odmówimy wieczorne pacierze.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_19" id="Str_19">[Str. 19]</a></span></p> + + +<h3><a name="Stodola"></a>STODOŁA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Tyś całował dziewczynę, lecz kto biel jej ciała<br /></span> +<span class="i0">Poróżowił na wargach, by cię całowała?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Tyś topolom na drogę cień rzucać pozwolił,<br /></span> +<span class="i0">Ale kto je tak bardzo w niebo roztopolił?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Tyś pociosał stodołę w cztery dni bez mała,<br /></span> +<span class="i0">Ale kto ją stodolił, by — czem jest — wiedziała?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Stodoliła ją pewno ta Majka stodolna,<br /></span> +<span class="i0">Do połowy — przydrożna, od połowy — polna.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Ze stu światów na przedświat wyszła sama jedna<br /></span> +<span class="i0">I patrzyła w to zboże, co szumi ode dna.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_20" id="Str_20">[Str. 20]</a></span></p> + + +<h3><a name="Wsrod_gieorginij"></a>WŚRÓD GIEORGINIJ.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Wśród gieorginij — brzęczenie os.<br /></span> +<span class="i0">Twoje-ż to kroki? Twój-że głos?<br /></span> +<span class="i0">To — koniec lata, jeden z tych dni,<br /></span> +<span class="i0">Gdy słońce blednie, a ogród lśni.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">To chory półsen znużonych drzew.<br /></span> +<span class="i0">Odwróć swe oczy, ucisz swój śpiew!<br /></span> +<span class="i0">To — spija rosę ostatni znój, —<br /></span> +<span class="i0">To — w cieniu twoim cień spoczął mój. —<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_21" id="Str_21">[Str. 21]</a></span></p> + + +<h3><a name="Pierwszy_deszcz"></a>PIERWSZY DESZCZ.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Pierwsza z brzękiem zbudziła się mucha.<br /></span> +<span class="i0">Pierwsze liście powypełzły z drzew,<br /></span> +<span class="i0">I deszcz pierwszy wdudnia mi do ucha<br /></span> +<span class="i0">Rozegrzmiały w błyskawicach śpiew.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Tego śpiewu zgruch i rozgruch długi<br /></span> +<span class="i0">Któżby pojął, któż pochwyciłby?<br /></span> +<span class="i0">Rozbrykane, rozwierzgane strugi<br /></span> +<span class="i0">Miażdżą o ziem pluskające łby.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Już przy ziemi wrzask ich zaumiera,<br /></span> +<span class="i0">A po niebie jeszcze dalej gna!<br /></span> +<span class="i0">Chmura oścież w wszechświat się rozdziera,<br /></span> +<span class="i0">Niema za nią kresu, ani dna!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Słońce, w szyby łzawiejąc odżdżone,<br /></span> +<span class="i0">Po podłodze złoty wzburza łan,<br /></span> +<span class="i0">I odbicia okien rozmnożone<br /></span> +<span class="i0">Wprawia w kurze zruchomiałych ścian.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Ktoś rozepchnął furtę w mym ogrodzie,<br /></span> +<span class="i0">Aż z odwrzaskiem runęła na błoń!<br /></span> +<span class="i0">Nie wiem, kto to — lecz w porannym chłodzie<br /></span> +<span class="i0">Błogosławię niewiadomą dłoń.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_22" id="Str_22">[Str. 22]</a></span></p> + + +<h3><a name="Oto_slonce_przenika"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Oto słońce przenika światłem bór daleki,<br /></span> +<span class="i0">Sosnom z nieba podając tajny znak wieczoru.<br /></span> +<span class="i0">Oto sosny spłonęły, jakby w głębiach boru<br /></span> +<span class="i0">Nagle coś szkarłatnego stało się na wieki!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zwabiony owym znakiem, biegnę tam niezwłocznie,<br /></span> +<span class="i0">Aby zawczasu jeszcze, nim wpłynę w noc ciemną,<br /></span> +<span class="i0">Zastać na nikłem trwaniu i sprawdzić naocznie<br /></span> +<span class="i0">To właśnie, co już drzewa widziały przede mną.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_23" id="Str_23">[Str. 23]</a></span></p> + + +<h3><a name="Wiosna"></a>WIOSNA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Młode jeszcze gałęzie tężą się pokrótce<br /></span> +<span class="i0">W zielonej, pniom dla znaku przydanej obwódce.<br /></span> +<span class="i0">Kwiaty, kształt swój półsennie zgadując zawczasu,<br /></span> +<span class="i0">Nikłym pąkiem wkraczają w nieznaną głąb lasu.<br /></span> +<span class="i0">W dali — postrach na wróble przesadnie rękaty<br /></span> +<span class="i0">Z zeszłorocznym rozpędem chyli się we światy,<br /></span> +<span class="i0">Jakby chciał paść w ramiona pobliskiej cierpiałki,<br /></span> +<span class="i0">Co naprzeciw cień w skrócie rzuca w piasek miałki.<br /></span> +<span class="i0">W obłoku — obłok drugi napuszyście płonie.<br /></span> +<span class="i0">Wróbel łeb zaprzepaszcza w swych skrzydeł osłonie.<br /></span> +<span class="i0">Jakgdyby nasłuchiwał, co mu dzwoni w sercu?<br /></span> +<span class="i0">Świat, zda się, dziś nam nastał, a na pola szczercu,<br /></span> +<span class="i0">Gdzie zieleń swym wyrobem omgliła rozłogi,<br /></span> +<span class="i0">Bocian, pod prostym kątem załamując nogi<br /></span> +<span class="i0">I dziób dzierżąc wzdłuż piersi dogodnie, jak cybuch,<br /></span> +<span class="i0">Kroczy donikąd, w słońca zapatrzony wybuch,<br /></span> +<span class="i0">Co skrzy się, że go okiem zgarnąć niepodobna,<br /></span> +<span class="i0">We wszystkich rosach naraz i w każdej zosobna.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_24" id="Str_24">[Str. 24]</a></span></p> + + +<h3><a name="Przyspiew"></a>PRZYŚPIEW.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i4">Wkosmacona w kwiat płytki,<br /></span> +<span class="i4">Łeb ująwszy w dwie chwytki.<br /></span> +<span class="i4">Pszczoła, nim ją porwie lot,<br /></span> +<span class="i4">W słońcu myje się, jak kot, —<br /></span> +<span class="i0">I do naga z odwianych skrzydeł się rozbiera.<br /></span> +<span class="i4">Lada powiew — lada<br /></span> +<span class="i4">Płoszy wróbli stada,<br /></span> +<span class="i4">I psi rumian kreśli cień<br /></span> +<span class="i4">Ten sam niemal, co dzień w dzień,<br /></span> +<span class="i0">I żuk brzuchem w niebiosy złudnie zaumiera.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Staw obłokiem żegluje,<br /></span> +<span class="i4">Młyn mu kołem ojcuje,<br /></span> +<span class="i4">Z po za lasu szumi las,<br /></span> +<span class="i4">Z po za czasu szemrze czas,<br /></span> +<span class="i0">Droga roztopolona śni się nie do końca...<br /></span> +<span class="i4">Utrudą żałobny<br /></span> +<span class="i4">Koń, dozgonnie ksobny,<br /></span> +<span class="i4">Zaniepatrzył się na wóz,<br /></span> +<span class="i4">Przymknął oczy w cieniu brzóz<br /></span> +<span class="i0">I krótkim kaszlem dudni, jak kobza, do słońca.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Niech się dłuży cień ławy,<br /></span> +<span class="i4">Niech wypoczną w nim trawy!<span class="pagenum"><a name="Str_25" id="Str_25">[Str. 25]</a></span><br /></span> +<span class="i4">Z łbem na łapie chudy pies<br /></span> +<span class="i4">Śpi po łapy owej kres,<br /></span> +<span class="i0">Jakby na niej się świata kończyło bezdroże.<br /></span> +<span class="i4">Ziele w jarze, ziele!<br /></span> +<span class="i4">Skąd twoje wesele?<br /></span> +<span class="i4">Niech się wzmaga wiew i żar,<br /></span> +<span class="i4">Niech się wzmaga bóg i jar,<br /></span> +<span class="i0">I to wszystko, co jeszcze, prócz nich, stać się może!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_26" id="Str_26">[Str. 26]</a></span></p> + + +<h3><a name="Fala"></a>FALA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Niepostrzeżenie w morza urasta głębinie<br /></span> +<span class="i0">Fala, która w niebiosach szuka dla się tronu.<br /></span> +<span class="i0">Niepochwytna dla oka w narodzin godzinie,<br /></span> +<span class="i0">Olbrzymieje tem śpieszniej, im bliższa jest zgonu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Cicha bywa, gdy wzbiera nad sióstr zmarłych tłumem,<br /></span> +<span class="i0">Aż załamie się w miejscu, gdzie się skędzierzawi,<br /></span> +<span class="i0">Wówczas, węsząc śmierć spodem, burzy się i wrzawi<br /></span> +<span class="i0">I uderza o brzegi swym pośmiertnym szumem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I z tym szumem, malejąc, pada na kolana<br /></span> +<span class="i0">I na ląd swe pozgonne wysypuje śniegi.<br /></span> +<span class="i0">Czy zaszumisz po śmierci, duszo przewezbrana?<br /></span> +<span class="i0">Czy uderzysz raz jeszcze o znajome brzegi?<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_27" id="Str_27">[Str. 27]</a></span></p> + + +<h3><a name="Wiatrak"></a>WIATRAK.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Piętrząc się nad ugorów chętną mu równiną,<br /></span> +<span class="i0">Wiatrak, na wszystkie wokół odsłonięty światy,<br /></span> +<span class="i0">Poskrzypuje drewnianą w tańcu krynoliną,<br /></span> +<span class="i0">A na trawę, jak djabeł, miota cień rogaty.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wędrowcze, w jednem miejscu zatkwiony kosturem,<br /></span> +<span class="i0">Co znaczą twoje wstrząsy i nagłe podrygi?<br /></span> +<span class="i0">Komu kłaniasz się wokół dębowym kapturem?<br /></span> +<span class="i0">Z kim tak trafnie rozmawiasz na migi i śmigi?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">W co wierzysz? Kogo widzisz nad sobą w lazurze?<br /></span> +<span class="i0">Gdybyś się uczłowieczył, — jakie miałbyś lica?<br /></span> +<span class="i0">Co za stwór się zataił w twej sękatej skórze?<br /></span> +<span class="i0">Czem jesteś, oglądany przez duchy z księżyca?<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_28" id="Str_28">[Str. 28]</a></span></p> + + +<h3><a name="W_slad_za_gornym_orszakiem"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">W ślad za górnym orszakiem obłoków przesuwnych,<br /></span> +<span class="i0">Co kształty w miarę biegu odmieniają stale,<br /></span> +<span class="i0">Światła chodzą po łące w odstępach nierównych,<br /></span> +<span class="i0">Jakby wzajem o sobie nie wiedziały wcale.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Niewiadomo, co łąkę tak szerzy w bezmiary,<br /></span> +<span class="i0">Czy ich zwiewność, czy cichość, czy ruch, czy jasnota?<br /></span> +<span class="i0">Czy raczej nieustanna tych cieniów pierzchota,<br /></span> +<span class="i0">Co się kryją — spłoszone — w parowy i jary?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Czekam, aż jedno z świateł, skupionych na jaskrze,<br /></span> +<span class="i0">Dotrze do mnie wraz z przerwą obłoków na niebie<br /></span> +<span class="i0">I w pierś moją uderzy — i cały się zaskrzę<br /></span> +<span class="i0">I łące nagle drogę rozwidnię do siebie.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_29" id="Str_29">[Str. 29]</a></span></p> + + +<h3><a name="W_glab_podworza"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">W głąb podwórza świt przenika sennie,<br /></span> +<span class="i0">Słychać bicie dwóch sprzecznych zegarów.<br /></span> +<span class="i0">Na śmietniku skrzy się drogocennie<br /></span> +<span class="i0">Potłuczonych resztka okularów.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Kiedy z rynny jaskółka wylata,<br /></span> +<span class="i0">Mur w ślad za nią zda się rość w obłoki!<br /></span> +<span class="i0">Pod akacją juź obce dla świata<br /></span> +<span class="i0">Leżą szczura rozczochrane zwłoki.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Dłoń dziewczęca z przeciwka dla psoty<br /></span> +<span class="i0">Szkłem na ścian mych kwiaciate obicie<br /></span> +<span class="i0">Rzuca żywe, słoneczne pełgoty,<br /></span> +<span class="i0">Którym lubię się przyglądać skrycie.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_30" id="Str_30">[Str. 30]</a></span></p> + + +<h3><a name="Zaploniona_czeresnia"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Zapłoniona czereśnia, przez wróble opita.<br /></span> +<span class="i0">Skrzy bieliście ku słońcu odziobaną pestę.<br /></span> +<span class="i0">Korę, sokiem nabrzmiałą, żuk drasnął i przez tę<br /></span> +<span class="i0">Drobną skazę żywicy płowa kropla świta.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jeszcze pod zlewą rosy obfitej niezwykle<br /></span> +<span class="i0">Kwiat się wątły ugina i ziemi dosięga,<br /></span> +<span class="i0">I młodych jeszcze mrówek cwałująca wstęga,<br /></span> +<span class="i0">Zachowując kształt w biegu, różowieje nikle.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jakaż radość bezbronna i z jakąż łez siłą<br /></span> +<span class="i0">Wzbiera we mnie i serce obnaża na światy,<br /></span> +<span class="i0">Gdy zaoczę tej nocy narodzone kwiaty<br /></span> +<span class="i0">W miejscu, gdzie jeszcze wczoraj tych kwiatów nie było!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_31" id="Str_31">[Str. 31]</a></span></p> + + +<h3><a name="Pieszczota"></a>PIESZCZOTA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Ten pąk róży, co dobył zaledwo pół skroni,<br /></span> +<span class="i0">W uścisk liści od spodu tak czujnie ujęty!<br /></span> +<span class="i0">Ten uśmiech, co się uczy i barwy i woni, —<br /></span> +<span class="i0">Ten czar, co tem czaruje, że nierozwinięty!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Na palcach doń się zbliżam, by kroków odgłosy<br /></span> +<span class="i0">Nie spłoszyły tej ciszy, w której trwa i rośnie,<br /></span> +<span class="i0">I, oczy przymykając, całuję zazdrośnie<br /></span> +<span class="i0">Jedwab ciepły od słońca i mokry od rosy.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A po chwili, gdy, dłonią muskając twe sploty,<br /></span> +<span class="i0">Opodal tego pąka w cieniu drzew cię pieszczę,<br /></span> +<span class="i0">Ustom moim dorzucam ślad twojej pieszczoty<br /></span> +<span class="i0">Do smugi pocałunku, niestartego jeszcze.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_32" id="Str_32">[Str. 32]</a></span></p> + + +<h3><a name="Zuraw_skrzypi"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i2">Żuraw skrzypi za furtą ogrodu,<br /></span> +<span class="i0">Słońce skrzy się w zadrach płotu tak nieznośnie,<br /></span> +<span class="i2">Z gęstwy płynie dech przyziemny chłodu,<br /></span> +<span class="i0">Wilga gwiżdże i dwugłośnie i trójgłośnie.<br /></span> +<span class="i4">Lubię dojrzeć ukradkiem<br /></span> +<span class="i4">Kłos, co w kwiatach przypadkiem<br /></span> +<span class="i4">Taki inny wzwyż rośnie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i2">Z odrobiną słońca w rdzawej blasze<br /></span> +<span class="i0">Po pod klombem polewaczka leży pusta.<br /></span> +<span class="i2">Zdaje mi się, że dmuchnięciem zgaszę<br /></span> +<span class="i0">Złotą muchę, co uderza w moje usta.<br /></span> +<span class="i4">Obłok, prósząc przez drzewa<br /></span> +<span class="i4">Skry ogniste, powiewa,<br /></span> +<span class="i4">Jak płonąca w dal chusta.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i2">Ta murawa, wychmarzona z rosy,<br /></span> +<span class="i0">Mym się oczom tak narzuca, jak dziwota,<br /></span> +<span class="i2">Skoro jabłko, zjedzone przez osy,<br /></span> +<span class="i0">Wskaże mi ją, dzwoniąc w ziemię, jak pięść złota.<br /></span> +<span class="i4">Wzrok zdziwiony nią pieszczę,<br /></span> +<span class="i4">Jakbym nie znał jej jeszcze<br /></span> +<span class="i4">Za dni mego żywota.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_33" id="Str_33">[Str. 33]</a></span></p> + +<h3><a name="O_majowym_poranku"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">O majowym poranku deszcz ciepły i przaśny<br /></span> +<span class="i0">Trafia w liście naoślep — prawie bezhałaśny.<br /></span> +<span class="i0">Krople, spadłe i kurzu pociągnięte błoną,<br /></span> +<span class="i0">Podskakują na piachu i wzajem się chłoną<br /></span> +<span class="i0">I, wspólnie olbrzymiejąc, trwają same przez się,<br /></span> +<span class="i0">Aż je ziemia powoli uszczupli i wessie.<br /></span> +<span class="i0">Co raz mniej ich przybywa na drogi i łany.<br /></span> +<span class="i0">Już wygładza się strumień, deszczem pręgowany,<br /></span> +<span class="i0">Już z za chmur, rozpostartych nakształt kruczych skrzydeł,<br /></span> +<span class="i0">Słońce pęk wysztywnionych ku ziemi promideł<br /></span> +<span class="i0">Rozwachlarza znienacka i, przez wyzior w chmurze<br /></span> +<span class="i0">Prześwitując, rozwidnia strojne brzozą wzgórze<br /></span> +<span class="i0">I klin pola przygodny i pogrąża w złocie<br /></span> +<span class="i0">Sad wiśniowy aż do dna wraz z wróblem na płocie,<br /></span> +<span class="i0">Co, światłem zaskoczony, ćwierka w niebogłosy<br /></span> +<span class="i0">I łzy jeszcze niestałej i ruchliwej rosy<br /></span> +<span class="i0">Skrzą się tłumnie, u liści zawieszone brzegu,<br /></span> +<span class="i0">I wzdłuż łodyg cwałują resztą swego biegu.<br /></span> +<span class="i0">Motyl, któremu skrzydła posklejał miód słodki,<br /></span> +<span class="i0">Na bakier wpięty w kitę zachwianej tymotki,<br /></span> +<span class="i0">Kołysze się w cudownem oczom bezukryciu,<br /></span> +<span class="i0">Znacząc jakiś świat w świecie, jakieś życie w życiu,<br /></span> +<span class="i0">I coś sobie wyznają dwa milczące znoje,<br /></span> +<span class="i0">Dwa szczęścia niepojęte — i jego i moje.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_34" id="Str_34">[Str. 34]</a></span></p> + + +<h3><a name="Pogoda"></a>POGODA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">I chcę i nie chcę i muszę<br /></span> +<span class="i0">Dziś jaśnieć razem z pogodą,<br /></span> +<span class="i0">Co niepokoi mi duszę<br /></span> +<span class="i0">Złotego szczęścia urodą.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A szczęście lśni odniechcenia,<br /></span> +<span class="i0">A ja przezywam je: „Ono” —<br /></span> +<span class="i0">I rozkosz porozumienia<br /></span> +<span class="i0">Poufnie wzdyma mi łono!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A Ono w słońcu się szerzy,<br /></span> +<span class="i0">Na rzęsach światłem osiada,<br /></span> +<span class="i0">Ale do siebie należy,<br /></span> +<span class="i0">I nikt go, nikt nie posiada!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A Ono teraz w obłoku,<br /></span> +<span class="i0">A teraz — w środku trawnika,<br /></span> +<span class="i0">Pociesznie przynaglam kroku,<br /></span> +<span class="i0">Niech krok do szczęścia nawyka.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Brnę w słońcu po samo gardło,<br /></span> +<span class="i0">Co snami łka niecierpliwie,<br /></span> +<span class="i0">Twarz mam odwiecznie umarłą<br /></span> +<span class="i0">A w nogach radość mi żywie...<span class="pagenum"><a name="Str_35" id="Str_35">[Str. 35]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I błogosławię swej twarzy,<br /></span> +<span class="i0">I wdycham wiarę od słońca,<br /></span> +<span class="i0">Że się napewno coś zdarzy,<br /></span> +<span class="i0">Coś się poszczęści bez końca!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Że Ono drogą rozminną<br /></span> +<span class="i0">Zbliża się wciąż bezhałaśnie,<br /></span> +<span class="i0">I że tak stać się powinno,<br /></span> +<span class="i0">I że tak stanie się właśnie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I czynię kroki niezgrabne,<br /></span> +<span class="i0">Ze szczęściem nieoswojone, —<br /></span> +<span class="i0">I bezdomnieję i słabnę<br /></span> +<span class="i0">I nie wiem, w którą biedz stronę?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Trzeba nic nie mieć prawdziwie,<br /></span> +<span class="i0">Żyć tylko tem, że się żyje,<br /></span> +<span class="i0">By dłoń wyciągać łapczywie<br /></span> +<span class="i0">Po takie szczęście niczyje!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_36" id="Str_36">[Str. 36]</a></span></p> + +<h3><a name="Upalny_ranek"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Upalny ranek. Gwary i turkoty<br /></span> +<span class="i0">Kończą się nagle u sztachet ogrodu,<br /></span> +<span class="i0">Gdzie ławek cienie, wdumane w piach złoty,<br /></span> +<span class="i0">Dają tym piachom czar głębi od spodu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zapatrzonemu w dal przed się bez końca<br /></span> +<span class="i0">Reszta dorożki z plecami woźnicy,<br /></span> +<span class="i0">Znikając nagle na rogu ulicy,<br /></span> +<span class="i0">Odsłania szybę, zbłyskaną od słońca.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Pies mój, w ślad za mną idący niemrawie,<br /></span> +<span class="i0">Znienacka wstrząsa kudłami swej grzywy<br /></span> +<span class="i0">I pysk zadziera i patrzy ciekawie<br /></span> +<span class="i0">Na szyld, od wróbli szary i wrzaskliwy.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jakaś warjatka męczeńsko uboga,<br /></span> +<span class="i0">Słynna w zaułku na całe podwórze,<br /></span> +<span class="i0">Wrzuca do skrzynki, strumniałej przy murze,<br /></span> +<span class="i0">List, nieudolnie skreślony do Boga<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_37" id="Str_37">[Str. 37]</a></span></p> + + +<h3><a name="Przemiany"></a>PRZEMIANY.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Tej nocy mrok był duszny i od żądzy parny,<br /></span> +<span class="i0">I chabry, rozwidnione suchą błyskawicą,<br /></span> +<span class="i0">Przedostały się nagle do oczu tej sarny,<br /></span> +<span class="i0">Co biegła w las, spłoszona obcą jej źrenicą, —<br /></span> +<span class="i0">A one, łeb jej modrząc, mknęły po sarniemu,<br /></span> +<span class="i0">I chciwie zaglądały w świat po chabrowemu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Mak, sam siebie w śródpolnem wykrywszy bezbrzeżu,<br /></span> +<span class="i0">Z wrzaskiem, który dla ucha nie był żadnem brzmieniem,<br /></span> +<span class="i0">Przekrwawił się w koguta w purpurowem pierzu,<br /></span> +<span class="i0">I aż do krwi potrząsał szkarłatnym grzebieniem,<br /></span> +<span class="i0">I piał w mrok, rozdzierając dziób, trwogą zatruty,<br /></span> +<span class="i0">Aż mu zinąd prawdziwe odpiały koguty.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A jęczmień, kłos pragnieniem zazłociwszy gęstem,<br /></span> +<span class="i0">Nasrożył nagle złością zjątrzone ościory<br /></span> +<span class="i0">I w złotego się jeża przemiażdżył ze chrzęstem<br /></span> +<span class="i0">I biegł, kłując po drodze ziół nikłe zapory,<br /></span> +<span class="i0">I skomlał i na kwiaty boczył się i jeżył,<br /></span> +<span class="i0">I nikt nigdy nie zgadnie, co czuł i co przeżył?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A ja — w jakiej swą duszę sparzyłem pokrzywie,<br /></span> +<span class="i0">Że pomykam ukradkiem i na przełaj miedzą?<span class="pagenum"><a name="Str_38" id="Str_38">[Str. 38]</a></span><br /></span> +<span class="i0">I czemu kwiaty na mnie patrzą podejrzliwie?<br /></span> +<span class="i0">Czy coś o mnie nocnego wbrew mej wiedzy — wiedzą?<br /></span> +<span class="i0">Com czynił, że skroń dłońmi uciskam obiema?<br /></span> +<span class="i0">Czem byłem owej nocy, której dziś już niema?<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_39" id="Str_39">[Str. 39]</a></span></p> + + + +<hr class="chptr" /> +<h2><a name="II" id="II"></a><b>II</b></h2> + +<h2>BALLADY</h2> +<div class="italic motto">MIRIAMOWI</div> + +<hr class="chptr" /> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_40" id="Str_40">[Str. 40]</a></span><br /> + +<span class="pagenum"><a name="Str_41" id="Str_41">[Str. 41]</a></span></p> + + +<h3><a name="Gad"></a>GAD.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Szła z mlekiem w piersi w zielony sad,<br /></span> +<span class="i0">Aż ją w olszynie zaskoczył gad.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Skrętami dławił, ująwszy w pół,<br /></span> +<span class="i0">Od stóp do głowy pieścił i truł.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Uczył ją wspólnym namdlewać snem,<br /></span> +<span class="i0">Pierś głaskać w dłonie porwanym łbem,<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I od rozkoszy, trwalszej nad zgon,<br /></span> +<span class="i0">Syczeć i wić się i drgać, jak on.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Już me zwyczaje miłosne znasz,<br /></span> +<span class="i0">Zwól, że przybiorę królewską twarz.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Skarby dam tobie z podmorskich den,<br /></span> +<span class="i0">Zacznie się jawa — skończy się sen!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nie zrzucaj łuski, nie zmieniaj lic!<br /></span> +<span class="i0">Nic mi nie trzeba i nie brak nic.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Lubię, gdy żądłem równasz mi brwi<br /></span> +<span class="i0">I z wargi nadmiar wysysasz krwi,<span class="pagenum"><a name="Str_42" id="Str_42">[Str. 42]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I gdy się wijesz wzdłuż moich nóg,<br /></span> +<span class="i0">Łbem uderzając o łoża próg.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Piersi ci chylę, jak z mlekiem dzban!<br /></span> +<span class="i0">Nie żądam skarbów, nie pragnę zmian.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Słodka mi śliny wężowej treść, —<br /></span> +<span class="i0">Bądź nadal gadem i truj i pieść!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_43" id="Str_43">[Str. 43]</a></span></p> + + +<h3><a name="Roze"></a>RÓŻE.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Ocknął się rycerz, snem zatrwożony,<br /></span> +<span class="i0">Mówi po ciemku do swojej żony:<br /></span> +<span class="i2">—„Sen miałem, jakom zwykł,<br /></span> +<span class="i2">„Był tu, był tam — i znikł.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Widziałem we śnie róże i róże,<br /></span> +<span class="i0">„I twoją siostrę i noc w lazurze,<br /></span> +<span class="i2">„Tuż obok w sennych mgłach<br /></span> +<span class="i2">„Szedł ku niej nawprost gach.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Spłyń-że mi cicho, jak krew po nożu,<br /></span> +<span class="i0">„Do jej alkowy, by tuż przy łożu,<br /></span> +<span class="i2">„Co dźwiga ciała znój,<br /></span> +<span class="i2">„Sen sprawdzić mój — nie mój!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zwlekła się pani z leż na kolana,<br /></span> +<span class="i0">Z kolan powstała wyprostowana,<br /></span> +<span class="i2">I poszła przed się w mrok,<br /></span> +<span class="i2">Za krokiem głusząc krok.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Gdy do siostrzynej wnikła alkowy,<br /></span> +<span class="i0">Szukała głowy obok jej głowy,<br /></span> +<span class="i2">Obok lic — innych lic,<br /></span> +<span class="i2">Lecz nie znalazła nic.<span class="pagenum"><a name="Str_44" id="Str_44">[Str. 44]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Ujrzała tylko róże i róże,<br /></span> +<span class="i0">Wszystkie szkarłatne i bardzo duże,<br /></span> +<span class="i2">Bo śpiąca, trwając wzdłuż,<br /></span> +<span class="i2">Sen pasła jawą róż.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Upadła pani w mrok na kolana.<br /></span> +<span class="i0">— „Tak będę trudniej zowąd widziana!” —<br /></span> +<span class="i2">Tamuje wonny dech,<br /></span> +<span class="i2">Nocnych się bojąc ech.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Gdy północ wzmogła sny nieomylne.<br /></span> +<span class="i0">Słyszy stąpanie bose i pilne, —<br /></span> +<span class="i2">Ściągnęła czujne brwi:<br /></span> +<span class="i2">Ktoś wręcz otworzył drzwi.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Na klęczkach pani wzroku natęża,<br /></span> +<span class="i0">Na klęczkach widzi, że duch jej męża<br /></span> +<span class="i2">Idzie, drzwi tłumiąc ruch, —<br /></span> +<span class="i2">Śpi ciało — czuwa duch!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Idzie ku śpiącej w ogień i burzę,<br /></span> +<span class="i0">Pomiędzy róże, pomiędzy róże!<br /></span> +<span class="i2">Od róż ją bierze w pół,<br /></span> +<span class="i2">W uścisku zwarł i skuł.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Śpijmy oboje — i duch i ciało,<br /></span> +<span class="i0">„Niech żadne nie wie, co się z niem działo!”<br /></span> +<span class="i2">Przegina śpiącą w znak,<br /></span> +<span class="i2">By docałować tak!<span class="pagenum"><a name="Str_45" id="Str_45">[Str. 45]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nad ranem pani powraca blada.<br /></span> +<span class="i0">— „Czy śpisz, mój mężu?” — Nie odpowiada.<br /></span> +<span class="i2">—„Różami sen twój czuć!<br /></span> +<span class="i2">„O zbudź się, zbudź się, zbudź!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Budzi się rycerz i w oczy pyta:<br /></span> +<span class="i0">— „Cóżeś widziała, w mroku ukryta?<br /></span> +<span class="i2">„Czy mówić nie masz sił?<br /></span> +<span class="i2">„Był-że gach w łożu?” — „Był”. —<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Czy szedł ku śpiącej w ogień i burzę,<br /></span> +<span class="i0">„Pomiędzy róże, pomiędzy róże?<br /></span> +<span class="i2">„Czy przegiął białą w znak?” —<br /></span> +<span class="i2">—„Tak — <ins class="mycorr" title="Dodano kropkę na końcu linii" id="tnote1">szepcze pani — tak”.</ins> —<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „A czyli widział ciebie, jak w mroku<br /></span> +<span class="i0">„Z dłonią na piersi, ze zgrozą w oku<br /></span> +<span class="i2">„Klęczałaś, zgięta w łuk?” —<br /></span> +<span class="i2">—„Widział i on i Bóg!” —<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Porwał się rycerz ze swej łożnicy:<br /></span> +<span class="i0">— „Uchyl, śnie złoty, złotej przyłbicy!<br /></span> +<span class="i2">„Jam jest! Poznajesz mnie?”<br /></span> +<span class="i2">—„Nie inny byłeś w śnie!” —<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Spędzałem noce na sennej strawie,<br /></span> +<span class="i0">„Odtąd chcę żywą pieścić na jawie!” —<br /></span> +<span class="i2">—„Już — szepcze pani — już<br /></span> +<span class="i2">„Skonała wpośród róż!