summaryrefslogtreecommitdiff
path: root/28121-0.txt
diff options
context:
space:
mode:
Diffstat (limited to '28121-0.txt')
-rw-r--r--28121-0.txt2074
1 files changed, 2074 insertions, 0 deletions
diff --git a/28121-0.txt b/28121-0.txt
new file mode 100644
index 0000000..e964d0d
--- /dev/null
+++ b/28121-0.txt
@@ -0,0 +1,2074 @@
+The Project Gutenberg EBook of Anhelli, by Juliusz Slowacki
+
+This eBook is for the use of anyone anywhere at no cost and with
+almost no restrictions whatsoever. You may copy it, give it away or
+re-use it under the terms of the Project Gutenberg License included
+with this eBook or online at www.gutenberg.org
+
+
+Title: Anhelli
+
+Author: Juliusz Slowacki
+
+Release Date: February 19, 2009 [EBook #28121]
+
+Language: Polish
+
+Character set encoding: UTF-8
+
+*** START OF THIS PROJECT GUTENBERG EBOOK ANHELLI ***
+
+
+
+
+Produced by Ewa "czupirek" Jaros (produced from images
+generously made available by CBN Polona -
+http:///www.polona.pl)
+
+
+
+
+
+ANHELLI
+
+
+
+
+
+ =ANHELLI=
+
+ przez
+
+ JULIUSZA SŁOWACKIEGO
+
+
+ PARYŻ.
+
+ W KSIĘGARNI I DRUKARNI POLSKIÉJ,
+
+Przy ulicy Marais Saint-Germain, n^o 17 bis
+
+ 1838.
+
+
+
+
+STEFANOWI H.
+
+NA
+
+PAMIĄTKĘ SPOTKANIA SIĘ W ZIEMI
+ŚWIĘTÉJ I POD GÓRAMI
+LIBANU.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ I.
+
+Przyszli wygnańce na ziemię Sybirską i obrawszy miejsce szerokie,
+zbudowali dom drewniany aby zamieszkać razem w zgodzie i w miłości
+braterskiéj; było zaś ich około tysiąca ludzi z różnego stanu.
+
+A rząd dostarczył im niewiast aby się żenili, albowiem dekret mówił
+że posłani są na zaludnienie.
+
+Przez jakiś czas był pomiędzy niemi wielki porządek i wielki smutek,
+albowiem nie mogli zapomnieć że są wygnańcami i że już nie zobaczą
+ojczyzny; chyba Bóg zechce...
+
+A gdy już zbudowali dom i każdy się zajął swoją pracą oprócz ludzi
+którzy chcieli aby je nazywano mądrymi i zostawali w bezczynności
+mówiąc: oto myślémy o zbawieniu ojczyzny; ujrzeli raz wielka gromadę
+ptaków czarnych lecącą z północy.
+
+Za ptakami zaś ukazał się obóz jakoby i tabor i sanie zaprzężone
+psami i trzoda renów z gałęzistemi rogami i ludzie na łyżwach niosący
+oszczepy; był to cały lud Sybirski.
+
+Na czele zaś szedł król ludu a zarazem xiądz, ubrany podług zwyczaju
+w futrach i w koralach, na głowie zaś miał wieniec z wężów nieżywych
+zamiast korony.
+
+Więc mocarz ów przybliżywszy się do gromady wygnańców przemówił
+językiem ich ziemi: Witajcie!
+
+Oto ja znałem ojców waszych także nie szczęśliwych i widziałem jak
+żyli bogobojnie i umierali mówiąc: Ojczyzno! Ojczyzno!
+
+Więc chcę być przyjacielem waszym, i zrobić przymierze między wami
+a moim ludem, abyście byli w ziemi gościnnéj i w kraju dobrze
+życzących.
+
+A z ojców waszych już nie żyje żaden oprócz jednego, który jest już
+stary i mnie sprzyja; a mieszka stąd daleko w samotnéj chacie.
+
+Jeżeli chcecie aby przyjaciel ojców waszych był przewodnikiem waszym,
+zostanę z wami i lud mój opuszczę; albowiem wy jesteście
+nieszczęśliwsi.
+
+Mówił jeszcze dłużéj starzec ów i uszanowali go i zaprosili do
+swojéj szopy.
+
+I zrobiono przymierze z ludem Sybirskim który się rozszedł i zamieszkał
+w swoich śnieżnych siołach; a król jego został z wygnańcami aby je
+pocieszał.
+
+I dziwiono się mądrości jego; mówiąc oto jéj zapewne od ojców
+naszych nabył, a słowa jego są od przodków naszych.
+
+Nazywano go zaś Szamanem, tak albowiem nazywa lud Sybirski królów
+i xięży swoich którzy są czarownikami.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ II.
+
+
+Rozpatrzywszy się Szaman w sercach owéj zgrai wygnańców, rzekł sam
+w sobie: zaprawdę nie znalazłem tu czegom szukał, oto serca ich słabe
+są i dadzą się podbić smutkowi.
+
+Dobrzy byliby z nich ludzie w szczęściu ale je nędza przemieni w ludzi
+złych i szkodliwych. Co uczyniłeś Boże?
+
+Azaż każdemu kwiatowi nie dajesz dokwitać tam gdzie mu jest ziemia
+i życie właściwe? dla czegóż ci ludzie mają ginąć?
+
+Wybiorę więc jednego z nich i ukocham go jak syna, a umierając oddam
+mu ciężar mój, i większy ciężar niż mogą unieść inni; aby w nim
+było odkupienie.
+
+I pokażę mu wszystkie nieszczęścia téj ziemi, a potém zostawię
+samego w ciemności wielkiéj z brzemieniem myśli i tęsknot na
+sercu.
+
+To powiedziawszy przywołał do siebie młodzieńca imieniem Anhelli
+i położywszy na nim ręce wlał w niego miłość serdeczną dla ludzi
+i litość.
+
+A obróciwszy się do gromady rzekł: odejdę z tym młodzieńcem abym mu
+pokazał wiele rzeczy bolesnych, a wy zostaniecie sami uczyć się jak
+znosić głód, nędzę i smutek.
+
+Ale miejcie nadzieję; bo nadzieja przyjdzie z was do przyszłych pokoleń
+i ożywi je; ale jeśli w was umrze, to przyszłe pokolenia będą z ludzi
+martwych.
+
+A to o czém pomyślicie wypełni się i Wielka radość będzie na ziemi
+w on dzień zmartwychwstania.
+
+Lecz wy będziecie w grobach, i całuny będą na was spruchniałe;
+wszakże wasze groby będą święte, a nawet Bóg od ciał waszych
+odwróci robaki, i ubierze was w umarłych dumną powagę... będziecie
+piękni.
+
+Tak jak ojcowie wasi którzy są W grobach; bo spojrzycie na każdą
+czaszkę ich; nie zgrzyta ani cierpi lecz spokojną jest i zdaje
+się mówić: dobrzem uczyniła.
+
+Czuwajcie nad sobą, bo jesteście jak ludzie stojący na podniesieniu;
+a ci co przyjdą widzieć was będą.
+
+Oto powiedziałbym Wam tajemnicę że jednych dusze idą w słońce,
+a drugich dusze oddalają się od słońca na ciemne gwiazdy, lecz
+nie zrozumiécie mnie!
+
+Powiedziałbym wam dla czego żyjecie i dla czego się rodzą milijony
+dusz nowych i na jaki cel dane jest ciało: lecz nie pojmiecie mnie!
+
+Lecz mówię wam bądźcie spokojni nie o jutro, lecz o dzień który
+będzie jutrem śmierci waszéj.
+
+A gorsze jest jutro życia, niż jutro śmierci. Choć nie tak myślą
+ludzie podli i ludzie małego serca.
+
+Rzekły więc do Szamana zgraje: któż ci dał władzę nauczać o życiu
+i o śmierci? oto mamy między sobą xięży, do nich należy słowo
+Boskie.
+
+Na to im odpowiedział Szaman: słyszeliście o Mojżeszu i o cudach
+które czynił? Jam jest Mojżesz między Sybirskim ludem a cudy
+czyniłem straszniejsze niż tamten co przed wiekami.
+
+A nie wyszedłże z zorzy północnéj Anioł kiedym go wywołał
+z płomieni? spytajcie ludu mojego.
+
+Na moje słowo ten śnieg stał się krwią, a te słońce sczerniało jak
+węgiel; wiele bowiem we mnie jest Boga.
+
+Lecz nie kuście mnie o cudy; albowiem jesteście ludem starym
+a wskrzesić was cudem jest. Oto proście Boga.
+
+Aby was wskrzesił mowie i dobył z mogiły i uczynił was narodem
+który drugi raz kładziony jest w kołysce i spowity; by wyrósł
+prosty i nie skrzywiony na ciele.
+
+Tak mówił Szaman; i nie śmieli mu odpowiedzieć wygnańce; lecz
+przyrzekli z ludem Sybirskim chować przymierze.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ III.
+
+
+A oto raz nocą, obudził Szaman Anhellego mówiąc mu: nie spij ale chodź
+ze mną, albowiem są rzeczy ważne na pustyni.
+
+Wdziawszy więc białą szatę Anhelli udał się za starcem, i szli przy
+blasku gwiazd.
+
+Niedaleko więc zaszedłszy ujrzeli obóz cały małych dzieciątek
+i pacholąt gnanych na Sybir, które odpoczywały przy ogniu.
+
+A we środku gromadki siedział pop na tatarskim koniu, mający u siodła
+dwa kosze z chlebem.
+
+I zaczął owe dzieciątka nauczać podług nowéj wiary ruskiéj i podług
+nowego katechizmu.
+
+I pytał dzieci o rzeczy niegodne a pacholęta odpowiadały mu przymilając
+się, albowiem miał u siodła kosze z chlebem i mógł je nakarmić;
+a były głodne.
+
+Więc obróciwszy się ku Anhellemu Szaman rzekł: powiedz! nie
+przebrałże miary ten xiądz zasiewając złe ziarno i każąc czystość
+dusz tych maleńkich?
+
+Oto zapomniały już płakać po matkach swoich i tu się wdzięczą do
+chleba jak małe szczeniątka; szczekając rzeczy złe i które są
+przeciwko wierze.
+
+Powiadając że Car jest głową wiary i że w nim jest Bóg i że nic
+nie może rozkazać przeciwko duchowi świętemu, nakazując nawet
+rzeczy podobne zbrodniom, albowiem w nim jest duch święty.
+
+Użyję więc przeciwko temu xiędzu, ognia niebieskiego aby go spalić
+i stracę go w oczach dzieciątek.
+
+A skoro wyrzekł Szaman słowo przekleństwa zapalił się ów pop na
+koniu, i wyszły mu z piersi płomienie które się złączyły
+w powietrzu nad głową.
+
+I przelękniony koń unosić go zaczął po stepie palącego się; a potém
+wzdrygnąwszy się zrzucił z siebie węgiel siedzący na siodle do
+ostatka.
+
+A oto na owym pruchnie człowieka chodziły skry..... jak owe iskierki
+które są na spalonym papierze błędne i snujące się w różne strony.
+
+Przybliżywszy się więc Szaman ku dzieciątkom rzekł: nie lękajcie
+się; Bóg z wami.
+
+Ogień przestraszył was jak gołąbki spiące, aleśćie zasypiały
+w domie pożaru i ciałka wasze już więdły.
+
+I wyciągały do starca raczki owe dzieciny krzycząc: staruszku weź nas
+z sobą!
+
+I rzekł Szaman: gdzież was zaprowadzę? oto ja idę w drogę śmierci,
+chcecież abym was wziął i ukrył pod płaszczem i wysypał was z poły
+mojéj przed panem Bogiem.
+
+Odpowiedziały mu dzieciątka: weź nas i zaprowadź nas szerokiemi
+gościńcami aż do matek naszych.
+
+I wszystkie krzyczeć zaczęły z wielka dumą: my Polaki odprowadź nas
+do ojczyzny i do matek naszych--aż Szaman począł płakać uśmiechając
+się...