<span class="pagenum"><a name="Str_46" id="Str_46">[Str. 46]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„We śnie zabiłam ciało bezszumne,<br /></span> +<span class="i0">„Złożyć kazałam w podwójną trumnę;<br /></span> +<span class="i2">„Dwie trumny — trzeci grób, —<br /></span> +<span class="i2">„Trudny z nią będzie ślub!” —<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A rycerz na to: „Zmarła zawcześnie!<br /></span> +<span class="i0">„Znowu ją muszę nawiedzać we śnie,<br /></span> +<span class="i2">„Do trumien wkroczę dwóch<br /></span> +<span class="i0">„Ja — pan, ja — sen, ja — duch!”<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_47" id="Str_47">[Str. 47]</a></span></p> + + +<h3><a name="Ballada_dziadowska"></a>BALLADA DZIADOWSKA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Postukiwał dziadyga o ziem kulą drewnianą,<br /></span> +<span class="i0">Miał ci nogę obciętą aż po samo kolano.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Szedł skądkolwiek gdziekolwiek — byle zażyć wywczasu,<br /></span> +<span class="i0">Nad brzegami strumienia stanął tyłem do lasu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Stał i patrzał tem białkiem, co w niem pełno czerwieni,<br /></span> +<span class="i0">Oj da-dana, da-dana! — jak się strumień strumieni!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wychynęła z głębiny rusałczana dziewczyca,<br /></span> +<span class="i0">Obryzgała mu ślepie, aż przymarszczył pół lica.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nie wiedziała, jak pieścić, — nie wiedziała, jak nęcić?<br /></span> +<span class="i0">Jakim śmiechem pośmieszyć, jakim smutkiem posmęcić?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wytrzeszczyła nań oczy — szmaragdowe płoszydła —<br /></span> +<span class="i0">I objęła za nogi — pokuśnica obrzydła.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Całowała uczenie, i łechtliwie i czule<br /></span> +<span class="i0">Oj da-dana, da-dana! — tę drewnianą, tę kulę!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Parskał śmiechem dziadyga w kark poklękłej ułudy,<br /></span> +<span class="i0">Aż przysiadał na trawie, jakby tańczył przysiudy.<span class="pagenum"><a name="Str_48" id="Str_48">[Str. 48]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Aż mu trzęsła się broda i dwie wargi u gęby,<br /></span> +<span class="i0">Aż się kulą obijał o perłowe jej zęby!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Czemuż jeno całujesz moją kłodę stroskaną?<br /></span> +<span class="i0">Czemuż dziada pomijasz aż po samo kolano?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Za wysokie snadź progi dla czarciego nasienia,<br /></span> +<span class="i0">Ty, wymoczku rusalny, — ty, chorobo strumienia!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Pieszczotami to drewno chcesz pokusić do grzechu?<br /></span> +<span class="i0">Oj-da-dana, da-dana! — umrę chyba ze śmiechu!” —<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0"><ins class="mycorr" title="Usunięto cudzysłów otwierający." id="tnote2">Spowiła go</ins> ramieniem, okręciła, jak frygą!<br /></span> +<span class="i0">— „Pójdż-że ze mną, dziadoku — dziaduleńku — dziadygo!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Będę ciebie niańczyła na zapiecku z korali,<br /></span> +<span class="i0">Będę ciebie tuczyła kromką żwiru z pod fali.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Będziesz w moim pałacu miał wywczasy niedzielne,<br /></span> +<span class="i0">Będziesz pijał z mej wargi pocałunki śmiertelne!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Pociągnęła za brodę i za torbę żebraczą<br /></span> +<span class="i0">Do tych nurtów pochłonnych, co się w słońcu inaczą.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nim się zdążył obejrzeć, — już miał falę na grzbiecie, —<br /></span> +<span class="i0">Nim się zdołał przeżegnać, — już nie było go w świecie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zakłębiły się nurty — wyrównała się woda,<br /></span> +<span class="i0">Znikła torba dziadowska i łysina i broda!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jeno kloc ten chodziwy — owa kula drewniana<br /></span> +<span class="i0">Wypłynęła zwycięsko — oj da-dana, da-dana!<span class="pagenum"><a name="Str_49" id="Str_49">[Str. 49]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wypłynęła — niczyja, nie należna nikomu,<br /></span> +<span class="i0">Wyzwolona z kalectwa, wypłókana ze sromu!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Brnęła tędy — owędy szukająca swej drogi,<br /></span> +<span class="i0">Niby szczątek okrętu, co się wyzbył załogi!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Grzała gnaty na słońcu ku swobodzie, ku życiu,<br /></span> +<span class="i0">Zapląsała radośnie na swem własnem odbiciu!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I we żwawych poskokach podyrdała przez fale<br /></span> +<span class="i0">Oj da-dana, da-dana! — w te zaświaty — oddale!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_50" id="Str_50">[Str. 50]</a></span></p> + + +<h3><a name="Dusiolek"></a>DUSIOŁEK.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i4">Szedł po świecie Bajdała,<br /></span> +<span class="i4">Co go wiosna zagrzała, —<br /></span> +<span class="i0">Oprócz siebie — wiódł szkapę, oprócz szkapy — wołu,<br /></span> +<span class="i0">Tyteż tędy, co wszędy, szedł z nimi pospołu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Zachciało się Bajdale<br /></span> +<span class="i4">Przespać upał w upale,<br /></span> +<span class="i0">Wypatrzył zezem ściółkę ze mchu po pod lasem,<br /></span> +<span class="i0">Czy dogodna dla karku — spróbował obcasem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Poległ cielska tobołem<br /></span> +<span class="i4">Między szkapą a wołem,<br /></span> +<span class="i0">Skrzywił gębę na bakier i jęzorem mlasnął<br /></span> +<span class="i0">I ziewnął w niebogłosy i splunął i zasnął.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Niewiadomo dziś wcale,<br /></span> +<span class="i4">Co się śniło Bajdale?<br /></span> +<span class="i0">Lecz wiadomo, że, szpecąc przystojność przestworza,<br /></span> +<span class="i0">Wylazł z rowu Dusiołek, jak półbabek z łoża.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Pysk miał z żabia ślimaczy, —<br /></span> +<span class="i4">(Że też taki żyć raczy!) —<br /></span> +<span class="i0">A zad tyli, co kwoka, kiedy znosi jajo.<br /></span> +<span class="i0">Milcz, gębo nieposłuszna, bo dziewki wyłają!<span class="pagenum"><a name="Str_51" id="Str_51">[Str. 51]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Ogon miał ci z rzemyka,<br /></span> +<span class="i4">Podogonie zaś z łyka.<br /></span> +<span class="i0">Siadł Bajdale na piersi, jak ten kruk na snopie, —<br /></span> +<span class="i0">Póty dusił i dusił, aż coś warkło w chłopie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Warkło, trzasło, spotniało!<br /></span> +<span class="i4">Coć się stało, Bajdało?<br /></span> +<span class="i0">Dmucha w wąsy ze zgrozy, jękiem złemu przeczy, —<br /></span> +<span class="i0">Słuchajta, wszystkie wierzby, jak chłop przez sen beczy!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Sterał we śnie Bajdała<br /></span> +<span class="i4">Pół duszy i pół ciała,<br /></span> +<span class="i0">Lecz po prawdzie nie długo ze zmorą marudził, —<br /></span> +<span class="i0">Wyparskał ją nozdrzami, zmarszczył się i zbudził.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Rzekł Bajdała do szkapy:<br /></span> +<span class="i4">Czemu zwieszasz swe chrapy?<br /></span> +<span class="i0">Trzebać było kopytem Dusiołka przetrącić,<br /></span> +<span class="i0">Zanim zdążył mój spokój w całem polu zmącić!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Rzekł Bajdała do wołu:<br /></span> +<span class="i4">Czemuś skąpił mozołu?<br /></span> +<span class="i0">Trzebać było rogami Dusiołka postronić,<br /></span> +<span class="i0">Gdy chciał na mnie swej duszy paskudę wyłonić!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Rzekł Bajdała do Boga:<br /></span> +<span class="i4">O, rety — olaboga!<br /></span> +<span class="i0">Nie dość ci, żeś potworzył mnie, szkapę i wołka,<br /></span> +<span class="i0">Jeszcześ musiał takiego zmajstrować Dusiołka?<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_52" id="Str_52">[Str. 52]</a></span></p> + + +<h3><a name="Swidryga_i_Midryga"></a>ŚWIDRYGA I MIDRYGA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">To nie konie tak cwałują i uszami strzygą,<br /></span> +<span class="i0">Jeno tańczą dwaj opoje — Świdryga z Midrygą.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A nie stęka tak stodoła pod cepów bijakiem,<br /></span> +<span class="i0">Jak ta łąka, żgana stopą srożej, niż kułakiem!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zaskoczyła ich na słońcu Południca blada<br /></span> +<span class="i0">I Świdrydze i Midrydze i tańcowi rada.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zaglądała im do oczu chciwie, jak do żłobu.<br /></span> +<span class="i0">— „Który w tańcu mię wyhula, bom jedna dla obu?” —<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Moja będzie — rzekł Świdryga — ta pierś i ta szyja!” —<br /></span> +<span class="i0">A Midryga pięścią przeczy: „Moja, lub niczyja!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Ten ją porwał za dłoń jedną, a tamten za wtórą.<br /></span> +<span class="i0">— „Musisz obu nam nastarczyć, skąpico-dziewczuro!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A ona im prosto w usta dyszy bez oddechu,<br /></span> +<span class="i0">A ona im prosto w oczy śmieje się bez śmiechu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I rozdwaja się porównu, rozszczepia się żwawo<br /></span> +<span class="i0">Na dwie dziewki, na siostrzane — na lewą i prawą.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Dosyć ciała dwoistego mamy tu na łące!<br /></span> +<span class="i0">„Tańcz-że z nami południami, dopóki jarzące!<span class="pagenum"><a name="Str_53" id="Str_53">[Str. 53]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Jedna dziewka rak ma czworo i cztery ma łydy!<br /></span> +<span class="i0">Niech upoją nas do reszty twe słodkie bezwstydy!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nasrożyli się do tańca, jakgdyby do boju, —<br /></span> +<span class="i0">Przysporzyli kwiatom zgiełku, łące — niepokoju<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Więc Świdryga pląsał z prawą, więc Midryga — z lewą,<br /></span> +<span class="i0">Ten obcasem kurz zamiatał, a tamten — cholewą.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Na odsiebkę, na odkrętkę i znów na odwrotkę, —<br /></span> +<span class="i0">Podeptali macierzankę, błyszczkę i tymotkę!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jeden wrzeszczał: „Konaj żywcem!” a drugi: „Wciornaści!”<br /></span> +<span class="i0">Tańcowali aż do zdechu i aż do upaści!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Aż poczuli, że dziewczyna życie w tańcu traci,<br /></span> +<span class="i0">I umarła jednocześnie we dwojej postaci.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Pochowajmy owo ciało nie bardzo samotne.<br /></span> +<span class="i0">„Bo podwójne w tańcowaniu, a w śmierci dwukrotne.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Pochowajmy na cmentarzu, gdzie za drzewem — drzewo,<br /></span> +<span class="i0">„Zmówmy pacież obopólny — za prawą i lewą.”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">W dwóch ją trumnach ułożyli, ale w jednym grobie, —<br /></span> +<span class="i0">A już huczy echo ziemne — tańczą trumny obie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Tańczą, ciałem nakarmione, syte i hulaszcze,<br /></span> +<span class="i0">Ukazując co raz w tańcu niedomkniętą paszczę<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Tańczą, skaczą i wirują, klepką dzwonią w klepkę,<br /></span> +<span class="i0">Na odkrętkę, na odwrotkę i znów na odsiebkę!<span class="pagenum"><a name="Str_54" id="Str_54">[Str. 54]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Aż się kręci razem z niemi śmierć w skocznych lamentach,<br /></span> +<span class="i0">Aż się wzdryga wnętrznościami przerażony cmentach!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Aż się w sobie zatraciło błędne tańca koło,<br /></span> +<span class="i0">Aż się stało po pod ziemią huczno i wesoło!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Aż zmąciły się rozumy Świdrydze-Midrydze,<br /></span> +<span class="i0">Jakby wicher je rozhulał na wiatraka śmidze!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I rozwiała się w ich głowach ta wiedza pomglona,<br /></span> +<span class="i0">Gdzie jest prawa strona świata, a gdzie lewa strona?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">W jakiej trumnie lewa dziewka, w jakiej prawa leży?<br /></span> +<span class="i0">I która z nich i do kogo po śmierci należy?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Tak im w oczach opętanych świat się cały miga,<br /></span> +<span class="i0">Że nie wiedzą, kto Świdryga, a kto z nich Midryga?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jeno ujrzą otchłań śmierci czarną od ogromu:<br /></span> +<span class="i0">— „A bądźcie tu, ludzie dobrzy, jak u siebie w domu!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jedna trumna dla jednego, dla drugiego — druga,<br /></span> +<span class="i0">W jednej wieczność prawem okiem, w drugiej lewem mruga.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Obłąkani nad przepaścią poklękali wzajem<br /></span> +<span class="i0">I na klęczkach zatańczyli tuż, tuż nad jej skrajem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Tańcowali na czworakach, tańcowali płazem,<br /></span> +<span class="i0">Tak i nie tak — i na opak — razem i nie razem!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">At wichrzeni w mrok dwóch trumien, jak dwa błędne wióry<br /></span> +<span class="i0">Powpadali w otchłań śmierci nogami do góry!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_55" id="Str_55">[Str. 55]</a></span></p> + + +<h3><a name="Mak"></a>MAK.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Za chruścianym stanęła witakiem,<br /></span> +<span class="i0">A boginiak już czyhał za krzakiem, —<br /></span> +<span class="i0">Pogiął kibić, zagarnął twarz białą<br /></span> +<span class="i0">I mięśniami pościskał jej ciało!<br /></span> +<span class="i4">A ty śpiewaj, śpiewulo, —<br /></span> +<span class="i4">A ty zgaduj, zgadulo!<br /></span> +<span class="i0">I mięśniami pościskał jej ciało.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Tchem się swoim do tchu jej przedostał,<br /></span> +<span class="i0">Dreszczem nagłym dreszczowi jej sprostał,<br /></span> +<span class="i0">Sponiewierał wargami w ustroniu,<br /></span> +<span class="i0">Obezdolił pieszczotą na błoniu!<br /></span> +<span class="i4">A ty śpiewaj, śpiewulo, —<br /></span> +<span class="i4">A ty zgaduj, zgadulo!<br /></span> +<span class="i0">Obezdolił pieszczotą na błoniu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I wykochał jej nogi i ręce,<br /></span> +<span class="i0">I wykochał oddechy dziewczęce,<br /></span> +<span class="i0">I z chichotem odrzucił na siano<br /></span> +<span class="i0">Tę dziewczynę, przez niego ospaną!<br /></span> +<span class="i4">A ty śpiewaj, śpiewulo, —<br /></span> +<span class="i4">A ty zgaduj, zgadulo! —<br /></span> +<span class="i0">Tę dziewczynę, przez niego ospaną.<span class="pagenum"><a name="Str_56" id="Str_56">[Str. 56]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Dokąd pójdę — na które cmentarze?<br /></span> +<span class="i0">„Jak się Bogu na oczy pokażę?<br /></span> +<span class="i0">„Ni mi klęknąć na grzeszne kolano,<br /></span> +<span class="i0">„Ni przeżegnać się dłonią zbrukaną!<br /></span> +<span class="i4">A ty śpiewaj, śpiewulo, —<br /></span> +<span class="i4">A ty zgaduj, zgadulo!<br /></span> +<span class="i0">„Ni przeżegnać się dłonią zbrukaną.”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wspominając jego wargi ssące,<br /></span> +<span class="i0">Mak czerwony zerwała na łące.<br /></span> +<span class="i0">Pełna lęku i wstydu i zmazy<br /></span> +<span class="i0">Przeżegnała się makiem trzy razy!<br /></span> +<span class="i4">A ty śpiewaj, śpiewulo, —<br /></span> +<span class="i4">A ty zgaduj, zgadulo!<br /></span> +<span class="i0">Przeżegnała się makiem trzy razy.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Rozewrzyjcie na nieba rozstaju<br /></span> +<span class="i0">Wszystkie wrota do mego wyraju,<br /></span> +<span class="i0">Bo ja w niebie dziewczynę mieć muszę<br /></span> +<span class="i0">Tę, co makiem przeżegnała duszę!<br /></span> +<span class="i4">A ty śpiewaj, śpiewulo,<br /></span> +<span class="i4">A ty zgaduj, zgadulo!<br /></span> +<span class="i0">Tę, co makiem przeżegnała duszę.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_57" id="Str_57">[Str. 57]</a></span></p> + + +<h3><a name="Wisnia"></a>WIŚNIA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Rosła wiśnia w królewskim ogrodzie,<br /></span> +<span class="i0">Król ją ujrzał o słońca zachodzie.<br /></span> +<span class="i0">Ujrzał tajnym zapłonioną żarem<br /></span> +<span class="i0">I obłąkał swe zmysły jej czarem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i2">Ach, nie po to się czerwienię,<br /></span> +<span class="i2">Żeby gasić twe pragnienie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Jedni wierzą w śpiewające ptaki,<br /></span> +<span class="i0">Inni w gwiezdne na błękicie znaki,<br /></span> +<span class="i0">A ja ciebie będę czcił w twej krasie,<br /></span> +<span class="i0">Wiśnio, wiśnio! Już ku zmierzchom ma się!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i2">Ach, nie po to się czerwienię,<br /></span> +<span class="i2">Żeby gasić twe pragnienie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Uśmierz obłęd, ty — zorzo zorzysta!<br /></span> +<span class="i0">Przejrzyj duszę do dna, bo zbyt mglista...<br /></span> +<span class="i0">W tym ogrodzie dwoje nas, jak dwoje”...<br /></span> +<span class="i0">I wyciągnął ku niej usta swoje.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i2">Ach, nie po to się czerwienię,<br /></span> +<span class="i2">Żeby gasić twe pragnienie!<span class="pagenum"><a name="Str_58" id="Str_58">[Str. 58]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I wyciągnął usta w żal zaklęty<br /></span> +<span class="i0">I skamieniał, szałem ogarnięty,<br /></span> +<span class="i0">I nie wiedział, że nie dni samotne,<br /></span> +<span class="i0">Jeno wieki mijają stokrotne.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i2">Ach, nie po to się czerwienię,<br /></span> +<span class="i2">Żeby gasić twe pragnienie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Ona zdawna przez jego kochanie<br /></span> +<span class="i0">Nieśmiertelne pozyskała trwanie<br /></span> +<span class="i0">I, wtulona w nieuwiędłe liście,<br /></span> +<span class="i0">Płomieniała odtąd wiekuiście.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i2">Ach, nie po to się czerwienię,<br /></span> +<span class="i2">Żeby gasić twe pragnienie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A on w mgłę się rozcieńczył obladłą,<br /></span> +<span class="i0">Ciało jego już w nic się rozpadło,<br /></span> +<span class="i0">Jeno ustom, by mogły całować,<br /></span> +<span class="i0">Wolno było w ogrodzie wiekować.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i2">Ach, nie po to się czerwienię,<br /></span> +<span class="i2">Żeby gasić twe pragnienie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I śpiewały te usta do wiśni:<br /></span> +<span class="i0">„Brak nam oczu. Cóż ślepcom się przyśni?<br /></span> +<span class="i0">„Lecz, cokolwiek nam sądzono w niebie,<br /></span> +<span class="i0">„Nie przestaniem należeć do ciebie!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i2">Ach, nie po to się czerwienię,<br /></span> +<span class="i2">Żeby gasić twe pragnienie!<span class="pagenum"><a name="Str_59" id="Str_59">[Str. 59]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Tędy właśnie szły dziewczęta młode,<br /></span> +<span class="i0">Podziwiały ust wiernych urodę:<br /></span> +<span class="i0">„Usta, usta, rozwarte do picia,<br /></span> +<span class="i0">„Jaki smutek stał się wam za życia?”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i2">Ach, nie po to się czerwienię,<br /></span> +<span class="i2">Żeby gasić twe pragnienie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Mogłybyście nie jednej dziewczynie,<br /></span> +<span class="i0">„Dać to szczęście, bez którego ginie!<br /></span> +<span class="i0">„Jakaż niemoc tak strasznie was więzi<br /></span> +<span class="i0">„Do tej wiśni, co trwa na gałęzi?”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i2">Ach, nie po to się czerwienię,<br /></span> +<span class="i2">Żeby gasić twe pragnienie!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_60" id="Str_60">[Str. 60]</a></span></p> + + +<h3><a name="Pila"></a>PIŁA.</h3> + + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Idzie lasem owa zmora, co ma kibić piły,<br /></span> +<span class="i0">A zębami chłopców nęci i zna czar mogiły.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Upatrzyła parobczaka na schyłku doliny:<br /></span> +<span class="i0">— „Ciebie pragnę, śnie jedyny, — dyny moje, dyny!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Pocałunki dla cię, chłopcze, w ostrą stal uzbroję,<br /></span> +<span class="i0">„Błysk — niedobłysk na wybłysku — oto zęby moje!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Oczaruj się tym widokiem, coś go nie widywał,<br /></span> +<span class="i0">„Ośnij-że się tymi snami, coś ich nie wyśniwał!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Połóż głowę na tym chabrze i połóż na maku,<br /></span> +<span class="i0">„Pokochaj mnie w polnym znoju i w śródleśnym ćmaku!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Będę ciebie kochał mocą, z którą się mocuję,<br /></span> +<span class="i0">„Będę ciebie tak całował, jak nikt nie całuje!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Będę gardził dziewczętami, com je miał w swej woli,<br /></span> +<span class="i0">„Bo z nich każda od miłości łka, jak od niedoli.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Chcę się ciałem przymiarkować do nowej pieszczoty,<br /></span> +<span class="i0">„Chcę się wargą wypurpurzyć dla krwawej ochoty!<span class="pagenum"><a name="Str_61" id="Str_61">[Str. 61]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Chcę dla twojej dla zabawy tak się przeinaczyć,<br /></span> +<span class="i0">„Abym mógł się na twych zębach dreszczami poznaczyć!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zazgrzytała od rozkoszy, naostrzyła zęby:<br /></span> +<span class="i0">— „Idę w miłość, jak chadzałam na leśne wyręby!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zaszumiała po nad nimi ta wierzba złotocha, —<br /></span> +<span class="i0">Poznał chłopiec, czem w uścisku jest stal, gdy pokocha!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Całowała go zębami na dwoje, na troje:<br /></span> +<span class="i0">— „Hej, nie jedną z ciebie duszę w zaświaty wyroję!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Poszarpała go pieszczotą na nierówne części:<br /></span> +<span class="i0">— „Niech wam, moje wy drobiażdżki, w śmierci się poszczęści!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Rozrzuciła go podzielnie we sprzeczne krainy:<br /></span> +<span class="i0">— „Niechaj Bóg was pouzbiera, ludzkie omieciny!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Same chciały się uciułać w kształt wielce bywały,<br /></span> +<span class="i0">Jeno znaleźć siebie w świecie wzajem nie umiały.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zaczęło się od mrugania ległych w kurzu powiek, —<br /></span> +<span class="i0">Niewiadomo, kto w nich mrugał, ale już nie człowiek!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Głowa, dudniąc, mknie po grobli, szukająca karku,<br /></span> +<span class="i0">Jak ta dynia, gdy się dłoniom umknie na jarmarku.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Piersią, sobie przywłaszczoną, jar grabieżczo dyszy,<br /></span> +<span class="i0">Uchem, wbiegłem na wierzchołek, wierzba coś tam słyszy!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Oczy, wzajem rozłączone, tleją bez połysku,<br /></span> +<span class="i0">Jedno brzęczy w pajęczynie, drugie śpi w mrowisku.<span class="pagenum"><a name="Str_62" id="Str_62">[Str. 62]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jedna noga po pod lasem uwija się w tańcu,<br /></span> +<span class="i0">Druga włóczy się na klęczkach po zbożowym łańcu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A ta ręka, co się wzniosła w próżnię po nad drogą,<br /></span> +<span class="i0">Znakiem krzyża przeżegnała niewiadomo kogo!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_63" id="Str_63">[Str. 63]</a></span></p> + + +<h3><a name="Krolewna_Czarnych_Wysp"></a>KRÓLEWNA CZARNYCH WYSP.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Królewna Czarnych Wysp, podwójną bielą rąk<br /></span> +<span class="i0">Rozwidniająca zmierzch w miłosnych żądz pośpiechu,<br /></span> +<span class="i4">Rozdawczyni snów i mąk,<br /></span> +<span class="i4">Pełna zdrady, pełna grzechu,<br /></span> +<span class="i4">Całująca własne dłonie,<br /></span> +<span class="i4">Zanim czar utracą w zgonie,<br /></span> +<span class="i4">Dziś o północy w ogrodzie,<br /></span> +<span class="i4">W kwiatach, w rosach, w cieniu, w chłodzie<br /></span> +<span class="i8">Umarła.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">W przedzgonnej, nagłej męczarni<br /></span> +<span class="i4">Wiła się po bujnej darni,<br /></span> +<span class="i4">W snach się wiła wciąż a wciąż,<br /></span> +<span class="i4">Szalejąc ku nocy jasnej,<br /></span> +<span class="i4">Aż zwinęła się, jak wąż,<br /></span> +<span class="i4">Dookoła śmierci własnej.<br /></span> +<span class="i8">Dzwonią w kościele.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zbiegli się kochankowie na gwar dzwonów złoty,<br /></span> +<span class="i4">Złoty gwar wśród drzewnych cieni,<br /></span> +<span class="i4">Wszyscy smutni i zdradzeni,<br /></span> +<span class="i4">Zbłąkani wpośród tęsknoty.<br /></span> +<span class="i4">—„Smutki nasze — srebrne taśmy<br /></span> +<span class="i6">„Wokół bioder królewny!<span class="pagenum"><a name="Str_64" id="Str_64">[Str. 64]</a></span><br /></span> +<span class="i4">„Pragnienie w śmierci ugaśmy,<br /></span> +<span class="i6">„Poranek nasz — niepewny!”<br /></span> +<span class="i4">Tak to marzeń obyczajem<br /></span> +<span class="i4">Pozdrowiwszy się nawzajem,<br /></span> +<span class="i4">Na ramiona krzepkie, dumne<br /></span> +<span class="i4">Niewesołą wzięli trumnę<br /></span> +<span class="i4">I ponieśli nawprost słońca<br /></span> +<span class="i4">W pszczół wyroje, w żal bez końca,<br /></span> +<span class="i4">W sen o Bogu i o Maju.<br /></span> +<span class="i4">W nagłą pustkę na rozstaju,<br /></span> +<span class="i4">W spodziewaną poprzód grozę,<br /></span> +<span class="i4">W cień cmentarza, po pod brzozę,<br /></span> +<span class="i4">A, niosąc, wciąż kołysali,<br /></span> +<span class="i4">A, kołysząc, zamawiali,<br /></span> +<span class="i10">Żeby miała śmierć słodką.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Kopiąc wspólnie dół wśród ostu<br /></span> +<span class="i4">Najpierw w glinie, potem w głazie,<br /></span> +<span class="i4">Wspominali raz po razie,<br /></span> +<span class="i4">Że była topoli wzrostu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">—„Kopmy dół dla smutnej wieści,<br /></span> +<span class="i4">„Aż się topola pomieści,<br /></span> +<span class="i4">„I ułużmy do snu ciało<br /></span> +<span class="i4">„Tak, jakby samochcąc spało.”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Ułożyli, poprawili<br /></span> +<span class="i4">Raz i jeszcze, a po chwili<br /></span> +<span class="i4">Przyglądali się z pobrzeży<br /></span> +<span class="i4">Czy dość samochcący leży?<span class="pagenum"><a name="Str_65" id="Str_65">[Str. 65]</a></span><br /></span> +<span class="i4">Naówczas gąsiory złote<br /></span> +<span class="i4">Ujęli po przez tęsknotę<br /></span> +<span class="i4">I wlewali miód do dołu<br /></span> +<span class="i4">I kolejno i pospołu,<br /></span> +<span class="i4">Wlewali go cienką strugą,<br /></span> +<span class="i4">Ale suto, ale długo.<br /></span> +<span class="i6">Żeby miała śmierć słodką.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Potem, lutnie nastroiwszy<br /></span> +<span class="i4">Do żalnego w śmierć okrzyku,<br /></span> +<span class="i4">By okazać ból żarliwszy,<br /></span> +<span class="i4">Stanęli w chóralnym szyku<br /></span> +<span class="i4">Według głosów, według losów<br /></span> +<span class="i4">Przeznaczonych od niebiosów,<br /></span> +<span class="i4">I chóralnie zaśpiewali<br /></span> +<span class="i4">Pieśni o wszelkiej oddali,<br /></span> +<span class="i4">O kalinie, która latem<br /></span> +<span class="i4">Zbłąkała się po za światem,<br /></span> +<span class="i4">O pośmiertnym w różach znoju<br /></span> +<span class="i4">I o wiecznym niepokoju,<br /></span> +<span class="i4">I śpiewali pieśni smutne,<br /></span> +<span class="i4">I miłosne i okrutne,<br /></span> +<span class="i4">Księżycowe i słoneczne,<br /></span> +<span class="i4">I wesołe i taneczne,<br /></span> +<span class="i6">Żeby miała śmierć słodką.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A gdy jej dusza, niby kropla z wiosła,<br /></span> +<span class="i0">Strącona z ziemi — w ciemność się uniosła,<br /></span> +<span class="i4">Aniołowie, w locie biegli,<br /></span> +<span class="i4">Na spotkanie jej wybiegli,<span class="pagenum"><a name="Str_66" id="Str_66">[Str. 66]</a></span><br /></span> +<span class="i4">Bardzo senni, bardzo biali,<br /></span> +<span class="i4">Szalejąc w wieczności progach,<br /></span> +<span class="i4">Zagrobnie ją całowali<br /></span> +<span class="i4">I po rękach i po nogach,<br /></span> +<span class="i6">Żeby miała śmierć słodką.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Miałam ci ja śmierć słodką,<br /></span> +<span class="i4">Śmierć w kwiatach oniemiałą,<br /></span> +<span class="i4">Jakbym była lilją białą,<br /></span> +<span class="i6">Albo stokrotką.<br /></span> +<span class="i4">Złożyli mię kochankowie<br /></span> +<span class="i4">W grobie na wznak, jak w alkowie,<br /></span> +<span class="i4">Nie szczędzili mi w mych mękach<br /></span> +<span class="i4">Ni ostatniej na sen rady,<br /></span> +<span class="i4">Ni pieśni, ni miodnych trunków,<br /></span> +<span class="i4">A na nogach i na rękach<br /></span> +<span class="i4">Dotąd jeszcze czuję ślady<br /></span> +<span class="i4">Anielskich pocałunków!<br /></span> +<span class="i6">Pokój mym cieniom.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_67" id="Str_67">[Str. 67]</a></span></p> + + +<h3><a name="Zielony_dzban"></a>ZIELONY DZBAN.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">To nie stu rycerzy, lecz sto trupów leży!<br /></span> +<span class="i0">Nie sto trupów leży, jeno stu rycerzy!<br /></span> +<span class="i2">A nie dla nich ruczaj dzwoni,<br /></span> +<span class="i2">A bór szumny od nich stroni,<br /></span> +<span class="i2">Jeno wicher we sto koni<br /></span> +<span class="i4">Znikąd ku nim bieży.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wybiła godzina — wiosna się zaczyna,<br /></span> +<span class="i0">Z chaty poprzez kwiaty wybiega dziewczyna,<br /></span> +<span class="i2">Dzban zielony, pełen wody,<br /></span> +<span class="i2">Niesie zmarłym dla ochłody<br /></span> +<span class="i2">W skwar śmiertelnej niepogody,<br /></span> +<span class="i4">Co w proch wargi ścina.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Stopy moje — bose, skronie — złotowłose,<br /></span> +<span class="i0">Kochałam, płakałam, zmarłym wodę niosę,<br /></span> +<span class="i2">Oczerstwijcie ból wasz słony,<br /></span> +<span class="i2">Smakiem śmierci podrażniony,<br /></span> +<span class="i2">Cały ranek w dzban zielony<br /></span> +<span class="i4">Ciułałam tę rosę.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wypić — wypijemy, lecz nie ożyjemy,<br /></span> +<span class="i0">Na polu w kąkolu żal się chwieje niemy,<br /></span> +<span class="i2">A my leżym z ziemią w zmowie<span class="pagenum"><a name="Str_68" id="Str_68">[Str. 68]</a></span><br /></span> +<span class="i2">W tym tu rowie i parowie,<br /></span> +<span class="i2">Lecz nikt tego nie wypowie,<br /></span> +<span class="i4">Gdzie my teraz, gdzie my?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jedyny dobytek — ciszy w sobie zbytek<br /></span> +<span class="i0">I snu podziemnego żmudny bezpożytek.<br /></span> +<span class="i2">Nim sporządzisz dla nas sanie<br /></span> +<span class="i2">Na wieczyste zimowanie,<br /></span> +<span class="i2">Połóż wieniec na kurhanie<br /></span> +<span class="i4">Z kalinowych witek.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">W waszem zgromadzeniu, w natłoczonym cieniu<br /></span> +<span class="i0">Jest taki, co maki kładł mi na ramieniu,<br /></span> +<span class="i2">Niech ze dzbana pije wodę,<br /></span> +<span class="i2">Niech przypomni lata młode,<br /></span> +<span class="i2">Gdy raz spojrzał w mą urodę<br /></span> +<span class="i4">W nagłem zachwyceniu!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Płyną dni niezłomne, czasy nieprzytomne,<br /></span> +<span class="i0">Nie wierzę, że leżę trzy lata ogromne!<br /></span> +<span class="i2">Mak pamiętam purpurowy,<br /></span> +<span class="i2">Ale twojej, dziewczę, mowy<br /></span> +<span class="i2">I tej złotej w słońcu głowy<br /></span> +<span class="i4">Już dziś nie przypomnę!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Chmurzą się błękity, płacze deszcz obfity,<br /></span> +<span class="i0">Na trawie w murawie leży dzban rozbity,<br /></span> +<span class="i2">Dzban rozbity leży, leży,<br /></span> +<span class="i2">A śpi pod nim stu rycerzy,<br /></span> +<span class="i2">A wiatr znikąd ku nim bieży,<br /></span> +<span class="i4">Kurzawą okryty!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_69" id="Str_69">[Str. 69]</a></span></p> + + +<h3><a name="Smiercie"></a>ŚMIERCIE.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Chodzą Śmiercie po słonecznej stronie,<br /></span> +<span class="i0">Trzymający się wzajem za dłonie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Którą z naszej wybierzesz gromady,<br /></span> +<span class="i0">By w cmentarne uprowadzić sady?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nie chciał pierwszej, że nazbyt miniasta,<br /></span> +<span class="i0">Grób, gdy hardy, pokrzywą porasta.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nie chciał drugiej, że nadmiernie złota,<br /></span> +<span class="i0">Nie zna ciszy, kto się tak migota.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wybrał trzecią, co, choć bogulicha,<br /></span> +<span class="i0">Lecz tak cicha, że wszystko nacicha.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Coś za jedna, że podobasz mi się<br /></span> +<span class="i0">W swym bożystym na ziemi zarysie?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zal mi przeżal ptaka, co odlata,<br /></span> +<span class="i0">Dla cię umrę z nieżalu do świata.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Blada jesteś, jak to słońce w zimie, —<br /></span> +<span class="i0">Kędy dom twój i jak ci na imię?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Dom mój stoi na ziemi uboczu,<br /></span> +<span class="i0">A na imię nic nie mam, prócz oczu.<span class="pagenum"><a name="Str_70" id="Str_70">[Str. 70]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nic w tych oczach nie mam, prócz wieczoru,<br /></span> +<span class="i0">Pewna byłam twojego wyboru.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jeden zowąd śmierć sobie wybiera,<br /></span> +<span class="i0">Ale drugi tą śmiercią umiera.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Choć wybrałeś, nie wiedząc dla kogo,<br /></span> +<span class="i0">Zawszeć będę pamiętną i drogą.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jestem śmiercią twej matki, co w chacie<br /></span> +<span class="i0">Uśmiechnięta czeka teraz na cię.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_71" id="Str_71">[Str. 71]</a></span></p> + + +<h3><a name="Stroj"></a>STRÓJ.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i4">Miała w sadzie strój bogaty,<br /></span> +<span class="i4">Malowany w różne światy,<br /></span> +<span class="i4">Że, gdy w nim się zapodziała,<br /></span> +<span class="i4">Nie wędrując — wędrowała.<br /></span> +<span class="i4">Strój koloru murawego,<br /></span> +<span class="i4">A odcienia złocistego, —<br /></span> +<span class="i4">Murawego — dla murawy,<br /></span> +<span class="i4">Złocistego — dla zabawy.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zbiegło się na te dziwy aż stu płanetników,<br /></span> +<span class="i0">Otoczyli ją kołem, nie szczędząc okrzyków.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Podawali ją sobie z rąk do rąk, jak czarę:<br /></span> +<span class="i0">— „Pójmy duszę tym miodem, co ma oczy kare!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Podawali ją sobie z ust do ust na zmiany:<br /></span> +<span class="i0">— „Słodko wargą potłoczyć taki krzew różany!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Porywali ją naraz w stu pieszczot zawieję:<br /></span> +<span class="i0">— „Dziej się w tobie to samo, co i w nas się dzieje.”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Dwojgiem piersi ust głodnych karmiła secinę:<br /></span> +<span class="i0">— „Nikt tak słodko nie ginął, jak ja teraz ginę!”<span class="pagenum"><a name="Str_72" id="Str_72">[Str. 72]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Szła pieszczota koleją, dreszcz z dreszczem się mijał,<br /></span> +<span class="i0">Nim jeden wypił do dna, — już drugi nadpijał.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Kto oddawał — dech chwytał, a kto brał — dech tracił,<br /></span> +<span class="i0">A kto czekał za długo — rozumem przypłacił!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Sad oszalał i stał się nieznany nikomu,<br /></span> +<span class="i0">Gdy ona, jeszcze mdlejąc, wróciła do domu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Miała w oczach ich zamęt, w piersi — ich oddechy,<br /></span> +<span class="i0">I płonęła na twarzy od cudzej uciechy!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Jakiż wicher warkocze w świat ci rozwieruszył?”<br /></span> +<span class="i0">— „Ach, to strzelec — postrzelec w polu mnie ogłuszył!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Co za dreszcz twojem ciałem tak żarliwie miota?”<br /></span> +<span class="i0">— „Śniła mi się w śródlesiu burza i pieszczota!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Mać ją, płacząc, wyklęła, — ojciec precz wyrzucił,<br /></span> +<span class="i0">Siostra łokciem skarciła, a brat się odwrócił.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A kochanek za progiem z pierścieni ograbił,<br /></span> +<span class="i0">I nie było nikogo, ktoby jej nie zabił.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I nie było nikogo, ktoby nie był dumny,<br /></span> +<span class="i0">Że ją przeżył, gdy poszła wraz z hańbą do trumny.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Tylko Bóg jej nie zdradził i ślepo w nią wierzył<br /></span> +<span class="i0">I przez łzy się uśmiechał, że ją w niebie przeżył.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Ty musisz dla mnie poledz na śmierci wezgłowiu,<br /></span> +<span class="i0">„A ja muszę dla ciebie trwać na pogotowiu!<span class="pagenum"><a name="Str_73" id="Str_73">[Str. 73]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Ty pójdziesz tą doliną, gdzie ustaje łkanie,<br /></span> +<span class="i0">„A ja pójdę tą górą na twoje spotkanie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Ty opatrzysz me rany, ja twych pieszczot ciernie,<br /></span> +<span class="i0">„I będziem odtąd w siebie wierzyli bezmiernie!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Miała w trumnie strój bogaty,<br /></span> +<span class="i4">Malowany w różne światy,<br /></span> +<span class="i4">Że, gdy w nim się zapodziała,<br /></span> +<span class="i4">Nie wędrując — wędrowała.<br /></span> +<span class="i4">Strój koloru murawego,<br /></span> +<span class="i4">A odcienia złocistego,<br /></span> +<span class="i4">Murawego — dla murawy,<br /></span> +<span class="i4">Złocistego — dla zabawy.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_74" id="Str_74">[Str. 74]</a></span></p> + + +<h3><a name="Dab"></a>DĄB.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Zaszumiało, zawrzało, a to właśnie z dąbrowy<br /></span> +<span class="i0">Wbiegł na chóry kościelne krzepki upiór dębowy<br /></span> +<span class="i0">I poburzył organy rąk swych zmorą nie zmorą,<br /></span> +<span class="i0">Jakby naraz go było wespół z gędźbą kilkoro.<br /></span> +<span class="i0">Rozwiewała się, trzeszcząc, gałęzista czupryna,<br /></span> +<span class="i0">I szerzyła się w oczach niewiadoma kraina.<br /></span> +<span class="i0">A on piersi wszem dudom nastawił po rycersku,<br /></span> +<span class="i0">A w organy od ściany uderzał po siekiersku!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Graj-że, graju, graj,<br /></span> +<span class="i4">Dopomóż ci Maj,<br /></span> +<span class="i4">Dopomóż ci miech, duda<br /></span> +<span class="i4">I wszelaka ułuda!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Bił prawicą na lewo, a lewicą na prawo,<br /></span> +<span class="i0">Pokrzyżował ryk z jękiem, a lamenty ze wrzawą,<br /></span> +<span class="i0">Aż z tej dudy — marudy dobył dłonią sękatą<br /></span> +<span class="i0">Pieśń od wnętrza zieloną, a po brzegach kwiaciatą.<br /></span> +<span class="i0">Wyszli święci z obrazów, bo już mają we zwyku,<br /></span> +<span class="i0">Że się garną śmierciami do śpiewnego okrzyku.<br /></span> +<span class="i0">I Bóg przybył skądinąd, niebywały w tej porze,<br /></span> +<span class="i0">Niebywały, lecz cały zasłuchany! O, Boże!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Graj-że, graju, graj,<br /></span> +<span class="i4">Dopomóż ci Maj,<span class="pagenum"><a name="Str_75" id="Str_75">[Str. 75]</a></span><br /></span> +<span class="i4">Dopomóż ci miech, duda<br /></span> +<span class="i4">I wszelaka ułuda!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Grał ci drzewne obłędy, sen umarłej zieleni,<br /></span> +<span class="i0">Rozpacz liści, porwanych wirem zimnych strumieni,<br /></span> +<span class="i0">I grał marsze żałobne muchomorów, co kroczą<br /></span> +<span class="i0">Jedną nogą donikąd, kiedy zgon swój zaoczą.<br /></span> +<span class="i0">I grał o tem, jak mszary jeno milczą a milczą,<br /></span> +<span class="i0">Jak śmierć leśna śpi nawznak pod jagodą pod wilczą,<br /></span> +<span class="i0">I jak rosa bez oczu swemi łzami się nęka,<br /></span> +<span class="i0">I jak drzewo pod ziemią w nagły żal się rozklęka!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Graj-że, graju, graj,<br /></span> +<span class="i4">Dopomóż ci Maj,<br /></span> +<span class="i4">Dopomóż miech, duda<br /></span> +<span class="i4">I wszelaka ułuda!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A gdy śpiew mu uderzył durem leśnym do głowy.<br /></span> +<span class="i0">Grał wszystkiemi jarami wszystkie naraz parowy!<br /></span> +<span class="i0">Aż ten ołtarz zlękniony, gdzie wyzłota się święci,<br /></span> +<span class="i0">Chciał już runąć na ziemię, lecz potłumił swe chęci.<br /></span> +<span class="i0">A on wpodłuż organów, stare miażdżąc im koście,<br /></span> +<span class="i0">Porozpędzał swe dłonie, jak te nogi po moście,<br /></span> +<span class="i0">I, rozwiawszy tłum dźwięków po pieśniowym rozłogu,<br /></span> +<span class="i0">Wygrzmiał z miechów to wszystko, co las myśli o Bogu!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Graj-że, graju, graj,<br /></span> +<span class="i4">Dopomóż ci Maj,<br /></span> +<span class="i4">Dopomóż ci miech, duda<br /></span> +<span class="i4">I wszelaka ułuda!<span class="pagenum"><a name="Str_76" id="Str_76">[Str. 76]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Między Bogiem a grajem znikła inszość i przedział,<br /></span> +<span class="i0">Skoro Bóg się o sobie snów dębowych dowiedział.<br /></span> +<span class="i0">— „Odkąd żyję na świecie, a wszak jestem wieczysty,<br /></span> +<span class="i0">„Nigdym dotąd nie słyszał takiego organisty!”<br /></span> +<span class="i0">Grajek znawstwu bożemu na pamiątkę i chwałę<br /></span> +<span class="i0">Porozbujał pieśń górą w dwa ruczaje niestałe,<br /></span> +<span class="i0">Rozmurawił ją dołem, aż się kościół zielenił,<br /></span> +<span class="i0">A cienistym przyśpiewem twarz słuchacza ocienił!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Graj-że, graju, graj,<br /></span> +<span class="i4">Dopomóż ci Maj,<br /></span> +<span class="i4">Dopomóż ci miech, duda<br /></span> +<span class="i4">I wszelaka ułuda!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I Bóg słuchał wzruszony, słuchał duszą bezkreśną,<br /></span> +<span class="i0">A w tej duszy mu było i ruczajno i leśno,<br /></span> +<span class="i0">I coś jeszcze miarkował i coś dumał na stronie<br /></span> +<span class="i0">I biegł żywcem do grajka i wyciągał swe dłonie!<br /></span> +<span class="i0">Święci, wiedząc, co czynią, w nagłej cudom podzięce<br /></span> +<span class="i0">Poklękali radośnie, wziąwszy siebie za ręce,<br /></span> +<span class="i0">Bo, odkiedy świat światem, a śmierć jego obrębem,<br /></span> +<span class="i0">Po raz pierwszy Bóg, płacząc, obejmował się z dębem!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Graj-że, graju, graj,<br /></span> +<span class="i4">Dopomóż ci Maj,<br /></span> +<span class="i4">Dopomóż ci miech, duda<br /></span> +<span class="i4">I wszelaka ułuda!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_77" id="Str_77">[Str. 77]</a></span></p> + + +<h3><a name="Ballada_bezludna"></a>BALLADA BEZLUDNA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Niedostępna ludzkim oczom, że nikt po niej się nie błąka,<br /></span> +<span class="i0">W swem bezpieczu szmaragdowem rozkwitała w bezmiar łąka,<br /></span> +<span class="i0">Strumień skrzył się na zieleni nieustannie zmienną łatą,<br /></span> +<span class="i0">A gwoździki z poza trawy wykrapiały się wiśniato.<br /></span> +<span class="i0">Świerszcz, od rosy napęczniały, ciemnił pysk nadmiarem śliny,<br /></span> +<span class="i0">I dmuchawiec kroplą mlecza błyskał w zadrach swej łęciny,<br /></span> +<span class="i0">A dech łąki wrzał od wrzawy, wrzał i żywcem w słońce dyszał.<br /></span> +<span class="i0">I nie było tu nikogo, ktoby widział, ktoby słyszał.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Gdzież me piersi, Czerwcami gorące?<br /></span> +<span class="i4">Czemuż niema ust moich na łące?<br /></span> +<span class="i4">Rwać mi kwiaty rękami obiema!<br /></span> +<span class="i4">Czemuż rąk mych tam na kwiatach niema?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zabóstwiło się cudacznie pod blekotem na uboczu,<br /></span> +<span class="i0">A to jakaś mgła dziewczęca chciała dostać warg i oczu,<br /></span> +<span class="i0">I czuć było, jak boleśnie chce się stworzyć, chce się wcielić,<br /></span> +<span class="i0">Raz warkoczem się zazłocić, raz piersiami się zabielić, —<br /></span> +<span class="i0">I czuć było, jak się zmaga zdyszanego męką łona,<br /></span> +<span class="i0">Aż na wieki sił jej zbrakło — i spoczęła niezjawiona!<br /></span> +<span class="i0">Jeno miejsce, gdzie być mogła, jeszcze trwało i szumiało,<br /></span> +<span class="i0">Próżne miejsce na tę duszę, wonne miejsce na to ciało.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Gdzież me piersi, Czerwcami gorące?<br /></span> +<span class="i4">Czemuż niema ust moich na łące?<span class="pagenum"><a name="Str_78" id="Str_78">[Str. 78]</a></span><br /></span> +<span class="i4">Rwać mi kwiaty rękami obiema!<br /></span> +<span class="i4">Czemuż rąk mych tam na kwiatach niema?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Przywabione obcym szmerem, wszystkie zioła i owady<br /></span> +<span class="i0">Wrzawnie zbiegły się w to miejsce, niebywałe węsząc ślady,<br /></span> +<span class="i0">Pająk w nicość sieć nastawił, by pochwycić cień jej cienia,<br /></span> +<span class="i0">Bąk otrąbił uroczystość spełnionego nieistnienia.<br /></span> +<span class="i0">Żuki grały jej potrupne, świerszcze — pieśni powitalne,<br /></span> +<span class="i0">Kwiaty wiły się we wieńce, ach, we wieńce pożegnalne!<br /></span> +<span class="i0">Wszyscy byli w owem miejscu na słonecznym, na obrzędzie,<br /></span> +<span class="i0">Prócz tej jednej, co być mogła, a nie była i nie będzie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Gdzież me piersi, Czerwcami gorące?<br /></span> +<span class="i4">Czemuż niema ust moich na łące?<br /></span> +<span class="i4">Rwać mi kwiaty rękami obiema!<br /></span> +<span class="i4">Czemuż rąk mych tam na kwiatach niema!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_79" id="Str_79">[Str. 79]</a></span></p> + + + +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_80" id="Str_80">[Str. 80]</a></span></p> + +<h2><a name="III" id="III"></a>III</h2> + +<h2>W MALINOWYM CHRÓŚNIAKU</h2> + +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_81" id="Str_81">[Str. 81]</a></span></p> + +<h3><a name="W_malinowym_chrosniaku"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">W malinowym chróśniaku, przed ciekawych wzrokiem<br /></span> +<span class="i0">Zapodziani po głowy, przez długie godziny<br /></span> +<span class="i0">Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.<br /></span> +<span class="i0">Palce miałaś naoślep skrwawione ich sokiem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,<br /></span> +<span class="i0">Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,<br /></span> +<span class="i0">Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,<br /></span> +<span class="i0">I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,<br /></span> +<span class="i0">A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,<br /></span> +<span class="i0">Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni<br /></span> +<span class="i0">Owoce, przepojone wonią twego ciała.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I stały się maliny narzędziem pieszczoty<br /></span> +<span class="i0">Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całem niebie<br /></span> +<span class="i0">Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,<br /></span> +<span class="i0">I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.<span class="pagenum"><a name="Str_82" id="Str_82">[Str. 82]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I nie wiem, jak się stało, w którem okamgnieniu,<br /></span> +<span class="i0">Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,<br /></span> +<span class="i0">Porwałem twoje dłonie — oddałaś w skupieniu,<br /></span> +<span class="i0">A chróśniak malinowy trwał wciąż dookoła.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_83" id="Str_83">[Str. 83]</a></span></p> + + +<h3><a name="Sledza_nas"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Śledzą nas... Okradają z ścieżek i ustroni,<br /></span> +<span class="i0">Z trudem przez nas wykrytych. Gniew nas w słońcu pała!<br /></span> +<span class="i0">Śpieszno nam do łez szczęścia, do tchów naszych woni,<br /></span> +<span class="i0">Chcemy pieszczot próbować, poznawać swe ciała.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Więc naprzekór przeszkodom źrenicą bezradną<br /></span> +<span class="i0">Chłoniemy się nawzajem, niby dwa bezdroża,<br /></span> +<span class="i0">A, gdy powiek znużonych kotary opadną,<br /></span> +<span class="i0">Czujemy, żeśmy wyszli z uścisków i z łoża.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nikt tak nigdy nie patrzał, nie bywał tak blady,<br /></span> +<span class="i0">I nikt do dna rozkoszy ciałem tak nie dotarł,<br /></span> +<span class="i0">I nie nurzał swych pieszczot bezdomnej gromady<br /></span> +<span class="i0">W takiem łożu, pod strażą takich czujnych kotar!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_84" id="Str_84">[Str. 84]</a></span></p> + +<h3><a name="Taka_cisza_w_ogrodzie"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Taka cisza w ogrodzie, że się jej nie oprze<br /></span> +<span class="i0">Żaden szelest, co chętnie taje w niej i ginie.<br /></span> +<span class="i0">Czerwieniata wiewiórka skacze po sośninie,<br /></span> +<span class="i0">Żółty motyl się chwieje na złotawym koprze.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Z własnej woli, ze śpiewnym u celu łoskotem<br /></span> +<span class="i0">Z jabłoni na murawę spada jabłko białe,<br /></span> +<span class="i0">Łamiąc w drodze kolejno gałęzie spróchniałe,<br /></span> +<span class="i0">Co w ślad za niem — spóźnione — opadają potem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Chwytasz owoc, zanurzasz w nim zęby na zwiady<br /></span> +<span class="i0">I podajesz mym ustom z miłosnym pośpiechem,<br /></span> +<span class="i0">A ja gryzę i chłonę twoich zębów ślady,<br /></span> +<span class="i0">Zębów, które niezwłocznie odsłaniasz ze śmiechem.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_85" id="Str_85">[Str. 85]</a></span></p> + + +<h3><a name="Haslo_nasze"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Hasło nasze ma dla nas swe dzieje tajemne:<br /></span> +<span class="i0">Lampa, gdy noc już zdąży świat mrokiem owionąć,<br /></span> +<span class="i0">Winna zgasnąć w tej szybie, a w tamtej zapłonąć.<br /></span> +<span class="i0">Na znak ten oddech tracę. Już schody są ciemne.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Czekasz z dłonią na klamce i, gdy drzwi otwiera,<br /></span> +<span class="i0">Tulę tę dłoń, co jeszcze ma chłód klamki w sobie,<br /></span> +<span class="i0">A ty wzamian przyciskasz moje ręce obie<br /></span> +<span class="i0">Do serca, które zawsze u drzwi obumiera.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wchodzę ciszkiem, jakgdyby krok każdy knuł zbrodnię,<br /></span> +<span class="i0">Między sprzęty, co dla mnie są sprzętami czarów.<br /></span> +<span class="i0">Sama ścielesz swe łóżko według swych zamiarów,<br /></span> +<span class="i0">By szczęściu i pieszczotom było w niem wygodnie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I zazwyczaj dopóty milczymy oboje,<br /></span> +<span class="i0">Dopóki nie dopełnisz podjętego trudu.<br /></span> +<span class="i0">Ileż w dłoniach twych pieczy, miłości i cudu!<br /></span> +<span class="i0">Kocham je, kocham za to, że piękne, że twoje.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_86" id="Str_86">[Str. 86]</a></span></p> + +<h3><a name="Zazdrosc_moja"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Zazdrość moja bezsilnie po łożu się miota:<br /></span> +<span class="i0">Kto całował twe piersi, jak ja, pokryjomu?<br /></span> +<span class="i0">Czy jest wśród twoich pieszczot choć jedna pieszczota,<br /></span> +<span class="i0">Której, prócz mnie, nie dałaś nigdy i nikomu?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Gniewu mego łza twoja wówczas nie ostudzi!<br /></span> +<span class="i0">Poniżam dumę ciała i uczuć przepychy,<br /></span> +<span class="i0">A ty mi odpowiadasz, żem marny i lichy,<br /></span> +<span class="i0">Podobny do tysiąca obrzydłych ci ludzi.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I wymykasz się naga. W przyległym pokoju<br /></span> +<span class="i0">We własnem się po chwili zaprzepaszczasz łkaniu,<br /></span> +<span class="i0">I wiem, że na skleconem bezładnie posłaniu<br /></span> +<span class="i0">Leżysz, jak topielica na twardem dnie zdroju.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Biegnę tam. Łkania milkną. Cisza, niby w grobie.<br /></span> +<span class="i0">Zwinięta, nakształt węża, z bólu i rozpaczy<br /></span> +<span class="i0">Nie dajesz znaku życia — jeno konasz raczej,<br /></span> +<span class="i0">Aż znienacka za dłoń mię pociągasz ku sobie.<br /></span> +<span class="pagenum"><a name="Str_87" id="Str_87">[Str. 87]</a></span></div> + +<div class="stanza"> +<span class="i0">Jakże łzami przemokłą, znużoną po walce<br /></span> +<span class="i0">Dźwigam z nurtów pościeli w ramiona obłędne!<br /></span> +<span class="i0">A nóg twych rozemknione pieszczotami palce<br /></span> +<span class="i0">Jakże drogie mym ustom i jakże niezbędne!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_88" id="Str_88">[Str. 88]</a></span></p> + +<h3><a name="Z_dlonmi_tak_splecionemi"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Z dłońmi tak splecionemi, jakbyś, klęcząc, spała,<br /></span> +<span class="i0">W niedostępne mym oczom wpatrzona widzenie,<br /></span> +<span class="i0">Płaczesz przez sen i wstrząsem wylękłego ciała<br /></span> +<span class="i0">Błagasz o nagłą pomoc, o rychłe zbawienie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jeszcze płaczu niesytą do piersi cię tulę<br /></span> +<span class="i0">A ty goisz się we mnie, niby lgnąca rana,<br /></span> +<span class="i0">A ja płacz twój całuję, biodra i kolana<br /></span> +<span class="i0">I ramię i zsuniętą z ramienia koszulę.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Lecz, karmiony ust twoich spłakanym oddechem,<br /></span> +<span class="i0">Nie pytam o treść widzeń. Dopiero z porania<br /></span> +<span class="i0">Zadaję ciemna nocą tłumione pytania.<br /></span> +<span class="i0">Odpowiadasz bezładnie — ja słucham z uśmiechem.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_89" id="Str_89">[Str. 89]</a></span></p> + +<h3><a name="Wyszlo_z_boru"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Wyszło z boru ślepawe, zjesieniałe zmrocze,<br /></span> +<span class="i0">Spłodzone samo przez się w sennej bezzadumie.<br /></span> +<span class="i0">Nieoswojone z niebem patrzy w podobłocze<br /></span> +<span class="i0">I węszy świat, którego nie zna, nie rozumie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Swem cielskiem kostropatem kąpie się w kałuży,<br /></span> +<span class="i0">Co nęci, jak ożywczych jadów pełna misa,<br /></span> +<span class="i0">Czołgliwemi mackami krew z kwiatów wysysa<br /></span> +<span class="i0">I ciekliną swych mętów po ziemi się smuży.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zwierzę, co trwać nie zdoła zbyt długo na świecie,<br /></span> +<span class="i0">Bo wszystko wokół tchnieniem zatruwa i gasi,<br /></span> +<span class="i0">Lecz, gdy ty białą dłonią głaszczesz je po grzbiecie,<br /></span> +<span class="i0">Ono, mrucząc, do stóp twych korzy się i łasi.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_90" id="Str_90">[Str. 90]</a></span></p> + +<h3><a name="Czasami_mojej_slepej_posluszny_ochocie"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Czasami mojej ślepej posłuszny ochocie<br /></span> +<span class="i0">Pragnę w tobie mieć czujną na byle skinienie<br /></span> +<span class="i0">Sługę, co pieszczotami gasi me pragnienie,<br /></span> +<span class="i0">A ty jesteś tak zmyślna i zwinna w pieszczocie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Gdy twój warkocz, jak w słońcu wybujałe ziele,<br /></span> +<span class="i0">Tchem rozwartych ogrodów mą duszę owionie,<br /></span> +<span class="i0">Głowę twą, niby puhar, ujmuję w swe dłonie<br /></span> +<span class="i0">I wargami w ślad dreszczu prowadzę po ciele.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I raduję się, śledząc tę wargę, jak zmierza<br /></span> +<span class="i0">Do mej piersi kosmatej, widnej w niedomroczu,<br /></span> +<span class="i0">W której marzę pierś w lesie ryczącego zwierza<br /></span> +<span class="i0">I staram się, gdy pieścisz, nie tracić go z oczu.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_91" id="Str_91">[Str. 91]</a></span></p> + +<h3><a name="Ty_pierwej_mgly_dosiegasz"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Ty pierwej mgły dosięgasz, ja za tobą w ślady<br /></span> +<span class="i0">Zdążam, by się w tym samym zaprzepaścić lesie,<br /></span> +<span class="i0">I, tropiąc twoją bladość, sam się staję blady,<br /></span> +<span class="i0">I, zdybawszy twój bezkres, sam ginę w bezkresie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A potem wzieram w oczy, by zgadnąć, czy dość ci<br /></span> +<span class="i0">Omdlenia, co się nogom udziela, jak szczęście,<br /></span> +<span class="i0">I twe dłonie, jak w pąki, mnę w zdrobniałe pięście,<br /></span> +<span class="i0">By się w nich docałować twych chrząstek i kości.