+
+I nie mógł odejść bo mu jedna dziecina usnęła na płaszczu, i na pole
+płaszcza jego, wtenczas gdy rozmawiał.
+
+A przybywszy kozacy patrzali w zadumieniu na owe dzieło; i zaczęli
+odganiać dzieciątka od ludzi obcych, nie śmiejąc jednak bić żadne
+pamiętni na ów ogień.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ IV.
+
+
+I przechodził Szaman z Anhellim pustemi drogami Syberyi, gdzie stały
+turmy.
+
+I widzieli twarze niektórych więźni przez kraty patrzących się na
+niebo smutne i blade.
+
+A przy jednéj z onych turm spotkali ludzi niosących trumny i zatrzymał
+je Szaman każąc otworzyć.
+
+Więc gdy zdjęto trumien wieka, wzdrygnął się Anhelli widząc że
+umarli byli jeszcze w łańcuchach i rzekł: Szamanie oto się boję żeby
+nie zmartwychwstali ci umęczeni.
+
+Obudź którego z nich albowiem masz siłę cudów; obudź tego starca
+z siwą brodą i z białemi włosami: bo mi się zdaje żem go znał
+żywym.
+
+A Szaman spojrzawszy surowo rzekł: Cóż więc? Oto go wskrzeszę a ty
+go znów zabijesz. Zaprawdę i dwa razy go wskrzeszę i dwa razy od
+ciebie śmierć weźmie.
+
+Lecz niech będzie jak żądasz, abyś wiedział że śmierć nas ochrania
+od smutków które już się były w drogę ku nam wybrały a znalazły nas
+martwémi.
+
+Tak mówiąc spojrzał Szaman na starca w trumnie i rzekł: wstań!
+A ciało w łańcuchach podniosło się i usiadło, patrząc się na ludzi
+jak człowiek spiący.
+
+A poznawszy go wtenczas Anhelli rzekł: witaj człowieku możny niegdyś
+w radzie i jeden z najmędrszych.
+
+Cóż więc przywiodło ciebie w więzieniu abyś się spłaszczył przed
+władzą i uczynił owe wyznanie winy o którém słyszeliśmy?
+
+Dla czego zaparłeś się serca twojego i przeszłości twojéj? czy ci
+mękami odebrano rozum i pamięć? Cożeś uczynił!
+
+Zaszkodziłeś nam; albowiem dziś mówią do nas ludzie obcy: oto
+przewodnicy wasi zapierają się i zmieniają serca dla narodu a tylko
+ludzie mali trwają w stałości.
+
+Ta więc stałość małych uporem jest gdy ludzie pierwsi w narodzie
+uznają błąd swój nie spodziewając się nawet przebaczenia.
+
+A gdy to mówił Anhelli stało się podług słów Szamana, że
+wskrzeszony ów jęknąwszy umarł na nowo.
+
+Rzekł więc Szaman: zabiłeś go Anhelli powtarzając ludzkie obmowy
+i oszczerstwo o którém nie wiedział przed śmiercią.
+
+Lecz ja go wskrzeszę raz drugi, a ty się strzeż abyś go powtórnie
+o śmierć nie przyprawił.
+
+To powiedziawszy zbudził umarłego, i podniósł się ów człowiek
+w trumnie łzy wylewajac z otwartych powiek.
+
+I rzekł doń Anhelli: przebacz bom nie wiedział że mówię obmowę
+i oszczerstwo.
+
+Oto widziałem cię w radzie narodu z bratem twoim, i widziałem wasze
+dwie głowy zawsze razem, a białością podobne dwóm gołębiom które
+razem zlatują na proso.
+
+Bo zaprawdę że jak dwaj gołębiowie zlatywaliście na urnę projektów
+i wypuszczaliście ziarno praw; a na plewy wasze zlatywali się maleńcy
+wróblowie świergocąc o rzeczach mniejszéj wagi.
+
+Przebacz mi że was równam ptakom Bożym i rzeczom błahym; ale białość
+wasza i prostota tak każe.
+
+O nieszczęśliwi! oto jeden na cmentarzu Sybirskim szuka spocznienia,
+a drugi leży pod różami i cyprysami Sekwany. Biedni gołębiowie
+i rozłączeni i umarli!
+
+Usłyszawszy owe słowa wskrzeszony, krzyknął: mój brat! i powalił się
+w trumnie i umarł.
+
+A Szaman rzekł do Anhellego: na cożeś mu powiedział o śmierci brata?
+oto chwila a dowiedziałby się od Boga i spotkałby się z bratem miłym
+w krainie niebieskiéj.
+
+Stało się! Niech zakryją te trumny i zaniosą je na cmentarz. A ty nie
+proś mnie więcéj abym wskrzeszał tych którzy spią i odpoczywają.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ V.
+
+I tak odbywali Szaman z Anhellim wędrówkę po ziemi smutnéj i po
+gościńcach pustych i pod szumiącemi lasami Syberyi; spotykając ludzi
+cierpiących i pocieszając ich.
+
+A oto jednego wieczora przechodzili około cichéj i stojącéj wody, nad
+którą rosło kilka wierzb lamentujących i mało sosen.
+
+A Szaman ujrzawszy wyskakujące rybki ku zorzy wieczornéj rzekł: oto
+widzisz tę płotkę co przeleciała przez powietrze i znów utonęła.
+
+A teraz opowiada siostrom swoim na dnie że zobaczyła niebo i opowiada
+o niebie różne rzeczy i s tego ma sławę między inszemi rybkami.
+
+Słuchając więc powieści o niebiosach zapłyną do sieci i jutro będą
+przedawane na rynku.
+
+Nie jestże to nauka dla ludzi, i dla tych którzy za ludźmi
+rozpowiadającemi o Bogu i o niebiosach wędrują girlandami a tak dają
+się ułowić sieciom ludzkim i przedawani są.
+
+A chorobą zgubną mówię: jest melancholija i zamyślenie się zbytnie
+o rzeczach duszy.
+
+Dwie są bowiem melancholije: jedna jest z mocy, druga ze słabości;
+pierwsza jest skrzydłami ludzi wysokich, druga kamieniem ludzi
+topiących się.
+
+Mówię ci o tém; albowiem poddajesz się smutkowi i tracisz nadzieję.
+
+Tak mówiąc nadeszli na gromadę Sybirców którzy łowili ryby
+w jeziorze. A rybacy owi spostrzegłszy Szamana przybiegli ku niemu
+mówiąc: Królu nasz! opuściłeś nas dla ludzi obcych i smutni jesteśmy
+nie widząc ciebie między nami.
+
+Zostań przez te noc a zastawiémy wieczerzę i pościelemy ci łoże
+w łodzi.
+
+Usiadł więc Szaman na ziemi a kobiety i dzieci rybaków otoczyły go
+i zadawały mu różne pytania na które Szaman odpowiadał z uśmiechem,
+bo były błahe.
+
+Lecz po wieczerzy gdy wstał xiężyc i rozciągnął swoje światło po
+gładkiéj wodzie, jakoby gościniec złoty ku południowi:
+
+Kobiety i dzieci zaczęły gadać smutniéj, mówiąc: oto opuściłeś
+nas! i nie robisz więcéj cudów między nami.
+
+Więc zaczęliśmy wątpić o rzeczach wiary, i wątpiémy nawet czy jest
+w nas jaka dusza.
+
+Na to Szaman uśmiechnąwszy się rzekł: chcecież abym duszę pokazał
+oczom waszym?
+
+A wszystkie dzieci i kobiety zawołały zgodnie: chcemy! uczyń to!
+
+Obróciwszy się więc Szaman do Anhellego rzekł: cóż uczynię z tą
+zgrają kawek? Chceszli abym ciebie uśpił i duszę twoją wywoławszy
+z ciała pokazał ją tym ludziom.
+
+Anhelli odpowiedział mu: czyń jak ci się podoba, jestem w twojéj
+mocy.
+
+Przywoławszy więc Szaman jedne dzieciątko z gromady, posadził je
+na piersiach Anhellemu, który się był położył jak do snu, i rzekł
+do owego dzieciątka:
+
+Oto połóż twe rączki na czole tego młodzieńca i zawołaj go trzy razy
+imieniem Anhelli!
+
+I stało się że na dziecka wołanie wyszedł z Anhellego duch mający
+postać piękną i barwy rozmaite i skrzydła białe na ramionach.
+
+A ujrzawszy się wolnym poszedł ów Anioł na wodę i po słupie
+światłości xiężycowéj odchodził na południe.
+
+Gdy więc już był daleko i na środku stawu rozkazał Szaman owéj
+dziecinie zawołać duszę aby wróciła.
+
+I obejrzał się duch jasny na wołanie dziecka i powracał leniwo
+po złotéj fali wlekąc po niéj końce skrzydeł obwisłych ze smutku.
+
+A gdy mu rozkazał Szaman wstąpić w ciało człowieka, jęknął jak
+harfa rozbita i wzdrygnął się; lecz posłuchał.
+
+A zbudziwszy się Anhelli, usiadł i zapytał co się z nim stało?
+
+Odpowiedzieli mu rybacy: Panie! widzieliśmy duszę twoję i prosiemy
+cię bądź królem naszym! albowiem nie w takiéj jasności ubrani są
+królowie Chińscy, jak dusza która jest z twego ciała.
+
+A nie widzieliśmy nic jaśniejszego na ziemi oprócz słońca;
+i nic jaśniéj migającego oprócz gwiazd które są różowe i sine.
+
+Skrzydeł takich nie mają łabędzie przelatujące w maju przez ziemię
+naszą.
+
+A nawet uczuliśmy woń; jakby woń tysiąca kwiatów i zapach konwalii.
+
+Słysząc o tém Anhelli obrócił się do Szamana i rzekł: prawdaż to
+jest? a Szaman rzekł: prawda--opętanyś jest przez Anioła.
+
+Cóż więc zapytał Anhelli uczyniła dusza moją będąc wolną? powiedz,
+bo niepamiętam.
+
+Odpowiedział mu Szaman: oto poszła po tym gościńcu złotym co jest
+na wodzie od xiężyca i uciekała w tamtą stronę jak człowiek co
+się spieszy.
+
+A na te słowa spuścił głowę Anhelli i zamyśliwszy się zaczął
+płakać mówiąc: oto chciała powrócić do ojczyzny.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ VI.
+
+
+Uspokoiwszy więc Szaman płacz w Anhellim opuścił rybaków i odszedł
+w pustynie.
+
+A xiężyc jeszcze był wysoko gdy zaszli do chaty starego człowieka,
+który przywitał Szamana jak dawnego przyjaciela. Był to jeden
+z wygnańców Barskich... ostatni.
+
+Chata jego ocieniona szeroka jabłonią i pełna gniazd gołębich,
+i śpiewająca od świerszczów ustronna była i spokojna.
+
+I postawił ów starzec przed gośćmi cynowy dzban, chleby i jabłka
+czerwone, a potém zaczął jak zwykle rozmowę o dawnych czasach
+i o ludziach już umarłych.
+
+Nie wiedział zaś nic że nowe pokolenie w Polszcze i nowi byli rycerze
+i nowi męczennicy; i nie chciał Wiedzieć o tém będąc człowiekiem
+przeszłości.
+
+A nie było już w nim żadnéj pamięci, ale była pamięć o rzeczach
+które mu się zdarzyły za młodu; lecz o dniu wczorajszym nie wiedział
+i nie myślał o jutrze.
+
+A utrzymywał się z robaczków które nazywają czerwcem; i z nich
+płacił podatek Carowi, a był właśnie dzień składania daniny.
+
+Jakoż o godzinie późnéj zajechał przed chatę celnik, i napiwszy się
+ze dzbana dopomniał się o rzecz winną.
+
+Stary więc ów człowiek obnażył się ze wszystkiego aby wystarczył
+podatkowi i sługę onego zbogacił.
+
+A zabrawszy wszystko celnik wychodził z chaty mówiąc: oto masz
+jabłoń owocami okrytą, muszę z niéj wziąść dziesięcinę.