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A one wypukleją na dłoni przegibie,<br /></span> +<span class="i0">Niby pestki owoców, zróżowionych znojem,<br /></span> +<span class="i0">I nieśmiałym do ust mych garną się wyrojem,<br /></span> +<span class="i0">Zatajone w swej ciepłej od pieszczot siedzibie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Ich dotyk budzi wzruszeń zaniedbanych krocie,<br /></span> +<span class="i0">A ty, tuląc je w warg mych rozrzewnioną ciszę,<br /></span> +<span class="i0">Dziecinniejesz w uścisku, malejesz w pieszczocie,<br /></span> +<span class="i0">Chwila — a już cię do snu z lat dawnych kołyszę.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_92" id="Str_92">[Str. 92]</a></span></p> + +<h3><a name="Zazdrosnicy"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Zazdrośnicy daremnie chcą pochlebić pierwsi<br /></span> +<span class="i0">Czarom, skrytym w twem ciele z moją o nich wiedzą!<br /></span> +<span class="i0">Oczy, co się rzęsami nie tknęły twych piersi,<br /></span> +<span class="i0">Czyliż pustym domysłem te czary wyśledzą?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Kto w chwili pocałunków nie zagrzał swej dłoni<br /></span> +<span class="i0">Na twych bioder nawrzałej żądzą przegięcinie,<br /></span> +<span class="i0">Nie potrafi określić upojeń tej woni,<br /></span> +<span class="i0">Co z ciebie, jako z róży, snem potartej, płynie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Kto ustami w nóg twoich nie wdumał się dreszcze,<br /></span> +<span class="i0">Nigdy dość nie wysłowi twych oczu omdlenia,<br /></span> +<span class="i0">A choćby je dzień cały badał bez wytchnienia,<br /></span> +<span class="i0">Nie wypatrzy z nich tego, co ja z nich wypieszczę!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_93" id="Str_93">[Str. 93]</a></span></p> + +<h3><a name="Zmienionaz_po_rozlace"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Zmienionaż po rozłące? O, nie, niezmieniona!<br /></span> +<span class="i0">Lecz jakiś kwiat z twych włosów zbiegł do stóp ołtarzy,<br /></span> +<span class="i0">A, choć brak tego zbiega nie skalał twej twarzy,<br /></span> +<span class="i0">Serce me w tajemnicy przed twem sercem kona...<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Dusza twoja śmie marzyć, że, w gwiezdne zamiecie<br /></span> +<span class="i0">Wdumana, będzie trwała raz jeszcze i jeszcze, —<br /></span> +<span class="i0">Lecz ciało? Któż pomyśli o niem we wszechświecie,<br /></span> +<span class="i0">Prócz mnie, co tak w nie wierzę i kocham i pieszczę?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I gdy ty, szepcząc słowa, w ust zrodzone znoju,<br /></span> +<span class="i0">Dajesz pieszczotom ujście w tym szepcie, co pała,<br /></span> +<span class="i0">Ja, zamilkły wargami u piersi twych zdroju,<br /></span> +<span class="i0">Modlę się o twojego nieśmiertelność ciała.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_94" id="Str_94">[Str. 94]</a></span><br /> +<span class="pagenum"><a name="Str_95" id="Str_95">[Str. 95]</a></span></p> + + + +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_96" id="Str_96">[Str. 96]</a></span></p> +<h2><a name="IV" id="IV"></a>IV</h2> +<h2>WSPOMNIENIE</h2> + +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_97" id="Str_97">[Str. 97]</a></span></p> + + +<h3><a name="Wspomnienie"></a>WSPOMNIENIE.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Lubię wspominać te dziecięce lata,<br /></span> +<span class="i0">Gdym, zaniedbując całą resztę świata,<br /></span> +<span class="i0">W znajome pole szedł razem z pastuchem<br /></span> +<span class="i0">Krów, co bezładnym swych rapci rozruchem<br /></span> +<span class="i0">Niską przed nami nieciły kurzawę,<br /></span> +<span class="i0">Ściągając na się wybiegły nad trawę<br /></span> +<span class="i0">Deszcz much zielonych i złotych i owych<br /></span> +<span class="i0">Samotnie skrzących, ciemno-purpurowych,<br /></span> +<span class="i0">Co, dogadzając przemyślnemu skrzydłu,<br /></span> +<span class="i0">Wpadają nagle w samo ślepie bydłu,<br /></span> +<span class="i0">Zapatrzonemu w dal, jak w swą oborę.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zawszem widywał po drodze brzóz korę<br /></span> +<span class="i0">W brunatne pręgi i te same cienie<br /></span> +<span class="i0">Lip na murawie i żółtych motyli<br /></span> +<span class="i0">Nagłe w powietrzu skrzydeł rozdwojenie<br /></span> +<span class="i0">I nagły w trawę zlot, gdy do badyli<br /></span> +<span class="i0">Nóg się czepliwych przytwierdzają schwytem, —<br /></span> +<span class="i0">I przykucnięte nad stawu błękitem<br /></span> +<span class="i0">Kaczki, co, naszą zaoczywszy trzodę,<br /></span> +<span class="i0">Niezgrabnie, piersią zsuwały się w wodę, —<br /></span> +<span class="i0">I tłumy wróbli, co z głuchym łoskotem<br /></span> +<span class="i0">Sfruwały z płotu, aby tuż pod płotem<br /></span> +<span class="i0">W długi się szereg rozsypać na trawie.<span class="pagenum"><a name="Str_98" id="Str_98">[Str. 98]</a></span><br /></span> +<span class="i0">I widywałem wszystko i nic prawie,<br /></span> +<span class="i0">Na niewidziane znając drogę całą,<br /></span> +<span class="i0">Bo odbywałem ją zarówno w sobie,<br /></span> +<span class="i0">Jak po za sobą. Dziś wierzę, iż w grobie,<br /></span> +<span class="i0">Gdy z mymi snami sam na sam zostanę,<br /></span> +<span class="i0">Znów ją odbędę, znów na niewidziane,<br /></span> +<span class="i0">W tem samem słońcu, jak we śnie przystało.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Szliśmy więc dalej, brnąc w słonecznem złocie<br /></span> +<span class="i0">I ocierając zerwanym w przelocie<br /></span> +<span class="i0">Łopuchem mokre, przepocone czoło.<br /></span> +<span class="i0">A gdyśmy wreszcie tłumnie i wesoło,<br /></span> +<span class="i0">Olśnieni ciszą i połyskiem trawy,<br /></span> +<span class="i0">Na otworzyste wkroczyli pastwisko,<br /></span> +<span class="i0">Wnet, rozniecone dla własnej zabawy,<br /></span> +<span class="i0">Bezpożyteczne napozór ognisko,<br /></span> +<span class="i0">Co niewidzialnym pod słońce płomieniem<br /></span> +<span class="i0">Drgało, za każdem widoczniejąc drgnieniem,<br /></span> +<span class="i0">Kładłem żołędzie i wiśniowe liście,<br /></span> +<span class="i0">Ażeby, skwiercząc, dymiło się wonniej.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">O, jakże kwiatom bywało przejrzyście<br /></span> +<span class="i0">W mych oczach, gdzie się odbiły przestronniej,<br /></span> +<span class="i0">Niźli w tej wodzie, co ciekła strumykiem<br /></span> +<span class="i0">Przez nasze palce, gdyśmy w niej maczali<br /></span> +<span class="i0">Chleb, w kostki tępym krajany kozikiem!<br /></span> +<span class="i0">Tak spożywałem go: ze wzrokiem w dali,<br /></span> +<span class="i0">Jakby na zawsze, utkwionym, — odruchem<br /></span> +<span class="i0">Warg swych zajęty, wsłuchany półuchem<br /></span> +<span class="i0">W chrapliwe, senne i parne oddechy<br /></span> +<span class="i0">Krów, co mozolnie przeżuwały zioła,<span class="pagenum"><a name="Str_99" id="Str_99">[Str. 99]</a></span><br /></span> +<span class="i0">Tej ociężałej doznając uciechy,<br /></span> +<span class="i0">Która im każe nie patrzeć dokoła<br /></span> +<span class="i0">W nic, jeno przed się znieruchomić pyski,<br /></span> +<span class="i0">Ociekłe śliną i pachnące mlekiem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A taka cisza na ten czar pobliski<br /></span> +<span class="i0">Szła zdala, jakby wiek mijał za wiekiem,<br /></span> +<span class="i0">Nie czyniąc zmiany, nie tykając wcale<br /></span> +<span class="i0">Pilnie ku słońcu roziskrzonych kwiatów,<br /></span> +<span class="i0">Ani świegotu skowronka w upale<br /></span> +<span class="i0">Południejących nieustannie światów,<br /></span> +<span class="i0">Na których błękit wsparł się mimochodem.<br /></span> +<span class="i0">Naówczas wpodłuż kładłem się na trawie,<br /></span> +<span class="i0">Ażeby badać skrycie i ciekawie<br /></span> +<span class="i0">Znajomą łąkę, oglądaną spodem,<br /></span> +<span class="i0">Co, rozumiejąc, czem jest taka chwila,<br /></span> +<span class="i0">Sama przede mną swą gęstwę rozluźnia,<br /></span> +<span class="i0">By mi ukazać, jak się cień motyla<br /></span> +<span class="i0">Tuż za skrzydłami po kwiatach opóźnia,<br /></span> +<span class="i0">I jak bąk w futro odziany tygrysie<br /></span> +<span class="i0">Na złotym jaskrze, olbrzymiejąc, skrzy się,<br /></span> +<span class="i0">Coraz to z innej zachodząc go strony, —<br /></span> +<span class="i0">I jak przez maku czerniawą purpurę<br /></span> +<span class="i0">Żuk, w wonnem wnętrzu chytrze zatajony,<br /></span> +<span class="i0">Prześwieca plamą ruchliwą i ciemną, —<br /></span> +<span class="i0">Jak chwiejna żaba, wznosząc ślepie bure<br /></span> +<span class="i0">W żółtej obwódce ku niebu, woń ziemną<br /></span> +<span class="i0">Pochłania krótkim a szybkim oddechem,<br /></span> +<span class="i0">Co jej podgardle w miech wzdyma białawy,<br /></span> +<span class="i0">A pysk pozornym koślawi uśmiechem,<span class="pagenum"><a name="Str_100" id="Str_100">[Str. 100]</a></span><br /></span> +<span class="i0">Jak boża krówka na kończynie trawy<br /></span> +<span class="i0">Z trudem swe skrzydła ku słońcu wyzwala,<br /></span> +<span class="i0">Rozpoławiając sztywnego korala<br /></span> +<span class="i0">Pancerz, zbyt mocno na karku zemknięty, —<br /></span> +<span class="i0">Jak na włochatym, szorstkim liściu mięty,<br /></span> +<span class="i0">Wzdłuż rubinami wysadzana szczelnie,<br /></span> +<span class="i0">Lśni gąsienica, wspinając się dzielnie<br /></span> +<span class="i0">Na tylnych łapkach, i dalszy kierunek<br /></span> +<span class="i0">Węszy swym pyskiem, z którego wycieka<br /></span> +<span class="i0">Płyn bursztynowy, jarząc się zdaleka, —<br /></span> +<span class="i0">I jak wypełzły skądciś na rabunek,<br /></span> +<span class="i0">Pod kaszką, niby pod strzechą ze srebra,<br /></span> +<span class="i0">Wisi w powietrzu, chwiejąc się na strony,<br /></span> +<span class="i0">Pająk brzuchaty, nawskroś prześwietlony,<br /></span> +<span class="i0">Żem widział zlekka zaznaczone żebra,<br /></span> +<span class="i0">Niby misternie przeplatane cienie.<br /></span> +<span class="i0">A pod tych istnień zgiełkiem i natłokiem<br /></span> +<span class="i0">Czułem pierś ziemi i jej roztętnienie<br /></span> +<span class="i0">Pod moją piersią, zdławioną urokiem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I zdało mi się, że na sny radosne<br /></span> +<span class="i0">Lęgnę się w słońcu wraz z tłumem owadów,<br /></span> +<span class="i0">Dziw pierworodny, co z podziemnych sadów<br /></span> +<span class="i0">Wypełznął, węsząc żer oczom na wiosnę!<br /></span> +<span class="i0">I zdało mi się, że wokół i wszędzie<br /></span> +<span class="i0">Z głową tak samo, jak moja, upalną,<br /></span> +<span class="i0">Leżą w tym samym co i ja, obłędzie,<br /></span> +<span class="i0">Czynne w milczeniu tęsknotą chóralną,<br /></span> +<span class="i0">Snem jednoczesnym objęte istoty,<br /></span> +<span class="i0">Ukryte w trawie aż po czub swój złoty,<span class="pagenum"><a name="Str_101" id="Str_101">[Str. 101]</a></span><br /></span> +<span class="i0">Olbrzymie, cudne, miłosne, złowieszcze,<br /></span> +<span class="i0">Co, zgodnie dysząc, w łąkę patrzą chórem<br /></span> +<span class="i0">I widzą twarz mą niewiadomo w którem<br /></span> +<span class="i0">Królestwie istnień, nieznaną im jeszcze,<br /></span> +<span class="i0">Lecz do ich twarzy podobną z brzemienia<br /></span> +<span class="i0">Słońca na oczach, pełnych zapatrzenia.<br /></span> +<span class="i0">I po przez kwiaty rozmyślałem w trawie,<br /></span> +<span class="i0">Czyli je spotkam tam — w świecie na jawie,<br /></span> +<span class="i0">Kiedy przybiorą kształt ludzki i lice,<br /></span> +<span class="i0">Aby zachować naszą tajemnicę...<br /></span> +<span class="i0">I czy tych braci, co dzisiaj pokotem<br /></span> +<span class="i0">Mój sen zalegli, jako płaz przy płazie,<br /></span> +<span class="i0">Gdzieś poza łąką spotkanych przelotem<br /></span> +<span class="i0">Poznam po oczu odmiennym wyrazie?<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_102" id="Str_102">[Str. 102]</a></span></p> + +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_103" id="Str_103">[Str. 103]</a></span></p> +<h2><a name="V" id="V"></a>V</h2> + +<h2>PIEŚNI KALEKUJĄCE</h2> + +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_104" id="Str_104">[Str. 104]</a></span><br /> +<span class="pagenum"><a name="Str_105" id="Str_105">[Str. 105]</a></span></p> + + +<h3><a name="Zaloty"></a>ZALOTY.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Nędzarz bez nóg, do wózka na żmudne rozpędy<br /></span> +<span class="i0">Przytwierdzony, jak zielsko do ruchomej grzędy,<br /></span> +<span class="i0">Zgroza bladych przechodniów i ulic zakała,<br /></span> +<span class="i0">Obsługując starannie brzemię swego ciała,<br /></span> +<span class="i0">Kręci korbę, jakgdyby na lirze w czas słoty<br /></span> +<span class="i0">Wygrywał swoje skoczne ku niebu turkoty, —<br /></span> +<span class="i0">I nad brzegiem urwistym tęczowych rynsztoków<br /></span> +<span class="i0">Toczy się wraz z odbiciem zmydlonych obłoków,<br /></span> +<span class="i0">Toczy się bałamutnie do dziewki z podwórza,<br /></span> +<span class="i0">Do przystani stóp bosych — i ducha wynurza<br /></span> +<span class="i0">Z łachmanów i wyciąga paździory swych dłoni<br /></span> +<span class="i0">Ku jej zębom śnieżystym i tak mówi do niej:<br /></span> +<span class="i0">— „Kocham strzęp twojej błotem zbryzganej spódnicy<br /></span> +<span class="i0">Kocham głośny twój oddech! Na całej ulicy<br /></span> +<span class="i0">Ty jedynie mym ustom bywasz tak potrzebna!<br /></span> +<span class="i0">Wiem, że moja tęsknota, niby szkapa źrebna,<br /></span> +<span class="i0">Wlekąc mię, wyda na świat płód nowych udręczeń.<br /></span> +<span class="i0">W tem mój tryumf, że jestem niestrudzony klęczeń<br /></span> +<span class="i0">Twej krasy! Kochaj-że mnie! Nuże do pieszczoty!<br /></span> +<span class="i0">Potwór błaga cię o nią! Przyjm moje zaloty!<br /></span> +<span class="i0">Wnijdź naga i bezwstydna w mej nędzy bezdomność<br /></span> +<span class="i0">I tak pieść, by wargami pożreć mą ułomność!”<span class="pagenum"><a name="Str_106" id="Str_106">[Str. 106]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i6">Ona mu się broni,<br /></span> +<span class="i6">A on mówi do niej:<br /></span> +<span class="i0">— „Wszak musi ktoś pokochać to, co już się stało, —<br /></span> +<span class="i0">I ten wózek męczeński i korbę zbolałą,<br /></span> +<span class="i0">I żądzę w resztkach cielska, jak w zgliszczach, poczętą,<br /></span> +<span class="i0">I ten ochłap człowieka, co chce być przynętą!<br /></span> +<span class="i0">Odsłoń czar w mej brzydocie! Znijdź z wyżyn do karła!<br /></span> +<span class="i0">Bądź posłuszna mym dłoniom, jak ślepa lub zmarła!<br /></span> +<span class="i0">Zdołam być nieodparty, jako grzech i zguba,<br /></span> +<span class="i0">I potrafię wysiłkiem zmyślnego kadłuba<br /></span> +<span class="i0">Zdobyć się na pieszczoty słodkie, jak czereśnie,<br /></span> +<span class="i0">Których dotąd nikt nigdy nie oglądał we śnie!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i6">Ona mu się broni,<br /></span> +<span class="i6">A on mówi do niej:<br /></span> +<span class="i0">— „Małoż ci pół człowieka, by stał się twym skarbem?<br /></span> +<span class="i0">Chcę być drogą ci raną, wiernym tobie garbem!<br /></span> +<span class="i0">Czyż próżni, którą nóg mych nieobecność tworzy,<br /></span> +<span class="i0">Nie zapełni ból, miłość, ni jęk mych bezdroży?<br /></span> +<span class="i0">Śmiech mię bierze! O, gdybym ziemię nieobjętą<br /></span> +<span class="i0">Mógł uderzyć raz w życiu zdrową, silną piętą<br /></span> +<span class="i0">I widzieć, jak zdeptana pod stopą wygląda!<br /></span> +<span class="i0">Śpieszno mi w nieskończoność! Wiem, że mnie pożąda<br /></span> +<span class="i0">I bez wstrętu spożyje me łachy i żale.<br /></span> +<span class="i0">Są gdzieś dłonie mi chętne i usta — korale,<br /></span> +<span class="i0">Co od głów się przesuną w pieszczocie ochoczej<br /></span> +<span class="i0">Aż do stóp, których niema! Niech wóz się potoczy<br /></span> +<span class="i0">Na przełaj — tam, gdzie właśnie ode mnie zdaleka<br /></span> +<span class="i0">Ktokolwiek, zwierz lub robak, na mą miłość czeka!”<span class="pagenum"><a name="Str_107" id="Str_107">[Str. 107]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i6">Ona mu się broni,<br /></span> +<span class="i6">A on w zaświat stroni,<br /></span> +<span class="i0">Ona go swoim czarem do bólu zachęca,<br /></span> +<span class="i0">A on patrzy, nie patrząc, i korbę pokręca<br /></span> +<span class="i0">I odjeżdża — odjeżdża — gdziekolwiek — pośpiesznie,<br /></span> +<span class="i0">Turkocząc i furkocząc niezgrabnie i śmiesznie,<br /></span> +<span class="i0">Odjeżdża, kalekując, w poszukiwań znoje,<br /></span> +<span class="i0">W kraje przygód miłosnych, w wieczne niepokoje.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_108" id="Str_108">[Str. 108]</a></span></p> + + +<h3><a name="Szewczyk"></a>SZEWCZYK.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">W mgłach daleczeje sierp księżyca.<br /></span> +<span class="i0">Zatkwiony ostrzem w czub komina,<br /></span> +<span class="i0">Latarnia się na palcach wspina<br /></span> +<span class="i0">W mrok, gdzie już kończy się ulica.<br /></span> +<span class="i0">Obłędny szewczyk — kuternoga<br /></span> +<span class="i0">Szyje, wpatrzony w zmór odmęty,<br /></span> +<span class="i0">Buty na miarę stopy Boga,<br /></span> +<span class="i0">Co mu na imię — Nieobjęty!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i2">Błogosławiony trud,<br /></span> +<span class="i0">Z którego twórczej mocy<br /></span> +<span class="i2">Powstaje taki but<br /></span> +<span class="i0">Wśród takiej srebrnej nocy!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Boże obłoków, Boże rosy,<br /></span> +<span class="i0">Naści z mej dłoni dar obfity,<br /></span> +<span class="i0">Abyś nie chadzał w niebie bosy<br /></span> +<span class="i0">I stóp nie ranił o błękity!<br /></span> +<span class="i0">Niech duchy, paląc gwiazd pochodnie,<br /></span> +<span class="i0">Powiedzą kiedyś w chmur powodzi,<br /></span> +<span class="i0">Że tam, gdzie na świat szewc przychodzi,<br /></span> +<span class="i0">Bóg przyobuty bywa godnie!<span class="pagenum"><a name="Str_109" id="Str_109">[Str. 109]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i2">Błogosławiony trud,<br /></span> +<span class="i0">Z którego twórczej mocy<br /></span> +<span class="i2">Powstaje taki but<br /></span> +<span class="i0">Wśród takiej srebrnej nocy!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Dałeś mi, Boże, kęs istnienia,<br /></span> +<span class="i0">Co mi na całą starczy drogę, —<br /></span> +<span class="i0">Przebacz, że wpośród nędzy cienia<br /></span> +<span class="i0">Nic ci, prócz butów, dać nie mogę.<br /></span> +<span class="i0">W szyciu nic niema, oprócz szycia,<br /></span> +<span class="i0">Więc szyjmy, póki starczy siły!<br /></span> +<span class="i0">W życiu nic niema, oprócz życia,<br /></span> +<span class="i0">Więc żyjmy aż po kres mogiły!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i2">Błogosławiony trud,<br /></span> +<span class="i0">Z którego twórczej mocy<br /></span> +<span class="i2">Powstaje taki but<br /></span> +<span class="i0">Wśród takiej srebrnej nocy!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_110" id="Str_110">[Str. 110]</a></span></p> + + +<h3><a name="Garbus"></a>GARBUS.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Mrze garbus dosyć korzystnie:<br /></span> +<span class="i0">W pogodę i w babie lato.<br /></span> +<span class="i0">Garbaty żywot miał istnie,<br /></span> +<span class="i0">I śmierć ma istnie garbatą.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Mrze w drodze, w mgieł upowiciu<br /></span> +<span class="i0">Jakby baśń trudną rozstrzygał,<br /></span> +<span class="i0">A nic nie robił w tem życiu,<br /></span> +<span class="i0">Jeno garb dźwigał i dźwigał.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Tym garbem żebrał i tańczył,<br /></span> +<span class="i0">Tym garbem dumał i roił,<br /></span> +<span class="i0">Do snu na plecach go niańczył,<br /></span> +<span class="i0">Krwią własną karmił i poił.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A teraz śmierć sobie skarbi,<br /></span> +<span class="i0">W jej mrok wydłużył już szyję,<br /></span> +<span class="i0">Jeno garb jeszcze się garbi,<br /></span> +<span class="i0">Pokątnie żyje i tyje.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Przeżył swojego wielbłąda<br /></span> +<span class="i0">O równą swej tuszy chwilę,<br /></span> +<span class="i0">Nieboszczyk ciemność ogląda,<br /></span> +<span class="i0">A on — te w słońcu motyle.<span class="pagenum"><a name="Str_111" id="Str_111">[Str. 111]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I do zmarłego dźwigacza<br /></span> +<span class="i0">Powiada, grożąc swą kłodą:<br /></span> +<span class="i0">— „Co ten twój upór oznacza,<br /></span> +<span class="i0">„Żeś wpoprzek legł mi przegrodą?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Czyś w mgle potracił kolana?<br /></span> +<span class="i0">„Czyś snem pomiażdżył swe nogi?<br /></span> +<span class="i0">„Po coś mię brał na barana,<br /></span> +<span class="i0">„By zgubić drogę w pół drogi?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Czemuś łbem utkwił na cieniu?<br /></span> +<span class="i0">„Z trudem w twych barach się mieszczę!<br /></span> +<span class="i0">„Ciekawym, wieczysty leniu.<br /></span> +<span class="i0">„Dokąd poniesiesz mnie jeszcze?”<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_112" id="Str_112">[Str. 112]</a></span></p> + + +<h3><a name="Reka"></a>RĘKA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Podczas, gdy ciało w mękach żebraczego postu<br /></span> +<span class="i0">Kurczyło się, jak ochłap wyschłego moczaru,<br /></span> +<span class="i0">Ręka ma w samowolnym obłędzie rozrostu<br /></span> +<span class="i0">Wszerz i wzwyż potworniała od żądzy bezmiaru.<br /></span> +<span class="i0">Wypaczona od skwarów i pusta, jak dzieża,<br /></span> +<span class="i0">Miażdżąc stawów hamulce, rosła mi i rosła,<br /></span> +<span class="i0">Czując radość zawczasu ciosanego wiosła,<br /></span> +<span class="i0">Co już w samym zapłodku śni morskie bezbrzeża!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Ręko, nadmierna Ręko,<br /></span> +<span class="i2">W pięść modlitewną się złóż!<br /></span> +<span class="i4">Męko, nadmierna Męko,<br /></span> +<span class="i2">Zmalej i skurcz się i znuż!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">My, co mamy dłoń większą nad zamiar człowieka,<br /></span> +<span class="i0">Pośpieszniej się od niego lub od niej oddalmy!<br /></span> +<span class="i0">Jakże znikąd przyszliśmy i jakże zdaleka,<br /></span> +<span class="i0">Że dłoń nasza w świat rzuca nieludzki cień palmy!<br /></span> +<span class="i0">Sen unika jej w nocy, ptak płoszy się we dnie,<br /></span> +<span class="i0">Pierś dziewczęca nie spocznie w jej chwytnej ustroni!<br /></span> +<span class="i0">Przechodzień na jej widok wzdraga się i blednie,<br /></span> +<span class="i0">Bo nie starczy jałmużny dla tak wielkiej dłoni!<span class="pagenum"><a name="Str_113" id="Str_113">[Str. 113]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Ręko, nadmierna Ręko,<br /></span> +<span class="i2">W pięść modlitewną się złóż!<br /></span> +<span class="i4">Męko, nadmierna Męko,<br /></span> +<span class="i2">Zmalej i skurcz się i znuż!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Przekroczyła mych kości zbolałe granice,<br /></span> +<span class="i0">Przerosła moją duszę, sumienie i łoże,<br /></span> +<span class="i0">I lękam się, że skoro ukryję w niej lice,<br /></span> +<span class="i0">Nigdy już ich na światy nie wyłonię boże!<br /></span> +<span class="i0">A gdy nią się przeżegnam — przesadny znak krzyża,<br /></span> +<span class="i0">Obłąkany rozpędem zbytniego ogromu,<br /></span> +<span class="i0">Źdźbłem zaledwo się garnie do mego pobliża,<br /></span> +<span class="i0">A resztą — pierzcha w mroki, nieznane nikomu!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i4">Ręko, nadmierna Ręko,<br /></span> +<span class="i2">W pięść modlitewną się złóż!<br /></span> +<span class="i4">Męko, nadmierna Męko,<br /></span> +<span class="i2">Zmalej i skurcz się i znuż!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_114" id="Str_114">[Str. 114]</a></span></p> + + +<h3><a name="Zolnierz"></a>ŻOŁNIERZ.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Wrócił żołnierz na wiosnę z wojennej wyprawy,<br /></span> +<span class="i0">Ale bardzo niemrawy i bardzo koślawy.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Kula go tak schłostała po nogach i bokach,<br /></span> +<span class="i0">Że nie mógł iść inaczej, jak tylko w poskokach.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Stał się smutku wesołkiem, skoczkiem swej niedoli.<br /></span> +<span class="i0">Śmieszył ludzi tym bólem, co, tak skacząc, boli.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Śmieszył skargi hołubcem i żalu wyrwasem<br /></span> +<span class="i0">I żmudnego cierpienia nagłym wywijasem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zwlókł się do swej chałupy: — „Idź precz popod płoty,<br /></span> +<span class="i0">„Niepotrzebny nam skoczek w polu do roboty!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Pobiegł do swego kuma, co w kościele dzwonił,<br /></span> +<span class="i0">Lecz ten nie chciał go poznać i kijem postronił.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Podreptał do kochanki, a ta się zaśmiała<br /></span> +<span class="i0">Ramionami, biodrami, wszystką mocą ciała!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Z takim w łożu drygałą mam tańczyć do śmierci?<br /></span> +<span class="i0">„Ciała ledwo ćwierć miary, a skoków — trzy ćwierci!<span class="pagenum"><a name="Str_115" id="Str_115">[Str. 115]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Ani myślę ci dotrwać w takim niedopląsie!<br /></span> +<span class="i0">„Ani myślę wargami sypiać na twym wąsie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Zanadtoś mi wyskoczny do nieba na przełaj!<br /></span> +<span class="i0">„Idź-że sobie gdziekolwiek i nie klnij i nie łaj!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Więc poszedł do figury, co stała przy drodze:<br /></span> +<span class="i0">— „Chryste, nawskroś sosnowy, a zamyśl się srodze!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Nie wiem, czyja cię ręka ciosała wyśmiewna,<br /></span> +<span class="i0">„Lecz to wiem, że skąpiła urody i drewna.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Masz kalekie kolana i kalekie nogi,<br /></span> +<span class="i0">„Pewno skaczesz, miast chodzić, unikając drogi?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Taki z ciebie chudzina, takie nic z obłoków,<br /></span> +<span class="i0">„Że mi będziesz dobranym towarzyszem skoków.”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Chrystus, słysząc te słowa, zsunął się na ziemię,<br /></span> +<span class="i0">Ów, co Boga wyciosał, bity bywał w ciemię!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Obie ręce miał lewe, obie nogi — prawe,<br /></span> +<span class="i0">Sosnowemi stopami podziurawił trawę.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Marna ze mnie sośnina, lecz piechur nie marny,<br /></span> +<span class="i0">„Przejdę wieczność piechtami, chociażem niezdarny.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Pójdziemy nierozłącznie, bo wspólna nam droga,<br /></span> +<span class="i0">„Będzie nieco człowieka, będzie nieco Boga.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Podzielimy się męką — podzielnać jest męka! —<br /></span> +<span class="i0">„Wszak ta sama nas ludzka skoślawiła ręka.<span class="pagenum"><a name="Str_116" id="Str_116">[Str. 116]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Tobie trocha śmieszności, mnie śmieszności trocha,<br /></span> +<span class="i0">„Kto się pierwszy zaśmieje — ten pierwszy pokocha.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Ty podeprzesz mię ciałem, ja ciebie sośniną,<br /></span> +<span class="i0">„A co ma się nam zdarzyć, niech się zdarzy ino!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I wzięli się za ręce i poszli niezwłocznie,<br /></span> +<span class="i0">Wadząc nogą o nogę śmiesznie i poskocznie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I szli godzin wieczystych niewiadomo ile,<br /></span> +<span class="i0">Gdzież bo owe zegary, co wybrzmią te chwile?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Mijały dnie i noce, którym mijać chce się,<br /></span> +<span class="i0">I mijało bezpole, bezkrzewie, bezlesie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I nastała wichura i ciemność bez końca<br /></span> +<span class="i0">I straszna nieobecność wszelakiego słońca.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Kto tam z nocy na północ w burzę i zawieję<br /></span> +<span class="i0">Tak bardzo człowieczeje i tak bożyścieje?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">To dwa boże kulawce, dwa rzewne cudaki<br /></span> +<span class="i0">Kuleją byle jako w świat nie byle jaki!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jeden idzie w weselu, drugi w bezżałobie,<br /></span> +<span class="i0">A obydwaj nawzajem zakochani w sobie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Kulał Bóg, kulał człowiek, a żaden — za mało,<br /></span> +<span class="i0">Nikt się nigdy nie dowie, co w nich tak kulało?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Skakali jako trzeba i jako nie trzeba,<br /></span> +<span class="i0">Aż wreszcie doskoczyli do samego nieba!<br /></span> +</div></div> + + + +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_117" id="Str_117">[Str. 117]</a></span></p> +<h2><a name="VI" id="VI"></a>VI</h2> + +<h2>TRZY RÓŻE</h2> +<hr class="chptr" /> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_118" id="Str_118">[Str. 118]</a></span></p> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_119" id="Str_119">[Str. 119]</a></span></p> + + +<h3><a name="Trzy_roze"></a>TRZY RÓŻE.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">W sąsiedniej studni rdzawi się szczęk wiadra.<br /></span> +<span class="i0">W ogrodzie cisza. Na kwiatach śpią skwary,<br /></span> +<span class="i0">Z poza zieleni szarzeje płot stary.<br /></span> +<span class="i0">Skrzy się ku słońcu sęk w płocie i zadra,<br /></span> +<span class="i0">O wodę z pluskiem uderzył spód wiadra.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Spójrzmy przez liście na obłoki w niebie<br /></span> +<span class="i0">I na promieni po gałęziach załom,<br /></span> +<span class="i0">Zbliżmy swe dusze i pozwólmy ciałom<br /></span> +<span class="i0">Być tem, czem wzajem pragną być dla siebie!<br /></span> +<span class="i0">Spójrzmy przez liście na obłoki w niebie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Woń róż, śpiew ptaków i dwie dusze znojne,<br /></span> +<span class="i0">I dwa te ciała, ukryte w zieleni,<br /></span> +<span class="i0">I ten ład słońca wśród bezładu cieni,<br /></span> +<span class="i0">I najście ciszy nagłe, niespokojne,<br /></span> +<span class="i0">Woń róż, śpiew ptaków i dwie dusze znojne.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A jeśli jeszcze, prócz duszy i ciała,<br /></span> +<span class="i0">Jest w tym ogrodzie jakaś róża trzecia,<br /></span> +<span class="i0">Której purpura przetrwa snów stulecia,<br /></span> +<span class="i0">To wszakże ona też nam w piersi pała —<br /></span> +<span class="i0">Ta róża trzecia, prócz duszy i ciała!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_120" id="Str_120">[Str. 120]</a></span></p> + + +<h3><a name="Rok_nieistnienia"></a>ROK NIEISTNIENIA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Nadchodzi rok nieistnienia, nadchodzi straszne bezkwiecie,<br /></span> +<span class="i0">W tym roku wszystkie dziewczęta wyginą, niby motyle.<br /></span> +<span class="i0">Ja pierwsza blednę samochcąc i umrzeć muszę za chwilę —<br /></span> +<span class="i0">I już umieram — o, spojrzyj! — i już mnie niema na świecie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Ucz się pożądać mej śmierci, ponętne pieścić nietrwanie,<br /></span> +<span class="i0">Całować mrzonkę, co dla cię kształt ust czerwonych przybiera.<br /></span> +<span class="i0">I wierzyć w radość mych cieni i w oczu mych obcowanie:<br /></span> +<span class="i0">Nie widzi, jeno obcuje ten, co naprawdę umiera.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Uczył się kochać umarłą, pieścił dłoń, której nie było,<br /></span> +<span class="i0">Całował oczy zamknięte, każdą powiekę z osobna,<br /></span> +<span class="i0">Porozumiewał się z piersią, jak z pełną pieszczot mogiłą, —<br /></span> +<span class="i0">Ale nie wiedział, co czuła, bo nazbyt była zagrobna.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Czy czujesz moje pieszczoty i pocałunki i radość?<br /></span> +<span class="i0">Czyli nie bolą cię mroki i nieistnienia nadmiary?<br /></span> +<span class="i0">O, wyznaj wszystko do końca, uczyń tęsknocie mej zadość,<br /></span> +<span class="i0">Zadrżyj z miłości pośmiertnej, jeślić dostępne jej czary!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Czemuż tak wątpisz o zmarłej? Wszak już do cudów nawykam,<br /></span> +<span class="i0">Miłości jestem posłuszna i szczęściu się nie opieram!<br /></span> +<span class="i0">I czuję twoją pieszczotę i coraz bardziej zanikam,<br /></span> +<span class="i0">I czuję twe pocałunki i coraz bardziej umieram.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_121" id="Str_121">[Str. 121]</a></span></p> + + +<h3><a name="Wieczorem"></a>WIECZOREM.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Wieczorem było, wieczorem,<br /></span> +<span class="i0">Gdy zorza gasła nad borem,<br /></span> +<span class="i2">Dzienny ulatniał się skwar,<br /></span> +<span class="i2">Rosa nam spadła na głowy<br /></span> +<span class="i2">I zmierzchem dymił się jar,<br /></span> +<span class="i4">Jar kalinowy.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zdaleka idzie, zdaleka<br /></span> +<span class="i0">Ten mrok, co kwiatów się zrzeka.<br /></span> +<span class="i2">Gdy, płosząc ospałą woń,<br /></span> +<span class="i2">Chłód powiał nad pola zżęte,<br /></span> +<span class="i2">O moją zagrzałaś skroń<br /></span> +<span class="i4">Dłonie zziębnięte.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nie wolno patrzeć, nie wolno<br /></span> +<span class="i0">Bez pieszczot w ciemność dokolną!<br /></span> +<span class="i2">Zbłąkanych w obszarach pól<br /></span> +<span class="i2">Nie złączy żaden sen złoty,<br /></span> +<span class="i2">Ni lęk, ni zgroza, ni ból,<br /></span> +<span class="i4">Nic — prócz pieszczoty!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_122" id="Str_122">[Str. 122]</a></span></p> + +<h3><a name="Sniez_sie"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Śnież się, w duszy mojej śnież,<br /></span> +<span class="i0">Piersi, nocą całowana,<br /></span> +<span class="i0">Co zachować przez sen chcesz<br /></span> +<span class="i0">Usta moje aż do rana!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Znój się, w ciele mojem znój,<br /></span> +<span class="i0">Miłujących rąk pogłado,<br /></span> +<span class="i0">Coś mi dreszcz piększyła mój,<br /></span> +<span class="i0">Przodując zadumą bladą!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Trwoń się, ogniu świecy, trwoń<br /></span> +<span class="i0">Na tę pościel, na tę lnianą,<br /></span> +<span class="i0">Gdzieś rozwidnił białą skroń,<br /></span> +<span class="i0">U nóg moich zapodzianą!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_123" id="Str_123">[Str. 123]</a></span></p> + + +<h3><a name="Schadzka_spozniona"></a>SCHADZKA SPÓŹNIONA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Pójdziemy śladem cienia i szelestu<br /></span> +<span class="i0">Po ścieżce, która wzdłuż rosą połyska.<br /></span> +<span class="i0">Popod krzewami sztywnego agrestu<br /></span> +<span class="i0">Pachną na słońcu świeże kretowiska.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">W powiędłych liściach, pokurczonych chłodem,<br /></span> +<span class="i0">Lśnią srebrne resztki wczorajszej ulewy,<br /></span> +<span class="i0">Nad zapuszczonym oddawna ogrodem<br /></span> +<span class="i0">Słychać gawronów trzepoty i śpiewy.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Obok jabłoni — przypadkowa sosna<br /></span> +<span class="i0">Swe igły w bladym zanurza błękicie.<br /></span> +<span class="i0">O, jakże prędko przeminęła wiosna,<br /></span> +<span class="i0">Pozostawiając przelęknione życie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Coraz to mocniej otulasz się w chustę,<br /></span> +<span class="i0">W której pierś twoja, jak w gnieździe, się chowa,<br /></span> +<span class="i0">Trzeba nam było rzec dawniej te słowa,<br /></span> +<span class="i0">Co dzisiaj zabrzmią — spóźnione i puste!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Trzeba nam było spleść dłonie uparte<br /></span> +<span class="i0">I z zamkniętemi iść w słońce oczyma!<br /></span> +<span class="i0">Dzisiaj te oczy zostaną — otwarte,<br /></span> +<span class="i0">Dzisiaj się warga w pół drogi zatrzyma...<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_124" id="Str_124">[Str. 124]</a></span></p> + + +<h3><a name="Pozarze_piersny"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Pożarze pierśny, płomieniu ustny,<br /></span> +<span class="i0">Bezsenne noce, senne poranki!<br /></span> +<span class="i0">Bądź pochwalony i bądź rozpustny,<br /></span> +<span class="i0">Uśmiechu wiernej mojej kochanki!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Choć, zasypiając, nie wie, że pieszczę,<br /></span> +<span class="i0">Lecz drga opodal swemi ramiony...<br /></span> +<span class="i0">Raduj mnie jeszcze i męcz mnie jeszcze,<br /></span> +<span class="i0">Śnie, jej biodrami w łożu wyśniony!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_125" id="Str_125">[Str. 125]</a></span></p> + + +<h3><a name="Ja_tu_stoje_za_drzwiami"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Ja tu stoję za drzwiami — za klonowemi,<br /></span> +<span class="i0">I wciąż milczę ustami — rozkochanemi.<br /></span> +<span class="i0">Noc nadchodzi w me ślady — tą samą drogą,<br /></span> +<span class="i0">Pociemniało naokół — niema nikogo!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Od miłości zamieram — chętnie zamieram,<br /></span> +<span class="i0">I drzwi twoje rozwieram — nagle rozwieram,<br /></span> +<span class="i0">I do twojej alkowy wbiegam uparcie,<br /></span> +<span class="i0">I przy łożu twem staję, niby na warcie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Żaden lęk mię nie zlęknie i nie wyżenie,<br /></span> +<span class="i0">Nawet rąk twych po murach spłoszone cienie,<br /></span> +<span class="i0">Choćbyś mnie zaklinała wszystkiemi słowy,<br /></span> +<span class="i0">Już ja nigdy nie wyjdę z twojej alkowy!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_126" id="Str_126">[Str. 126]</a></span></p> + + +<h3><a name="Co_w_mglach_czyni"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Co w mgłach czyni żagiel na głębinie?<br /></span> +<span class="i2">Nic, prócz tego, że żegluje.<br /></span> +<span class="i0">A co wiosna w zielonej dolinie?<br /></span> +<span class="i2">Nic, prócz tego, że wiosnuje.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Czem są rany, co pierś tobie krwawią?<br /></span> +<span class="i2">To amulet koralowy.<br /></span> +<span class="i0">A czem łzy, co gardło twoje dławią?<br /></span> +<span class="i2">To różaniec bursztynowy.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Czem ty byłeś o słońca zachodzie?<br /></span> +<span class="i2">Byłem duchem, byłem ciałem.<br /></span> +<span class="i0">Czemuś zabił dziewczynę w ogrodzie?<br /></span> +<span class="i2">Nie zabiłem, lecz kochałem.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_127" id="Str_127">[Str. 127]</a></span></p> + + +<h3><a name="Schadzka"></a>SCHADZKA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Z zielonym żukiem na odwianym płatku<br /></span> +<span class="i2">Róża, kosmata od rosy,<br /></span> +<span class="i2">Purpurowieje w niebiosy.<br /></span> +<span class="i0">Twój ogród płonie w zieleni dostatku,<br /></span> +<span class="i2">Nie ja — lecz sen mój i głód<br /></span> +<span class="i2">Kołaczą do twoich wrót.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Dłoń, której wzywasz, otwiera ci wrota.<br /></span> +<span class="i2">Oto — pierś moja i lice, —<br /></span> +<span class="i2">Idź za mną w moją świetlicę!<br /></span> +<span class="i0">W świetlicy — wiosna i blask i spiekota, —<br /></span> +<span class="i2">Ja — zciszę wrzenie mej krwi,<br /></span> +<span class="i2">Ty — zamkniesz okna i drzwi.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zamknąłem okna i drzwi w białym murze.<br /></span> +<span class="i2">Czemuż twarz twoja pobladła?<br /></span> +<span class="i2">Nie patrz w głąb swego zwierciadła.<br /></span> +<span class="i0">Tam — za oknami jest — ogród i róże,<br /></span> +<span class="i2">Nie mogę przypomnieć już,<br /></span> +<span class="i2">Ile zakląłem tych róż?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Radbyś mi róże dać w winie i w chlebie,<br /></span> +<span class="i2">Róże się cisną do gardła!<br /></span> +<span class="i2">Matka mi wczoraj umarła...<span class="pagenum"><a name="Str_128" id="Str_128">[Str. 128]</a></span><br /></span> +<span class="i0">Nie wiem, czy wolno całować mi ciebie?...<br /></span> +<span class="i2">O śmierci rzucam ci wieść,<br /></span> +<span class="i2">A ty mnie odstąp lub pieść!...<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Otworzę okna, drzwi w słońce otworzę,<br /></span> +<span class="i2">Rozwidnię ściany i sprzęty,<br /></span> +<span class="i2">Rozbudzę ogród, snem zdjęty!<br /></span> +<span class="i0">Ku ogrodowi przydźwignę twe łoże,<br /></span> +<span class="i2">Pieszczotą zmącę ci krew,<br /></span> +<span class="i2">Wsłuchany w ogrodu śpiew!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_129" id="Str_129">[Str. 129]</a></span></p> + + +<h3><a name="Kwapily_sie_burze"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Kwapiły się burze,<br /></span> +<span class="i0">Opóźnił się cud!<br /></span> +<span class="i0">Powymarły róże<br /></span> +<span class="i0">W cieniu twoich wrót.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">O kulach przez błonie<br /></span> +<span class="i0">Szedłem do tych róż.<br /></span> +<span class="i0">Przyjść raz drugi po nie<br /></span> +<span class="i0">Nie wolno mi już!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_130" id="Str_130">[Str. 130]</a></span></p> + + +<h3><a name="U_wpolrozwartych_stoim_drzwi"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">U wpółrozwartych stoim drzwi,<br /></span> +<span class="i0">Marszcząc ku dalom swoje brwi.<br /></span> +<span class="i0">Nic — tylko próg, tej chaty próg,<br /></span> +<span class="i0">Gładzony wciąż utrudą nóg, —<br /></span> +<span class="i0">A zdala w słońcu szumi las,<br /></span> +<span class="i0">I wiem, że w lesie niema nas!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">W dłoni już pełny dzierżysz dzban,<br /></span> +<span class="i0">Krew doń upływa z naszych ran,<br /></span> +<span class="i0">Nic — tylko krew i tylko krew<br /></span> +<span class="i0">I dwojga ust wylękły śpiew, —<br /></span> +<span class="i0">A zdala w słońcu szumi las,<br /></span> +<span class="i0">I wiem, że w lesie niema nas!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_131" id="Str_131">[Str. 131]</a></span></p> + + +<h3><a name="Dzis_w_naszego_spotkania_rocznice"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Dziś w naszego spotkania rocznicę<br /></span> +<span class="i0">Pozawrzemy szczelnie okiennice,<br /></span> +<span class="i0">By powtórzyć wśród nocnej ciemnoty<br /></span> +<span class="i0">Dawne nasze, najpierwsze pieszczoty.<br /></span> +<span class="i0">Dawne słowa z dni pierwszych kochania,<br /></span> +<span class="i0">Chociaż każde dziś ustom się wzbrania,<br /></span> +<span class="i0">Każde snem się nieśmiałym kolebie,<br /></span> +<span class="i0">Nas niepewne i niepewne siebie.<br /></span> +<span class="i0">Lecz, stłumiwszy nieufność rozsądku,<br /></span> +<span class="i0">Powtórzymy wszystkie od początku.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_132" id="Str_132">[Str. 132]</a></span></p> + + +<h3><a name="Wyznanie"></a>WYZNANIE.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Nie rań pogardą tej obcej dziewczyny,<br /></span> +<span class="i0">Jej czar jest inny, niżeli twój czar.<br /></span> +<span class="i0">Tyś memu ciału dreszcz w świecie jedyny,<br /></span> +<span class="i0">A ona ust mi chce oddać maliny, —<br /></span> +<span class="i0">Czyjaż dłoń zdoła odtrącić ten dar?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wszak tobie pierwszej tę miłość wyznaję, —<br /></span> +<span class="i0">Ona nic nie wie, choć czeka i śni.<br /></span> +<span class="i0">Szedłbym tak do niej, jak w lasy i w gaje,<br /></span> +<span class="i0">A odkąd znam ją, wciąż mi się wydaje,<br /></span> +<span class="i0">Że policzone są wiosny mej dni!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wargi ma falą w uśmiechu ozdobne,<br /></span> +<span class="i0">Jaśnistym włosem polśnioną ma skroń,<br /></span> +<span class="i0">Spojrzenia — pilne i zlekka żałobne,<br /></span> +<span class="i0">Dłonie do twoich niechcący podobne, —<br /></span> +<span class="i0">Pieszcząc, pomyślę, że pieszczę twą dłoń...<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jej zaklęć szepty nie zmienią mnie wcale,<br /></span> +<span class="i0">Jej pocałunek nie rozłączy nas!<br /></span> +<span class="i0">Pozwól mi odejść w ust tamtych korale,<br /></span> +<span class="i0">Bym łkał przez chwilę, bym kochał niestale<br /></span> +<span class="i0">Raz jeszcze jeden, ach, tylko ten raz!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_133" id="Str_133">[Str. 133]</a></span></p> + + +<h3><a name="Ponad_zakres_sniezycy"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Ponad zakres śnieżycy, ponad wicher i zamieć<br /></span> +<span class="i0">Duch mój leci ku tobie w świateł kręgi i smugi.<br /></span> +<span class="i0">Czyjaś rozpacz się sili w biały posąg okamieć,<br /></span> +<span class="i0">W biały posąg nad brzegiem ociemniałej jarugi.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Odkąd znikłaś w objęciach niedomkniętej w świat bramy<br /></span> +<span class="i0">Odkąd zbladłaś, schorzała moich wspomnień bezsiłą,<br /></span> +<span class="i0">Tak się dziwnie nie znamy, tak się strasznie nie znamy,<br /></span> +<span class="i0">Jakby nigdy i nigdzie nas na świecie nie było.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Znajdźmy siebie raz jeszcze wśród wichury i cienia,<br /></span> +<span class="i0">Zakochajmy się w sobie nad otchłanią wieczoru<br /></span> +<span class="i0">Tą miłością powtórną, co już nie chce zbawienia,<br /></span> +<span class="i0">Tem pragnieniem ostatniem, co już nie zna oporu!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zakochajmy się w sobie krwawem serca wyzuciem<br /></span> +<span class="i0">Z tego szczęścia, o którem nie mówimy nikomu,<br /></span> +<span class="i0">Zakochajmy się w sobie naszych śmierci przeczuciem,<br /></span> +<span class="i0">Dwojga śmierci, co w jednym pragną spełnić się domu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Rwie się w strzępy wichura, jakby szumna jej grzywa<br /></span> +<span class="i0">Rozszarpała się nagle o sękatą głąb lasu.<br /></span> +<span class="i0">Życie, niegdyś zranione, z żył we trwodze upływa,<br /></span> +<span class="i0">Coraz bardziej na uśmiech brak odwagi i czasu!<br /></span> +<span class="pagenum"><a name="Str_134" id="Str_134">[Str. 134]</a></span></div> + +<div class="stanza"> +<span class="i0">Ponad zakres śnieżycy, ponad wicher i zamieć<br /></span> +<span class="i0">Duch mój leci ku tobie w świateł kręgi i smugi.<br /></span> +<span class="i0">Czyjaś rozpacz się sili w biały posąg okamieć,<br /></span> +<span class="i0">W biały posąg nad brzegiem ociemniałej jarugi.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_135" id="Str_135">[Str. 135]</a></span></p> + + +<h3><a name="Powrot"></a>POWRÓT.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Gwiazdo, coś spadła, śnij mi się, śnij!<br /></span> +<span class="i0">W progu-m wędrowny porzucił kij,<br /></span> +<span class="i4">Byłem ja leśny,<br /></span> +<span class="i4">Byłem bezkresny,<br /></span> +<span class="i4">A dzisiaj — czyj?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Dziś — twój, dziewczyno! Dzwoń-że mi, dzwoń,<br /></span> +<span class="i0">Wichrze, zszarpany o wonną błoń!<br /></span> +<span class="i4">Jedną pieszczotą<br /></span> +<span class="i4">Znuży się oto<br /></span> +<span class="i4">Dusza i dłoń.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">W ogniu, dziewczyno, spal mi się, spal!<br /></span> +<span class="i0">Jednaka we mnie radość i żal —<br /></span> +<span class="i4">Czyli ja w zbożu,<br /></span> +<span class="i4">Czy w twojem łożu,<br /></span> +<span class="i4">Czy wpośród fal.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Dwa ciała w mroku! Nie bój się, nie!<br /></span> +<span class="i0">Wraz z tobą ginę w tym samym śnie, —<br /></span> +<span class="i4">Kto zwiedził ziemię,<br /></span> +<span class="i4">Ten duchem drzemie<br /></span> +<span class="i4">Na jezior dnie!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_136" id="Str_136">[Str. 136]</a></span></p> + + +<h3><a name="Dwoje_ludzienkow"></a>DWOJE LUDZIEŃKÓW.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie<br /></span> +<span class="i0">O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania<br /></span> +<span class="i0">Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nie widzieli się długo z czyjejś woli i winy,<br /></span> +<span class="i0">A czas ciągle upływał — bezpowrotny, jedyny.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie,<br /></span> +<span class="i0">Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Pod jaworem — dwa łóżka, pod jaworem — dwa cienie,<br /></span> +<span class="i0">Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu,<br /></span> +<span class="i0">Bez łzy szczęścia na oczach, bez jednego uśmiechu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,<br /></span> +<span class="i0">I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Chcieli jeszcze się kochać poza własną mogiłą,<br /></span> +<span class="i0">Ale miłość umarła, już miłości nie było.<span class="pagenum"><a name="Str_137" id="Str_137">[Str. 137]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga,<br /></span> +<span class="i0">By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata,<br /></span> +<span class="i0">By powrócić na ziemię, — lecz nie było już świata.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_138" id="Str_138">[Str. 138]</a></span></p> + + +<h3><a name="Dusza_w_niebiosach"></a>DUSZA W NIEBIOSACH.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Przybyła dusza na klęczkach do nieba w bożą obczyznę,<br /></span> +<span class="i0">Nie chciała patrzeć na gwiazdy i na wieczności pierwszyznę.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nie chciała uledz weselu, ni nowem jaśnieć obliczem,<br /></span> +<span class="i0">Ani wspominać nikogo, ani zapomnieć o niczem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I rozpuściła warkocze i pomyślała w błękicie,<br /></span> +<span class="i0">Że w niekochanych objęciach przemarnowała swe życie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Bez zdrady i bez oporu, starannie kryjąc swą ranę,<br /></span> +<span class="i0">Pieściła usta nielube i oczy niemiłowane.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I trwała dla nich bezwolna, i kwitła dla nich bezduszna<br /></span> +<span class="i0">I przezywała je — losem i była losom posłuszna.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A nie kochała tak tkliwie, a nie kochała tak czule,<br /></span> +<span class="i0">Ze nikt w jej jasnym uśmiechu nie trafił myślą na bóle.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Lecz teraz nagle pojęła, że wobec Boga i nieba<br /></span> +<span class="i0">Już nic nie wolno ukrywać i nic ukrywać nie trzeba.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Śmierć w niej obnaża pośpiesznie prawdę tak długo tajoną,<br /></span> +<span class="i0">Tą prawdą skrzą się źrenice, tą prawdą błyska się łono!<span class="pagenum"><a name="Str_139" id="Str_139">[Str. 139]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I dusza lękiem spłonęła, że wkrótce po jej pogrzebie<br /></span> +<span class="i0">Przyjdzie w ślad za nią kochanek, aby odnaleźć ją w niebie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wyciągnie ku niej ramiona, ziemskiej wyzbyte rozpaczy,<br /></span> +<span class="i0">I zajrzy w oczy i dawne jej niekochanie zobaczy.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_140" id="Str_140">[Str. 140]</a></span></p> + +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_141" id="Str_141">[Str. 141]</a></span></p> + +<h2><a name="VII" id="VII"></a>VII</h2> + +<h2>PURURAWA I URWASI</h2> +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_142" id="Str_142">[Str. 142]</a></span></p> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_143" id="Str_143">[Str. 143]</a></span></p> + + +<h3><a name="Pururawa_i_Urwasi"></a>PURURAWA I URWASI.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Pururawa w godzinie, gdy słońce mgły krasi,<br /></span> +<span class="i0">Urzał nimfę wód przaśnych — Indjankę Urwasi.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wynurzyła dłoń z wody, a za dłonią — głowę,<br /></span> +<span class="i0">A niedługo — popierśną kibici połowę.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Górowała rozbieżnej pierścieniami fali,<br /></span> +<span class="i0">Palcami zlekka pierśnych tykając korali.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Purpurawa podpatrzył, jak nieśmiertelniało<br /></span> +<span class="i0">Jej obcisłe przywdziane powierzch ducha ciało.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Pomiażdżyła mu serce miłości nagłota —<br /></span> +<span class="i0">Jął się skradać ku bogu ruchem snu i kota.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Porwał ją w swe ramiona ku warg swych potrzebie.<br /></span> +<span class="i0">— „Ciebież tulę w objęciu? Odpowiedz, że ciebie!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Bożym wrzaskiem przeczyła rąk jego przemocy,<br /></span> +<span class="i0">Wyrywała się z ramion aż do późnej nocy!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Ale on ją pod leśnym uciszył pagórem,<br /></span> +<span class="i0">Wtłoczył żywcem do wora i przewiązał sznurem.<span class="pagenum"><a name="Str_144" id="Str_144">[Str. 144]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jak złodziej, pomykając jarami po jarach,<br /></span> +<span class="i0">Powrócił do dom z worem wrzeszczącym na barach.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wiedział, co przyniósł w worze — a i poco — wiedział!<br /></span> +<span class="i0">Stał u progu zdyszany, — wór mu u nóg siedział.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Świerszcz w chałupie skowronił, jaskólił i brzęczał,<br /></span> +<span class="i0">A on stał zadumany, a wór nagle klęczał.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Wróć mi wolę ruczajną, wróć stawne bezczasy!<br /></span> +<span class="i0">„Więcej we mnie drga boga, niż dziewczęcej krasy.”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Darmo pragniesz się z wora prośbą wyszeleścić!<br /></span> +<span class="i0">„Chcę boga, com go schwytał, raz w życiu popieścić!” —<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Cóż ci po tej pieszczocie, co rozkosz przekracza?<br /></span> +<span class="i0">„Cóż ci po tej rozkoszy, co w otchłań się stacza?”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Niech się rozkosz odmieni aż nie do poznania,<br /></span> +<span class="i0">„Już ja nigdy swojego nie wściągnę kochania!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I wyłonił ją z wora na żądz swych bezdroża:<br /></span> +<span class="i0">— „Niemasz wokół nikogo, oprócz nas i łoża!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Oddam ci wniebowzbitą mych piersi urodę,<br /></span> +<span class="i0">„Warg mych odwilż różaną i ramion dogodę.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Jeno ukryj w pieszczocie nagość swego ciała,<br /></span> +<span class="i0">„Abym ludzkich upojeń ja — bóg — nie widziała!” —<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Pociemku barwił łoże we kwiaty i liście,<br /></span> +<span class="i0">W ciemnem łożu do niego polgnęła biodrzyście.<span class="pagenum"><a name="Str_145" id="Str_145">[Str. 145]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Kształt jej wgarniał w objęcia, płonął w jej upale,<br /></span> +<span class="i0">A ustami wyławiał dwu piersi korale.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Kiedyż ty mnie podpatrzysz, jako w ciebie dyszę?”<br /></span> +<span class="i0">— „Nigdy cię nie podpatrzę! Dość, że dech twój słyszę!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Czemuż nie chcesz oczyma wyjść szczęściu na drogę?”<br /></span> +<span class="i0">— „Pocóż jeszcze mam widzieć to, co kochać mogę?”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Chciałbym w oczach twych odbić radość, co mózg mroczy!”<br /></span> +<span class="i0">— „Bądź-że mi niewidzialny, póki mam te oczy.”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I czuł, w sobie zamilkły, że bogini ciało,<br /></span> +<span class="i0">Wieczyściejąc ku niemu, chętnie namdlewało.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I namdlewał z niem razem rozkoszy bezsiłą,<br /></span> +<span class="i0">Aż namdlał w taki bezświat, że go już nie było.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nie było go na drogach, ni w ukryciu alej,<br /></span> +<span class="i0">Ani w nim, ni poza nim, ni bliżej, ni dalej!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wezbrany poza łoża miłosnego miedzą,<br /></span> +<span class="i0">Jeno poił się słodką o sobie niewiedzą.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I tak uczył się nie być od nocy do świtu,<br /></span> +<span class="i0">Aż się zbudził przy gwiazdach — bywalec niebytu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I ujrzał, że bogini, rozkoszą opiła,<br /></span> +<span class="i0">W mrocznem łożu jaśnistym kształtem się ciemniła.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Ciemnij się w moją miłość, rozum mi odbieraj,<br /></span> +<span class="i0">„Ale w moich objęciach nigdy nie umieraj!”<span class="pagenum"><a name="Str_146" id="Str_146">[Str. 146]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Jeno tyle umieram, ile miłość każe.<br /></span> +<span class="i0">„A spłodzę tobie syna w mych bioder pożarze.”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I spłodziła mu syna na polu, w południe,<br /></span> +<span class="i0">Kiedy zboże ku słońcu złoci się bezludnie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Bogom w oczy wsmucony jestem od spowicia,<br /></span> +<span class="i0">„A weseli się we mnie życie z poza życia.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Pójdźcie ze mną do lasu nieopodal gaju,<br /></span> +<span class="i0">„Pragnę zbadać twarz ojców, odbitą w ruczaju.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Jest tam skwar w macierzance i chłód w leśnym dzwońcu,<br /></span> +<span class="i0">„Spróbujemy we troje zanieistnieć w słońcu.”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Poszli za nim do dziwnie ruczajnego lasu,<br /></span> +<span class="i0">Gdzie czas szumi wśród liści, a liście wśród czasu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Poszli w skwar macierzanki, rozpełzłej samotnie,<br /></span> +<span class="i0">I zabrnęli w chłód dzwońców — i już bezpowrotnie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Troje było ich w lesie: dwa i jedno ciało,<br /></span> +<span class="i0">Nikt nie wie, co się z nimi stało, lub nie stało.