+
+To powiedziawszy, sługom swoim rozkazał trząść drzewo stare
+i rozrosłe, a Szaman do Anhellego rzekł:
+
+Pójdź i stań pod jabłonią, a nic nie mów do tych co trzęsą drzewem,
+aż się moc Boska pokaże.
+
+Poszedł więc Anhelli i stanął pod ulewą jabłek czerwonych, jak
+człowiek spokojny.
+
+A oto jabłoń okryła się wielką jasnością, a owoce na niéj stały
+się gwiazdami i błyszcząc bardzo nie upadały więcéj.
+
+I gołębie spiące obudziły się myśląc że już jest godzina ranna,
+i umywszy pióra wyleciały w powietrze różane.
+
+Więc światłość owa przeraziła celniki, tak że zostawiwszy cały
+podatek uciekli w przestrachu i wsiadłszy na wóz odjechali.
+
+A Szaman zawoławszy Anhellego rzekł: chodźmy stąd! albowiem
+gospodarz pytać nas będzie jaka władza to czyniémy; a to jest
+tajemnicą i znaczenie tych gwiazd tajemnicą jest.
+
+Tak mówiąc otoczył się ciemnością z Anhellim i wyszli.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ VII.
+
+
+I rzekł Szaman: oto już nie będziemy cudów okazywać, ani mocy
+Bożéj, która w nas jest, ale płakać będziemy; bo zaszliśmy do
+ludzi którzy nie widzą słońca.
+
+Ani nauk im dawać należy, bo ich więcéj nauczyło nieszczęście;
+ani nadziei im dawać będziemy, bo nie uwierzą. W dekrecie co
+je potępił napisano było: na wieki!...
+
+Oto są kopalnie Sybiru!
+
+Stąpaj tu ostrożnie, bo ta ziemia brukowana jest ludźmi
+spiącymi. Słyszysz? oto oddychają głośno, a niektórzy z nich
+jęczą i gadają przez sen:
+
+Jeden o matce swojéj, drugi o siostrach i braciach, a trzeci
+o domie swoim i o téj którą miłował sercem, i o łanach gdzie
+mu się zboże kłaniało jak panu swemu, i szczęśliwi są teraz
+przez sen... lecz się obudzą.
+
+W innych kopalniach wyją zbrodniarze; lecz ta jest tylko grobem
+synów ojczyzny i pełna cichości.
+
+Łańcuch co tu szczęka smutny ma głos, a w sklepieniu są różne
+echa, i jedne echo które mówi: żałuję was.
+
+Gdy się litował Szaman, weszli strażnicy i żołnierze z lampami
+budzić spiące do pracy.
+
+Powstali więc wszyscy z ziemi i rozbudzili się, i szli jak
+owce ze spuszczonemi głowami, oprócz jednego który nie wstał,
+bo był umarł we śnie.
+
+Więc przystąpiwszy Anhelli do tych co szli na pracę z młotami,
+zapytał jednego z nich cichym głosem; kto był ten umarły
+i z jakiéj choroby skończył.
+
+Na to mu odpowiedział człowiek blady i aresztant.... Ten
+o którego pytasz, xiędzem był, ja go znałem; spowiadał żonę
+moją i dzieci w ojczyźnie.
+
+A gdy przyszła wojna siadł na koń z krzyżem w ręku i z bosemi
+nogami; a gdy był ogień, przed szeregami stał, krzycząc: za
+ojczyznę!... za ojczyznę!
+
+I przywołał go Biskup i wydał katom w ręce, ale wprzódy zdjął
+z niego poświęcenie na rynku miejskim i wypuścił z rak pastorał
+i omdlał.
+
+A katy pochwycili człowieka Bożego i wepchnęli go w ciasną siermięgę,
+a potém go w niéj zamknęli z trudnością, bo był otyły ten człowiek,
+i stał bez ruchu jak rzecz martwa.
+
+Więc przywieziono go do kopalni, i udawał że mu jest dobrze na sercu;
+alem ja widział że był blady i smutny.
+
+I poddał się rozpaczy i sechł jak stare drzewo. A przystąpiwszy raz do
+niego rzekłem: bój się Boga! dla czego się gryziesz?
+
+I rzekł mi z wielką tajemnicą, jak człowiek obłąkany: zapomniałem
+wyrazów pacierza... i pogroziwszy mi palcem abym był cicho, odszedł.
+
+I zobaczyłem go raz że brał w ciemności ołów zgniły i truciznę owa
+pożywał.
+
+A po kilku dniach rumieniec ceglany wyszedł mu na twarz, a ciało opadło
+na kościach jak zmoczone płótno namiotu, oczy zaś miał błyszczące.
+
+A dziś nie wiem jak umarł, bo oto spałem przy nim, a nie słyszałem aby
+choć westchnął.
+
+A jeżeli macie serce żałujcie go, bo go znam, był człowiek uczciwy.
+
+Więc Anhelli obróciwszy się do Szamana rzekł: to samobójca!
+
+Lecz Szaman zasłonił oczy i podniósłszy kawałek ołowiu z ziemi
+rzekł: ten ołów zabójcą jest i doradcą złym, bo mówił: weź mię
+i zjedz, jam jest końcem i spokojnością.
+
+Ten ołów oszukańcem jest, bo się udał przed człowiekiem za Boga,
+który sam tylko cierpienie kończy na wieki i serce uspakaja.
+
+A przeklęty, kto przed najmniejszym wichrem pada na ziemię i łamie
+się!..... podobny strzaskanéj kolumnie.
+
+Lecz przed wichry silnemi i wam padać wolno... będziecie żałowani.
+
+Cóż więc! odmówią wam poświęconego cmentarza? kto wie jaki jest sen
+w niepoświęconéj mogile?
+
+Wszakże lepiéj jest umierać w gromadce dzieci i wnucząt które
+płaczą.... i patrzeć na rozwijanie się drzew wiosennych, i mieć
+godzinę cichą.
+
+Gdy tak mówił Szaman, otoczyli go kołem nędzarze i rzekli: dobrze
+nauczasz, jesteś człowiekiem z serca, a może przysłanym od Boga.
+
+Więc oto wiedz, że przed pięcią dniami upadła skała i zawaliła
+jeden z korytarzów, gdzie pracował człowiek pewny stary z pięcią
+synami, a strażnicy nie chcą jéj rozwalić prochem mówiąc: to
+długa praca, niech umrze.
+
+A my stajemy co dnia przy owéj skale słuchać czy jeszcze żyją;
+lecz nie słychać nic w téj jaskini, nawet jęku.
+
+Jeżeliś jest człowiek Boży odwal kamień; może jeszcze żyje ojciec
+lub które z dzieci jego.
+
+Spraw przynajmniéj zadziwienie katom naszym uwolniwszy tych ludzi,
+albowiem pomrą z głodu.
+
+Przyprowadzili więc Szamana ku owéj skale i stało się wielkie
+milczenie, a Szaman podniosłszy oczy w górę modlił się.
+
+I przyszedł wiatr podziemny i wywrócił skałę, tak że otworzyła
+się czeluść ciemna i głęboka, a żaden w nią nie śmiał wstąpić
+najpierwszy.
+
+Więc Szaman wziąwszy kaganiec wszedł do lochu po rozwalonych
+kamieniach, a za nim Anhelli i więźniowie.
+
+I okropny ujrzeli widok! Oto na ciele najmłodszego syna leżał
+ojciec, jak pies co położy łapy na kości i gniewny jest.
+
+A oczy tego ojca otwarte błyszczały jak szkło, a czworo innych
+umarłych leżało w bliskości leżąc jedni na drugich.
+
+I spojrzawszy na nie Szaman rzekł: co uczyniłem? Oto ojciec żyje
+a synowie pomarli już. Dla czegożem się modlił!
+
+Tak mówiąc wyszedł z lochu, a połowa zgrai szła za nim.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ VIII.
+
+
+A przechodząc daléj, ujrzeli wiele ludzi bladych i umęczonych,
+których imiona wiadome są w ojczyźnie.
+
+I przyszli nad jezioro podziemne, i postępowali brzegami ciemnéj
+wody która się nie ruszała, a złota była gdzie niegdzie od
+światła kagańców.
+
+I rzekł Szaman: jestże to morze Genezaretańskie Polaków? A ci
+ludzie sąż rybakami nieszczęścia?
+
+Jeden więc z tych którzy siedzieli smutni nad brzegami czarnéj
+wody, z twarzą zadumaną odpowiedział: pozwalają nam odpoczywać,
+albowiem dziś są imieniny królewskie i dzień wytchnienia.
+
+Więc usiadamy tu nad ciemną wodą dumać i rozmyślać i odpoczywać;
+bo serca nasze są strudzone gorzéj niż ciała.
+
+A oto utraciliśmy niedawno naszego proroka, którego ta skała była
+miejscem ulubioném i te wody miłemi mu były.
+
+Człowiek to był blady, z błękitnemi oczyma, wychudły i pełny
+ognia.
+
+A oto przed siedmią laty ogarnął go pewnéj nocy duch proroctwa,
+i uczuł wstrzęśnienie które było w ojczyźnie i rozpowiadał nam
+przez noc całą to co widział, śmiejąc się i płacząc.
+
+A dopiéro o poranku zasmucił się i krzyknął: oto zmartwychwstali,
+lecz nie mogą odwalić mogiły! i to powiedziawszy upadł martwy.
+A myśmy tu postawili jemu ten krzyż drewniany.
+
+A we dwa lata późniéj, powiedzieli nam nowi wygnańcy co się stało,
+i policzywszy noce poznaliśmy że ów prorok nam prawdę mówił; więc
+chcieliśmy go uczcić, lecz już był w ziemi.
+
+Szanujemy więc ten krzyż nie mówiąc więcéj: oto człowiek który
+leży pod nim, był waryatem i obłąkanym i godnym śmiechu. Cóż
+mówicie na to?....
+
+A obróciwszy się Szaman ku Anhellemu rzekł: czemuś się tak zamyślił
+nad tą czarną wodą co z łez jest ludzkich? czy o tym proroku dumasz,
+czy o sobie?
+
+Gdy mówił, rozeszło się wielkie echo od wybuchu miny, i powtarzało
+się nad głowami bijąc jak dzwon podziemny. I rzekł Szaman: oto jest
+dzwonienie po umarłym proroku! Oto jest Anioł pański dla tych
+którzy nie widzą słońca. Módlmy się.
+
+I podniosłszy oczy rzekł: Boże! Boże! prosiemy Cię aby nasza męka
+była odkupieniem.
+
+A nie będziemy cię już błagać abyś powrócił słońce oczom naszym,
+i powietrze piersiom naszym, bo wiemy że twój sąd nad nami jest
+zapadły... lecz nowonarodzeni niewinnemi są. Zlituj się Boże!
+
+A przebacz nam, że ze smutkiem krzyż dźwigamy i nie weselemy się
+jak męczennicy; bo nie powiedziałeś czy męka nasza policzona nam
+będzie za ofiarę: lecz powiedz a rozweselémy się.
+
+Bo cóż jest życie aby go żałować? czy to jest Anioł dobry który
+nas opuszcza w godzinie śmierci?
+
+Gorąco krwi jest ogniem ofiary, a ofiarą są chęci nasze. Szczęśliwi
+którzy się mogą za lud poświęcić.
+
+I rzekli na to nędzarze: oto prawdę mówi ten człowiek, albowiem
+nieszczęśliwszą jest od nas ta niewiasta, która tu za mężem swoim
+przybyła i cierpi za serce człowieka.
+
+Chodźcie! a pokażemy wam wilgotną jamę gdzie żyje ta męczennica
+z małżonkiem swoim.
+
+Wielką panią i xiężną była, a dziś jest jako służebnica żebraka.
+
+A niegodzien jest litości ten którego ona ukochała; albowiem
+klęknąwszy przed Cesarzem błagał o życie, i dano mu je
+pogardziwszy nim.
+
+Tak mówiąc przyszli pod ścianę i przez kratę ujrzeli owych dwoje
+małżonków.
+
+Niewiasta klęczała przed mężem i w misie wody obmywała jego nogi;
+powracał bowiem z pracy jak wyrobnik.