<br /></span> +</div></div> + + + +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_147" id="Str_147">[Str. 147]</a></span></p> +<h2><a name="VIII" id="VIII"></a>VIII</h2> + +<h2>NOC BEZSENNA</h2> +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_148" id="Str_148">[Str. 148]</a></span><br /> +<span class="pagenum"><a name="Str_149" id="Str_149">[Str. 149]</a></span></p> + + +<h3><a name="Noc_bezsenna"></a>NOC BEZSENNA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Świeci woda o północy,<br /></span> +<span class="i0">Księżyc okna przewiał wskroś.<br /></span> +<span class="i0">Pełen mocy i niemocy<br /></span> +<span class="i0">Księżyc okna przewiał wskroś.<br /></span> +<span class="i0">Bezimienne i ponure<br /></span> +<span class="i0">Idą ku mnie poprzez chmurę:<br /></span> +<span class="i0">Mrok — po pierwsze, blask — po wtóre,<br /></span> +<span class="i0">A po trzecie — jeszcze ktoś.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Gdy tak słucham przyczajony,<br /></span> +<span class="i0">Ktoś zapukał raz i raz,<br /></span> +<span class="i0">W moje wrota z tamtej strony<br /></span> +<span class="i0">Ktoś zapukał raz i raz.<br /></span> +<span class="i0">Kto tam puka w moje wrota?<br /></span> +<span class="i0">— „To — my: Wicher i Tęsknota,<br /></span> +<span class="i0">„I ja — Ciemność z popod płota,<br /></span> +<span class="i0">„Otwórz prędzej, bo już czas!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Otworzyłem w imię Boga —<br /></span> +<span class="i0">Wszystko troje wbiegło snać!<br /></span> +<span class="i0">Tętni pułap i podłoga:<br /></span> +<span class="i0">Wszystko troje wbiegło snać!<br /></span> +<span class="i0">I zdobywszy łoże moje,<br /></span> +<span class="i0">Co zna nocne niepokoje,<span class="pagenum"><a name="Str_150" id="Str_150">[Str. 150]</a></span><br /></span> +<span class="i0">Wszystko troje, wszystko troje<br /></span> +<span class="i0">Legło rzędem, aby spać.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">— „Razem z tobą będziem spali<br /></span> +<span class="i0">„W jednem łożu za pan brat.<br /></span> +<span class="i0">„Niech się przyśni sznur korali<br /></span> +<span class="i0">„W jednem łożu za pan brat.” —<br /></span> +<span class="i0">Wicher przez sen w bok się miota,<br /></span> +<span class="i0">Jęczy Ciemność z popod płota,<br /></span> +<span class="i0">I przeciąga się Tęsknota,<br /></span> +<span class="i0">Ziewająca w cały świat!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_151" id="Str_151">[Str. 151]</a></span></p> + + +<h3><a name="Tam_na_obczyznie"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Tam na obczyźnie, gdy próżni ostoję<br /></span> +<span class="i0">Noc wiekuista w bezgraniczach da mi,<br /></span> +<span class="i0">Pójdę, zbłąkany pomiędzy śmierciami,<br /></span> +<span class="i0">A cobądź spotkam — to nie będzie moje.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Pełen niczyjej ciemności i zgrozy,<br /></span> +<span class="i0">Samemu sobie obcą będę marą, —<br /></span> +<span class="i0">Z jakążbym wówczas miłością i wiarą<br /></span> +<span class="i0">Modlił się choćby do obrazu brzozy!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jakżebym spłonął łzą szczęścia gorącą,<br /></span> +<span class="i0">Gdybym znienacka wśród mroków bezczynu<br /></span> +<span class="i0">Natrafił dłonią, Boga szukającą,<br /></span> +<span class="i0">Na gniazdo ptasie lub kwiaty jaśminu.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_152" id="Str_152">[Str. 152]</a></span></p> + + +<h3><a name="W_przeddzien_swego_zmartwychwstania"></a>W PRZEDDZIEŃ SWEGO ZMARTWYCHWSTANIA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">W przeddzień swego zmartwychwstania, w przeddzień żywota,<br /></span> +<span class="i2">Bóg, leżąc w mogile, żmudne liczy chwile.<br /></span> +<span class="i0">A przykuła go do ziemi ciała ciężkota.<br /></span> +<span class="i2">Śmierć mu w oczy wieje, a on samotnieje.<br /></span> +<span class="i4">I śni mu się nawprost lica<br /></span> +<span class="i4">Betleemska błyskawica<br /></span> +<span class="i6">I żłób i siano.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I śni mu się brzeg jeziora ozieleniały,<br /></span> +<span class="i2">A smuga od łodzi po jeziorze chodzi,<br /></span> +<span class="i0">I śnią mu się owe gaje, co tak szumiały,<br /></span> +<span class="i2">Choć gajom boleśnie być marami we śnie!<br /></span> +<span class="i4">A to wzgórze, to oliwne,<br /></span> +<span class="i4">We wspomnieniu takie dziwne,<br /></span> +<span class="i6">Takie dalekie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I śnią mu się nasze twarze, niby niczyje,<br /></span> +<span class="i0">Ręce nasze krwawe i lewe i prawe, —<br /></span> +<span class="i0">I to życie, co po śmierci nie wie, gdzie żyje,<br /></span> +<span class="i0">Jeno szuka siebie po własnym pogrzebie.<br /></span> +<span class="i4">Mówmy wobec jego zgonu<br /></span> +<span class="i4">To, co mówi dzwon do dzwonu<br /></span> +<span class="i6">Późnym wieczorem.<span class="pagenum"><a name="Str_153" id="Str_153">[Str. 153]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nie zakłóćmy snu bożego, bożej niemoty!<br /></span> +<span class="i0">Któż Boga obudzi pierwszy z pośród ludzi?<br /></span> +<span class="i0">Kto rozepnie w jego cieniu swoje namioty?<br /></span> +<span class="i0">Cień się jego szerzy w bezbrzeż po bezbrzeży,<br /></span> +<span class="i4">A my stójmy zwarłem kołem<br /></span> +<span class="i4">I śnijmy się Bogu społem,<br /></span> +<span class="i6">Póki czas jeszcze.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_154" id="Str_154">[Str. 154]</a></span></p> + + +<h3><a name="W_kraju_bardzo_dalekim"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">W kraju bardzo dalekim, smucąc się ku wiośnie,<br /></span> +<span class="i0">Tak synowie swym ojcom mówią bezlitośnie:<br /></span> +<span class="i0">— „O, jakże wy bezradni! O, jakże wy starzy!<br /></span> +<span class="i0">Już nie chcemy w chałupach widzieć waszych twarzy,<br /></span> +<span class="i0">Już zabrakło nam lichej szczęścia odrobiny,<br /></span> +<span class="i0">By się z wami podzielić z nadejściem godziny.<br /></span> +<span class="i0">I łez w oczach nam zbrakło, ażeby ich solą<br /></span> +<span class="i0">Zaprawić czczość tych bólów, co wiedzą, że bolą.<br /></span> +<span class="i0">Już nas nie stać na smutek, co się w nas zapodział!<br /></span> +<span class="i0">Oto skończył się smutku, łez i szczęścia podział,<br /></span> +<span class="i0">Nożem sami przetnijcie nić swego żywota<br /></span> +<span class="i0">Tak, byśmy nie widzieli, jak śmierć wami miotał!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Dzisiaj, gdym w blasku świecy nawprost ciebie siedział,<br /></span> +<span class="i0">Wzrok mój, nagle zlękniony, to samo powiedział.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_155" id="Str_155">[Str. 155]</a></span></p> + + +<h3><a name="Pociemku"></a>***</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i2">Pociemku, pociemku łkasz,<br /></span> +<span class="i0">Bezradność twych łez rozumiem!<br /></span> +<span class="i2">Schorzałą śmiertelnie twarz<br /></span> +<span class="i0">Radośnie całować umiem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i2">Do końca nie zbraknie mąk,<br /></span> +<span class="i0">Do końca wystarczy mocy!<br /></span> +<span class="i2">Zmarniałych, zmarniałych rąk<br /></span> +<span class="i0">Potrafię pożądać w nocy!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i2">Oględnie z rozkoszy mdlej<br /></span> +<span class="i0">Tą piersią, co z trudem dyszy!<br /></span> +<span class="i2">Do śmierci, do śmierci twej<br /></span> +<span class="i0">Wraz z tobą nawykam w ciszy.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_156" id="Str_156">[Str. 156]</a></span></p> + + +<h3><a name="Warkocz"></a>WARKOCZ.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Znowu nędza do ucha nam śpiewa,<br /></span> +<span class="i0">I tej śpiewki słuchamy bezradnie.<br /></span> +<span class="i0">W piecu reszta dopala się drzewa, —<br /></span> +<span class="i0">A co jutro uczynić wypadnie?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Mówię do cię z koślawym uśmiechem:<br /></span> +<span class="i0">— „Mam ja trąby, fujary, organy,<br /></span> +<span class="i0">„Śpiewak ze mnie, co kupczy swem echem, —<br /></span> +<span class="i0">„Gdzież mam echu ustawić stragany?”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Z bezmyślnego wyrazem skupienia<br /></span> +<span class="i0">Dzieci nasze w nas patrzą ciekawie.<br /></span> +<span class="i0">Ty mi ruchem wskazujesz ramienia<br /></span> +<span class="i0">Bose nogi, zwieszone na ławie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Ból się skrzętny w twych wargach trzepocze,<br /></span> +<span class="i0">Aż myśl zbawcza w tym bólu urasta:<br /></span> +<span class="i0">— „Wiem, co zrobię! Obetnę warkocze<br /></span> +<span class="i0">„I na sprzedaż poniosę do miasta!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Głód je codzień przepala zarzewiem,<br /></span> +<span class="i0">„Codzień wiotsze i wartość już tracą.<br /></span> +<span class="i0">„Tak mi smutno i straszno, bo nie wiem,<br /></span> +<span class="i0">„Ile ludzie za warkocz zapłacą?”<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_157" id="Str_157">[Str. 157]</a></span></p> + + +<h3><a name="Snieg"></a>ŚNIEG.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Pamiętam ów ruchliwie rozbłyskany szron<br /></span> +<span class="i0">I śniegu ociężałe w gałęziach nawiesie,<br /></span> +<span class="i0">I jego nieustanny z drzew na ziemię zron,<br /></span> +<span class="i0">I uczucie, że w słońcu razem z śniegiem skrzę się.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A on ciągle narastał tu w kopiec, tam — w stos,<br /></span> +<span class="i0">I drzewom białych czupryn coraz to dokładał,<br /></span> +<span class="i0">Ślepił oczy i łechtał podbródek i nos,<br /></span> +<span class="i0">I fruwał — i tkwił w próżni — i bujał i padał.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I pamiętam ów niski, wpół zapadły dom<br /></span> +<span class="i0">I za szybami włóczek różnobarwne wzory.<br /></span> +<span class="i0">Kto tam mieszkał? Pytanie — czy człowiek, czy gnom?<br /></span> +<span class="i0">Byłem dzieckiem. Śnieg bielą zasnuwał przestwory.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Dotknąłem dłonią szyby, mimo strachu mąk,<br /></span> +<span class="i0">I uczułem ślad hojny, niby czarów zbytek.<br /></span> +<span class="i0">Tą dłonią dotykałem mych sprzętów i ksiąg<br /></span> +<span class="i0">I niańki, by ją oddać na baśni użytek...<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Serce marło, gdym w dłoni unosił ten ślad<br /></span> +<span class="i0">W ciszę śniegu, co, prósząc, weselił się w niebie.<br /></span> +<span class="i0">Śnieg ustał — i minęło odtąd tyle lat,<br /></span> +<span class="i0">Ile trzeba, by ślady zatracić do siebie.<span class="pagenum"><a name="Str_158" id="Str_158">[Str. 158]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jakże pragnąłbym dzisiaj, gdy swe bóle znam,<br /></span> +<span class="i0">Stać, jak wówczas, przed domu wpół zapadłą bramą<br /></span> +<span class="i0">I widzieć, jak śnieg ziemię obiela ten sam,<br /></span> +<span class="i0">Śnieg, co fruwa i buja i pada tak samo.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Z jakimż płaczem-bym zajrzał — niepoprawny śniarz —<br /></span> +<span class="i0">Do szyby, by swą młodość odgrzebać w jej szronie, —<br /></span> +<span class="i0">Z jakąż mocą-bym tulił uznojoną twarz<br /></span> +<span class="i0">W te dawne, com je stracił, w te dziecięce dłonie!<br /></span> +</div></div> + +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_159" id="Str_159">[Str. 159]</a></span></p> +<h2><a id="IX" name="IX"></a>IX</h2> + +<h2>ASOKA</h2> + +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_160" id="Str_160">[Str. 160]</a></span><br /> + +<span class="pagenum"><a name="Str_161" id="Str_161">[Str. 161]</a></span></p> + + +<h3><a name="Asoka"></a>ASOKA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Król Asoka, na wzgórza smuklejąc odsłoniu,<br /></span> +<span class="i0">Patrzał zowąd na wroga, co poległ na błoniu,<br /></span> +<span class="i0">I rozżalił się duchem na wronistym koniu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I rzekł: „Odtąd niech wrogów nie będzie na świecie,<br /></span> +<span class="i0">„Niech łzom stanie się zadość, niech spoczną zamiecie, —<br /></span> +<span class="i0">„Tak przysięgam: po pierwsze, po wtóre, po trzecie!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I, ukląkłszy na mieczu, jak klęczą mocarze,<br /></span> +<span class="i0">Poukochał kolejno te rany, te — wraże,<br /></span> +<span class="i0">I zgromadził w pamięci przewymarłe twarze.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A na jego skinienie od owej godziny<br /></span> +<span class="i0">Powstawały schroniska — dziwy tej krainy —<br /></span> +<span class="i0">Dla człowieka, zwierzęcia i wszelkiej rośliny.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Oto razu pewnego w tym czasie bez czasu<br /></span> +<span class="i0">Król Asoka zmiłował oczyma wśród lasu<br /></span> +<span class="i0">Wierzbę, co umierała bez liści hałasu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zadżumiona skwarami, bez jadła, napoju,<br /></span> +<span class="i0">Schła, ledwo zieleniejąc, wpośród pszczół wyroju,<br /></span> +<span class="i0">W przeubogim, na zgony ordzewiałym stroju.<span class="pagenum"><a name="Str_162" id="Str_162">[Str. 162]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Król pojął z woli serca i z duszy nakazu<br /></span> +<span class="i0">Jej milczenie, tak inne od milczenia głazu,<br /></span> +<span class="i0">I czuł to, co się czuje — nigdy, lub odrazu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Więc serdecznie jej sękom przyglądał się zbliska,<br /></span> +<span class="i0">Więc widział, jak się zmaga i rdzą bólu błyska,<br /></span> +<span class="i0">Więc poniósł własnoręcznie chorą do schroniska.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Tam jej wybrał zakątek od słońca pstrokaty,<br /></span> +<span class="i0">Tam jej rany w rosiste poobłóczył szmaty,<br /></span> +<span class="i0">Tam przygrywał na lutni i znosił jej kwiaty.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Ale wkrótce nadeszły rozpląsane święta,<br /></span> +<span class="i0">I króla otoczyły w pałacu dziewczęta,<br /></span> +<span class="i0">I zapomniał o wierzbie, — bo któż to spamięta?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I tanecznie wędrował od sali do sali<br /></span> +<span class="i0">I czuł, że tchom dziewczęcym brak jakichś korali,<br /></span> +<span class="i0">I że coś powierzbnego w duszy mu się żali.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Aż oto strażnik bramny otrąbił po grodzie,<br /></span> +<span class="i0">Że wierzba uzdrowiona w cudnej bezprzeszkodzie<br /></span> +<span class="i0">Przyszła, by odtąd szumieć w królewskim ogrodzie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Król Asoka z pałacu wybiegł na spotkanie<br /></span> +<span class="i0">I wyciągnął ramiona i poglądał na nie,<br /></span> +<span class="i0">Że się tak wyciągnęły i tak niezachwianie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I przybyłej sam wskazał wcieleniem swej dłoni,<br /></span> +<span class="i0">Kędy ma się zielenić i w jakiej ustroni, —<br /></span> +<span class="i0">I spełniła to wszystko tak, jak mówił do niej.<span class="pagenum"><a name="Str_163" id="Str_163">[Str. 163]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A w zwierciedle sadzawki aż do dna odbita<br /></span> +<span class="i0">Jaśniała, przeciw niebu w fali wniebowzbita,<br /></span> +<span class="i0">I szepnął król do siebie: „Tu niechaj rozkwita!”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A po nocy, gdy księżyc jarami się bieli,<br /></span> +<span class="i0">I gdy wszystko posnęło i wszyscy posnęli,<br /></span> +<span class="i0">Ona wyszła podwójnie: z ziemi i z topieli.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I biegła, pątnikując, po schodów marmurze<br /></span> +<span class="i0">W głąb nieznanych pałaców — ku górze, ku górze,<br /></span> +<span class="i0">Czyniąc kroki płochliwe, zwiewne i nieduże.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Do królewskiej komnaty chciała się przedostać<br /></span> +<span class="i0">I wniosła do jej wnętrza niebyłą tam postać,<br /></span> +<span class="i0">A własnemu wzruszeniu nie mogła już sprostać.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Ponad królem uśpionym tak długo — nie długo<br /></span> +<span class="i0">Szumiała, aby senną uczcić go posługą,<br /></span> +<span class="i0">I w pierś jego zieleni wlewała się strugą.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Król się zbudził i spojrzał w pośpiesznej zadumie,<br /></span> +<span class="i0">I zgadnął, że go kocha, po szumie — po szumie,<br /></span> +<span class="i0">I uląkł się miłości, że jej nie zrozumie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I rzekł smutny: „Bacz na to, że kochasz daremnie,<br /></span> +<span class="i0">„W słońce tobie poglądać, nie we mnie — nie we mnie!<br /></span> +<span class="i0">„Jakimż darem twe dary, wierzbo, odwzajemnię?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Chcesz połowę królestwa, czy skarbu połowę?<br /></span> +<span class="i0">„Chcesz, bym ciebie na kwiatów pasował królowę?<br /></span> +<span class="i0">„Otom stał się ubogi i w miłość i w mowę.”<span class="pagenum"><a name="Str_164" id="Str_164">[Str. 164]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A ona mu szepnęła w którymś okamgnieniu:<br /></span> +<span class="i0">— „Chcę, byś czasem znużony przystanął w mym cieniu<br /></span> +<span class="i0">„I gałąź moją swemu przychylił ramieniu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Chcę, byś wierzył, że myślę o tobie i sobie,<br /></span> +<span class="i0">„I że nie bez miłości twe ogrody zdobię.<br /></span> +<span class="i0">„To — wszystko! — I byś pobyt dał mi na swym grobie.”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I król rzekł: „Wierzbo, wierzbo, iść mi z tobą w pole!<br /></span> +<span class="i0">„Dolę twą, skoro trzeba, wraz z tobą przedolę, —<br /></span> +<span class="i0">„Stanie się, jako pragniesz! Spełnię twoją wolę.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">„Czuję szczęście, gdy duszę w twoją zieleń wyślę,<br /></span> +<span class="i0">„Do miłości podobne tak bardzo, tak ściśle,<br /></span> +<span class="i0">„Że jest samą miłością, skoro się zamyślę...”<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Król umilkł. Chwilę wzajem patrzyli w swe światy,<br /></span> +<span class="i0">Aż ona <ins class="mycorr" title="Poprawiono z "cię"" id="tnote3">się</ins> z królewskiej wymknęła komnaty,<br /></span> +<span class="i0">Nieśmiało więc powłócząc swe zielone szaty.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Król słyszał, jak radośnie w dół biegła po schodach,<br /></span> +<span class="i0">I jak potem się w nocnych pogrążyła chłodach,<br /></span> +<span class="i0">I jak potem szumiała w królewskich ogrodach.<br /></span> +</div></div> + + + +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_165" id="Str_165">[Str. 165]</a></span></p> +<h2><a name="X" id="X"></a>X</h2> + +<h2>PONAD BRZEGAMI</h2> + +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_166" id="Str_166">[Str. 166]</a></span><br /> + +<span class="pagenum"><a name="Str_167" id="Str_167">[Str. 167]</a></span></p> + + +<h3><a name="Don_Kichot"></a>DON KICHOT.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">W jednym z pozagrobowych parków, uroczyście<br /></span> +<span class="i0">Zamiecionym skrzydłami bezsennych aniołów,<br /></span> +<span class="i0">W cieniu drzew, co po ziemskich dziedziczą swe liście<br /></span> +<span class="i0">Pożółkłe i zbyteczne, — z duszą, niby ołów,<br /></span> +<span class="i0">Ciężką, chociaż pozbytą życia nędz i lichot,<br /></span> +<span class="i0">Na ławie marmurowej wysmukły Don Kichot<br /></span> +<span class="i0">Siedzi, dumając nad tem, że dumać nie warto,<br /></span> +<span class="i0">I pośmiertnem spojrzeniem, co nie sięga dalej,<br /></span> +<span class="i0">Niźli dłoń rozmodlona, obrzuca głąb alej,<br /></span> +<span class="i0">Gdzie ślad życia na piasku starannie zatarto.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Bóg darmo dłoń ku niemu wyciąga z pobliża,<br /></span> +<span class="i0">Ażeby go powołać na wspólne biesiady<br /></span> +<span class="i0">We mgle, którą anioły, czyniąc znaki krzyża,<br /></span> +<span class="i0">Rozpraszają dla gościa. Gość niezłomnie blady<br /></span> +<span class="i0">Usuwa się i stroni i w pozgonnej ciszy<br /></span> +<span class="i0">Udaje, że nie widzi nic i nic nie słyszy.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Niegdyś skrzydła wiatraków sen, posłuszny wiośnie,<br /></span> +<span class="i0">Złocił mu w groźne miecze rycerskich orszaków,<br /></span> +<span class="i0">A dzisiaj w dłoniach Boga, podanych miłośnie,<br /></span> +<span class="i0">Widzi zdradliwe skrzydła ułudnych wiatraków,<br /></span> +<span class="i0">I — nieufny — uśmiechem szyderczym przesłania<br /></span> +<span class="i0">Możliwość nowych błędów, snów i opętania.<span class="pagenum"><a name="Str_168" id="Str_168">[Str. 168]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I nie postrzega nawet, jak nagle — bezszmerny<br /></span> +<span class="i0">Anioł do stóp mu składa purpurową różę,<br /></span> +<span class="i0">Przysłaną od Madonny na znak, że w lazurze<br /></span> +<span class="i0">Pamięta o rycerzu, który był jej wierny.<br /></span> +<span class="i0">Lecz on, niegdyś na ziemi istny wzór rycerza,<br /></span> +<span class="i0">Znieważając wysłańca i dawczynię daru,<br /></span> +<span class="i0">Odwraca twarz od róży, bo już niedowierza<br /></span> +<span class="i0">Kwiatom, które posądza o przebiegłość czaru.<br /></span> +<span class="i0">Biały anioł się schyla nad niewiary jeńcem<br /></span> +<span class="i0">I, całując go w czoło, przytłumionym głosem<br /></span> +<span class="i0">Szepcze: „To także od Niej!”... Z nagłym rumieńcem<br /></span> +<span class="i0">Zapłoniony odlata. A rycerz ukosem<br /></span> +<span class="i0">W ślad jego napowietrzny nieufnie spoziera<br /></span> +<span class="i0">I zachwiany w niewierze raz jeszcze umiera<br /></span> +<span class="i0">Ową śmiercią, co wszelkim pocałunkom wzbrania<br /></span> +<span class="i0">Budzić takich umarłych i w dniu zmartwychwstania!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_169" id="Str_169">[Str. 169]</a></span></p> + + +<h3><a name="W_locie"></a>W LOCIE.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Na potworze, z majaczeń wylęgłym rozbłysku,<br /></span> +<span class="i0">Mknę, kresów nienawidząc, w wieczystą swobodę,<br /></span> +<span class="i0">W nieskończoność, co, szumiąc, pieni mu się w pysku,<br /></span> +<span class="i0">Aż nagle zwierz mój trafia na lęk, na przeszkodę<br /></span> +<span class="i0">I w miejscu, gdzie dla oczu kończą się błękity,<br /></span> +<span class="i0">Staje dęba! Wiem dobrze: tu — Bóg jest ukryty!<br /></span> +<span class="i0">Zastygły w zlękłym skoku nad otchłanią wiszę,<br /></span> +<span class="i0">Pełno w niej jego spojrzeń i głos jego słyszę:<br /></span> +<span class="i0">— „Jam — twój kres! Czekam na cię — na swego przybłędę,<br /></span> +<span class="i0">A gdziekolwiek podążysz — tam ja z tobą będę!”<br /></span> +<span class="i0">Nie znam kresu! Mej żądzy zuchwałym przymusem<br /></span> +<span class="i0">Znagliłem zwierza w bezmiar, a on jednym susem<br /></span> +<span class="i0">Przesadził otchłań z Bogiem, jak nikłą zaporę, —<br /></span> +<span class="i0">I znów jestem swobodny! Niebo wokół gore!<br /></span> +<span class="i0">Lecz w chwili, kiedym, gwiezdną zachłyśnięty tonią,<br /></span> +<span class="i0">Dłoń w grzywie zaprzepaścił, tą zbłąkaną dłonią<br /></span> +<span class="i0">W grzbiecie mego zwierzęcia zmacałem kark Boga!<br /></span> +<span class="i0">On-że tak mię unosi w szału bezzacisze,<br /></span> +<span class="i0">Jakby wspólna nam była w bezpowrotność droga?<br /></span> +<span class="i0">Tak, to — on! Wiem napewno i głos jego słyszę:<br /></span> +<span class="i0">— „Jam — twój kres! Czekam na cię — na swego przybłędę,<br /></span> +<span class="i0">A gdziekolwiek podążysz — tam ja z tobą będę!”<br /></span> +<span class="i0">Do głosu tego w niebie dusza ma nawyka,<br /></span> +<span class="i0">A pęd mój nie ustaje, a zwierz mój nie znika!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_170" id="Str_170">[Str. 170]</a></span></p> + + +<h3><a name="Pragnienie"></a>PRAGNIENIE.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Chciałbym w lesie, w odstępach dzikiego błędowia,<br /></span> +<span class="i0">Mieć chałupę — plecionkę z chróstu i sitowia,<br /></span> +<span class="i0">Zawieszoną wysoko w zagłębiach konarów<br /></span> +<span class="i0">Nad otchłanią jam rysich i wężowych jarów.<br /></span> +<span class="i0">Tam na mchu, kołysany obłędną wichurą,<br /></span> +<span class="i0">Chciałbym pieścić dziewczynę obcą i ponurą,<br /></span> +<span class="i0">Głaskać piersi ze świeżą od mych zębów raną<br /></span> +<span class="i0">I całować twarz, ustom jako łup podaną, —<br /></span> +<span class="i0">I słyszeć, jak dokoła grzechu mej pieszczoty<br /></span> +<span class="i0">Pląsa burza skuszona i mdleje grom złoty,<br /></span> +<span class="i0">I zwierz ryczy, ciał naszych przywabiony wonią,<br /></span> +<span class="i0">Ciał górnych, wniebowziętych, co od ziemi stronią, —<br /></span> +<span class="i0">I chciałbym przez przygodny wśród gałęzi przezior<br /></span> +<span class="i0">Patrzeć, pieszcząc, w noc — w gwiazdy i w błyskania jezior<br /></span> +<span class="i0">I za boga brać wszelkie lśniwo u błękitu,<br /></span> +<span class="i0">I na piersi dziewczęcej doczekać się świtu,<br /></span> +<span class="i0">A słońce witać krzykiem i wrzaskiem i wyciem,<br /></span> +<span class="i0">Żyć naoślep, nie wiedząc, że to zwie się życiem, —<br /></span> +<span class="i0">I pewnej nocy przez sen zaśmiać się w twarz niebu<br /></span> +<span class="i0">I nie znając pokuty, modlitw, ni pogrzebu,<br /></span> +<span class="i0">Jak owoc, co się paszczy żarłocznej spodziewa,<br /></span> +<span class="i0">Z łoskotem i łomotem w mrok śmierci spaść z drzewa!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_171" id="Str_171">[Str. 171]</a></span></p> + + +<h3><a name="Spotkanie"></a>SPOTKANIE.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Ponad tłumy błyskawic samochcąc wzniesiony,<br /></span> +<span class="i0">Waży się w niebie jastrząb w dwie naprzemian strony,<br /></span> +<span class="i4">Jakby miał dusze dwie!<br /></span> +<span class="i0">I, szponami miłośnie objąwszy zawieję,<br /></span> +<span class="i0">Wie o tem, co się w skrzydłach, gdy tak lecą, dzieje —<br /></span> +<span class="i4">On jeden tylko wie!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Spragniony z nim spotkania, chcę go zmódz do zlotu<br /></span> +<span class="i0">Przez odległość, co dzieli nas wśród burz łoskotu<br /></span> +<span class="i4">I z żądzy mojej drwi, —<br /></span> +<span class="i0">Do zlotu, co tem śmielszy, im począł się górniej, —<br /></span> +<span class="i0">Do zlotu nie bez grozy, jak śmiertelny turniej,<br /></span> +<span class="i4">Nie bez przelewu krwi!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Doskoczony mą strzałą, skrzydlaków zwyczajem<br /></span> +<span class="i0">Spada młyńcem wraz z jakimś niebiosów rozstajem,<br /></span> +<span class="i4">Bezmiaru pełen łup!<br /></span> +<span class="i0">Jakgdyby z wieścią w dziobie spieszył przez otchłanie<br /></span> +<span class="i0">Na umówione ze mną — dalekie spotkanie<br /></span> +<span class="i4">Tu właśnie u mych stóp!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_172" id="Str_172">[Str. 172]</a></span></p> + + +<h3><a name="Kleopatra"></a>KLEOPATRA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">W budynkach, na schron dziwom skleconych naprędce,<br /></span> +<span class="i0">Ludzie z wosku w pośmiertnym zastygli nieładzie.<br /></span> +<span class="i0">Cisza, równa liczebnie tych milczków gromadzie,<br /></span> +<span class="i0">Skupia się w byle słońca zdrobniałego centce.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Tkwią te ciała o woni zagrzanej gromnicy<br /></span> +<span class="i0">Na cokołach, opiętych purpurowem suknem,<br /></span> +<span class="i0">Co, jak mundur odświętny sztywnej tajemnicy,<br /></span> +<span class="i0">Zdradza pychę nicości każdem niemal włóknem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Żądni mąk swych pokazu ci ludzie, jak mary,<br /></span> +<span class="i0">Powtarzają bez końca zwyczajem pokuty<br /></span> +<span class="i0">Zbrodnię, raz popełnioną, lub cud nie do wiary,<br /></span> +<span class="i0">Co ich wyzuł z istnienia, sam z śmierci wyzuty.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Na jaw z grobu dobyci próbują swej siły<br /></span> +<span class="i0">W przybytku, który w słońca kąpie się kurzawie,<br /></span> +<span class="i0">Jak szpital zmartwychwstałych, zwiedzany ciekawie<br /></span> +<span class="i0">Przez tych, co nie zdołali zmódz jeszcze mogiły.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Korzystając z zachwianej przez żywych podłogi,<br /></span> +<span class="i0">Pożyczonym ku życiu mocują się ruchem,<br /></span> +<span class="i0">Strasząc dzieci obladłe i radując bogi,<br /></span> +<span class="i0">Które bawią się wszelkim złudzenia okruchem.<span class="pagenum"><a name="Str_173" id="Str_173">[Str. 173]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wśród nich pięknem jaśnieje Egiptu królowa,<br /></span> +<span class="i0">Oszklona arką dosyć dla cudów przestworną.<br /></span> +<span class="i0">Piersi zdobne ma raną, jak wiśnia potworną,<br /></span> +<span class="i0">W dłoni — kosz, pełen kwiatów, w kwiatach wąż się chowa.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Ilekroć słodkim jadem wąż jej pierś oślini,<br /></span> +<span class="i0">Tylekroć oczy zmarłej znów się w świat odsłonią,<br /></span> +<span class="i0">Jakgdyby upojnego konania mistrzyni<br /></span> +<span class="i0">Łeb śmierci oswojonej pieściła swą dłonią.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Śmierć się łasi do stóp jej, niby wierna służka,<br /></span> +<span class="i0">Baczna na lada szepty i lada skinienia,<br /></span> +<span class="i0">I jej oczu śmiertelna w nieskończoność zmrużka<br /></span> +<span class="i0">Jest tem tylko, czem dla nas chwila zamyślenia.