+
+A woda w misie zaczerwieniła się krwią jego i niewiasta nie
+brzydziła się mężem i krwią, a była młoda i piękna jak anieli
+niebiescy.
+
+Tych dwoje ludzi byli Cesarscy.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ IX.
+
+
+A gdy już miał Szaman wychodzić z Anhellim na gwiazdy, pocieszywszy
+niektóre więźnie, usłyszał szczęk wielki w jednym z korytarzów.
+
+Więc obróciwszy się do jednego z tych co szli zanim, spytał go:
+coby to było, ów szczęk żelaza i bicie? a zaś aresztant
+odpowiedział: karzą jednego z nas.
+
+Zapewne starca, który wczoraj nie chciał pracować dla święta
+Boskiego, pędzą przez łańcuchy.
+
+A udawszy się na miejsce męki Szaman z Anhellim, ujrzeli w korytarzu
+dwa szeregi ludzi stojących z łańcuchami w ręku, każdy w postawie
+człowieka co się zamierza uderzyć.
+
+I ujrzeli postępujących naprzód dwóch żołnierzy z lampami, a we
+środku za niemi obnażonego po pas człowieka z broda siwą.
+
+A za każdym krokiem gdy się przybliżał, słychać było uderzenie
+łańcucha, i szczęk drugi wychodzący z chudéj piersi bitego starca.
+
+Gdy zaś już był u końca kary, i zostawało mu zaledwie dziesięć
+kroków lub mało więcéj, usłyszał Anhelli dwa uderzenia słabsze
+jakoby dane przez ludzi litośnych.
+
+Lecz starzec odebrawszy je upadł krzyżem na ziemi i był martwy.
+
+Więc owi dwaj młodzieńcy którzy go uderzyli litośnie padli mu na
+ramiona i położyli się na trupie wołając jeden i drugi: mój ojcze!...
+
+I odwrócił się Szaman, a spojrzawszy na Anhellego nakrył mu głowę
+poła szaty swojéj....
+
+I kazał się wynieść duchom niebieskim, a otworzywszy oczy Anhelli
+zobaczył śnieg i gwiazdy.
+
+I przekonany był że widzenie kopalni snem było, albowiem nie
+wiedział jak z nich wyszedł.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ X.
+
+
+A oto wygnańcy owi w szopie śniegowéj, w niebytności Szamana
+kłócić się zaczęli pomiędzy sobą, i podzielili się na trzy gromady;
+a każda z nich myślała o zbawieniu ojczyzny!
+
+Więc pierwsza na czele miała Grafa Skir, który utrzymywał stronę
+tych co się przebiorą w kontusze i nazywać się będą szlachtą, jakby
+z Lachem na nowo przybyli do kraju pustego.
+
+A druga miała na czele żołnierza chudego, imieniem Skartabellę, który
+chciał ziemię podzielić i ogłosić wolność chłopów, i równość
+szlachty z żydami i z cyganami.
+
+A trzecia na czele swoim miała xiędza Bonifata, który chciał kraj
+zbawić modlitwa i na ocalenie kraju podawał sposób jedyny, iść
+i ginąć nie broniąc się, jak męczennicy.
+
+Te więc trzy gromady zaczęły być między sobą niezgodne w duchu,
+i kłócić się poczęły o zasady.
+
+A oto druga owa gromada uzbroiwszy się w siekiery, wyszła w pole
+odgrażając się, że u pierwszych dowie się jaka jest krew, drugim
+zaś da to czego żądają: męczeństwo.
+
+Lecz nim przyszło do walki, a umysły już były rozgrzane, zgodzono
+się za poradą któregoś z tych co był z trzeciéj gromady, aby rzecz
+tę przez sąd Boga rozstrzygnąć.
+
+I rzekł do nich ów doradzca: oto postawmy trzy krzyże na
+naśladownictwo męki Pana naszego, i na tych trzech drzewach
+przybijmy po jednemu z najmocniejszych w każdéj gromadzie rycerzy;
+a kto najdłużéj żyć będzie przy tym zwycięztwo.
+
+A że umysły tych ludzi były jakoby w stanie pijanym, znaleźli się
+trzéj rycerze, którzy za swoje przekonanie śmierć ponieść chcieli
+i być ukrzyżowanymi, jako Chrystus Pan przed wiekami.
+
+Postawiono więc trzy krzyże z najwyższego jakie było w tym kraju
+drzewa, i wystąpili trzéj męczennicy po jednemu z każdéj gromady;
+wszakże nie wybrani losem, lecz z własnéj woli. Nie byli to gromad
+wodzowie, lecz jedni z najmniejszych.
+
+Kiedy więc cieśle postawili krzyże na wysokiém wzgórzu sniegowém,
+odezwał się głos z nieba jakoby wicher, pytając: co czynicie? lecz
+go ci ludzie nie przelękli się.
+
+I zawieszono na krzyżach ludzie owe obłąkane, i przybito im ręce
+ćwiekami; a ten co był na prawo krzyczał: równość! a ten co był
+z lewéj krzyczał: krew! wiszący zaś pośrodku mówił: wiara!
+
+I tłumy stały w milczeniu pod krzyżami czekając co się stanie,
+i tak je noc zastała na śniegu, a była wielka ciemność
+i okropne milczenie.
+
+Aż o północy zorza borealna rozciągnęła się na całéj niebios
+półowicy, i ogniste wystrzeliły z niéj miecze; a wszystko stało
+się czerwone i te krzyże z męczennikami.
+
+Wtenczas strach jakiś ogarnął tłumy i rzekły: źle czyniémy! godziż
+się aby za nasze wiary ci ludzie ginęli niewinni?
+
+I przeraziły się zgraje mówiąc do siebie: oto umierają i nie skarżą
+się.
+
+Rzekli więc do tych co byli ukrzyżowani: chcecie, a zdejmiemy was?
+lecz ci im nic nie odpowiedzieli, będąc już umarłymi.
+
+A poznawszy to rozbiegły się zgraje pełne przerażenia, a żaden
+z tych co uciekali nie odwrócił głowy, aby spojrzeć na martwe
+i umęczone. Zorza je czerwieniła, zostali sami.
+
+A właśnie wtenczas Szaman z Anhellim powracali z wędrówki
+podziemnéj, i zadziwili się postrzegłszy na ognistych niebiosach
+trzy czarne krzyże, i rzekli z przestrachem: co się stało?
+
+A przyszedłszy bliżéj strwożyli się widząc na krzyżach ciała
+trupów, i poznali w nich swoje znajome; więc Szaman usiadłszy
+pod krzyżami płakał...
+
+A powstawszy rzekł do Anhellego: oto mi duch Boży oznajmił winę
+tego ludu, i wiem dla czego tych ludzi ukrzyżowano; lecz ażeby
+ciała ich nie ucierpiały jakiéj nowéj sromoty, zdejmiemy je
+i zaniesiemy na cmentarz.
+
+Niech mają spoczynek w ziemi, albowiem w dobréj wierze na śmierć
+się wydali, i nie będzie im to na potępienie ale na zagładę
+grzechów. Krzyż je oczyścił.
+
+Tak mówiąc zdejmowali owe zmarzłe i skościałe na krzyżu,
+i przenosili je na dawne grobowisko wygnańców.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ XI.
+
+A gdy się zbliżali ku cmentarzowi, Anhelli usłyszał hymn skarżących
+się mogił, i jakoby skargę popiołów na Boga.
+
+Lecz skoro się jęki podniosły, Anioł siedzący na szczycie wzgórza
+skinął skrzydłami i uciszył je.
+
+I trzy razy to uczynił, albowiem potrzykroć rozpłakały się mogiły.
+
+I zapytał się Anhelli Szamana... co to za Anioł z białemi skrzydłami
+i ze smutną gwiazdą na włosach, przed którym ucichają grobowce?
+
+Lecz nic mu nie odpowiedział starzec: zasypywał bowiem śniegiem
+ciała umarłych i był zatrudniony.
+
+A przybliżywszy się Anhelli ku owemu Aniołowi, spójrzał na niego
+i upadł jak człowiek martwy.
+
+Skończywszy więc Szaman grzebanie umarłych, szukał go oczyma
+i nie widząc nigdzie szedł na wzgórze.
+
+A natrafiwszy ciało Anhellego spotknął się na nim, i krzyknął
+boleśnie; ale poznawszy że młodzieniec żyje, ucieszył się.
+
+Wziął go zatém za rękę i rzekł: wstań! nie jest jeszcze czas
+spoczynku.
+
+A powstawszy Anhelli, oglądał się wokoło i spuścił przed Szamanem
+głowę jak człowiek co się wstydzi, mówiąc:
+
+Otom zobaczył Anioła podobnego téj niewieście, którą kochałem
+z całéj duszy mojéj będąc jeszcze dzieckiem.
+
+A miłowałem ją w czystości serca mego; dla tego łzy mię zalewają
+kiedy myślę o niéj, i o mojéj młodości.
+
+Bo oto byłem przy niéj jak ptak swojski co się boi; i nie wziąłem
+nawet pocałowania od jéj ust koralowych, choć byłem blisko; jak
+gołąb mówię siedzący na ramieniu dziewczyny.
+
+Dziś już to snem jest. Oto szafirowe niebo i gwiazdy białe patrzą
+na mnie: sąż to gwiazdy te same które mnie widziały młodym
+i szczęśliwym?
+
+Dla czegoż nie powstanie wicher co mię z ziemi zwieje i zaniesie
+w krainę cichą! dla czego ja żyję?
+
+Oto już jednego włosa nie ma na mojéj głowie z tych które były
+dawniéj, oto się nawet kości we mnie odnowiły, a ja zawsze pamiętam.
+
+A nie ma jednéj kawki w powietrzu, któraby nie spała przez jedną
+noc życia w spokojnem gnieździe. Lecz o mnie Bóg zapomniał. Chciałbym
+umrzeć.
+
+Bo zdaje mi się że gdy będę umarłym, to sam Bóg pożałuje tego co ze
+mną uczynił, myśląc: że oto już nie narodzę się raz drugi.
+
+Wszak rodzić się nie jest to co zmartwychwstawać; trumna nas odda,
+lecz nie spojrzy na nas jak matka.
+
+Oto mi więc smutno że ujrzałem tego Anioła, i wolałbym był wczoraj
+umrzeć.
+
+A Szaman zapatrzywszy się w gwiazdy rzekł: zaprawdę że jak dawniéj
+wiele było opętanych przez czarty, tak dziś wielu jest opętanych
+przez czyste Anioły.
+
+Cóż zrobię! Oto wypędzę wszystkie te duchy z ciał, i pozwolę aby
+weszły w lilije wodne, i rozleciały się po gwiazdach różanych,
+i zamieszkały w tém co jest najpiękniejszego, a opuściły ludzi.
+
+A wieszli kto to jest ten Anioł smutny na cmentarzu? Oto się zowie
+Eloe, a urodził się ze łzy Chrystusowéj na Golgocie, z téj łzy
+która wylana była nad narodami.
+
+Gdzie indziéj napisano jest o Anielicy téj i wnuczce Maryj Panny...
+jak zgrzeszyła ulitowawszy się nad męką ciemnych Cherubinów
+i umiłowała jednego z nich, i poleciała za nim w ciemność.
+
+A teraz jest wygnaną jak wy jesteście wygnani, i ukochała mogiły
+wasze i piastunką jest grobowców, mówiąc kościom: nie skarżcie się
+lecz spijcie!
+
+Ona odpędza reny kiedy przyjdę mech wyciągać z pod głowy trupów, ona
+jest pasterką renów.
+
+Przywyknij do niéj za życia, albowiem będzie na mogile twojéj stąpać
+przy blasku xiężyca; przywyknij do głosu jéj, abyś się nie obudził
+gdy mówić będzie.
+
+Zaprawdę, że dla tych co są smutni ta kraina piękną jest i nie
+bezludną; albowiem tu śnieg nie plami skrzydeł Anielskich,
+a gwiazdy te są piękne.
+
+Tu przylatują mewy, i gnieżdżą się, i kochają się, nie myśląc że
+jest jaka piękniéjsza ojczyzna.