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Kocham to ciało chore, co tai w zadumie<br /></span> +<span class="i0">Czar tysiąca zmartwychwstań i śmierci tysiąca<br /></span> +<span class="i0">I wie jeszcze coś więcej, niżli wiedzieć umie<br /></span> +<span class="i0">Duch, co tylko raz jeden o śmierć <ins class="mycorr" title="Dodano kropkę na końcu linii." id="tnote4">się roztrąca.</ins><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Kocham dłoń, do wężowej nawykłą pieszczoty,<br /></span> +<span class="i0">Paznokcie, zabarwione wypłowiałym różem,<br /></span> +<span class="i0">Piersi, nigdy niesyte swej własnej zniszczoty,<br /></span> +<span class="i0">I dwa zęby u wargi, pokalanej kurzem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Kocham pozór oddechu, co łamie pierś białą,<br /></span> +<span class="i0">Szat, zużytych na cuda, postrzępione kraje, —<br /></span> +<span class="i0">I nie wiem, czy bym pieścił skwapliwiej to ciało<br /></span> +<span class="i0">W chwili, kiedy umiera, czy też — zmartwychwstaje.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_174" id="Str_174">[Str. 174]</a></span></p> + + +<h3><a name="Dwaj_skazancy"></a>DWAJ SKAZAŃCY.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Widziałem dwóch skazańców, co na swem uboczu<br /></span> +<span class="i0">Wysłuchali wyroku pod bagnetów strażą<br /></span> +<span class="i0">I na tłum zgromadzony patrzyli bez oczu,<br /></span> +<span class="i0">Jak ślepiec, kiedy zmierzchu wypatruje twarzą.<br /></span> +<span class="i0">Jeden z nich, licząc jakieś ubiegłe godziny,<br /></span> +<span class="i0">O widzenie się z ojcem poprosił nieśmiało,<br /></span> +<span class="i0">A drugi wnet zawołał: „Ja nie mam rodziny!”<br /></span> +<span class="i0">A miał ją, lecz mieć nie chciał... Tak mu się zdawało.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Śnili teraz, że chata, niegdyś ludna, traci<br /></span> +<span class="i0">Ich ciała, bezpowrotnie wyszłe z jej alkierza.<br /></span> +<span class="i0">Czuli próżnię na miarę wzrostu swych postaci,<br /></span> +<span class="i0">Jak klatka, z której nagle wypłoszono zwierza.<br /></span> +<span class="i0">Jeden z nich, zapatrzony w strzęp własnego cienia,<br /></span> +<span class="i0">Chciwie wody zażądał wargą obolałą,<br /></span> +<span class="i0">A drugi wnet zawołał: „Ja nie mam pragnienia!”<br /></span> +<span class="i0">A miał je, lecz mieć nie chciał... Tak mu się zdawało.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_175" id="Str_175">[Str. 175]</a></span></p> + + +<h3><a name="Rozmowa"></a>ROZMOWA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Ciało mówi do duszy: Jestem tu — w tych światach.<br /></span> +<span class="i0">Gdzie i ty się zbłąkałaś. Ta sama nam droga.<br /></span> +<span class="i0">Spojrzyj tylko: woń wdycham, tarzam się we kwiatach,<br /></span> +<span class="i0">Ocierani się o słońce, o sen i o Boga,<br /></span> +<span class="i0">O którym mówisz zawsze ze smutkiem, jakgdyby<br /></span> +<span class="i0">Smutek był wiarą... Spojrzyj: jestem teraz w lesie,<br /></span> +<span class="i0">Bawią mię złote bąki i czerwone grzyby<br /></span> +<span class="i0">I to, że drzewom wokół tak zielenić chce się!<br /></span> +<span class="i0">Jeśli wolisz — każ mi się zapodziać na łące,<br /></span> +<span class="i0">A zobaczysz, jak zaraz swoją białość zmącę<br /></span> +<span class="i0">Purpurą rośnych maków, których dotyk nagły<br /></span> +<span class="i0">Budzi szczęście i życie tak jasno tłomaczy!<br /></span> +<span class="i0">Niech mię tylko po oczach kłos uderzy smagły,<br /></span> +<span class="i0">A już świat się rozwidnia i wiem, co świat znaczy.<br /></span> +<span class="i0">Nie przeszkadzaj mi wiedzieć! Milcz, dopóki drzewa<br /></span> +<span class="i0">Szumią, dopóki pachnie jałowice i mięta!<br /></span> +<span class="i0">Milcz! Nie mówi się prawdy, lecz bez słów się śpiewa.<br /></span> +<span class="i0">Kłamie ten, co zna słowa, a nut nie pamięta.<br /></span> +<span class="i0">Jam z tych światów, gdzie w ogniu grzech, śpiewając, pląsa.<br /></span> +<span class="i0">Gdzie płoną piersi, wargi i kły, chciwe strawy, —<br /></span> +<span class="i0">Gdzie róża, krwią nabiegła, lilję białą kąsa,<br /></span> +<span class="i0">I gdzie jeszcze brzmi w słońce zielony wrzask trawy!<br /></span> +<span class="i0">Nie tłum owego wrzasku! Nie nęć mię w mrok głuszy!<span class="pagenum"><a name="Str_176" id="Str_176">[Str. 176]</a></span><br /></span> +<span class="i0">Nie gardź mną, nie opuszczaj! — Porzuć swe zaświaty<br /></span> +<span class="i0">Dla wspólnych zabaw ze mną!” —<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i12">Tak ciało do duszy<br /></span> +<span class="i0">Mówi, a dusza — nikła i płochliwa mara —<br /></span> +<span class="i0">Słucha jego poszeptów i przez łzy się stara<br /></span> +<span class="i0">Kochać te same kwiaty, rwać te same kwiaty...<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_177" id="Str_177">[Str. 177]</a></span></p> + + +<h3><a name="Otchlan"></a>OTCHŁAŃ.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Kiedy wnoszę do lasu znój mego żywota<br /></span> +<span class="i0">I twarz tak niepodobną do tego, co leśne,<br /></span> +<span class="i0">Widzę otchłań, co, skomląc, w gęstwinie się miota<br /></span> +<span class="i0">I rozrania o sęki swe żale bezkreśne.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Rozedrgana zielonym, pełnym rosy płaczem,<br /></span> +<span class="i0">Przerażona niebiosów ułudnem pobliżem —<br /></span> +<span class="i0">Kona z męki i tęskni niewiadomo za czem,<br /></span> +<span class="i0">I cierpi, że nie może na ziemię paść krzyżem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I nie wie, do jakiego snu ma się ułożyć,<br /></span> +<span class="i0">I szuka, węsząc bólem, parowu lub jaru,<br /></span> +<span class="i0">Aby go dopasować do swego bezmiaru<br /></span> +<span class="i0">I zamieszkać na chwilę i w ciszę się wdrożyć.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Czuję rozpacz jej nagą, czuję głód jej bosy,<br /></span> +<span class="i0">Jej bezdomność, gałęzi owianą szelestem,<br /></span> +<span class="i0">I oczy, które we mnie przez mętne szkła rosy<br /></span> +<span class="i0">Widzą kogoś innego, niż ten, który jestem.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_178" id="Str_178">[Str. 178]</a></span></p> + + +<h3><a name="Zamyslenie"></a>ZAMYŚLENIE.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Kto wybaczy mi moją do wróżby niezdolność?<br /></span> +<span class="i0">Nie wiem, co dziś pokocham — co jutro wyśpiewam?<br /></span> +<span class="i0">I dłonią, jak sierść zwierza, głaszczę mimowolność<br /></span> +<span class="i0">Pieśni, których warczenia w sobie się spodziewam.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Po warczeniu poznaję, że przybyły z lasów,<br /></span> +<span class="i0">I oswajam je zwolna i uczę swej mowy,<br /></span> +<span class="i0">Aż zamęt ich podziemnych szmerów i hałasów<br /></span> +<span class="i0">Wyprzejrzyści się nagle w okrzyk lazurowy.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Gdzie jar ciemny, gdzie rozstaj — tam powiew mej duszy,<br /></span> +<span class="i0">Gdzie szepty pocałunków — tam są usta moje,<br /></span> +<span class="i0">Gdzie chata mrze od progu — tam mój kij pastuszy,<br /></span> +<span class="i0">Gdzie plusk wioseł — tam serca wędrowne napoje.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Lubię szaty swe liche, gdy nawskroś przemokną<br /></span> +<span class="i0">Deszczem, jak łzami pieśni, co, szumiąc, zamiera,<br /></span> +<span class="i0">A nie śpiewam, lecz jeno słowami przez okno<br /></span> +<span class="i0">W świat wyglądam, choć nie wiem, kto okno otwiera.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Niech się pieśni me same ze siebie wygwarzą,<br /></span> +<span class="i0">Obym ich nie dobywał, ale w sobie dożył!<br /></span> +<span class="i0">A nie chcę im górować, ni barwić się twarzą,<br /></span> +<span class="i0">Jeno być niewidzialnym, jak ten, co mnie stworzył.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_179" id="Str_179">[Str. 179]</a></span></p> + + +<h3><a name="Do_spiewaka"></a>DO ŚPIEWAKA.</h3> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Co w twych oczach, śpiewaku, ten zachwyt oznacza,<br /></span> +<span class="i0">Ze tak badasz uważnie przez łez pozłocinę<br /></span> +<span class="i0">Żabę, co, zieleniejąc, w skoku się rozkracza,<br /></span> +<span class="i0">Jakby nogom roiła niechwytną drabinę?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Czemu tak się przyglądasz z miłości uśmiechem<br /></span> +<span class="i0">Schwytanego świetlika szmaragdowej treści<br /></span> +<span class="i0">I musze, co, kołując z starannym pośpiechem,<br /></span> +<span class="i0">Zbacza nagle donikąd i mknie na bezwieści?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wiem, ty — głowo w koronie z chwastów niejadalnych,<br /></span> +<span class="i0">Z byle rośnej pokrzywy, z byle złego zielska!<br /></span> +<span class="i0">Dusza twa nawpół smocza, a nawpół anielska<br /></span> +<span class="i0">Nie bez celu się tarza w bujniskach upalnych!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Szuka swej podobizny, zgubionej przypadkiem<br /></span> +<span class="i0">Przez tego, co ją nosił na piersi przed wiekiem, —<br /></span> +<span class="i0">On jeszcze nie był bogiem, tyś nie był człowiekiem,<br /></span> +<span class="i0">A już wzajem o sobie śniliście ukradkiem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jeszcze sobie pokrewni, podobni do siebie,<br /></span> +<span class="i0">Jak dwie bratnie mgły, w jedno rzucone przestworze,<br /></span> +<span class="i0">Nie wiedzieliście wówczas, co ludzkie, co boże, —<br /></span> +<span class="i0">I któremu z was dano zawiekować w niebie.<span class="pagenum"><a name="Str_180" id="Str_180">[Str. 180]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Praczerwcowym dotychczas pijany upałem,<br /></span> +<span class="i0">Ziołom oto przed chwilą dałeś pochwalonkę<br /></span> +<span class="i0">I po trudach, podjętych wyćwiczonym szałem,<br /></span> +<span class="i0">Coś pozyskał? — Motyla, żuka, czy biedronkę?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Kocham cię za twojego obłędu bezwinę,<br /></span> +<span class="i0">Za czar twojej niemocy, za wspomnienia bratnie!<br /></span> +<span class="i0">Spójrz, jak blednę śmiertelnie i bez żalu ginę,<br /></span> +<span class="i0">Gdy mówię słowo: kocham — to słowo ostatnie.<br /></span> +</div></div> + + + +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_181" id="Str_181">[Str. 181]</a></span></p> +<h2><a name="XI" id="XI"></a>XI</h2> + +<h2>ŁĄKA</h2> + +<div class="italic motto">MIRIAMOWI</div> +<hr class="chptr" /> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_182" id="Str_182">[Str. 182]</a></span><br /> +<span class="pagenum"><a name="Str_183" id="Str_183">[Str. 183]</a></span></p> + + +<h3><a name="Laka" id="Laka"></a>ŁĄKA.</h3> + + +<h4>I</h4> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Czy pamiętasz, jak głowę wynurzyłeś z boru,<br /></span> +<span class="i0">Aby nazwać mnie Łąką pewnego wieczoru?<br /></span> +<span class="i2">Zawołana po imieniu<br /></span> +<span class="i2">Raz przejrzałam się w strumieniu —<br /></span> +<span class="i0">I odtąd poznam siebie wśród reszty przestworu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Przyszły do mnie motyle, utrudzone lotem,<br /></span> +<span class="i0">Przyszły pszczoły z kadzidłem i myrrą i złotem,<br /></span> +<span class="i2">Przyszła sama Nieskończoność,<br /></span> +<span class="i2">By popatrzeć w mą zieloność, —<br /></span> +<span class="i0">Popatrzyła i odejść nie chciała z powrotem...<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Kto całował mak w zbożu — nie zazna niedoli!<br /></span> +<span class="i0">Trawa z ziemi wyrwana pachnie, lecz nie boli...<br /></span> +<span class="i2">Kocham stopy twoje bose,<br /></span> +<span class="i2">Że deptały kruchą rosę,<br /></span> +<span class="i0">Rozróżniając naoślep chabry od kąkoli.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Niechże sen twój wędrowny zielenią poprzedzę!<br /></span> +<span class="i0">Weź kwiaty w jedną rękę, a w drugą weź miedzę,<br /></span> +<span class="i2">Połóż kwiaty na rozstaju,<br /></span> +<span class="i2">Zwilżyj miedzę w tym ruczaju,<br /></span> +<span class="i0">Co wie o mnie, że trawą brzeg jego nawiedzę.<span class="pagenum"><a name="Str_184" id="Str_184">[Str. 184]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Już słońce mimochodem do rowu napływa,<br /></span> +<span class="i0">Skrzy się łopuch kosmaty i bujna pokrzywa, —<br /></span> +<span class="i2">Jeno pomyśl, że ci wolno<br /></span> +<span class="i2">Kochać łątkę i mysz polną<br /></span> +<span class="i0">I przepiórkę, co z głuchym trzepotem się zrywa!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Idzie miłość po kwiatach — wadzi o twe ciało,<br /></span> +<span class="i0">Zważaj, by ci przed czasem w słońcu nie zemdlało.<br /></span> +<span class="i2">W mojej rosie, w moim znoju<br /></span> +<span class="i2">Podostatkiem masz napoju<br /></span> +<span class="i0">Dla wargi, przeciążonej purpurą dojrzałą.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Cień twej głowy do moich przybłąkał się cieni.<br /></span> +<span class="i0">Wiem, że w oczach nie zdzierżysz tej wszystkiej zieleni,<br /></span> +<span class="i2">A co w oku się nie zmieści,<br /></span> +<span class="i2">To się w duszy rozszeleści!<br /></span> +<span class="i0">Jeszcze dusza ci nieraz żywcem się odmieni.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Parna ziemia przez kwiaty żar dzienny wydycha,<br /></span> +<span class="i0">Uschły motyl zesztywniał wśród jaskrów kielicha, —<br /></span> +<span class="i2">Oczarujmy się nawzajem,<br /></span> +<span class="i2">Zaskoczeni nagłym Majem, —<br /></span> +<span class="i0">Maj się chyli ku nocy i miłość nacicha...<br /></span> +</div></div> + + +<h4>II</h4> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Nie nacicha ta miłość, co nie zna rozłąki!<br /></span> +<span class="i0">Usta moje i piersi spragnione są Łąki!<br /></span> +<span class="i2">Tam mój obłęd i ostoja,<br /></span> +<span class="i2">Gdzie ty szumisz, Łąko moja!<br /></span> +<span class="i0">Jakże pachną rozprute według ściegów pąki!<span class="pagenum"><a name="Str_185" id="Str_185">[Str. 185]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Rosą zwilżyj mi rzęsy, skostniałe od skwaru,<br /></span> +<span class="i0">Zgłuchłe uszy orzeźwij falą twego gwaru,<br /></span> +<span class="i2">A ja w kwiatach spodem dłoni<br /></span> +<span class="i2">Na uzbieram różnej woni<br /></span> +<span class="i0">I omyję twarz spiekłą w źródłach twego czaru.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nie przeciwiąc się trawom, obnażę się cały,<br /></span> +<span class="i0">Aby mnie tchnienia twoje, jak wierzbę, przewiały,<br /></span> +<span class="i2">A ty paruj tym oparem,<br /></span> +<span class="i2">Co pokłębił się nad jarem,<br /></span> +<span class="i0">Niby przed snem zrzucony twój przyodziew biały.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Ucałować mi rąbki tego przyodziewu,<br /></span> +<span class="i0">Że pełen twojej woni i twego przewiewu,<br /></span> +<span class="i2">I zawiesić mi go potem<br /></span> +<span class="i2">Na tej brzozie popod płotem<br /></span> +<span class="i0">I zamierać pod brzozą od własnego śpiewu.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Dzisiaj chatę zamiotłem w jedno okamgnienie,<br /></span> +<span class="i0">Z czworga kątów różami wypłoszyłem cienie,<br /></span> +<span class="i2">A próg, zdobny pajęczyną,<br /></span> +<span class="i2">Namaściłem suto gliną<br /></span> +<span class="i0">I wodą moje pylne skropiłem przedsienie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jużem sobie nie szczędził radosnych zabiegów,<br /></span> +<span class="i0">Wypiekając chleb z mąki, srebrzystszej od śniegów,<br /></span> +<span class="i2">A tę ławę, tę — dębową<br /></span> +<span class="i2">Przesłoniłem chustą nową,<br /></span> +<span class="i0">Co się cała zieleni, krom czerwonych brzegów.<span class="pagenum"><a name="Str_186" id="Str_186">[Str. 186]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Będę czekał na ciebie z dłonią na zasuwie,<br /></span> +<span class="i0">Zasłyszawszy twój szelest, z nóg zdejmę obuwie,<br /></span> +<span class="i2">Wyjdę bosy na spotkanie,<br /></span> +<span class="i2">Śpiewający niespodzianie,<br /></span> +<span class="i0">A, śpiewając, pomyślę, że pacierze mówię.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Wyślij pierwej z nowiną co najlichsze ziele,<br /></span> +<span class="i0">Potem sama się przybliż z kwiatami na czele, —<br /></span> +<span class="i2">Pędząc przed się wonne kwiaty,<br /></span> +<span class="i2">Wnijdź do wnętrza mojej chaty,<br /></span> +<span class="i0">Bo chcę tobie sam na sam opowiedzieć wiele.<br /></span> +</div></div> + + +<h4>III</h4> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Weszłabym do twej chaty, gdy mgły się postronią,<br /></span> +<span class="i0">Lecz nie wiem, czy się zmieszczę wraz z rosą i błonią.<br /></span> +<span class="i2">Pierwej z niebem posąsiaduj,<br /></span> +<span class="i2">Wszystkie cuda poodgaduj,<br /></span> +<span class="i0">Nim napełnisz tę chatę miłością i wonią!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Jeszczem ja w żadnej chacie dotąd nie bywała,<br /></span> +<span class="i0">Wiem tylko, że przez szyby widnieję — niecała.<br /></span> +<span class="i2">Jakże cała poprzez drogę<br /></span> +<span class="i2">Do twej chaty wbiegnąć mogę?<br /></span> +<span class="i0">Od naporu zieleni runie ściana biała!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nie umawiaj się ze mną pod żadnym jaworem,<br /></span> +<span class="i0">Bym ciebie nie dosięgła szumem a przestworem, —<br /></span> +<span class="i2">To, co szum wyśpiewa gwarnie,<br /></span> +<span class="i2">Przestwór znajdzie i ogarnie!<br /></span> +<span class="i0">A chata twoja stoi przede mną — otworem...<span class="pagenum"><a name="Str_187" id="Str_187">[Str. 187]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Mocniej zioła zapachną w cztery świata strony,<br /></span> +<span class="i0">Gdy, zbliżywszy je do ust, spojrzysz w nieboskłony...<br /></span> +<span class="i2">Czy ta sama noc na niebie<br /></span> +<span class="i2">Osłoniła mnie i ciebie,<br /></span> +<span class="i0">Czy dwie noce odmienne, dwie różne zasłony?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A jeżeli dwie różne o rożnem przezroczu,<br /></span> +<span class="i0">Nie pokładźmy ich przeto w rosie — na uboczu,<br /></span> +<span class="i2">Odmiemnemi zasłonami<br /></span> +<span class="i2">Powiewajmy nad drzewami,<br /></span> +<span class="i0">Byśmy siebie nawzajem nie stracili z oczu!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Ja tu — na dnie zieleni, pod powierzchnią rosy,<br /></span> +<span class="i0">A ty tam, kędy dla mnie kończą się niebiosy,<br /></span> +<span class="i2">Czy się kończą, czy nie kończą, —<br /></span> +<span class="i2">Śpiewaj zowąd pieśń skowrończą,<br /></span> +<span class="i0">Podzwaniając mi ostrzem rozbłyskanej kosy.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Kosą grozi twa miłość, co pożera kwiaty,<br /></span> +<span class="i0">Sierpem zgarniasz do duszy mych maków szkarłaty,<br /></span> +<span class="i2">Lecz miłości się nie boję,<br /></span> +<span class="i2">Jeno w zgrozie ci dostoję,<br /></span> +<span class="i0">Bo i Bogu jest słodki powiew mojej szaty!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Porwij-że mnie ku sobie, jeślić starczy mocy!<br /></span> +<span class="i0">Lecz co pocznie beze mnie ten wicher sierocy?<br /></span> +<span class="i2">Chyba wstrzymam dla poznaki<br /></span> +<span class="i2">Popod chatą wszystkie maki,<br /></span> +<span class="i0">Aby mógł mnie, gdy zechce, odnaleźć po nocy.<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_188" id="Str_188">[Str. 188]</a></span></p> + + +<h4>IV</h4> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Nie odnajdzie cię wicher, mrokiem ociemniały!<br /></span> +<span class="i0">Rozweselił się błękit, gwiazdy pomłodniały!<br /></span> +<span class="i2">Opętały moją głowę<br /></span> +<span class="i2">Przywidzenia kalinowe,<br /></span> +<span class="i0">Że rozkwitam tej nocy, niby krzew zuchwały.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A nie było na ziemi tak zmyślnego krzewu,<br /></span> +<span class="i0">Noc się chwieje na strony od jego zachwiewu, —<br /></span> +<span class="i2">Wonna liściem i żywicą<br /></span> +<span class="i2">Stań-że, duszo, nad krynicą,<br /></span> +<span class="i0">Spójrz, czyś dosyć podobna zielonemu drzewu?<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Przystroimy się wzajem! Śpi w tumanie rzeka,<br /></span> +<span class="i0">Śpi kałuża pod płotem, śpi sad i pasieka,<br /></span> +<span class="i2">Baczmyż przez ten wieczór cały,<br /></span> +<span class="i2">By się okna nie pospały<br /></span> +<span class="i0">I drzwi chaty znużonej, co na radość czeka.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Przyjdzie radość tym szlakiem, który jej się zdarzy, —<br /></span> +<span class="i0">Bądźmy zawsze gotowi i zawsze na straży.<br /></span> +<span class="i2">Księżyc utkwi ponad studnią,<br /></span> +<span class="i2">Gwiazdy w mroku się zaludnią<br /></span> +<span class="i0">Snem, co jeszcze daleki, choć się zbliska marzy.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Za daleka mi byłaś wpośród kwiatów cienia<br /></span> +<span class="i0">Łąko — zielona Łąko, szumna od istnienia!<br /></span> +<span class="i2">Chcę, byś była taka bliska,<br /></span> +<span class="i2">Jak ta łza, co gardło ściska,<br /></span> +<span class="i0">Kiedy w niem się zapóźni śpiew twego imienia!<span class="pagenum"><a name="Str_189" id="Str_189">[Str. 189]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Zapóźniła się miłość, szukająca łona,<br /></span> +<span class="i0">A któż taką spóźnioną na rosach pokona?<br /></span> +<span class="i2">Straszno łodzią w świat popłynąć<br /></span> +<span class="i2">I z miłości nie zaginąć<br /></span> +<span class="i0">W tych falach, gdzie się tężą piersi i ramiona!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I w północnej ochłodzie dość dla mnie upału!<br /></span> +<span class="i0">Idę, Łąko, ku tobie brzegiem mego szału<br /></span> +<span class="i2">Ani zbrojny, ani konny,<br /></span> +<span class="i2">Z ramion twoich wyjdę — wonny<br /></span> +<span class="i0">I duchem zroszonemu uśmiechnięty ciału!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Sama chata rozwarła drzwi oścież ku wiośnie,<br /></span> +<span class="i0">Wnijdż-że teraz pociemku — nagle i zazdrośnie!<br /></span> +<span class="i2">Drzwi klonowe zamknę szczelnie<br /></span> +<span class="i2">I zaśpiewam nieśmiertelnie,<br /></span> +<span class="i0">A potem spojrzę w ciebie nawskroś i bezgłośnie!<br /></span> +</div></div> + + +<h4>V</h4> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Byłoż owo, nie było? Opowiedz nam, bracie,<br /></span> +<span class="i0">Co się nocy dzisiejszej działo w twojej chacie?<br /></span> +<span class="i2">Widzieliśmy, ludzie prości,<br /></span> +<span class="i2">Niepojętość Zieloności<br /></span> +<span class="i0">Za oknami — na ścianach i na twojej szacie.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Mówimy śpiewający, bo łatwiej przy śpiewie<br /></span> +<span class="i0">Mówić o tem, co było, a czego się nie wie...<br /></span> +<span class="i2">Psy, poległe nad potokiem,<br /></span> +<span class="i2">Poglądały ludzkim wzrokiem.,<br /></span> +<span class="i0">I wzrok ludzki był w gwiazdach i w tem ślepem drzewie.<span class="pagenum"><a name="Str_190" id="Str_190">[Str. 190]</a></span><br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A zasię w naszych oczach były gwiezdne znaki,<br /></span> +<span class="i0">I nie mogliśmy poznać, gdzie ludzie, gdzie maki<br /></span> +<span class="i2">Wszystko wokół było — gwiezdne<br /></span> +<span class="i2">I odlotne i odjezdne,<br /></span> +<span class="i0">Gromadzące się w białe nad ziemią orszaki.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I zdawało się wszystkim, że coś w niebie woła,<br /></span> +<span class="i0">A zielona się światłość jarzyła dokoła,<br /></span> +<span class="i2">Sny się wzajem pobudziły,<br /></span> +<span class="i2">Ludzkie ciała opuściły<br /></span> +<span class="i0">I pobiegły śnić w kwiaty i w najmniejsze zioła.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">W nagłym pląsie skrzypnęły wszystkie kołowroty,<br /></span> +<span class="i0">Zahuczały te groble, śpiewne od niemoty,<br /></span> +<span class="i2">I w powietrzu było cudno,<br /></span> +<span class="i2">Niby ludno, choć bezludno,<br /></span> +<span class="i0">Jakby w niem się roiło od świąt i tęsknoty.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A na przeciąg tej nocy za sennem zrządzeniem<br /></span> +<span class="i0">Każdy przezwał się innem wobec gwiazd imieniem,<br /></span> +<span class="i2">Więc, gdy świt ozłocił dymy,<br /></span> +<span class="i2">Ujrzeliśmy, że klęczymy,<br /></span> +<span class="i0">Nie wiedząc, jak i kiedy zdjęci zapatrzeniem.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Powiedz nam, co się stało w tem polu, czy w lesie,<br /></span> +<span class="i0">Że się dotąd czujemy, jakoby w bezkresie,<br /></span> +<span class="i2">A wyjednaj nam u kwiatów<br /></span> +<span class="i2">Rozszerzenie ziemskich światów<br /></span> +<span class="i0">Aż po owe oddale, dokąd oczom chce się...<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I objaśnij nam potem słów śpiewną wspomogą,<br /></span> +<span class="i0">Co rozbłysło w twej chacie ponad ciemną drogą?<span class="pagenum"><a name="Str_191" id="Str_191">[Str. 191]</a></span><br /></span> +<span class="i2">Czy ją naszła piękna zmora,<br /></span> +<span class="i2">Wykrzesana z wód jeziora,<br /></span> +<span class="i0">Czy sen owy, co śni się w polu bez nikogo?<br /></span> +</div></div> + + +<h4>VI</h4> + +<div class="poem"><div class="stanza"> +<span class="i0">Ani zmora z jeziora, ani sen skrzydlaty<br /></span> +<span class="i0">Lecz Łąka nawiedziła wnętrze mojej chaty!<br /></span> +<span class="i2">Trwała ze mną na tej ławie,<br /></span> +<span class="i2">Rozmawiając głośno prawie, —<br /></span> +<span class="i0">Na ścianach moich — rosa, na podłodze — kwiaty...<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nie grążyłem ja w niebie ni steru, ni wiosła,<br /></span> +<span class="i0">Lecz mnie radość swym prądem zmiotła i uniosła.<br /></span> +<span class="i2">Wieczność ku nam znikąd zbiegła,<br /></span> +<span class="i2">U stóp naszych, warcząc, legła,<br /></span> +<span class="i0">A pierś moja tej nocy chabrami porosła.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">I było już wiadomo, że pułap sosnowy<br /></span> +<span class="i0">Wonnym deszczem, jak obłok, pokropi nam głowy,<br /></span> +<span class="i2">Bo nie snem się sny płomienia,<br /></span> +<span class="i2">Jeno deszczem i zielenią, —<br /></span> +<span class="i0">Duch mi zbłąkał się w ciele, jak wpośród dąbrowy.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Przeto Bóg, co mnie stworzył, zbladł podziwem zdjęty,<br /></span> +<span class="i0">Żem uszedł jego dłoniom w tych pokus odmęty!<br /></span> +<span class="i2">W kształt mię ludzki rozżałobnił,<br /></span> +<span class="i2">A jam znów się upodobnił<br /></span> +<span class="i0">Kwiatom i wszelkim trawom i źdźbłom gorzkiej mięty.<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Nawołujcie się ludzie, pod jasnym lazurem,<br /></span> +<span class="i0">Chórem w światy spojrzyjcie, zatrwóżcie się chórem!<span class="pagenum"><a name="Str_192" id="Str_192">[Str. 192]</a></span><br /></span> +<span class="i0">Miłość, wichrem rozpędzona,<br /></span> +<span class="i2">Wszystko złamie i pokona,<br /></span> +<span class="i2">Zaś tych, co się sprzeciwią, w śnie skrępuje sznurem!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">A opaszcie świat cały ścisłym korowodem,<br /></span> +<span class="i0">Aby wam się nie wymknął, schwytany niewodem...<br /></span> +<span class="i2">Zapląsajcie, zaśpiewajcie,<br /></span> +<span class="i2">Pieśnią siebie wspomagajcie,<br /></span> +<span class="i0">Toć wejdziemy w świat — próżnią, aby wyjść — ogrodem!<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Niechaj dusza wam będzie błękitami czynna,<br /></span> +<span class="i0">Stoi przed nią otworem ta jasność gościnna,<br /></span> +<span class="i2">Czegokolwiek zażądacie,<br /></span> +<span class="i2">To się zjawi w waszej chacie,<br /></span> +<span class="i0">Bo nastała godzina taka, a nie inna...<br /></span> +</div><div class="stanza"> +<span class="i0">Ludzie — mgły, ludzie — jaskry i ludzie — jabłonie,<br /></span> +<span class="i0">Rozwidnijcie się w słońcu, boć napewno płonie!<br /></span> +<span class="i2">Dla mnie — rosa, dla mnie — zieleń.<br /></span> +<span class="i2">Dla was — nagłość rozweseleń,<br /></span> +<span class="i0">A kto pieśni wysłuchał — niech mi poda dłonie!<br /></span> +</div></div> + +<p><span class="pagenum"><a name="Str_193" id="Str_193">[Str. 193]</a></span></p> + + + +<hr class="chptr" /> +<h2><a name="SPIS_RZECZY" id="SPIS_RZECZY"></a>SPIS RZECZY</h2> + + + +<table class="contents"> + +<tr><th> </th><th>Str.</th></tr> +<tr><th><a href="#I">W zwiewnych nurtach kostrzewy</a></th></tr> + +<tr> + <td><a href="#Topielec">Topielec</a></td> + <td>9</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Gwiazdy">Gwiazdy</a></td> + <td>10</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Odjazd">Odjazd</a></td> + <td>12</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Wieczor">Wieczór</a></td> + <td>13</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#W_polu">W polu</a></td> + <td>15</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Tecza">Tęcza</a></td> + <td>17</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Kon">Koń</a></td> + <td>18</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Stodola">Stodoła</a></td> + <td>19</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Wsrod_gieorginij">Wśród gieorginij</a></td> + <td>20</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Pierwszy_deszcz">Pierwszy deszcz</a></td> + <td>21</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Oto_slonce_przenika">Oto słońce przenika...