+
+Tak mówił i podniósł jedną z czaszek tych które leżały odkryte;
+a w niéj było rodzeństwo małych ptasząt.
+
+I wyciągały główki przez miéjsce gdzie były oczy ludzkie, i pełna
+była płaczącéj troski kość spiącego człowieka.
+
+A wziąwszy ją rozgniewany Anhelli, rzucił o ziemię mówiąc: precz
+kościele zhańbiony.
+
+A płomień z ziemi wyszedłszy stanął przed nim w kształcie jakoby
+ludzkim, i w ubraniu Biskupiém z infułę i z krzyżem na głowie,
+ a wszystko ogniste.
+
+I rzekł z wielka zgrozę: oto przyszliście ruszać umarłe; czyż nie
+dosyć trupom wichry mieć nad sobą i zapomnienie?
+
+Ręce moje łamały hostiją, a teraz je wyciągnę nad wami i przeklnę
+mówiąc: bądźcie przeklęci burzyciele grobów.
+
+Azaż nie dosyć wycierpiałem na moim tronie, i na Biskupim oparty
+pastorale, modląc się za kraj który miał ginąć jak człowiek
+potępiony.
+
+Kiedy Kimbar wywołał Sybir i postawił go przed obliczem sejmu bladego,
+mówiąc, oto jest krzyż.
+
+Nie poszedłemże na wygnanie jak człowiek czysty? któż mi co zarzuci
+i grobowi mojemu? Oto umarłem i zapomniano o mnie; czegóż więcéj
+chcecie od ludzi co umarli?
+
+Widzicie tę białą ziemię, jam tu mieszkał; widzicie kości te, ja
+żyłem z niemi.
+
+A to jest moja kość, ta kość spruchniała. Ludzie ją niegdyś
+szanowali, a dawniéj jeszcze całowała ją matka moja, a dzisiaj mewa
+w téj czaszce uwiła gniazdo i mieszka; dajcie wy pokój białemu
+ptakowi Boga.
+
+Ja znałem matkę jego matki, gdzież jest? gdzie są gile które
+przylatywały ubierać róż girlandami suche drzewa Syberyi, abym
+sobie przypomniał jabłonie sadów moich w ziemi ojczystéj.
+
+Tak skarżył się i przepraszał go Anhelli za obelgę kości jego
+mówiąc: oto ja w krótce przyjdę położyć się z wami, nie klnij mnie.
+
+Myślałem że się smucisz za wzgardę kości twojéj... jestże to
+świątynia pełna ptasiego wrzasku? lecz niech tak będzie jak się
+Bogu podobało.
+
+A nie powiem ci co się stało z nazwiskiem rodu twojego, bo nie
+mógłbyś zasnąć choć jesteś umarłym i poszedłbyś jęcząc po
+świecie.
+
+A teraz przestań być latarnią grobu własnego, i zrzuć ogniste
+szaty, i rozbierz się z płomieni.
+
+Gdy to mówił, utopił się duch w śniegu i stało się ciemno gdy
+zgasnął.
+
+Więc pobiegł za nim Anhelli wołając: powiedz mi nazwiska tych
+ludzi którzy tu spoczywają przy tobie...
+
+Skoro to wyrzekł, usłyszał z pod ziemi jakoby głosem tym co był
+w ogniu, wychodzący długi szereg imion już zapomnianych.
+
+I obudził Anhellego Szaman mówiąc: wróćmy do ludzi, grobowce
+bowiem powiedziały nam swoje tajemnice.
+
+I zeszli ze wzgórza mogił modląc się.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ XII.
+
+
+A gdy przyszli pod dom wygnańców, usłyszeli zgiełk wielki,
+i śmiech, i wrzaski, i szczekanie kielichów i brudne pieśni;
+a stanąwszy Szaman pod oknami słuchał, nim wszedł do téj jaskini
+nieszczęścia.
+
+A gdy się ukazał pośród zgrai, ucichła; poznano bowiem człowieka
+silnego w Bogu, i nie śmiano mu się urągać.
+
+A podniósłszy Szaman oczy błyszczące, zaczął mówić zapalając się
+w smutku.
+
+Cóżeście uczynili, rzekł, bezemnie? widziałem waszą Golgotę. Biada
+wam!
+
+A nie zostanę z wami, lecz to co powiem, zostanie z wami. Bądźcie
+potępieni kłótliwi ludzie.
+
+Wichry rozsiewają dębu nasiona i roznoszą je po ziemi, lecz wichry
+te będą przeklęte, co wasze mowy i rady do ojczyzny zaniosą.
+Pomrzecie!
+
+Zbliża się wielki dzień, a żaden nie dożyje wieczora dnia tego.
+Zbliża się dzień sybirski i słońce zatracenia.
+
+Dla czegożeście niesłuchali rad moich i nie żyli spokojnie
+w zgodzie i miłości braterskiéj, jak przystoi na ludzi którzy
+nie mają Ojczyzny?
+
+Oto obraziliście ludy téj ziemi, i z oszczepami stoją czyhając
+na was; psy ich nawet czyhają aby z was którego rozedrzéć.
+
+Spotkałże z was kiedy kto Ostyaka, i obszedł się z nim łagodnie
+i po ludzku? Zaprawdę! koło psa nie przeszedł żaden, nie uderzywszy
+go nogą jak węża. O ludzie bez pamięci i serca!
+
+Wiec wstanie słońce i dzień przyniesie straszniejszy niż ciemność,
+a ciszę okropniéjszą niż są burze na morzu, bo będziecie się
+lękać sami siebie.
+
+A śnieg ten stanie się morzem, a fala jego zieloną będzie, a dom
+wasz ginącym będzie okrętem.
+
+Wyostrzcie wasze topory, bo potrzebne wam będą; a kto z was umie
+zabijać, jest człowiek pożyteczny.
+
+Zbliża się wielkanoc i krzyż czerwony napiszecie na waszych
+wrotach, lecz jaką krwią? Zaprawdę, nie krwią baranka.
+
+Gdy to mówił Szaman, niektórzy się przelękli, lecz jeden
+z pijanych chwyciwszy za dzban gliniany, rzucił go na proroka
+i włos mu krwią poczerwienił.
+
+Ująwszy więc za topór Anhelli chciał się zemścić, ale go zatrzymał
+Szaman mówiąc: bądź cierpliwy.
+
+Kto tu za rok powróci będzie płakał nad nimi; dla czegóż brać
+zemstę z tych, którzy jutro będą rzeczą godną litości.
+
+Boże, nie karz ich.
+
+Tak mówił, a jeden ze zgrai zawołał: czarowniku, urzekłeś nas!
+oto dzban był pełny i wysechł.
+
+A inni zajrzawszy w dzbany, potwierdzili to zgodnie mówiąc: odczaruj
+nas, albo cię ukarzemy śmiercią.
+
+I stał się wielki wrzask, i groźne podniosły się przeklinania;
+a jeden wziąwszy nóż wraził go w piersi Szamana, mówiąc:
+oczarowałeś nas.
+
+Upadł starzec na ręce Anhellego, a ten go wyniósł z chaty,
+i pomogła mu młoda niewiasta Ellenai, która kiedyś była zbrodniarką.
+
+A gdy wyszli na miéjsce oświecone gwiazdami, przemówił starzec:
+nieście mnie blisko grobowców, bo już zasnę.
+
+Położyli go więc na jednéj z mogił, i zimno śniegu ożywiło go,
+a kobiéta owinęła nogi jego włosami i trzymała je na łonie.
+
+I otworzywszy oczy starzec, zawołał po trzykroć: Anhelli! Anhelli!
+Anhelli! a głos jego był smutny.
+
+I rzekł mu: weź reny moje i pójdź na północ, znajdziesz mieszkanie
+w śniegu i spokojność. A będziesz żył mlekiem renów.
+
+Weź z sobą tę niewiastę, i niech ci ona będzie siostrą; ona mię
+ukochała w godzinę śmierci, więc nie chcę aby zginęła jak tamci.
+
+Cóż ci mówić będę! Oto śmierć będzie mówić za mnie i wyręczy
+mię. Ja cię kochałem.
+
+Boś czysty był jak lilija biorąca z wody liście i kolory niewinne,
+boś mi był jak syn dobry.
+
+Nie smuć się aż do śmierci po zgonie Ojczyzny twojéj... Ani płacz
+myśląc że jéj nie zobaczysz; wszystko jest snem smutnym.
+
+Gdy tak mówił, usłyszał Anhelli stąpanie po śniegu i rzekł: ktoś
+nadchodzi? czy to śmierć stąpa głośno?
+
+Lecz był to ren, który stanąwszy nad umierającym panem, zadziwione
+oczy napełnił wielkiemi łzami; i odwrócił się od niego Szaman
+płacząc.
+
+A po chwili, przystąpiwszy doń Anhelli, wziął go za rękę i poczuł
+że była martwa.
+
+Więc pochował starca w śniegu, i obróciwszy się do niewiasty, rzekł:
+chceszli mnie wziąść za brata? chodź ze mną. A ta mu do nóg upadła
+mówiąc: Aniele mój!
+
+Podniósł ją z ziemi Anhelli, i udali się oboje na północ,
+a za niemi szli renowie Szamana, wiedząc że za nowemi idą panami.
+
+A zaś Anhelli milczał, bo miał serce pełne łez i boleści.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ XIII.
+
+
+Odeszli więc Anhelli z owa niewiastą i z renami Szamana, na daleką
+pustynię północna, a znalazłszy pustą chatę w lodzie wykutą,
+zamieszkali w niéj.
+
+A po krótkiem pożyciu, Anhelli przyzwyczajał się nazywać siostry
+imieniem zbrodniarkę tę i pokutnicę.
+
+Ona mu była sługą i uściełała łoże liściami i doiła reny
+wieczorem, a rano wypędzała je na paszę.
+
+Serce jéj od modlitwy ciągłéj stało się pełne łez, smutków
+i niebieskich nadziei, i wypiękniało na niéj ciało.
+
+Oczy rozpromieniły się blaskiem cudownym i ufnością w Bogu;
+a włosy stały się długie i podobne szacie obszernéj kiedy się
+w nie ubrała, i podobne namiotowi biednego pielgrzyma.
+
+I dziwił się Anhelli że była spokojna o przyszłość, popełniwszy
+niegdyś zbrodnię wielką, a nawet krwią mając zmazane ręce.
+
+I dziwił się, że skarga jéj była maleńką i skarżącą się jak
+płacz niewinnéj dzieciny, kiedy zazdrościła ptakom skrzydeł
+niebieskich, widząc jak rybitwy białe wędrują ku słońcu złotemu
+i toną w promieniach.
+
+A lękała się zmazać słowami nieczystemi mówiąc: oto nas dwoje na
+ogromnéj pustyni, więc nas Bóg pewnie słucha i na nas patrzy;
+a jeśli o rzeczy dobre prosić go będziemy to nie opuści nas.
+
+Przyszedł więc dzień sybirski, a słońce nie zachodziło lecz biegało
+niebem, jak koń w zawodzie z płomienistą grzywą i z białém czołem.
+
+Straszliwe światło nie kończyło się nigdy, a huk lodów był, jakoby
+głos Boży odzywający się na wysokościach do ludzi nędznych
+i opuszczonych.
+
+A długi smutek i tęsknoty przyprawiły o śmierć owa wygnankę,
+i położyła się na łożu liścianem pomiędzy renami swojemi, aby
+umrzeć.
+
+A był zachód słońca; albowiem od niejakiego czasu, zaczęły się noce
+w ziemi sybirskiéj i słońce coraz dłużéj zostawało pod ziemię.
+
+Obróciwszy więc ku Anhellemu szafirowe oczy zalane łzami wielkiemi,
+rzekła Ellenai: umiłowałam ciebie bracie mój i opuszczam.
+
+A powiedziawszy gdzie ją miał pochować, że pod sosną która była
+w smutnym parowie leżéć pragnie, rzekła: czémże ja będę po
+śmierci?
+
+Oto chciałabym być jaka rzeczą żyjącą przy tobie Anhelli,
+pajączkiem nawet który jest miły więźniowi i schodzi jeść z jego
+ręki po złotym promyku słonecznym.