</a></td> + <td>22</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Wiosna">Wiosna</a></td> + <td>23</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Przyspiew">Przyśpiew</a></td> + <td>24</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Fala">Fala</a></td> + <td>26</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Wiatrak">Wiatrak</a></td> + <td>27</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#W_slad_za_gornym_orszakiem">W ślad za górnym orszakiem...</a></td> + <td>28</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#W_glab_podworza">W głąb podwórza...</a></td> + <td>29</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Zaploniona_czeresnia">Zapłoniona czereśnia...</a></td> + <td>30</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Pieszczota">Pieszczota</a></td> + <td>31</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Zuraw_skrzypi">Żuraw skrzypi za furtą ogrodu...</a></td> + <td>32</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#O_majowym_poranku">O majowym poranku...</a></td> + <td>33</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Pogoda">Pogoda</a></td> + <td>34</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Upalny_ranek"><ins title="Poprawiono z: "Upalny rynek"" class="mycorr" id="tnote5">Upalny ranek...</ins></a></td> + <td>36</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Przemiany">Przemiany</a></td> + <td>37</td> + </tr> +<tr> + +<td><span class="pagenum"><a name="Str_194" id="Str_194">[Str. 194]</a></span></td> +</tr> + +<tr><th><a href="#II">Ballady</a></th></tr> + +<tr> + <td><a href="#Gad">Gad</a></td> + <td>41</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Roze">Róże</a></td> + <td>43</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Ballada_dziadowska">Ballada dziadowska</a></td> + <td>47</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Dusiolek">Dusiołek</a></td> + <td>50</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Swidryga_i_Midryga">Świdryga i Midryga</a></td> + <td>52</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Mak">Mak</a></td> + <td>55</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Wisnia">Wiśnia</a></td> + <td>57</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Pila">Piła</a></td> + <td>60</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Krolewna_Czarnych_Wysp">Królewna Czarnych Wysp</a></td> + <td>63</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Zielony_dzban">Zielony dzban</a></td> + <td>67</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Smiercie">Śmiercie</a></td> + <td>69</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Stroj">Strój</a></td> + <td>71</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Dab">Dąb</a></td> + <td>74</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Ballada_bezludna">Ballada bezludna</a></td> + <td>77</td> + </tr> + + +<tr><th><a href="#III">W malinowym chróśniaku</a></th></tr> + +<tr> + <td><a href="#W_malinowym_chrosniaku">W malinowym chróśniaku...</a></td> + <td>81</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Sledza_nas">Śledzą nas...</a></td> + <td>83</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Taka_cisza_w_ogrodzie">Taka cisza w ogrodzie...</a></td> + <td>84</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Haslo_nasze">Hasło nasze...</a></td> + <td>85</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Zazdrosc_moja">Zazdrość moja...</a></td> + <td>86</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Z_dlonmi_tak_splecionemi">Z dłońmi tak splecionemi...</a></td> + <td>88</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Wyszlo_z_boru">Wyszło z boru...</a></td> + <td>89</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Czasami_mojej_slepej_posluszny_ochocie">Czasami mojej ślepej posłuszny ochocie...</a></td> + <td>90</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Ty_pierwej_mgly_dosiegasz">Ty pierwej mgły dosięgasz...</a></td> + <td>91</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Zazdrosnicy">Zazdrośnicy...</a></td> + <td>92</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Zmienionaz_po_rozlace">Zmienionaż po rozłące?...</a></td> + <td>93</td> + </tr> + + +<tr><th><a href="#IV">Wspomnienie</a></th></tr> + +<tr> + <td><a href="#Wspomnienie">Wspomnienie</a></td> + <td>97</td> + </tr> + + +<tr><th><a href="#V">Pieśni kalekujące</a></th></tr> + +<tr> + <td><a href="#Zaloty">Zaloty</a></td> + <td>105</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Szewczyk">Szewczyk</a></td> + <td>108</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Garbus">Garbus</a></td> + <td>110</td> + </tr> +<tr><td><p><span class="pagenum"><a name="Str_195" id="Str_195">[Str. 195]</a></span></p></td></tr> + +<tr> + <td><a href="#Reka">Ręka</a></td> + <td>112</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Zolnierz">Żołnierz</a></td> + <td>114</td> + </tr> + + +<tr><th><a href="#VI">Trzy róże</a></th></tr> + +<tr> + <td><a href="#Trzy_roze">Trzy róże</a></td> + <td>119</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Rok_nieistnienia">Rok nieistnienia</a></td> + <td>120</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Wieczorem">Wieczorem</a></td> + <td>121</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Sniez_sie">Śnież się, w duszy mojej śnież...</a></td> + <td>122</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Schadzka_spozniona">Schadzka spóźniona</a></td> + <td>123</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Pozarze_piersny">Pożarze pierśny, płomieniu ustny...</a></td> + <td>124</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Ja_tu_stoje_za_drzwiami">Ja tu stoję za drzwiami</a></td> + <td>125</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Co_w_mglach_czyni">Co w mgłach czyni żagiel na głębinie?...</a></td> + <td>126</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Schadzka">Schadzka</a></td> + <td>127</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Kwapily_sie_burze">Kwapiły się burze...</a></td> + <td>129</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#U_wpolrozwartych_stoim_drzwi">U wpółrozwartych stoim drzwi...</a></td> + <td>130</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Dzis_w_naszego_spotkania_rocznice">Dziś w naszego spotkania rocznicę...</a></td> + <td>131</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Wyznanie">Wyznanie</a></td> + <td>132</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Ponad_zakres_sniezycy">Ponad zakres śnieżycy...</a></td> + <td>133</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Powrot">Powrót</a></td> + <td>135</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Dwoje_ludzienkow">Dwoje ludzieńków</a></td> + <td>136</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Dusza_w_niebiosach">Dusza w niebiosach</a></td> + <td>138</td> + </tr> + + +<tr><th><a href="#VII">Pururawa i Urwasi</a></th></tr> + +<tr> + <td><a href="#Pururawa_i_Urwasi">Pururawa i Urwasi</a></td> + <td>143</td> + </tr> + + +<tr><th><a href="#VIII">Noc bezsenna</a></th></tr> + +<tr> + <td><a href="#Noc_bezsenna">Noc bezsenna</a></td> + <td>149</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Tam_na_obczyznie">Tam — na obczyźnie...</a></td> + <td>151</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#W_przeddzien_swego_zmartwychwstania">W przeddzień swego zmartwychwstania</a></td> + <td>152</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#W_kraju_bardzo_dalekim">W kraju bardzo dalekim...</a></td> + <td>154</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Pociemku">Pociemku...</a></td> + <td>155</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Warkocz">Warkocz</a></td> + <td>156</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Snieg">Śnieg</a></td> + <td>157</td> + </tr> + + +<tr><th><a href="#IX">Asoka</a></th></tr> + +<tr> + <td><a href="#Asoka">Asoka</a></td> + <td>161</td> + </tr> +<tr><td colspan="2"> +<p><span class="pagenum"><a name="Str_196" id="Str_196">[Str. 196]</a></span></p> +</td></tr> + + +<tr><th colspan="2"><a href="#X">Ponad brzegami</a></th> +</tr> + +<tr> + <td><a href="#Don_Kichot">Don Kichot</a></td> + <td>167</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#W_locie">W locie</a></td> + <td>169</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Pragnienie">Pragnienie</a></td> + <td>170</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Spotkanie">Spotkanie</a></td> + <td>171</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Kleopatra">Kleopatra</a></td> + <td>172</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Dwaj_skazancy">Dwaj skazańcy</a></td> + <td>174</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Rozmowa">Rozmowa</a></td> + <td>175</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Otchlan">Otchłań</a></td> + <td>177</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Zamyslenie">Zamyślenie</a></td> + <td>178</td> + </tr> + + +<tr> + <td><a href="#Do_spiewaka">Do śpiewaka</a></td> + <td>179</td> + </tr> + +<tr> + <th><a href="#XI">Łąka</a></th> +</tr> +<tr> + <td><a href="#Laka">Łąka</a></td> + <td>183</td> + </tr> + +</table> +</div> + + +<div id="tnotes" class="tnote"> +<h2>Uwagi do wydania elektronicznego</h2> +<p>W tekście zachowano oryginalną ortografię i interpunkcję, +nawet w przypadkach, gdy różniły się one od współcześnie obowiązujących. +Poprawiono jednak kilka błędów, które wyglądały na omyłki drukarskie. +Pełna lista poprawek znajduje się poniżej.</p> + +<ul> +<li><a name="ftnote1" id="ftnote1" href="#tnote1">s. 45.</a> +<em>— „Tak — szepcze pani — tak” —</em> +poprawiono na <em>—„Tak — szepcze pani — tak”. —</em> +(dodano kropkę na końcu linii);</li> + +<li><a name="ftnote2" id="ftnote2" href="#tnote2">s. 48.</a> +<em>„Spowiła go ramieniem,</em> poprawiono na <em>Spowiła go ramieniem,</em> +(usunięto cudzysłów otwierający);</li> + +<li><a name="ftnote3" id="ftnote3" href="#tnote3">s. 164</a> +<em>Aż ona cię z królewskiej wymknęła komnaty,</em> poprawiono na +<em>Aż ona się z królewskiej wymknęła komnaty,</em> (usunięto cudzysłów otwierający);</li> +<li><a name="ftnote4" id="ftnote4" href="#tnote4">s. 173</a> +<em>Duch, co tylko raz jeden o śmierć się roztrąca</em> poprawiono na +<em>Duch, co tylko raz jeden o śmierć się roztrąca.</em> (dodano kropkę);</li> + +<li><a name="ftnote5" id="ftnote5" href="#tnote5">s. 193</a> +<em>Upalny rynek</em> poprawiono na <em>Upalny ranek</em>.</li> +</ul> + +</div> + +</div> + + + + + + + +<pre> + + + + + +End of the Project Gutenberg EBook of Laka, by Boleslaw Lesmian + +*** END OF THIS PROJECT GUTENBERG EBOOK LAKA *** + +***** This file should be named 35301-h.htm or 35301-h.zip ***** +This and all associated files of various formats will be found in: + https://www.gutenberg.org/3/5/3/0/35301/ + +Produced by Ewa "czupirek" Jaros and the Online Distributed +Proofreading Team at http://dp.rastko.net (this file was +produced from images generously made available by CBN +Polona - http://www.polona.pl). + + +Updated editions will replace the previous one--the old editions +will be renamed. + +Creating the works from public domain print editions means that no +one owns a United States copyright in these works, so the Foundation +(and you!) can copy and distribute it in the United States without +permission and without paying copyright royalties. Special rules, +set forth in the General Terms of Use part of this license, apply to +copying and distributing Project Gutenberg-tm electronic works to +protect the PROJECT GUTENBERG-tm concept and trademark. Project +Gutenberg is a registered trademark, and may not be used if you +charge for the eBooks, unless you receive specific permission. If you +do not charge anything for copies of this eBook, complying with the +rules is very easy. You may use this eBook for nearly any purpose +such as creation of derivative works, reports, performances and +research. They may be modified and printed and given away--you may do +practically ANYTHING with public domain eBooks. Redistribution is +subject to the trademark license, especially commercial +redistribution. + + + +*** START: FULL LICENSE *** + +THE FULL PROJECT GUTENBERG LICENSE +PLEASE READ THIS BEFORE YOU DISTRIBUTE OR USE THIS WORK + +To protect the Project Gutenberg-tm mission of promoting the free +distribution of electronic works, by using or distributing this work +(or any other work associated in any way with the phrase "Project +Gutenberg"), you agree to comply with all the terms of the Full Project +Gutenberg-tm License (available with this file or online at +https://gutenberg.org/license). + + +Section 1. General Terms of Use and Redistributing Project Gutenberg-tm +electronic works + +1.A. By reading or using any part of this Project Gutenberg-tm +electronic work, you indicate that you have read, understand, agree to +and accept all the terms of this license and intellectual property +(trademark/copyright) agreement. If you do not agree to abide by all +the terms of this agreement, you must cease using and return or destroy +all copies of Project Gutenberg-tm electronic works in your possession. +If you paid a fee for obtaining a copy of or access to a Project +Gutenberg-tm electronic work and you do not agree to be bound by the +terms of this agreement, you may obtain a refund from the person or +entity to whom you paid the fee as set forth in paragraph 1.E.8. + +1.B. "Project Gutenberg" is a registered trademark. It may only be +used on or associated in any way with an electronic work by people who +agree to be bound by the terms of this agreement. There are a few +things that you can do with most Project Gutenberg-tm electronic works +even without complying with the full terms of this agreement. See +paragraph 1.C below. There are a lot of things you can do with Project +Gutenberg-tm electronic works if you follow the terms of this agreement +and help preserve free future access to Project Gutenberg-tm electronic +works. See paragraph 1.E below. + +1.C. The Project Gutenberg Literary Archive Foundation ("the Foundation" +or PGLAF), owns a compilation copyright in the collection of Project +Gutenberg-tm electronic works. Nearly all the individual works in the +collection are in the public domain in the United States. If an +individual work is in the public domain in the United States and you are +located in the United States, we do not claim a right to prevent you from +copying, distributing, performing, displaying or creating derivative +works based on the work as long as all references to Project Gutenberg +are removed. Of course, we hope that you will support the Project +Gutenberg-tm mission of promoting free access to electronic works by +freely sharing Project Gutenberg-tm works in compliance with the terms of +this agreement for keeping the Project Gutenberg-tm name associated with +the work. You can easily comply with the terms of this agreement by +keeping this work in the same format with its attached full Project +Gutenberg-tm License when you share it without charge with others. + +1.D. The copyright laws of the place where you are located also govern +what you can do with this work. Copyright laws in most countries are in +a constant state of change. If you are outside the United States, check +the laws of your country in addition to the terms of this agreement +before downloading, copying, displaying, performing, distributing or +creating derivative works based on this work or any other Project +Gutenberg-tm work. The Foundation makes no representations concerning +the copyright status of any work in any country outside the United +States. + +1.E. Unless you have removed all references to Project Gutenberg: + +1.E.1. The following sentence, with active links to, or other immediate +access to, the full Project Gutenberg-tm License must appear prominently +whenever any copy of a Project Gutenberg-tm work (any work on which the +phrase "Project Gutenberg" appears, or with which the phrase "Project +Gutenberg" is associated) is accessed, displayed, performed, viewed, +copied or distributed: + +This eBook is for the use of anyone anywhere at no cost and with +almost no restrictions whatsoever. You may copy it, give it away or +re-use it under the terms of the Project Gutenberg License included +with this eBook or online at www.gutenberg.org + +1.E.2. If an individual Project Gutenberg-tm electronic work is derived +from the public domain (does not contain a notice indicating that it is +posted with permission of the copyright holder), the work can be copied +and distributed to anyone in the United States without paying any fees +or charges. If you are redistributing or providing access to a work +with the phrase "Project Gutenberg" associated with or appearing on the +work, you must comply either with the requirements of paragraphs 1.E.1 +through 1.E.7 or obtain permission for the use of the work and the +Project Gutenberg-tm trademark as set forth in paragraphs 1.E.8 or +1.E.9. + +1.E.3. If an individual Project Gutenberg-tm electronic work is posted +with the permission of the copyright holder, your use and distribution +must comply with both paragraphs 1.E.1 through 1.E.7 and any additional +terms imposed by the copyright holder. Additional terms will be linked +to the Project Gutenberg-tm License for all works posted with the +permission of the copyright holder found at the beginning of this work. + +1.E.4. Do not unlink or detach or remove the full Project Gutenberg-tm +License terms from this work, or any files containing a part of this +work or any other work associated with Project Gutenberg-tm. + +1.E.5. Do not copy, display, perform, distribute or redistribute this +electronic work, or any part of this electronic work, without +prominently displaying the sentence set forth in paragraph 1.E.1 with +active links or immediate access to the full terms of the Project +Gutenberg-tm License. + +1.E.6. You may convert to and distribute this work in any binary, +compressed, marked up, nonproprietary or proprietary form, including any +word processing or hypertext form. However, if you provide access to or +distribute copies of a Project Gutenberg-tm work in a format other than +"Plain Vanilla ASCII" or other format used in the official version +posted on the official Project Gutenberg-tm web site (www.gutenberg.org), +you must, at no additional cost, fee or expense to the user, provide a +copy, a means of exporting a copy, or a means of obtaining a copy upon +request, of the work in its original "Plain Vanilla ASCII" or other +form. Any alternate format must include the full Project Gutenberg-tm +License as specified in paragraph 1.E.1. + +1.E.7. Do not charge a fee for access to, viewing, displaying, +performing, copying or distributing any Project Gutenberg-tm works +unless you comply with paragraph 1.E.8 or 1.E.9. + +1.E.8. You may charge a reasonable fee for copies of or providing +access to or distributing Project Gutenberg-tm electronic works provided +that + +- You pay a royalty fee of 20% of the gross profits you derive from + the use of Project Gutenberg-tm works calculated using the method + you already use to calculate your applicable taxes. The fee is + owed to the owner of the Project Gutenberg-tm trademark, but he + has agreed to donate royalties under this paragraph to the + Project Gutenberg Literary Archive Foundation. Royalty payments + must be paid within 60 days following each date on which you + prepare (or are legally required to prepare) your periodic tax + returns. Royalty payments should be clearly marked as such and + sent to the Project Gutenberg Literary Archive Foundation at the + address specified in Section 4, "Information about donations to + the Project Gutenberg Literary Archive Foundation." + +- You provide a full refund of any money paid by a user who notifies + you in writing (or by e-mail) within 30 days of receipt that s/he + does not agree to the terms of the full Project Gutenberg-tm + License. You must require such a user to return or + destroy all copies of the works possessed in a physical medium + and discontinue all use of and all access to other copies of + Project Gutenberg-tm works. + +- You provide, in accordance with paragraph 1.F.3, a full refund of any + money paid for a work or a replacement copy, if a defect in the + electronic work is discovered and reported to you within 90 days + of receipt of the work. + +- You comply with all other terms of this agreement for free + distribution of Project Gutenberg-tm works. + +1.E.9. If you wish to charge a fee or distribute a Project Gutenberg-tm +electronic work or group of works on different terms than are set +forth in this agreement, you must obtain permission in writing from +both the Project Gutenberg Literary Archive Foundation and Michael +Hart, the owner of the Project Gutenberg-tm trademark. Contact the +Foundation as set forth in Section 3 below. + +1.F. + +1.F.1. Project Gutenberg volunteers and employees expend considerable +effort to identify, do copyright research on, transcribe and proofread +public domain works in creating the Project Gutenberg-tm +collection. Despite these efforts, Project Gutenberg-tm electronic +works, and the medium on which they may be stored, may contain +"Defects," such as, but not limited to, incomplete, inaccurate or +corrupt data, transcription errors, a copyright or other intellectual +property infringement, a defective or damaged disk or other medium, a +computer virus, or computer codes that damage or cannot be read by +your equipment. + +1.F.2. LIMITED WARRANTY, DISCLAIMER OF DAMAGES - Except for the "Right +of Replacement or Refund" described in paragraph 1.F.3, the Project +Gutenberg Literary Archive Foundation, the owner of the Project +Gutenberg-tm trademark, and any other party distributing a Project +Gutenberg-tm electronic work under this agreement, disclaim all +liability to you for damages, costs and expenses, including legal +fees. YOU AGREE THAT YOU HAVE NO REMEDIES FOR NEGLIGENCE, STRICT +LIABILITY, BREACH OF WARRANTY OR BREACH OF CONTRACT EXCEPT THOSE +PROVIDED IN PARAGRAPH 1.F.3. YOU AGREE THAT THE FOUNDATION, THE +TRADEMARK OWNER, AND ANY DISTRIBUTOR UNDER THIS AGREEMENT WILL NOT BE +LIABLE TO YOU FOR ACTUAL, DIRECT, INDIRECT, CONSEQUENTIAL, PUNITIVE OR +INCIDENTAL DAMAGES EVEN IF YOU GIVE NOTICE OF THE POSSIBILITY OF SUCH +DAMAGE. + +1.F.3. LIMITED RIGHT OF REPLACEMENT OR REFUND - If you discover a +defect in this electronic work within 90 days of receiving it, you can +receive a refund of the money (if any) you paid for it by sending a +written explanation to the person you received the work from. If you +received the work on a physical medium, you must return the medium with +your written explanation. The person or entity that provided you with +the defective work may elect to provide a replacement copy in lieu of a +refund. If you received the work electronically, the person or entity +providing it to you may choose to give you a second opportunity to +receive the work electronically in lieu of a refund. If the second copy +is also defective, you may demand a refund in writing without further +opportunities to fix the problem. + +1.F.4. Except for the limited right of replacement or refund set forth +in paragraph 1.F.3, this work is provided to you 'AS-IS' WITH NO OTHER +WARRANTIES OF ANY KIND, EXPRESS OR IMPLIED, INCLUDING BUT NOT LIMITED TO +WARRANTIES OF MERCHANTIBILITY OR FITNESS FOR ANY PURPOSE. + +1.F.5. Some states do not allow disclaimers of certain implied +warranties or the exclusion or limitation of certain types of damages. +If any disclaimer or limitation set forth in this agreement violates the +law of the state applicable to this agreement, the agreement shall be +interpreted to make the maximum disclaimer or limitation permitted by +the applicable state law. The invalidity or unenforceability of any +provision of this agreement shall not void the remaining provisions. + +1.F.6. INDEMNITY - You agree to indemnify and hold the Foundation, the +trademark owner, any agent or employee of the Foundation, anyone +providing copies of Project Gutenberg-tm electronic works in accordance +with this agreement, and any volunteers associated with the production, +promotion and distribution of Project Gutenberg-tm electronic works, +harmless from all liability, costs and expenses, including legal fees, +that arise directly or indirectly from any of the following which you do +or cause to occur: (a) distribution of this or any Project Gutenberg-tm +work, (b) alteration, modification, or additions or deletions to any +Project Gutenberg-tm work, and (c) any Defect you cause. + + +Section 2. Information about the Mission of Project Gutenberg-tm + +Project Gutenberg-tm is synonymous with the free distribution of +electronic works in formats readable by the widest variety of computers +including obsolete, old, middle-aged and new computers. It exists +because of the efforts of hundreds of volunteers and donations from +people in all walks of life. + +Volunteers and financial support to provide volunteers with the +assistance they need are critical to reaching Project Gutenberg-tm's +goals and ensuring that the Project Gutenberg-tm collection will +remain freely available for generations to come. In 2001, the Project +Gutenberg Literary Archive Foundation was created to provide a secure +and permanent future for Project Gutenberg-tm and future generations. +To learn more about the Project Gutenberg Literary Archive Foundation +and how your efforts and donations can help, see Sections 3 and 4 +and the Foundation web page at https://www.pglaf.org. + + +Section 3. Information about the Project Gutenberg Literary Archive +Foundation + +The Project Gutenberg Literary Archive Foundation is a non profit +501(c)(3) educational corporation organized under the laws of the +state of Mississippi and granted tax exempt status by the Internal +Revenue Service. The Foundation's EIN or federal tax identification +number is 64-6221541. Its 501(c)(3) letter is posted at +https://pglaf.org/fundraising. Contributions to the Project Gutenberg +Literary Archive Foundation are tax deductible to the full extent +permitted by U.S. federal laws and your state's laws. + +The Foundation's principal office is located at 4557 Melan Dr. S. +Fairbanks, AK, 99712., but its volunteers and employees are scattered +throughout numerous locations. Its business office is located at +809 North 1500 West, Salt Lake City, UT 84116, (801) 596-1887, email +business@pglaf.org. Email contact links and up to date contact +information can be found at the Foundation's web site and official +page at https://pglaf.org + +For additional contact information: + Dr. Gregory B. Newby + Chief Executive and Director + gbnewby@pglaf.org + + +Section 4. Information about Donations to the Project Gutenberg +Literary Archive Foundation + +Project Gutenberg-tm depends upon and cannot survive without wide +spread public support and donations to carry out its mission of +increasing the number of public domain and licensed works that can be +freely distributed in machine readable form accessible by the widest +array of equipment including outdated equipment. Many small donations +($1 to $5,000) are particularly important to maintaining tax exempt +status with the IRS. + +The Foundation is committed to complying with the laws regulating +charities and charitable donations in all 50 states of the United +States. Compliance requirements are not uniform and it takes a +considerable effort, much paperwork and many fees to meet and keep up +with these requirements. We do not solicit donations in locations +where we have not received written confirmation of compliance. To +SEND DONATIONS or determine the status of compliance for any +particular state visit https://pglaf.org + +While we cannot and do not solicit contributions from states where we +have not met the solicitation requirements, we know of no prohibition +against accepting unsolicited donations from donors in such states who +approach us with offers to donate. + +International donations are gratefully accepted, but we cannot make +any statements concerning tax treatment of donations received from +outside the United States. U.S. laws alone swamp our small staff. + +Please check the Project Gutenberg Web pages for current donation +methods and addresses. Donations are accepted in a number of other +ways including including checks, online payments and credit card +donations. To donate, please visit: https://pglaf.org/donate + + +Section 5. General Information About Project Gutenberg-tm electronic +works. + +Professor Michael S. Hart was the originator of the Project Gutenberg-tm +concept of a library of electronic works that could be freely shared +with anyone. For thirty years, he produced and distributed Project +Gutenberg-tm eBooks with only a loose network of volunteer support. + + +Project Gutenberg-tm eBooks are often created from several printed +editions, all of which are confirmed as Public Domain in the U.S. +unless a copyright notice is included. Thus, we do not necessarily +keep eBooks in compliance with any particular paper edition. + + +Most people start at our Web site which has the main PG search facility: + + https://www.gutenberg.org + +This Web site includes information about Project Gutenberg-tm, +including how to make donations to the Project Gutenberg Literary +Archive Foundation, how to help produce our new eBooks, and how to +subscribe to our email newsletter to hear about new eBooks. + + +</pre> + +</body> +</html> diff --git a/LICENSE.txt b/LICENSE.txt new file mode 100644 index 0000000..6312041 --- /dev/null +++ b/LICENSE.txt @@ -0,0 +1,11 @@ +This eBook, including all associated images, markup, improvements, +metadata, and any other content or labor, has been confirmed to be +in the PUBLIC DOMAIN IN THE UNITED STATES. + +Procedures for determining public domain status are described in +the "Copyright How-To" at https://www.gutenberg.org. + +No investigation has been made concerning possible copyrights in +jurisdictions other than the United States. Anyone seeking to utilize +this eBook outside of the United States should confirm copyright +status under the laws that apply to them. diff --git a/README.md b/README.md new file mode 100644 index 0000000..af765f4 --- /dev/null +++ b/README.md @@ -0,0 +1,2 @@ +Project Gutenberg (https://www.gutenberg.org) public repository for +eBook #35301 (https://www.gutenberg.org/ebooks/35301) |