+
+Jam się przywiązała do ciebie jak siostra i jak matka twoja,
+i więcéj jeszcze... Ale grobowiec wszystko kończy...
+
+Nie zapominaj o mnie--bo któż o mnie będzie pamiętał po śmierci,
+chyba ren któregom doiła zalewając się łzami.
+
+Jeżeli wiesz gdzie ludzie idą po śmierci to mi powiedz, bo
+niespokojna jestem choć mam nadzieję w Bogu.
+
+Oto ja polecę do krainy twojéj rodzinnéj i obaczę dom twój, sługi
+twoje i rodzice twoje, jeżeli jeszcze żyją?
+
+I nawet miejsce te gdzie stało twoje łóżeczko dziecinne, mała
+niegdyś kołyska twoja.
+
+Ty powiesz że to są myśli gminne, że człowiek po śmierci nie lata...
+Cóż! kiedy z taką myślą śmierć piękniejsza.
+
+A oto patrzaj nad łożem mojém, ta szyba lodu słońcem czerwona,
+z dwoma skrzydłami promieni: nie jestże to Anioł złoty stojący
+nademną?
+
+Reny wyciągają mech z pod mojéj pościeli i skubią łoże śmierci
+jedząc... Biedne reny moje, żegnam was.
+
+A teraz podniosę oczy do Królowy Niebieskiéj i będę się modliła
+do niéj.
+
+Zaczęła więc tu umierająca mówić litanije do Matki Chrystusowéj,
+i właśnie wymówiwszy _Różo złota!_ skonała.
+
+I na znak cudu, upadła róża żywa na białe piersi umarłéj, i leżała
+na nich, a w jamie rozeszła się od niéj woń różana i mocna.
+
+Nie śmiał więc Anhelli ruszyć ciała umarłéj, ani złożyć rąk
+które były wyciągnięte, lecz usiadłszy na końcu łoża płakał.
+
+A oto jakoby o północy stał się wielki szelest, i myślał Anhelli
+że reny szeleszczą, wyjadając mech z pod łoża śmierci; lecz inna
+była przyczyna.
+
+Chmura jakoby duchów ciemnych zatrzymała się nad jamą śmiejąc się
+głośno, a ciemne twarze pokazały się przez rozszczepione lodu
+sklepienie i krzyczały: naszą jest!
+
+Lecz róża owa cudowna dostawszy skrzydeł gołębich, podleciała
+w górę, i spójrzała na nie oczyma niewinnego Aniołka.
+
+Ciemne więc owe duchy i chmura ich wzniosła się z dachu krzycząc
+w ciemném powietrzu smutne przeklinania, i stałą się znów cichość
+jaka przystoi w miejscu gdzie trup spoczywa.
+
+We trzy zaś godziny po północy, usłyszał Anhelli stukanie do drzwi,
+które były z lodu, i odwaliwszy bryłę wyszedł na xiężyc.
+
+I zobaczył owego Anioła który mu był przypomniał miłość dla
+niewiasty i pierwszą jego miłość na ziemi; więc spuściwszy przed
+nim głowę, stał cicho.
+
+I rzekła do niego Eloe: wynieś mi tu umarłą twoją siostrę, ja wezmę
+ją i pochowam litośnie; moją jest.
+
+Odszedłszy więc Anhelli do jamy, wziął na ręce trupa, wyniósł
+i położył go na śniegu przed Aniołem.
+
+A Eloe uklęknąwszy nad śpiącą, podłożyła pod nią z obojéj strony
+końce skrzydeł łabędzich i zawiązała je pod umarłą.
+
+I z pełnemi trupa skrzydłami, wstawszy na xiężyc, odeszła.
+
+Wrócił więc Anhelli do jamy pustéj, i spojrzawszy na ściany
+zajęczał, bo już jéj nie było.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ XIV.
+
+
+Około więc onego czasu, gdy ziemia zaczyna się od słońca odwracać
+i zasypia w ciemnościach,
+
+Zawołał Jehowa dwa odwieczne Cherubiny przed tron swój, i rzekł:
+idźcie na równinę Syberyi.
+
+A patrząc w światło Boże, zrozumieli Aniołowie jaka była wola Pana,
+i zeszli w krainę mglistą ukrywszy w sobie światłość.
+
+I przyszli na miejsce gdzie była posieleńców szopa, lecz nie znaleźli
+śladu jéj, wicher ją był bowiem powalił.
+
+A z owych tysiąca zostało jakoby dziesięciu ludzi bladych i strasznych
+z postaci.
+
+A przybliżywszy się Aniołowie, ujrzeli ich przy stosie wielkim z drzewa,
+na którym leżał trup człowieczy.
+
+I wzdrygnąwszy się rzekli: ludzie co czynicie? Azaż to jest ofiara
+Bogom piekielnym.
+
+Odpowiedział im na to człowiek najstarszy: Zaprawdę, że ofiarą naszą
+jest trup, a Bogiem który go przyjmie jest głód.
+
+Zrobiliśmy rzecz równą z naszego spółeczeństwa, a rządził nami los,
+nie zaś żaden pan ziemski, ani króle.
+
+A cóż więc mieliśmy czynić z wnętrznościami naszémi, i z gniazdem
+węży które nam gryzło wnętrzności.
+
+Czy Bóg pamiętał o nas? i dał nam umrzeć w ojczyźnie i w ziemi
+gdzieśmy się urodzili?
+
+Nie! Uczynił nas ludem Kaimów i ludem Samojedów... Przeklęty!
+
+Tak mówił ów człowiek i ocierał usta, na których była krew świeża!
+A na to zaś Anieli:
+
+Nawróćcie się, rzekli: i proście Boga! albowiem pokażemy wam znak
+jego gniewu ten sam, który był niegdyś znakiem przebaczenia.
+
+I roześmieli się głośno ci ludzie, nie wiedząc że z Aniołami
+rozmawiali, i rzekli: jakiż jest znak?
+
+A wyciągnąwszy rękę Anieli, pokazali na wielka tęczę która
+przebiegła i położyła się na półowicy chmurnych niebios, mówiąc:
+Oto ten jest.
+
+I straszliwe przerażenie zdjęło te ludojady na widok rzeczy tak
+pięknéj i błyszczącéj, któréj Bóg użył na znak swego
+rozgniewania.
+
+A usta ich były otwarte, a języki czarne jak węgiel, a oczy ich
+jakoby szklanne nie odwracały się od niebieskich kolorów.
+
+I w zadziwieniu wyrzekli imię Chrystusa i poupadali martwi.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ XV.
+
+
+Tego samego dnia, przed wschodem słońca, siedział Anhelli na bryle
+lodu, na miéjscu pustém, i ujrzał zbliżających się ku sobie dwóch
+młodzieńców.
+
+Po wietrze lekkim który szedł od nich, poczuł że byli od Boga,
+i czekał co mu zwiastować będą, spodziewając się że śmierć.
+
+A gdy go pozdrowili jak ziemscy ludzie, rzekł: poznałem was, nie
+kryjcie się; Aniołami jesteście.
+
+Przychodzicie-li pocieszyć mnie? Czy sprzeczać się ze smutkiem
+który się nauczył w samotności milczenia?
+
+I rzekli mu ci młodzieńcy: oto przyszliśmy ci zwiastować że
+dzisiéjsze słońce wstanie jeszcze, lecz jutrzejsze nie pokaże się
+nad ziemią.
+
+Przyszliśmy ci zwiastować ciemność zimową i większą okropność niż
+jacy ludzie doznali kiedy; samotność w ciemnościach.
+
+Przyszliśmy ci zwiastować, że bracia twoi pomarli, jedząc trupy
+i będąc wściekli od krwi ludzkiéj: a ty jesteś ostatni.
+
+A jesteśmy ci sami, którzy przed wiekiem przyszli do chaty kołodzieja
+i usiedli za jego stołem w cieniu lip pachnących.
+
+Lud wasz wtenczas, był jako człowiek który się budzi i powiada sobie:
+oto mnie rzecz miła czeka o południu i weselić się będę wieczorem...
+
+Zwiastowaliśmy wam nadzieję, a teraz przyszliśmy zwiastować koniec
+i nieszczęście, a Bóg nie kazał nam wyjawić przeszłości.
+
+I rzekł im odpowiadając Anhelli: zaprawdę, urągacie mi mówiąc
+o Piaście i o początku, wtenczas kiedy ja czekam śmierci a w życiu
+mojém widziałem tylko nędzę!
+
+Czy przyszliście przerazić mnie wołając: ciemności nadchodzą! Na
+cóż wam przerażać tego co cierpi? nie dosyćże jest przerażenia
+w grobowcu?
+
+Życie moje zaczęło się od przerażenia. Ojciec mój umarł śmiercią
+synów ojczyzny, zamordowany; a matka moja umarła z boleści po nim,
+a jam był pogrobowcem.
+
+Pierwsza lilija na grobie ojca mego jest moją rówienniczką,
+a pierwsza róża na grobie matki mojéj była mi siostrą młodszą.
+
+Oto mię w kołysce owionęła woń krwi ojcowskiej, i wyrosłem z twarzą
+smutną i przelęknioną.
+
+A gdym usiadał dzieckiem na kolanach u ludzi obcych, to gadałem
+wyrazami przerażenia z ciemnością, a liść jesienny szumiący
+z wichrami rozumiałem co szeptał.
+
+Nad kołyską moją był przestrach; więc niech przynajmniéj sam smutek
+cichy będzie w godzinę śmierci.
+
+Idźcie! i powiedzcie Bogu, że jeżeli ofiara duszy przyjętą jest,
+oddaję ją, i zgadzam się aby umarła.
+
+Taki mam smutek w sercu, że mi światła Anielskie w przyszłości
+natrętnémi są, a obojętny jestem na wieczność, a nawet znużony
+jestem i chcę zasnąć.
+
+A choć Bóg wié że jestem czysty na duszy i nieskalany żadnym
+grzechem podłym--oto powiedzcie mu że jeżeli chce ofiary z duszy
+mojéj... to ją dam.
+
+I przerwali mu Anieli mówiąc: gubisz się... żądanie człowieka jest
+sądem na niego.
+
+A wieszli ty, czy od spokojności twojéj nie zależy żywot jaki, a może
+żywot i los milijonów.
+
+Możeś jest wybrany na ofiarę spokojną, a chcesz się zamienić w piorun
+gwałtowny i być rzuconym w ciemność dla przestrachu zgrai?
+
+I ukorzył się Anhelli mówiąc: Anieli przebaczcie mi! uniosłem się,
+i skrzydła myśli moich uniosły mnie.
+
+Więc będę cierpiał jak dawniéj: oto język mój rodzinny i mowa ludzka
+zostanie we mnie jak harfa z porwanemi strónami... do kogoż mówić
+będę?...
+
+Ciemność będzie towarzyszem moim i krajem moim.
+
+A oczy moje, jak służebnice które przestają pracować dla braku oliwy
+w lampie wieczornéj.
+
+A wzrok mój, jak gołębie latające po nocy, które się tłuką o drzewa
+i skały piersią zlęknioną.
+
+Płomieniste koła urodzą się w mozgu moim, i staną przed oczyma, jak
+wierne sługi idące z latarniami przed panem.
+
+I wyciągnę ręce w ciemności, aby ułowić którą z plam płomienistych
+jak człowiek obłąkany.
+
+Lecz okropności ziemi są niczém, zgryzota moja dla ojczyzny
+okropniéjszą jest. Cóż uczynić?
+
+O! dajcie mi moc milijona ludzi, a potém mękę milijona tych którzy
+są w piekle.
+
+Czemużem się targał i męczył dla rzeczy będącéj szaleństwem? czemu
+nie żyłem spokojnie?
+
+Rzuciłem się w rzekę nieszczęścia i fala jéj zaniosła mnie daleko
+i już nie wrócę--Nigdy!
+
+A znowu przerwali mu Anieli, mówiąc: oto się raz uniosłeś aż do
+bluźnierstwa przeciwko duszy własnéj, a teraz bluznisz przeciwko
+woli która była w tobie, kiedyś się poświęcił za ojczyznę.
+
+Jestże jaki zły duch w najczystszych sercach ludzi, który je mięsza
+i przerzuca za kres dobrego?
+
+Ostrzegamy więc ciebie z woli Boskiéj, że za nie wiele godzin umrzesz...
+przeto bądź spokojniejszy.
+
+Usłyszawszy to Anhelli, spuścił głowę i poddał się woli Boskiéj.
+A zaś Aniołowie odeszli.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ XVI.
+
+
+A zostawszy sam Anhelli, zawołał smutnym głosem: więc koniec już!
+
+Cóż robiłem na ziemi? byłże to sen?
+
+A gdy rozmyślał Anhelli o tajemnicach przyszłych, zaczerwieniło się
+niebo i wybuchnęło wspaniałe słońce; a stanąwszy na kręgu ziemskim,
+nie podniosło się czerwone jak ogień.
+
+Korzystały z dnia krótkiego ptaki niebieskie i białe mewy, którym Bóg
+uciekać kazał przed ciemnością, i wielkiemi tłumami leciały jęcząc.
+
+Więc spójrzał na nie Anhelli i zawołał: gdzie wy lecicie o mewy?
+
+I zdawało mu się że w jęku ptaków usłyszał głos odpowiadający mu:
+lecimy do ojczyzny twojéj!
+
+Czy każesz nam pozdrowić kogo? czy usiadłszy nad jakim miłym domem
+zapiać w nocy pieśń nieszczęścia?
+
+Aby się obudziła matka twoja, lub który z krewnych twoich, i zaczęli
+płakać w ciemności z przerażenia:
+
+Myśląc o synie którego pożarła kraina grobowcowa, i o bracie którego
+pochłonęło nieszczęście.
+
+Taki był głos ptaków, i rozkruszyło się serce w Anhellim, i upadł.
+
+A słońce utonęło pod ziemią, i tylko jeszcze najwyżéj lecące ptaki
+świetniały na szafirowém niebie, jak róż białych girlandy ulatujące
+ku południowi.
+
+Anhelli był umarły.
+
+
+
+
+ROZDZIAŁ XVII.
+
+
+W ciemności która była potém, rozwidniła się wielka zorza południowa
+i pożar chmur.
+
+A xiężyc znużony spuszczał się w płomienie niebios, jakoby gołąb'
+biały spadający wieczorem na chatę czerwoną od słońca zachodu.
+
+Eloe siedziała nad ciałem zmarłego, z gwiazdą melancholiczną na
+rozpuszczonych włosach.
+
+I oto nagle z płomienistéj zorzy wystąpił rycerz na koniu, zbrojny
+cały i leciał z okropnym tententem.
+
+Śnieg szedł przed nimi przed piersią konia, jak fala zapieniona przed
+łodzią.
+
+A w ręku rycerza była chorągiew, a na niéj trzy ogniste litery paliły
+się.
+
+I przyleciawszy ów rycerz nad trupa, zawołał grżmiącym głosem: tu
+był żołnierz, niech wstanie!
+
+Niech siada na koń, ja go poniosę prędzéj niż burza, tam gdzie się
+rozweseli w ogniu.
+
+Oto zmartwychwstają narody! oto z trupów są bruki miast! oto lud
+przeważa!
+
+Nad krwawemi rzekami i na krużgankach pałacowych stoją bladzi królowie,
+trzymajcie szaty na piersiach szkarłatne, aby zakryć pierś przed kulą
+świszczącą i przed wichrem zemsty ludzkiéj.
+
+Korony ich ulatują z głów, jak orły niebieskie, i czaszki królów są
+odkryte.
+
+Bóg rzuca pioruny na głowy siwe i na obnażone z koron czoła.
+
+Kto ma duszę, niech wstanie! niech żyje! bo jest czas żywota dla ludzi
+silnych.
+
+Tak mówił rycerz, a Eloe powstawszy z nad trupa, rzekła: rycerzu nie
+budź go bo śpi.
+
+On był przeznaczony na ofiarę, nawet na ofiarę serca. Rycerzu, leć
+daléj, nie budź go.
+
+Jam jest w części odpowiedzialna, że serce jego nie było tak czyste jak
+dyamentowe źródło, i tak wonne jak lilije wiosenne.
+
+To ciało do mnie należy, i to serce mojém było. Rycerzu koń twój
+tentni, leć daléj!
+
+I poleciał ów rycerz ognisty z szumem, jakoby burzy wielkiéj; a Eloe
+usiadła nad ciałem martwego.
+
+I uradowała się że serce jego nie obudziło się na głos rycerza i że
+już spoczywał.
+
+
+
+W DRUKARNI BOURGOGNE ET MARTINET, RUE JACOB, N^o 30
+
+
+
+
+UWAGI DO WYDANIA ELEKTRONICZNEGO.
+
+Zachowano oryginalną ortografię i interpunkcję (tudzież jej brak),
+poza wymienionymi niżej drobnymi poprawkami, które wyglądały na błędy
+drukarskie w wydaniu pierwotnym.
+
++--------+-----------------+------------------+------------------------+
+| strona | tekst pierwotny | tekst poprawiony | wyjaśnienie |
++--------+-----------------+------------------+------------------------+
+| 7 | niémi | niemi | "é" zamieniono na "e", |
+| | | | na podstawie innych |
+| | | | wystąpień słowa |
+| | | | w tekście. |
++--------+-----------------+------------------+------------------------+
+| 50 | Modlmy | Módlmy | "o" zamieniono na "ó". |
++--------+-----------------+------------------+------------------------+
+| 72 | mówiąc. | mówiąc: | Kropkę poprawiono |
+| | | | na dwukropek. |
++--------+-----------------+------------------+------------------------+
+| 87 |drzwi które, | drzwi, które | Zmieniono położenie |
+| | | | przecinka. |
++--------+-----------------+------------------+------------------------+
+| 91 | Bog | Bóg | "o" zamieniono na "ó". |
++--------+-----------------+------------------+------------------------+
+| 92 | imie | imię | "e" zamieniono na "ę". |
++--------+-----------------+------------------+------------------------+
+
+Niektóre słowa w tekście występują w różnej pisowni, nie udało mi
+się jednak ustalić, która z nich jest poprawna. Poniżej zamieszczona
+została lista tych wyrazów (liczby w nawiasach oznaczają liczbę
+wystąpień danej wersji).
+
++--------------------------+--------------------------+
+| piękniéjsza (1) | piękniejsza (1) |
++--------------------------+--------------------------+
+| miéjsce (2) | miejsce (4) |
++--------------------------+--------------------------+
+| miéjscu (1) | miejscu (1) |
++--------------------------+--------------------------+
+| podniosłszy (2) | podniósłszy (2) |
++--------------------------+--------------------------+
+| wié (1) | wie (1) |
++----------------+---------+--------+-----------------+
+| spojrzał (1) | spójrzał (2) | spójrzała (1) |
++----------------+------------------+-----------------+
+
+
+
+
+
+
+End of the Project Gutenberg EBook of Anhelli, by Juliusz Slowacki
+
+*** END OF THIS PROJECT GUTENBERG EBOOK ANHELLI ***
+
+***** This file should be named 28121-0.txt or 28121-0.zip *****
+This and all associated files of various formats will be found in:
+ https://www.gutenberg.org/2/8/1/2/28121/
+
+Produced by Ewa "czupirek" Jaros (produced from images
+generously made available by CBN Polona -
+http:///www.polona.pl)
+
+
+Updated editions will replace the previous one--the old editions
+will be renamed.
+
+Creating the works from public domain print editions means that no
+one owns a United States copyright in these works, so the Foundation
+(and you!) can copy and distribute it in the United States without
+permission and without paying copyright royalties. Special rules,
+set forth in the General Terms of Use part of this license, apply to
+copying and distributing Project Gutenberg-tm electronic works to
+protect the PROJECT GUTENBERG-tm concept and trademark. Project
+Gutenberg is a registered trademark, and may not be used if you
+charge for the eBooks, unless you receive specific permission. If you
+do not charge anything for copies of this eBook, complying with the
+rules is very easy. You may use this eBook for nearly any purpose
+such as creation of derivative works, reports, performances and
+research. They may be modified and printed and given away--you may do
+practically ANYTHING with public domain eBooks. Redistribution is
+subject to the trademark license, especially commercial
+redistribution.
+
+
+
+*** START: FULL LICENSE ***
+
+THE FULL PROJECT GUTENBERG LICENSE
+PLEASE READ THIS BEFORE YOU DISTRIBUTE OR USE THIS WORK
+
+To protect the Project Gutenberg-tm mission of promoting the free
+distribution of electronic works, by using or distributing this work
+(or any other work associated in any way with the phrase "Project
+Gutenberg"), you agree to comply with all the terms of the Full Project
+Gutenberg-tm License (available with this file or online at
+https://gutenberg.org/license).
+
+
+Section 1. General Terms of Use and Redistributing Project Gutenberg-tm
+electronic works
+
+1.A. By reading or using any part of this Project Gutenberg-tm
+electronic work, you indicate that you have read, understand, agree to
+and accept all the terms of this license and intellectual property
+(trademark/copyright) agreement. If you do not agree to abide by all
+the terms of this agreement, you must cease using and return or destroy
+all copies of Project Gutenberg-tm electronic works in your possession.
+If you paid a fee for obtaining a copy of or access to a Project
+Gutenberg-tm electronic work and you do not agree to be bound by the
+terms of this agreement, you may obtain a refund from the person or
+entity to whom you paid the fee as set forth in paragraph 1.E.8.
+
+1.B. "Project Gutenberg" is a registered trademark. It may only be
+used on or associated in any way with an electronic work by people who
+agree to be bound by the terms of this agreement. There are a few
+things that you can do with most Project Gutenberg-tm electronic works
+even without complying with the full terms of this agreement. See
+paragraph 1.C below. There are a lot of things you can do with Project
+Gutenberg-tm electronic works if you follow the terms of this agreement
+and help preserve free future access to Project Gutenberg-tm electronic
+works. See paragraph 1.E below.
+
+1.C. The Project Gutenberg Literary Archive Foundation ("the Foundation"
+or PGLAF), owns a compilation copyright in the collection of Project
+Gutenberg-tm electronic works. Nearly all the individual works in the
+collection are in the public domain in the United States. If an
+individual work is in the public domain in the United States and you are
+located in the United States, we do not claim a right to prevent you from
+copying, distributing, performing, displaying or creating derivative
+works based on the work as long as all references to Project Gutenberg
+are removed. Of course, we hope that you will support the Project
+Gutenberg-tm mission of promoting free access to electronic works by
+freely sharing Project Gutenberg-tm works in compliance with the terms of
+this agreement for keeping the Project Gutenberg-tm name associated with
+the work. You can easily comply with the terms of this agreement by
+keeping this work in the same format with its attached full Project
+Gutenberg-tm License when you share it without charge with others.
+
+1.D. The copyright laws of the place where you are located also govern
+what you can do with this work. Copyright laws in most countries are in
+a constant state of change. If you are outside the United States, check
+the laws of your country in addition to the terms of this agreement
+before downloading, copying, displaying, performing, distributing or
+creating derivative works based on this work or any other Project
+Gutenberg-tm work. The Foundation makes no representations concerning
+the copyright status of any work in any country outside the United
+States.
+
+1.E. Unless you have removed all references to Project Gutenberg:
+
+1.E.1. The following sentence, with active links to, or other immediate
+access to, the full Project Gutenberg-tm License must appear prominently
+whenever any copy of a Project Gutenberg-tm work (any work on which the
+phrase "Project Gutenberg" appears, or with which the phrase "Project
+Gutenberg" is associated) is accessed, displayed, performed, viewed,
+copied or distributed:
+
+This eBook is for the use of anyone anywhere at no cost and with
+almost no restrictions whatsoever. You may copy it, give it away or
+re-use it under the terms of the Project Gutenberg License included
+with this eBook or online at www.gutenberg.org
+
+1.E.2. If an individual Project Gutenberg-tm electronic work is derived
+from the public domain (does not contain a notice indicating that it is
+posted with permission of the copyright holder), the work can be copied
+and distributed to anyone in the United States without paying any fees
+or charges. If you are redistributing or providing access to a work
+with the phrase "Project Gutenberg" associated with or appearing on the
+work, you must comply either with the requirements of paragraphs 1.E.1
+through 1.E.7 or obtain permission for the use of the work and the
+Project Gutenberg-tm trademark as set forth in paragraphs 1.E.8 or
+1.E.9.
+
+1.E.3. If an individual Project Gutenberg-tm electronic work is posted
+with the permission of the copyright holder, your use and distribution
+must comply with both paragraphs 1.E.1 through 1.E.7 and any additional
+terms imposed by the copyright holder. Additional terms will be linked
+to the Project Gutenberg-tm License for all works posted with the
+permission of the copyright holder found at the beginning of this work.
+
+1.E.4. Do not unlink or detach or remove the full Project Gutenberg-tm
+License terms from this work, or any files containing a part of this
+work or any other work associated with Project Gutenberg-tm.
+
+1.E.5. Do not copy, display, perform, distribute or redistribute this
+electronic work, or any part of this electronic work, without
+prominently displaying the sentence set forth in paragraph 1.E.1 with
+active links or immediate access to the full terms of the Project
+Gutenberg-tm License.
+
+1.E.6. You may convert to and distribute this work in any binary,
+compressed, marked up, nonproprietary or proprietary form, including any
+word processing or hypertext form. However, if you provide access to or
+distribute copies of a Project Gutenberg-tm work in a format other than
+"Plain Vanilla ASCII" or other format used in the official version
+posted on the official Project Gutenberg-tm web site (www.gutenberg.org),
+you must, at no additional cost, fee or expense to the user, provide a
+copy, a means of exporting a copy, or a means of obtaining a copy upon
+request, of the work in its original "Plain Vanilla ASCII" or other
+form. Any alternate format must include the full Project Gutenberg-tm
+License as specified in paragraph 1.E.1.
+
+1.E.7. Do not charge a fee for access to, viewing, displaying,
+performing, copying or distributing any Project Gutenberg-tm works
+unless you comply with paragraph 1.E.8 or 1.E.9.
+
+1.E.8. You may charge a reasonable fee for copies of or providing
+access to or distributing Project Gutenberg-tm electronic works provided
+that
+
+- You pay a royalty fee of 20% of the gross profits you derive from
+ the use of Project Gutenberg-tm works calculated using the method
+ you already use to calculate your applicable taxes. The fee is
+ owed to the owner of the Project Gutenberg-tm trademark, but he
+ has agreed to donate royalties under this paragraph to the
+ Project Gutenberg Literary Archive Foundation. Royalty payments
+ must be paid within 60 days following each date on which you
+ prepare (or are legally required to prepare) your periodic tax
+ returns. Royalty payments should be clearly marked as such and
+ sent to the Project Gutenberg Literary Archive Foundation at the
+ address specified in Section 4, "Information about donations to
+ the Project Gutenberg Literary Archive Foundation."
+
+- You provide a full refund of any money paid by a user who notifies
+ you in writing (or by e-mail) within 30 days of receipt that s/he
+ does not agree to the terms of the full Project Gutenberg-tm
+ License. You must require such a user to return or
+ destroy all copies of the works possessed in a physical medium
+ and discontinue all use of and all access to other copies of
+ Project Gutenberg-tm works.
+
+- You provide, in accordance with paragraph 1.F.3, a full refund of any
+ money paid for a work or a replacement copy, if a defect in the
+ electronic work is discovered and reported to you within 90 days
+ of receipt of the work.
+
+- You comply with all other terms of this agreement for free
+ distribution of Project Gutenberg-tm works.
+
+1.E.9. If you wish to charge a fee or distribute a Project Gutenberg-tm
+electronic work or group of works on different terms than are set
+forth in this agreement, you must obtain permission in writing from
+both the Project Gutenberg Literary Archive Foundation and Michael
+Hart, the owner of the Project Gutenberg-tm trademark. Contact the
+Foundation as set forth in Section 3 below.
+
+1.F.
+
+1.F.1. Project Gutenberg volunteers and employees expend considerable
+effort to identify, do copyright research on, transcribe and proofread
+public domain works in creating the Project Gutenberg-tm
+collection. Despite these efforts, Project Gutenberg-tm electronic
+works, and the medium on which they may be stored, may contain
+"Defects," such as, but not limited to, incomplete, inaccurate or
+corrupt data, transcription errors, a copyright or other intellectual
+property infringement, a defective or damaged disk or other medium, a
+computer virus, or computer codes that damage or cannot be read by
+your equipment.
+
+1.F.2. LIMITED WARRANTY, DISCLAIMER OF DAMAGES - Except for the "Right
+of Replacement or Refund" described in paragraph 1.F.3, the Project
+Gutenberg Literary Archive Foundation, the owner of the Project
+Gutenberg-tm trademark, and any other party distributing a Project
+Gutenberg-tm electronic work under this agreement, disclaim all
+liability to you for damages, costs and expenses, including legal
+fees. YOU AGREE THAT YOU HAVE NO REMEDIES FOR NEGLIGENCE, STRICT
+LIABILITY, BREACH OF WARRANTY OR BREACH OF CONTRACT EXCEPT THOSE
+PROVIDED IN PARAGRAPH F3. YOU AGREE THAT THE FOUNDATION, THE
+TRADEMARK OWNER, AND ANY DISTRIBUTOR UNDER THIS AGREEMENT WILL NOT BE
+LIABLE TO YOU FOR ACTUAL, DIRECT, INDIRECT, CONSEQUENTIAL, PUNITIVE OR
+INCIDENTAL DAMAGES EVEN IF YOU GIVE NOTICE OF THE POSSIBILITY OF SUCH
+DAMAGE.
+
+1.F.3. LIMITED RIGHT OF REPLACEMENT OR REFUND - If you discover a
+defect in this electronic work within 90 days of receiving it, you can
+receive a refund of the money (if any) you paid for it by sending a
+written explanation to the person you received the work from. If you
+received the work on a physical medium, you must return the medium with
+your written explanation. The person or entity that provided you with
+the defective work may elect to provide a replacement copy in lieu of a
+refund. If you received the work electronically, the person or entity
+providing it to you may choose to give you a second opportunity to
+receive the work electronically in lieu of a refund. If the second copy
+is also defective, you may demand a refund in writing without further
+opportunities to fix the problem.
+
+1.F.4. Except for the limited right of replacement or refund set forth
+in paragraph 1.F.3, this work is provided to you 'AS-IS' WITH NO OTHER
+WARRANTIES OF ANY KIND, EXPRESS OR IMPLIED, INCLUDING BUT NOT LIMITED TO
+WARRANTIES OF MERCHANTIBILITY OR FITNESS FOR ANY PURPOSE.
+
+1.F.5. Some states do not allow disclaimers of certain implied
+warranties or the exclusion or limitation of certain types of damages.
+If any disclaimer or limitation set forth in this agreement violates the
+law of the state applicable to this agreement, the agreement shall be
+interpreted to make the maximum disclaimer or limitation permitted by
+the applicable state law. The invalidity or unenforceability of any
+provision of this agreement shall not void the remaining provisions.
+
+1.F.6. INDEMNITY - You agree to indemnify and hold the Foundation, the
+trademark owner, any agent or employee of the Foundation, anyone
+providing copies of Project Gutenberg-tm electronic works in accordance
+with this agreement, and any volunteers associated with the production,
+promotion and distribution of Project Gutenberg-tm electronic works,
+harmless from all liability, costs and expenses, including legal fees,
+that arise directly or indirectly from any of the following which you do
+or cause to occur: (a) distribution of this or any Project Gutenberg-tm
+work, (b) alteration, modification, or additions or deletions to any
+Project Gutenberg-tm work, and (c) any Defect you cause.
+
+
+Section 2. Information about the Mission of Project Gutenberg-tm
+
+Project Gutenberg-tm is synonymous with the free distribution of
+electronic works in formats readable by the widest variety of computers
+including obsolete, old, middle-aged and new computers. It exists
+because of the efforts of hundreds of volunteers and donations from
+people in all walks of life.
+
+Volunteers and financial support to provide volunteers with the
+assistance they need are critical to reaching Project Gutenberg-tm's
+goals and ensuring that the Project Gutenberg-tm collection will
+remain freely available for generations to come. In 2001, the Project
+Gutenberg Literary Archive Foundation was created to provide a secure
+and permanent future for Project Gutenberg-tm and future generations.
+To learn more about the Project Gutenberg Literary Archive Foundation
+and how your efforts and donations can help, see Sections 3 and 4
+and the Foundation web page at https://www.pglaf.org.
+
+
+Section 3. Information about the Project Gutenberg Literary Archive
+Foundation
+
+The Project Gutenberg Literary Archive Foundation is a non profit
+501(c)(3) educational corporation organized under the laws of the
+state of Mississippi and granted tax exempt status by the Internal
+Revenue Service. The Foundation's EIN or federal tax identification
+number is 64-6221541. Its 501(c)(3) letter is posted at
+https://pglaf.org/fundraising. Contributions to the Project Gutenberg
+Literary Archive Foundation are tax deductible to the full extent
+permitted by U.S. federal laws and your state's laws.
+
+The Foundation's principal office is located at 4557 Melan Dr. S.
+Fairbanks, AK, 99712., but its volunteers and employees are scattered
+throughout numerous locations. Its business office is located at
+809 North 1500 West, Salt Lake City, UT 84116, (801) 596-1887, email
+business@pglaf.org. Email contact links and up to date contact
+information can be found at the Foundation's web site and official
+page at https://pglaf.org
+
+For additional contact information:
+ Dr. Gregory B. Newby
+ Chief Executive and Director
+ gbnewby@pglaf.org
+
+
+Section 4. Information about Donations to the Project Gutenberg
+Literary Archive Foundation
+
+Project Gutenberg-tm depends upon and cannot survive without wide
+spread public support and donations to carry out its mission of
+increasing the number of public domain and licensed works that can be
+freely distributed in machine readable form accessible by the widest
+array of equipment including outdated equipment. Many small donations
+($1 to $5,000) are particularly important to maintaining tax exempt
+status with the IRS.
+
+The Foundation is committed to complying with the laws regulating
+charities and charitable donations in all 50 states of the United
+States. Compliance requirements are not uniform and it takes a
+considerable effort, much paperwork and many fees to meet and keep up
+with these requirements. We do not solicit donations in locations
+where we have not received written confirmation of compliance. To
+SEND DONATIONS or determine the status of compliance for any
+particular state visit https://pglaf.org
+
+While we cannot and do not solicit contributions from states where we
+have not met the solicitation requirements, we know of no prohibition
+against accepting unsolicited donations from donors in such states who
+approach us with offers to donate.
+
+International donations are gratefully accepted, but we cannot make
+any statements concerning tax treatment of donations received from
+outside the United States. U.S. laws alone swamp our small staff.
+
+Please check the Project Gutenberg Web pages for current donation
+methods and addresses. Donations are accepted in a number of other
+ways including including checks, online payments and credit card
+donations. To donate, please visit: https://pglaf.org/donate
+
+
+Section 5. General Information About Project Gutenberg-tm electronic
+works.
+
+Professor Michael S. Hart was the originator of the Project Gutenberg-tm
+concept of a library of electronic works that could be freely shared
+with anyone. For thirty years, he produced and distributed Project
+Gutenberg-tm eBooks with only a loose network of volunteer support.
+
+
+Project Gutenberg-tm eBooks are often created from several printed
+editions, all of which are confirmed as Public Domain in the U.S.
+unless a copyright notice is included. Thus, we do not necessarily
+keep eBooks in compliance with any particular paper edition.
+
+
+Most people start at our Web site which has the main PG search facility:
+
+ https://www.gutenberg.org
+
+This Web site includes information about Project Gutenberg-tm,
+including how to make donations to the Project Gutenberg Literary
+Archive Foundation, how to help produce our new eBooks, and how to
+subscribe to our email newsletter to hear about new eBooks.